Sporo szumu wywołał ćwierkający Minister Spraw Zagranicznych.

Sam fakt, iż tweet ministra Radosława Sikorskiego znalazł się na stronie FT, domaga się komentarza. Ważniejsza jednak jest dyskusja na blogach bossy, bo w niej, jak w soczewce skupia się niedostrzegany – jak sądzę – problem marginalizacji giełdy w polskim życiu politycznym. Wszyscy obecni w tym fragmencie rzeczywistości chcielibyśmy, by ministrowie podchodzili z szacunkiem do tematów takich, jaki informacje poufne czy wpływ wypowiedzi polityków na ceny spółek, ale też wszyscy wiemy, że nie mają one większego znaczenia.

Brutalnie rzecz ujmując tweet ministra nie wywołał najmniejszego ruchu ceny spółki PGNiG a to wskazuje, iż związki pomiędzy polityką a giełdą są więcej niż ograniczone. Gracze na rynku giełdowym od lat nie słuchają polityków a politycy nie zwracają uwagi na giełdę. Ostatnim premierem, który próbował podnosić swoje notowania poprzez konferencje w budynku GPW, był Kazimierz Marcinkiewicz. Obecny premier zrobił to chyba raz i niespecjalnie zostało to zauważone i odnotowane, bo giełda warszawska pozostaje wyizolowana od społeczeństwa, jak i od polityki lokalnej.

W takim kontekście tweet ministra Sikorskiego nie miał najmniejszego związku z rzeczywistością gospodarki czy giełdy. Minister Sikorski robił to, co robi każdy polityk korzystający z tweeta – uprawiał własny marketing polityczny. W takim ujęciu minister w doskonały sposób zagospodarował sukces negocjacyjny ze stroną rosyjską. Dziś nie jest już ważne, kto negocjował, ale kto w społeczeństwie został skojarzony, jako przynoszący wiadomość postrzeganą, jako pozytywną. Jeśli zgodzić się na taką optykę, każdy komentujący działanie ministra Sikorskiego zagrał w grę, której reguły dyktuje marketing polityczny a nie rzeczywistość rynkowa.

Dlatego zachęcam do spokojnego spojrzenia na „wykroczenie” ministra przeciwko poczuciu, iż spółka, jak i główny właściciel źle rozporządzali wrażliwą i cenotwórczą informacją o biznesie PGNiG. Minister zagospodarował działania rządu tak, jak należało tego oczekiwać od polityka walczącego o sukces na zupełnie innym niż gracze giełdowi rynku. My możemy tylko zżymać się na to, iż informacji ważnych dla konsumentów i przedsiębiorców dowiadujemy się z tweetów a nie na wielkiej konferencji prasowej w budynku GPW. Wiem, że blogi bossy czytają również pracownicy działu PR GPW. Może warto byłoby podpowiedzieć kilku osobom, że GPW mogłaby znów być miejscem, w którym ważne treści gospodarcze komunikuje się w symbolicznym dla ostatnich 20 lat miejscu.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

17 Komentarzy

  1. Grzechu

    czy sukcesssem jest sama zmiana ceny, bo w stosunku do innych panstw jestesmy nadal w tej samej sytuacji? podobno ten sukcess to nie dzieki negocjacjom tylko proba unikniecia przez gazprom arbitrazu ktorym konczyly sie “negocjacje” innych panstw. oj tam oj tam wcale sie nie czepiam

  2. lesserwisser

    Szanowny kolego Adamie, pozwolę sobie wyrazić odmienne zdanie, choć nie mam pewności że ja aurat widzę to lepiej, ani też kto z nas jest bliższy prawdy. Warto by poznać poglądy innych w tej kwestii.

    Ale do rzeczy. Twierdzisz:

    “Brutalnie rzecz ujmując tweet ministra nie wywołał najmniejszego ruchu ceny spółki PGNiG a to wskazuje, iż związki pomiędzy polityką a giełdą są więcej niż ograniczone. Gracze na rynku giełdowym od lat nie słuchają polityków a politycy nie zwracają uwagi na giełdę.”

    To, że niefrasobliwe ćwierkanie Sikorszczaka nie wywołało większego efektu nie jest tu wcale aż tak istotne, dużo istotniejsze jest bowiem to, że nieodpowiedzialnie chlapał ozorem, i to szefu od spraw zagranicznych. Jeśli robił to dla zdobycia poklasku lub większej popularności to tym gorzej, bo kto wię do czego może się posunać jak słupki zaczną mu dołować.

    Czy gracze giełdowi nie słuchają polityków? No nie wiem, zdarza się że słuchają, tak jak miało miejsce z zapowiedzią Donaldinio o wprowadzeniu podatku od kopalin. Pamietasz co się wtedy stało z kursem KGHM?

    Jeśli idzie o Sikorskiego to nie wiem czy akurat inwestorzy śledzili na bieżąco jego szzczebiot, jak dotąd, ale jest całkiem prawdopodobne że teraz to się zmieni, bo a nóż widelec znów coś mu się wypsnie.

    Z doniesien prsasowych wynika, że podobno czytało go wtedy ok 70 tysięcy osób, i to raczej przypadkowo a że przekaz nie był wprost no i tuż przed dogrywką, to wyszło jak wyszło.

    Ja nie wiem czy politycy nie interesują sie giełdą, może oficjalnie na to wygląda, ale prywatnie jest inaczej, wiem o paru co się interesują.

    Piszesz dalej:

    “Dziś nie jest już ważne, kto negocjował, ale kto w społeczeństwie został skojarzony, jako przynoszący wiadomość postrzeganą, jako pozytywną. Jeśli zgodzić się na taką optykę, każdy komentujący działanie ministra Sikorskiego zagrał w grę, której reguły dyktuje marketing polityczny a nie rzeczywistość rynkowa.”

    Przyznam się, że jestem tym zaskoczony, może jestem jakimś odmieńcem ale ja zupełnie odmienie to postrzegam, gdyż nie widzę w tej jego wieści niczego pozytywnego.

    Być może moja optyka jest spaczona ale ja nie dałem się wcale wciagnać w jakąś grę a jedynie wyrażam swoje negatywne odczucia i opinie w związku z tym co się stało. A asumpt do tego dały mi barzdziej wypowiedzi i tłumaczenia obrońców minista, starających się zbagatelizować wyczyn Sikorskiego, niż sam postępek (zd)Radka.

    “Dlatego zachęcam do spokojnego spojrzenia na „wykroczenie” ministra przeciwko poczuciu, iż spółka, jak i główny właściciel źle rozporządzali wrażliwą i cenotwórczą informacją o biznesie PGNiG.”

    Znowu inaczej to widzę, gdyż jakoś nie mam poczucia iż Spółka żle rozporzadzała wrażliwą i cenotwórczą informacją o biznesie PGNiG, a nawet tego, że własciciel też żle nią rozporządzał. Minister Skarbu albowiem powinien informować ministra spraw zagranicznych o tych negocjacjach gazowych, gdyż jest to sprawa dużego kalibru zarówno w wymiarze gospodarczym jak i geopolitycznym. Szf MSZ powienien natomiast trzymać fason i zachowac dyskręcję, tak jak przystoi osobie pełniącą taką funkcję.

    Powiem czemu tak aktywnie, a nawet emocjonalnie, włączyłem się w tę dyskusję na blogu. Wkurzyły mnie wielce wypowiedzi różnych oficjeli próbujących rozwodnic tę sprawę. To jeszcze bym zrozumiał, a nawet puścił mimo uszu, jednak oni przegięli, szczególnie minister Budzianowski, co pozwołiłem sobie dosyć szeroko skomentować, argumentując swoje stanowisko odpowiednimi odnośnikami.

    Jeśli minister myśli, że obserwatorzy są tak naiwni że kupią te jego wypowiedzi to jest wielce naiwny i się kompromituje w naszych oczach. Jesli zaś mówi to w przekonaniu, że dobrze prawi to tym bardziej się kompromituje, i tym gorzej dla nas, bo oznaczaloby to że jest niekompetentny.

    Powiem szczerze, ja się nawet ciesze ze sie stało tak jak sie stało, bo nie tylko kakao się wylało ale przy okazji wyszło szydło z wora, naga prawda się obnażyła. Okazało się bowiem, że znajomość zagdnień zwiazanychz informacją poufną jest praktycznie żadna.

    No i jeszcze jedno, KNF – przedstawiciele której zazwyczaj w kwestiach insidingu byli tak wyczuleni, ba wręcz świętsi od papieża, nagle z nietypową dla siebie rychliwością, zajęli wielce pobłazliwe stanowisko.

    Ja jak słyszę to unisono – Nic się nie stało, Polacy nic się nie stało, odbieram to z niesmakiem, gdyż czuję fałsz w tych głosach.

  3. astanczak (Post autora)

    @ Grzechu

    Trzeba uwzględnić kontekst polityczny. Przez lata opozycja mówiła o ministrze, że prowadzi politykę na kolanach (wobec Rosji i Niemiec), więc łatwo było sprzedać to, jako sukces. Zresztą stąd – jak sądzę – wziął się ten niby-radosny świergot ministra. Minister sprzedawał sukces dyplomatyczny rzucając opozycji w twarz fakt zanim pozbierają dane. Zresztą później tak to było relacjonowane – brakło tylko tabloidowych tytułów “Pani Krysia (lat 68) cieszy się na tańsze rachunki za gaz”.

    @ lesserwisser

    Zgoda – należało odróżnić samo, jednak polityczne, zachowanie ministra od reakcji nadzoru.

    Koledzy z rządu? Zwyczajnie powinni nabrać wody w usta i zostawić ministra na pastwę dziennikarzy i wówczas rozmawialibyśmy o kompetencji dziennikarzy. Pytanie, czy kierownicy wydań uznali problem za godny uwagi. Sądzę, że nie, bo giełdy nie traktuje się poważnie. Przypomnę, że jeszcze kilka lat temu partia szykująca się do władzy miała postulat “likwidacji GPW”. Sam pamiętam wypowiedzi prominentnego publicysty w prestiżowym periodyku o “obrzydzeniu, jakie wzbudzają w nim maklerzy”.

    > zagadnień związanych z informacją poufną jest praktycznie żadna.

    Bardzo ważna teza – możliwe, że najważniejsza do pociągnięcia z całego wkurzenia.

    Jednak, chyba wszyscy wiemy, że dla większości ludzi giełda to synonim przewałów i insidingu, więc spora część może nie zrozumieć o co ten szum – “przecież na tym polega gra na giełdzie”.

    PS. spróbuj przedstawić problem tego, co zrobił minister i jednocześnie wytłumaczyć ludziom w 100 sekundach materiału wiadomości, co właściwie się stało.

  4. lesserwisser

    @ astanczak

    “Jednak, chyba wszyscy wiemy, że dla większości ludzi giełda to synonim przewałów i insidingu, więc spora część może nie zrozumieć o co ten szum – „przecież na tym polega gra na giełdzie”. ”

    Akurat tego dnia wpadłem na chwilę do znajomych i w TV leciało info na ten temat, między innymi wypowiadał się Ł.Dajnowicz z KNF.
    Ja komentuję – Ale niezły numer, może z tego byc dym. Sąsiad na to (zupełnie nie kumaty w materii) mówi tak – Jaki dym, wszyscy zgodnie mówią, że nic takiego się nie stało. Tylko PISiaki nakręcają atmosferę. Ja na to mówię – Pitolą, że hej ho i chu chu. A somsiad – Eee tam, przecież nie kompromitowali by się aż tak publicznie, zresztą jak by mieli coś ugrać przy okazji to by dużo wcześniej się ustawili pod wiatr.

    No to nie ciągłem więcej tego niebezpiecznego tematy, wolałem pociagnać smakowitej aroniówki, aby czymś pozyteczniejszym zająć usta.

  5. blackswan

    “Brutalnie rzecz ujmując tweet ministra nie wywołał najmniejszego ruchu ceny spółki PGNiG a to wskazuje, iż związki pomiędzy polityką a giełdą są więcej niż ograniczone. ”

    🙂

    takie rozumowanie nie trzyma się kupy z prostego powodu:
    brak dowodu nie jest równoznaczny z dowodem braku (absence of evidence is not an evidence of absence – stąd mój nick 🙂

    pzdr i witam po przerwie

  6. astanczak (Post autora)

    @ blackswan

    Formalny wygibas 🙂

    W świecie opinii zaprzeczyć hipotezie najłatwiej stawiając jakąś inną, może przeciwną hipotezę i sprawdzić, czy wydaje się bliższa rzeczywistości. W tym przypadku brzmiałaby mniej więcej tak: brak zmiany ceny wskazuje na silny związek pomiędzy uniwersum świata polityki a uniwersum świata giełdy. Fajna nawet, ale na moje wyczucie fakty wskazują, że gracze zareagowali dopiero w momencie, gdy doniesienie pojawiło się w rzeczywistości rynkowej (komunikat spółki). Kolejny fakt: minister ćwierkał zupełnie nie zwracając uwagi na rynkowe konsekwencje, bo – jak sądzę – w jego doświadczeniu giełda i polityka to światy równoległe a nie komplementarne. To zresztą łatwe do sprawdzenia – wystarczyłoby przesiać wystąpienia publicznie ministra i sprawdzić, czy słowa giełda, akcje, rynek pojawiały się w przeszłości. Postawię hipotezę, że nie zbyt często a jeśli już to na zasadzie (dotyczy to chyba wszystkich polityków w Polsce) pijanego i latarni – pijany szuka w latarni podpórki a nie światła. W Europie wygląda to jednak inaczej – większość nie lekceważy siły i sygnałów wysyłanych przez te “irracjonalne” rynki, bo kopanie się z koniem zwykle źle kończy się dla kopiącego z a nie konia.

  7. gzalewski

    “Minister zagospodarował działania rządu tak, jak należało tego oczekiwać od polityka walczącego o sukces na zupełnie innym niż gracze giełdowi rynku. ”
    Minister powinien znać obowiazujace zasady. A zasady są takie, że w ten sposób nie można chlapać jęzorem. Chyba, że są równi i równiejsi.

    A chór obronców krzyczących “nic sie nie stało” i instytucji, z których pochodzą wskazuje na to, że tak właśnie jest. Minister okazał się równiejszy.

    Brak powaznej debaty na ten temat w mediach pokazuje tylko, gdzie w ogole giełda znajduje się w naszym otoczeniu. NA ABSOLUTNYM marginesie.

    1. astanczak (Post autora)

      > Minister powinien znać obowiazujace zasady

      GZ – Minister Sikorski tweetując wzywał do ustąpienia prezydenta innego państwa jednocześnie grożąc trybunałem. Jeszcze kilka lat wstecz każdy uznałby to za skandal dyplomatyczny.

      https://twitter.com/sikorskiradek/status/104246946427969536

      Powiedziałbym, że w epoce tweetera słowo bardzo staniało i straciło na znaczeniu, ale jakbym miał radzić innym “dzielącym się intuicją” w sprawie spółek, to zaleciłbym jednak starą dobrą zasadę “Don’t try this at home”

  8. RomanTT

    Sikorski nie grzeszy specjalnie inteligencja i za swoj twit, jako osoba publiczna, powinien zostac zwolniony lub co najmniej publicznie upomniany przez przelozonych. Nie jego dzialka by sie publicznie wypowiadal za co nie jest odpowiedzialny. Kropka.

    Cytaty:
    Brutalnie rzecz ujmując tweet ministra nie wywołał najmniejszego ruchu ceny spółki PGNiG a to wskazuje, iż związki pomiędzy polityką a giełdą są więcej niż ograniczone. Gracze na rynku giełdowym od lat nie słuchają polityków a politycy nie zwracają uwagi na giełdę.

    I drugi (dokladnie to drugie zdanie):
    Kolejny fakt: minister ćwierkał zupełnie nie zwracając uwagi na rynkowe konsekwencje, bo – jak sądzę – w jego doświadczeniu giełda i polityka to światy równoległe a nie komplementarne. To zresztą łatwe do sprawdzenia – wystarczyłoby przesiać wystąpienia publicznie ministra i sprawdzić, czy słowa giełda, akcje, rynek pojawiały się w przeszłości.

    Jesli powyzsze cytaty sa tego samego autora, to powiem: NO COMMENTS.
    Ja, osobiscie po takich slowach, nigdy bym sie nie przyznal, ze mialem cokolwiek, kiedykolwiek do czynienia z gielda. Chyba nie musze wyjasniac dlaczego.

  9. Grzechu

    @astanczak
    “Trzeba uwzględnić kontekst polityczny. ”
    Pan to wie, ja to wiem, ale czy społeczeństwo o tym wie? Wątpię. Potwierdza to również podany przez pana przykład z Panią Krysią lub przykład sąsiada z aroniówką (lesserwisser). Gdzie nie spojrzeć tam socjotechnika, kontekst polityczny, lub półprawda. Niestety, udział w tym mają nie tylko tabloidy, które nie przeciwstawiając się sile inercji powtarzają dalej “tłity” o sukcessie 🙂 Niby temat z innej beczki niż temat wpisu, ALE… w skali makro mamy nadal zieloną wyspę:)
    Sama sytuacja może nie jest 100% ujawnieniem informacji niejawnej, ale średnio rozgarnięty się domyśli, że jeżeli pan minister będzie miał dobre informacje odnośnie ceny, to w naszej sytuacji wiadomo o jaką zmianę chodzi. Jak widać nie tylko “artystyści mogą wiecej” (Maleńczuk), ale Radki też. Po wcześniejszych wpadkach, też z informacjami poufnymi w MSZ, sprawa powinna tym razem mieć inny przebieg. ALE kontekst polityczny i medialny przemawia za innym scenariuszem.

  10. astanczak (Post autora)

    @ RomanTT

    > Chyba nie musze wyjasniac dlaczego.

    To wolny kraj.

  11. astanczak (Post autora)

    @ all

    Tak przy okazji – zastanawiam się, czy jednak wszyscy nie mamy problemu ze zmianą komunikacyjną. Jeśli jakiś serwis newsowy opublikowałby to, co minister powołując się na “źródło” to, czy nie uznalibyśmy tego za rzecz naturalną? Może tweeter zwyczajnie jest kolejną zmianą w komunikacji, w której politycy komunikują się ze społeczeństwem czy rynkiem bez pośredników?

    Może czas zaakceptować rewolucję zamiast na nią się oburzać? Tak patrząc minister może być postrzegany dziś, jako awangarda nowego, ale za kilka lat to prawo zostanie zweryfikowane i może będzie “wymuszało” natychmiastowe tweety (lub pochodne) od osób, które “posiadły informacje ważne dla spółek”.

  12. kajet

    @astanczak

    Nie rozumiem – co takiego niezrozumiałego jest w przepisie ustawy o obrocie (podkreślenia moje):

    Art. 154.1 Informacją poufną w rozumieniu ustawy jest – określona w sposób precyzyjny – informacja dotycząca, bezpośrednio LUB POŚREDNIO, jednego lub kilku emitentów instrumentów finansowych, jednego lub kilku instrumentów finansowych albo nabywania lub zbywania takich instrumentów, która nie została przekazana do publicznej wiadomości, a która po takim przekazaniu MOGŁABY w istotny sposób wpłynąć na cenę tych instrumentów finansowych lub na cenę powiązanych z nimi pochodnych instrumentów finansowych, przy czym dana informacja:

    1) jest określona w sposób precyzyjny, wtedy gdy wskazuje na okoliczności lub zdarzenia, które wystąpiły lub których wystąpienia można zasadnie oczekiwać, a jej charakter w wystarczającym stopniu umożliwia dokonanie oceny potencjalnego wpływu tych okoliczności lub zdarzeń na cenę lub wartość instrumentów finansowych lub na cenę powiązanych z nimi pochodnych instrumentów finansowych;

    2) mogłaby po przekazaniu do publicznej wiadomości w istotny sposób wpłynąć na cenę lub wartość instrumentów finansowych lub na cenę powiązanych z nimi pochodnych instrumentów finansowych, wtedy gdy mogłaby ona zostać wykorzystana przy podejmowaniu decyzji inwestycyjnych przez racjonalnie działającego inwestora;

    3) w odniesieniu do osób zajmujących się wykonywaniem dyspozycji dotyczących instrumentów finansowych, ma charakter informacji poufnej, również wtedy gdy została przekazana tej osobie przez inwestora lub inną osobę mającą wiedzę o takich dyspozycjach, i dotyczy składanych przez inwestora dyspozycji nabycia lub zbycia instrumentów finansowych, przy spełnieniu przesłanek określonych w pkt 1 i 2.

    Art. 156. 1. Każdy kto:
    (…)

    3) posiada informację poufną pozyskaną w sposób inny niż określony w pkt 1 i 2, jeżeli wiedział lub przy dołożeniu należytej staranności mógł się dowiedzieć, że jest to informacja poufna

    – nie może wykorzystywać takiej informacji.

    2. Osoby, o których mowa w ust. 1, nie mogą:

    1) ujawniać informacji poufnej;
    (…)
    __________________
    Nieznajomość prawa szkodzi! Mam nadzieję, że zaszkodzi także ministrowi spraw zagranicznych, mimo że osobiście nic do faceta nie mam i taki obyty w świecie salonowiec jest dla Polski przydatny. W tym momencie jednak honorowym wyjściem byłaby dymisja, zrzeczenie się immunitetu i wizyta w prokuraturze. Sorry!

  13. kajet

    A to, że świat się zmienia i że być może za ileśtam lat prawo zostanie też zmienione, ma trzeciorzędne znaczenie. Skoro wszyscy inwestorzy mają mieć taki sam dostęp do informacji (a osoby z konieczności uprzywilejowane mają tego nie wykorzystywać), to inwestorzy muszą wiedzieć, gdzie te informacje się pojawią. Twitter nie jest kanałem przekazywania informacji poufnych, a niezrozumienie podstawowych prawideł funkcjonowania giełdy jest dla członka rządu (wykształconego w Oksfordzie w końcu, a nie w Wyższej Szkole Sprzątania i Gotowania) kompromitujące.

    Inna sprawa, że po słynnej aferze z ujawnieniem przez ubezpieczeniową jednostkę KNF (!!!) poufnych informacji dotyczących PZU (syndrom jednego policjanta, który umie pisać, i drugiego, który umie czytać) może powinniśmy reagować spokojniej.

  14. astanczak (Post autora)

    @ kajet

    Nie wchodziłem w spór o to, czy minister naruszył prawo, czy nie.

  15. lesserwisser

    @ kajet

    “Nie rozumiem – co takiego niezrozumiałego jest w przepisie ustawy o obrocie.”

    Wielu nie rozumie, ale są i tacy co wcale nie chcą zrozumieć, co ja akurat rozumiem, choć nie rozumiem czemu oni nie rozumieją, że my rozumiemy.

    Przytaczałem już wypowiedź dla mediów pani Katarzyny Mazurkiewicz z Departamentu Komunikacji Społecznej KNF.”

    „Także według KNF Sikorski nie złamał prawa, gdyż jego wpisu nie można traktować jako informacji poufnej. – To nie była informacja poufna. Ustawowa definicja jest taka: informacja poufna to precyzyjna informacja dotycząca spółki giełdowej, która nie została jeszcze przekazana do publicznej wiadomości, a która po przekazaniu mogłaby być wykorzystana przy podejmowaniu decyzji inwestycyjnych przez racjonalnie działającego inwestora i w istotny sposób wpłynąć na cenę akcji lub instrumentu pochodnego.”

    To samo powiedział w TV Łukasz Dajnowicz, rzecznik KNF, i napisał zresztą też:

    “Łukasz Dajnowicz, rzecznik KNF odpowiadając na moje pytania lakonicznie pisze:

    .

    http://pietkun.nowyekran.pl/post/79281,radek-zaradek-czyli-inside-trader-w-msz

    Czy się tam zmówili w tym KNF-ie czy co, że mówią takim zgodnym jednym głosem? Ale czemu są aż tak nieprezycyjni, sorry powinienem raczej powiedziec precyzyjni – bo łaciski źródłosłów tego słowa oznacza przecież skrócony, ściśniety, zwięzły itp.

    Czemu są tak oszczędni w słowach i nie cytują definicji terminu “precyzyjna informacja” – przy czym dana informacja jest określona w sposób precyzyjny, wtedy gdy wskazuje na okoliczności lub zdarzenia, które wystąpiły lub których wystąpienia można zasadnie oczekiwać, a jej charakter w wystarczającym stopniu umożliwia dokonanie oceny potencjalnego wpływu tych okoliczności lub zdarzeń na cenę lub wartość instrumentów finansowych lub na cenę powiązanych z nimi pochodnych instrumentów finansowych”

    Może jej nie znają? Jeśli nie to teraz mają okazję ją poznać, bo z tego co wiem to, podobno, co poniektórzy panowie z KNF zagladają tu na bloga.

    Dajnowicz dodał coś od siebie – “Kurs PGNiG nie bez powodu zareagował następnego dnia, po komunikacie ze spółki. Pozdrawiam” – ale nie bardzo rozumiem co to ma znaczyć i co to ma do rzeczy?

    Ale nic dziwnego, bo ja prosty “chłopak” jestem i do tego taki bardziej dinozaur, a te podobno choć wielkie cielska miały to jednak móżdżek maleńki.

    Ja też pozdrawiam (kajeta oczywiście) 🙂

    PS

    @ Trystero

    Komentarz ten dedykuje koledze Trystero, któren już teraz nie ma chyba wątpliwości, że ćwierknięcie Radka S. spełniało kryterium precyzyjności.

    A jak wciąż by miał to zawsze mogę kwestię “precyzyjności” rozwinać, tak że aż same suche zostanie. 🙂

  16. GZalewski

    ciekawy głos:
    http://blog.parkiet.com/jarosz/2012/12/01/uwaga-na-medialne-%E2%80%9Echwilowki%E2%80%9D/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *