Inwestor poszukuje funduszu, część 2

Kilka słów o tym jak w najprostszy sposób wybrać fundusz lub złożyć cały portfel funduszy bez konieczności kontaktu z doradcą finansowym.

 

Jest to ciąg dalszy pierwszej części, gdzie przytaczałem wyniki badania przez Pentor potencjalnych i obecnych klientów TFI, którzy za najważniejsze źródło wiedzy i porad podają wyspecjalizowanych doradców. Chciałbym pokazać, że podjęcie decyzji bez udziału takiego doradcy wcale nie musi być nietrafione i nieoptymalne, jeśli tylko weźmiemy pod uwagę poniższe fakty i zjawiska.

Wybór tylko jednego funduszu to w zasadzie ruletka. Jeśli będzie to fundusz akcyjny to rozrzut wyników między najlepszymi a najgorszymi w długim okresie może sięgać dziesiątków procent (od dodatnich stóp zwrotu do ujemnych), przy czym podobne będą przebiegi dziennych wycen czyli spadki jednostek udziałowych podczas bess i korekt, wzrosty o różnej dynamice podczas hossy. Wskazanie z góry liderów i outsiderów jest mało możliwe, nawet przez zawodowych graczy i inwestorów. Piszę to po raz kolejny ponieważ wiele osób, z którymi miałem przyjemność rozmawiać, nadal w to nie wierzy…

Nie ma gwarancji kontynuacji dobrych zysków powstałych w ostatnim czasie (jest co najwyżej jakaś szansa na krótkoterminowe ich powielenie). Można ewentualnie zawęzić obszar wyboru do funduszy zarządzanych przez celebrytów czy towarzystwa o renomowanej marce, nie daje to jednak nadal żadnej poręki podjęcia najlepszej w sensie zyskowności decyzji. Niestety żaden doradca również nie wskaże nam najtrafniejszej inwestycji, jeśli już to z dużą domieszką szczęśliwego trafu (ang. luck). Ponadto nie sposób nawet zrobić w ramach podpowiedzi jakiejś sensownej analizy fundamentów, wykresu czy innych cech funduszu. Skoro na tym poziomie nie pozostaje już nic więcej to wybór można pozostawić intuicji albo losowości. Jedno od drugiego niespecjalnie się różni w ostatecznym wyniku, intuicja daje nam jedynie złudzenie większej kontroli, a komfort tego rodzaju również jest ważny.

Zakup jednostek tylko jednego funduszu (bez względu na sposób podjęcia decyzji) skutkuje tym, że jeden inwestor trafi w dziesiątkę, inny może czuć się rozczarowany, wpadając do towarzystwa z końca tabeli na koniec okresu inwestycji. Spójrzmy więc na problem od strony casusu małpy z rzutkami i tarczą, opisywanemu niegdyś przez mnie dość szczegółowo.

Zrobienie tego na chybił trafił może się doskonale udać a wybór okazać nawet lepszy niż zrobiony przez grono doradców. Jednym z powodów jest duże rozwarstwienie końcowych stóp zwrotu i spora zmienność wyników cen akcji, a więc i inwestycji na nich opartych. Co za tym idzie – istnieje wiele szans statystycznych z tym związanych. Wynik losowy (małpa) może być lepszy niż nielosowy, ale już oba nie muszą mieścić się w czole rankingu. I nawet jeśli uda się niektórym trafić to już nie uda się to wszystkim.

Jako pewnego rodzaju remedium na taką sytuację sporego wahadła wymyślono dywersyfikację czyli rozproszenie kapitału na kilka funduszy (czy klas aktywów). Jeśli zbudujemy portfel złożony z np. 5 funduszy to końcowy wynik sumaryczny będzie niewiele odległy od wyników wielu innych tego rodzaju portfeli, składanych z dowolnych innych 5 funduszy (wybranych losowo lub nie). Rozproszenie wyników maleje bowiem wraz z ilością posiadanych aktywów czyli w tym wypadku ilości wybranych funduszy (nawet przy chybił trafił), byle nie przesadzać i nie wychodzić poza liczbę 10 w portfelu, kiedy korzyści z dywersyfikacji stają się znikome.

Zrobienie więc tego w sposób „portfelowy” znacznie ukróca zmienność wyników i ich rozproszenie co znaczy, że końcowe stopy zwrotu dowolnej ilości portfeli nie odbiegają od siebie  tak mocno jak przy wyborze 1 funduszu. Co za tym idzie żal jest wówczas mniejszy, niższa szansa wpadki w najgorsze (w sensie zysków) TFI, oddajemy jednie potencjalnie najwyższe wyniki, ale kosztem poczucia większego „bezpieczeństwa”.

Złożenie portfela z funduszy tylko jednego rodzaju (np. akcyjne) nie chroni jednak przed owymi spadkami, na które narzekają pytani przez Pentor (związane z dekoniunkturą na rynku akcji).

Można je jednak co nieco złagodzić za pomocą rozłożenia kapitału w różnych klasach funduszy zamiast tylko w akcyjnych, co do pewnego stopnia ochroni przed typowo giełdową bessą. W portfelu można więc umieścić fundusze: akcyjny, obligacyjny, towarowy, zagraniczny, nieruchomości czy absolutnej stopy zwrotu. Ich obsunięcia nie zawsze się nakładają co pomoże zyskami z jednych łatać chwilowe spadki wycen w innych.

Firmy monitorujące osiągi funduszy, jak Morningstar czy nasze analizy.pl, tworzą rankingi oparte na zasługach i wynikach poszczególnych powierników. Zdobycie tam jak największej ilości gwiazdek oznacza, że zarządzający starali się wykazać, to jednak nadal nie gwarantuje sukcesów w przyszłości. Niemniej jednak celowanie rzutkami w pięcio- czy czterogwiazdkowce może być nieco lepszym wyborem niż rzut w listę jednogwiazdkowców. Ciekawe badanie w tym temacie pokażę wkrótce.

Zrozumienie prostych mechanizmów statystyki być może będzie większą pomocą niż rada doradcy, która w ogromnej większości przypadków i tak będzie po czasie rozczarowująca, co zresztą Pentor bez problemu mógłby udowodnić badaniem tych klientów, którzy przez ostatnie lata z niej korzystali (szczególnie zaczynając przez kryzysem). To jednak temat na inną okazję.

—Kat—

 

[Głosów:0    Średnia:0/5]

1 Komentarz

  1. Mylogi

    Kat

    znowu musze sie z Toba nie zgodzic.

    “Nie ma gwarancji kontynuacji dobrych zysków powstałych w ostatnim czasie”
    jesli za gwarancje rozumiemy 100% – owosc to tak, ale czegos takiego jak 100%-owosc w spekulacji/inwestycjach nie ma, wiec to taka
    “oczywista-oczywistosc”

    “(jest co najwyżej jakaś szansa na krótkoterminowe ich powielenie)”
    no wlasnie jest szansa na krotkoterminowe ich powielanie.
    “jakas szansa” nie 100%-owosc jest wystarczajaca bo daje przewage,
    ale wlasnie w krotkim terminie. Taki fundusz bedzie wykazywal przewage w koljenym miesiacu, kwartale.

    To oznacza koniecznosc aktywnego podejscia do posiadanego portfela funduszy. “Kup i trzymaj” to chyba juz masy “nabitych w fundusze” przez “doradcow” przetestowali w 2007/2008.

    AKTYWNE PODEJSCIE wymaga:
    1. “okresowej zmiany koni w zaprzegu”
    2. “nie kopanie sie z koniem kiedy to jest bezproduktywne”
    czyli rozpoznawania trendu glownego ( chocby nieudolne, niedoskonale)
    czyli stosowanie timingu.
    W okresach hossy stosowanie pkt 1 w ramach funduszy ryzykownych
    a w okresach bessy stosowanie (w zaleznosci od dostepnosci na plantformie) funduszy short lub bezpiecznych ( jesli ni mamy shortow

    Stosowania portfela mieszanego ( troche tego, troche tamtego ) i trzymanie caly czas jest nieefektywne. Mysle ze ta koncepcja czyli mowienie klientowi

    RAZ KUPISZ I MOZESZ ZAPOMNIEC

    bo…
    portfel mieszany
    bo…
    regularne dobieranie, magiczne usrednianie
    bo…
    cudowna automatyczny rebalancing

    sie skompromitowala i ludziska juz sobie kitu nie dadza wcisnac.

    polskie fundusze pobieraja bardzo wysokie oplaty za tzw. “zarzadzanie”
    Efekty tego zarzadzania srednio pewnie pokrywaja glowne koszty tego zarzadzania. z tego tez wynika nie oplaca sie placic tak wysokie koszty przez siedzenie caly czas w takim funduszu. ( ale warto wejsc na np kwartal jak akurat ma swoje 5 minut )
    Z uwagi na te koszty ( obrazowo 3,5% w PL vs. 1% w cywilizowanych krajach) rozsadne jest korzystanie w funduszy ktore nie czaruja klienta ze maja jakiegos “edge-a” i “zarzadzaja tylko za drobny % lub calkowicie bez kosztu replikuja wynik indeksu. ( takie jak moje ulubione Quercus lev i short ).

    do tego dochodzi jeszcze “home bias” czyli preferowanie funduszy krajowych co:
    + jest bez sensu bo polska to jakis ulamek % rynku swiatowego
    ( kiedys w szwecji wprowadzono plany emerytalne. Dano do wyboru:
    albo wybierasz portfel standardowy w ktorym bylo ok 30% funduszy zagranicznych albo sam sobie tworzysz portflel ( tu ludzie wybierali glownie fundusze inwestujace w Szwecje. Po latach okazalo sie ze wynik portfela standardowego z duzym udzialem zagranicy dal duzo wyzszy wynik niz srednia z portfeli definiowanych przez samych uczestnikow)

    1. zmieniaj regularnie ( co miesiac, kwartal) fundusze na te z top5 z poprzedniego okresu.
    2. nie angazuj sie w fundusze ryzykowne w okresach bessy
    ( masz marne szanse na dodatni wynik, a koszty za “zarzdzanie” beda poglebiac straty)
    3. jesli nie ma kandydatow na nowy okres z pkt 1 w okresie hossy angazuj sie w fundusz indeksowy replikujacy indeks ale majacy NIZSZE KOSZTY
    4. w okresie bessy wogole nie wchodz w fundusze akcyjne,agresywne
    jesli masz dostepny wejdz w fundusz indeksowy short
    jesli nie masz przeczekaj w funduszu pienieznym

    5. w grupie funduszy z ktorych wybierasz musisz miec duzo wiecej funduszy inwestujacych zagranica niz maja inni/doradzaja inni/sam bys myslal

    stosujac takie zasady zamiast 100% za 10 lat co nieznacznie przekracza inflacje mozesz miec 200%-300% co juz jest wynikiem wartym zachodu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *