Ryzykowny forex – pytania problemowe dla dziennikarzy

Strata 8 mln złotych przez szefa spółki Elpomiar, wywołała w mediach niemal hurtowe zainteresowanie ryzykownym rynkiem forex. Wystarczy w przeglądarce google wpisać hasło Elpomiar, żeby uzyskać wyniki w stylu “Szef Elpomiaru przegrał na forexie 8 milionów złotych”. No to po takim tytule mogą powstawać już wystarczająco spiskowe teorie na temat strasznego, przerażającego, tajemniczego rynku forex (jednym z takich tekstów zajął się już Tomek Symonowicz). 

Spróbujmy więc zastanowić się nad fragmentem jednego z tekstów:

“Czobot złożył u pełnomocnika wspólnika oświadczenie. To przyznanie się Czobota, że od stycznia 2011 r. wyprowadził z firmy 8 mln zł. “Z tego 5,5 mln zł z fikcyjnie wystawionych faktur dla mojej firmy ZC Zbigniew Czobot za roboty zlecone mojej firmie przez Elpomiar” – czytamy w dokumencie.

Całe 8 mln zł z firmowego konta zostało przelane na prywatny rachunek prezesa (o tym też jest w oświadczeniu). Następnie pieniądze zostały zainwestowane na rynku forex, czyli w ryzykowny obrót walutami. Jednego dnia można błyskawicznie zarobić miliony, a po zmianie kursów można je równie szybko stracić. “Kwotę tę z racji na nietrafione transakcje utraciłem bezpowrotnie” – przyznaje prezes Elpomiaru w oświadczeniu. Na koniec pisze, że ma zamiar oddać pieniądze. Jak? Tego już w dokumencie nie ma.”

Cały tekst: http://lublin.gazeta.pl/lublin/1,35640,12887473,Szef_Elpomiaru_przegral_8_mln_na_foreksie.html#ixzz2FZTxdElj

Ten fragment chyba wystarczy, żeby dziennikarze zadali sobie pytania, jak dzieci w gimnazjum:

1) co zrobił prezes firmy?

2) czy wyprowadzanie pieniędzy z firmy na prywatne konta jest działaniem ryzykownym?

3) czy wystawianie fikcyjnych faktur jest działaniem ryzykownym?

4) czy potrzebny jest rynek forex, żeby “zniknąć 8 mln złotych” wyprowadzonych z rachunków firmowych na podstawie fikcyjnych faktur.

 

A dla tych, którzy nadal nie rozumieją, o co w tym wszystkim chodzi, wypowiedź Mertona Millera

To prawda, że niektóre firmy i instytucje finansowe straciły na rynku instrumentów pochodnych pokaźne sumy pieniędzy, ale niektóre firmy i instytucje zawsze znajdą sposób na to, żeby stracić.

Merton Miller, O instrumentach pochodnych, KE.Liber, 1999

[Głosów:8    Średnia:3/5]

11 Komentarzy

  1. lesserwisser

    Wprawdzie na ciele niedomagam, ale na umyśle to chyba jeszcze nie, choć jak czytam ten komentarz GZ-ta to wydaje mi się, że jestem całkiem blisko i tego.

    “czy potrzebny jest rynek forex, żeby „zniknąć 8 mln złotych” wyprowadzonych z rachunków firmowych na podstawie fikcyjnych faktur.”

    Nie, bo jak powiedział lesser wystarczy do tego większy nessesser! 🙂

    Natomiast rynek forex idealnie nadaje się do upłynnienia tych 8 ml zł, podobnie jak kasyno. Największe przekręty na pochodnych (nie mylić z wielkością strat) i toksyczne opcje zacżeły się włąsnie na
    rynku forex i OTC, jako rynkach zdecentraklizowanych i niedostatecznie regulowanych.

    Grzegorzu, szczerze mówiąc to nie rozumiem twojego przesłania.

    „To prawda, że niektóre firmy i instytucje finansowe zarobiły na rynku instrumentów pochodnych pokaźne sumy pieniędzy, ale niektóre firmy i instytucje zawsze znajdą sposób na to, żeby zarobić.”

    Less Chorutek, “O instrumentach przechodnich i innych dolegliwościach”, IHiT, grudzień 2012.

  2. pit65

    @Less

    A ja sie nie zgodzę.
    JAk mawiają szermierze “finta w fincie”

    Do upłynnienia pieniędzy bez śladu jeszcze lepszym może być zwykły kominek należałoby go wedle tego też uregulowac i scentralizować.

    Paradoksem jest to ,że to jak działa decentralizacja określa jednostka scentralizowana jaką jest aparat państwowy.

    Dziś pojęcie decentralizacji jest narzędziem centrali do realizacji swoich centralistycznych i całkiem uregulowanych celów.
    No to gdzie tu ta finta w fincie.
    Ano mimikra jest tak skonstruowana by nie było widać “niewidzialnej ręki rynku”, a ta tańczyła sobie centralnie np. w teczce Grynszpana tudzież dzisiaj w na szerokim czole Bena gdzie jest dość miejsca do do zapisania wzoru QE=nieskończoność nie wspominając o salonach politykierów zmieniających prawo pod wpływaem pięniężnych impulsów swych lobbystów.

    Ja bym to ujął inaczej najgorszym możliwym mikstem jest centralizacja ukrywająca się pod postacią rzekomej decentralizacji choc od strony centrali jest to wskazane co zauważył był już dawno Richelieu nie na darmo zwany “szarą Eminencja” choć akurat to on paradoksalnie decentralizował.

  3. lesserwisser

    @ pit

    Nie zrozumieliśmy się dobrze. Nie chodzi mi o taką centralizację tylko o to, że na rynku niesformalizowanym jakim jest forex nie ma stanowczo ustalonych oficjalnych regeułes i zasad działania rynku (rules and regulations) oraz instytucji gwarantującej realizację zobowiązania (izba rozliczeniowa).

    Poza tym nie wiesz do końca czy indykacje kursowe są rzeczywiste rynkowo czy dawane pod ciebie i na ile egzekwowalne. Nawet tak wytrawni gracze jak choćby Joe Ross, opisywali w jak orydynarny sposób brokerzy walutowi ich kantowali i wprowadzali w błąd.

    Organizacje monitorujące forex na bieżąco oficjalnie przyznają, że jest to obecnie detaqkiczny forex to najbardziej podatny rynek na przekręty, nic więc dziwnego że nadzorcy rynku bacznie się mu przygladają i coraz częściej słyszy się postulaty by wziąć ten geszeft w karby.

    PS

    Sorry za trochę nieskładną formę i treść ale piszę na leżąco na tableciku.

  4. pit65

    @Less

    OK. Z tak ujetą diagnozą to sie w dużej części zgadzam.
    Zasad gry należy pilnowac tylko jeden mały szczegół mocodawca nadzorcy jest jednocześnie przeważnie jednym z większych uczestników gry o ile nie największym.

    A jak słyszę ,że jednym z antidotum na to ma być np. podatek, /czyli jeżeli ktoś uważa ,żę to przekręty/ to nazwałbym to zgodę na oficjalny współudział to mi sie nóż otwiera.

  5. tank

    Wydaje mi się, że idzie chyba o to, że Pan Czobota podlega obecnie pod KK za wyprowadzenie kasy, fałszowanie faktur ergo jest …… nieuczciwy jest. Nie wnikam w to jakim rodzajem firmy pod względem formalno-prawnym jest rzeczony zakład.
    Prócz tego Pan Czobota liczył, że padnie czerwone a padło na czarne i kasa poszła się czesać. Czyli jest niezbyt mądry chyba. Milo Minderbinder to on nie jest.
    A, że padło na forex czyli temat obecnie modny a nie na kasyno sensu stricte albo lody czekoladowe z bawełny to mamy przyczynek do dyskusji, że Forex to ZŁO!!!
    I to IMO jest przesłanie Pana GZ. 🙂

  6. Piętaszek

    W żadnym z artykułów na temat prezesa Elpomiaru nie wyczytałem, że zasadne byłoby roszczenie zwrotu przegranych pieniędzy, miałby być zwolniony z odpowiedzialności karnej, finansowej czy moralnej. On poniesie swoje zasłużone konsekwencje, myślę że problematyczność pytań stawianych przez autora jest żadna.

    Najbardziej moim zdaniem prawdopodobne jest to, że ten człowiek wpadł w uzależnienie i stracił kontrolę nad postępowaniem. Choroba rozwinęła się nie od jedzenia czekoladek, tylko od grania na foreksie. Nie da się więc odciąć foreksa od źródła szkód jakie uzależniony wyrządził, forex leży u przyczyn uzależnienia.

    A co do ostatniego cytatu, jestem zażenowany. Idąc tokiem rozumowania autora, frajerów trzeba okradać. Skoro i tak straciliby pieniądze…

  7. Harry

    Myślę, że zapominacie o najważniejszej sprawie! Wyprowadzenie środków z firmy na podstawie ‘lewych’ dokumentów to jedno, natomiast utrata pieniędzy na forexie to drugie. Większość ludzi patrząc na forex/giełdę mówi o olbrzymim zagrożeniu. Ryzyko, które widzą, jest złudzeniem i wynika z faktu niezrozumienia czym w rzeczywistości jest ryzyko! Prawda jest taka, że ryzyko towarzyszy nam na każdym kroku! Codziennie, gdy wychodzimy z domu, jesteśmy narażeni na to, iż jakiś pijany debil spowoduje wypadek, wybuchnie gas w budynku obok którego przechodzimy lub pośliźniemy się na lodzie i upadając złamiemy kark. Jednakże, nasza psychika działa tak, iż nie dostrzegamy żadnego z nich jako realnego, dopóki się ono nie zmaterializuje (wiecie o czym mówię, jeśli widzieliście ‘Final destination’. Ten film doskonale pokazuje w jaki sposób działa nasza podświadomość)! W pewnym sensie strata 8 milionów na forexie jest jak rozbicie się samolotu. W momencie takiego zdarzenia będą o tym donosić wszystkie media, pokazując jak bardzo jest to ryzykowne. Jednakże, statystyki pokazują, iż prawdopodobieństwo śmierci w samolocie jest kilka razy mniejsze, niż we własnym domu!!! Zasadnicza różnica, między ryzykiem na forexie a tym w codziennym życiu jest taka, iż w przypadku otwarcia ‘złej’ pozycji utrata pieniędzy materializuje się natychmiastowo!!!

    Swoją drogą zastanawiam się, czy broker nie ma obowiązku sprawdzenia, skąd pochodzą środki od inwestora (oczywiście jeśli wpłacam 30 tys. zł to nie jest to jakaś wielka kwota, natomiast w przypadku kilku milionów to trochę inna bajka)? Widać, ustawa o praniu brudnych pieniędzy została już zapomniana lub nie obowiązuje w tego typu przypadkach!

  8. nickname

    a co jeśli:

    prezes wiedział o przyszłych kłopotach firmy, wyciągnął kase z firmy, (na swoje potrzeby:) )i sfabrykował lewe wyciągi z konta fx żeby pokazać, że przewalił na forexie, bo to modne/łatwo wytłumaczyć itd??

    cała historia jest niewiarygodna a dla mnie forex to tylko przykrywka.

    z doświadczenia wiem, że ludzie mają dwa powody/wytłumaczenia – jedno dobrze brzmi a drugie jest prawdziwe.

    imho – to dobrze brzmi

    to tak w ramach ćwiczenia umysłowego

    pozdrawiam

  9. maksiu

    @Piętaszek
    Jeśli Pan C. był frajerem i został okradziony to znaczy, że zgłosi to do prokuratury i prokuratura wyciągnie konsekwencje od tych którzy go okradli.
    Jeśli nie został okradziony tylko stracił pieniądze na rynku to dlaczego piszesz o kradzieży?

  10. Piętaszek

    @maksiu

    Zupełnie minąłeś się z sensem tego co napisałem.

  11. stojący koło knfu

    A czy foreksowa branża nie podobnie dokonuje z pomocą reklam indoktrynizacji swoich klientów?
    https://blogi.bossa.pl/2012/12/27/nowy-sposob-manipulowania-rynkiem/
    W obecnej perspektywie blogi bossa wydają się być czołowym propagatorem,którego jak mniemam grono tzw. “zielonych” czyta z przyjemnością wierząc lub może nie w dobre intencje,ale jak mówią klasycy.. małe kłamstewko n razy powtarzane staje się prawdą a co gorsze rośnie.
    I tak w ostanich wpisach jakość dziennikarstwa na temat forex na blogach bossy jest porównywalna z tą we wspomnianych kilku linkach gazet. Oczywiście.. staracie się dołożyć wszelkich starań..
    Fakt,że głosy krytyków nie są przegłosowane jako wiążące daje państwu swobodę od odpowiedzialności,ale wygląda uderza też na głowę.Dosyć łatwo o deziformację wśród informacji.
    Zdaje się,że jest to naturalna gra rynkowa,przed którą trudno chronić graczy lub wyznaczać reguły.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *