Plotki o śmierci systemów transakcyjnych opartych o podążanie za trendem (Trend following) są stałym elementem krajobrazu w tej branży.

Chciałbym pokazać jak działa na przestrzeni dekad jedna grupa z całej plejady tego rodzaju automatycznych strategii. Jako podstawa wpisu posłuży mi po raz kolejny praca ekipy inżynierów finansowych z funduszu AQR. Nie tak dawno analizowałem tutaj ich inną produkcję, poświęconą poszukiwaniu przewagi (alfa) w rezultatach samego mistrza Warrena Buffetta.

Tym razem zaglądamy do studium pod tytułem: “A Century of Evidence on Trend-Following” (Sto lat dowodów na strategie gry z trendem) autorstwa panów Hursta, Ooi i Pedersena.

Testowane tam systemy opierają się na tzw. kontynuacji impetu (ang. momentum). Założenie jest takie, że jeśli rynek porusza się przez pewien okres w wyraźnie zarysowanym kierunku to siłą rozpędu ów trend ma szansę być w przyszłości kontynuowany, co daje asumpt to zajęcia pozycji zgodnie z ową tendencją. Ruch w górę przez X dni/miesięcy skutkuje w takim razie zajęciem pozycji długiej, ruch w dół przez X dni/miesięcy – zajęciem pozycji krótkiej. Mamy więc typowe podążanie pozycją za trendem, a więc dokładnie tak jak w angielskim pojęciu „trend following”.

W szczegółach opis strategii oraz rodzaj wykonanych testów wyglądały w następujący sposób:

– kontynuację impetu liczono po okresach X = 1, 3 i 12 miesięcy

– 3 systemy,  każdym oparty na jednym z tych okresów  X, zostały spięte w jeden portfel (tradowane jednocześnie za równą ilość kapitału) na zasadzie stop & reverse, co znaczy, że cały czas system był na rynku i np. dla ostatniej wartości zajmowano pozycję długą jeśli poprzednie 12 miesiące zakończyły się wzrostem a odwracano ją na krótką jeśli nadchodził okres 12 miesięcy, który kończył się spadkiem; mamy więc najprostszą z możliwych zasad z jednym parametrem zmiennym X

– zmienność zagregowanej pozycji we wszystkich 3 systemach łącznie nie mogła sięgać więcej niż 10% dla całego portfela i co miesiąc dokonywano stosownej korekty, zmniejszając lub zwiększając odpowiednio wszystkie pozycje

– zakres danych weryfikacyjnych: 1903-2012 czyli w sumie 110 lat

– dane podzielono na dekady, które po kolei testowano i opisywano rezultatami

– test objął 59 rynków w 4 klasach aktywów: 24 towary, 11 indeksów rynków akcyjnych, 15 obligacji i 9 par walutowych

– testowano kontrakty terminowe futures, a tam gdzie nie były dostępne – instrument bazowy (rynek kasowy)

– uwzględniono koszty transakcyjne oraz dodatkowo opłaty manipulacyjne, tak jakby systemy były zarządzane przez typową firmę CTA (Commodity Trading Advisor) czyli odjęto 2% opłatę za zarządzanie co rok plus 20% od zysków ponad poprzedni rekord.

Wyniki przedstawia poniższa (nieco okrojona) tabela:

 

Źródło: AQR, “A Century of Evidence on Trend-Following”

Roczna, średnia stopa zwrotu brutto dla całości okresu wyniosła 20,0% (pierwszy wiersz, pierwsza kolumna tabeli), a po uwzględnieniu wszystkich opłat sięgała 14,3% (druga kolumna), przy rocznej zmienności ok. 10% jak założono (trzecia kolumna), średnia korelacja do S&P 500 wyniosła (-)0,05 czyli niemal żadna (ostatnia kolumna).

Korelacja pomiędzy badanymi rynkami wzrosła w ciągu ostatniej dekady z 0,2 do 0,4, ale nie jest to w żadnym razie rekord. W latach 1922-1932 (Wielki Kryzys) sięgała do rekordowego 0,5.

W kolejnych wierszach widzimy rozbicie na kolejne dekady. Najwyższe zyski przyniosła dekada 1973-1982 -> netto 30,3%. Najniższe, bo zaledwie 6,0%, okres 1933-1942. Ostatnie 10 lat to drugi od końca wynik a więc 7,5% (przy korelacji –0,22 do S&P500). Żadna dekada nie przyniosłaby strat.

Jak podsumowują autorzy: „ jest nieprawdopodobne, że takie trendy cenowe są produktem statystycznego błądzenia losowego albo dopasowania do danych”. Tendencje, które regularnie pozwalają w ten sposób zarabiać, są wynikiem przede wszystkim działań banków centralnych, instytucji dokonujących zabezpieczeń (hedge) a także błędów poznawczych inwestorów.

W zakresie zjazdów kapitału (drawdowns): największy bo 26 % wystąpił w latach 1947-1948, a drugi z kolei o wielkości 20,7% chwilę wcześniej bo w latach 1939-1940. Trzeci miał zakres 15% w 1914r. W tym stuleciu były 2, które mieszczą się w pierwszej dziesiątce: 10,8% w latach 2001-2002 oraz 13,5% w 2009 a więc już po ostatnim kryzysie.

Autorzy porównali dość obrazowo te wyniki do klasycznego portfela złożonego w 60% z akcji i 40% obligacji. Podczas 10 największych obsunięć owego klasyka tylko raz w tym samym okresie zanurkował system opisany wyżej – podczas krachu 1987 r. To daje asumpt do dywersyfikacji.

W takim razie sugerują oni aby część kapitałów z klasycznego portfela 60%/40% przenieść do systemu momentum. Gdyby zainwestować w ten sposób 20% zasobów to w czasie 110 lat zysk średnioroczny po odliczeniu opłat wzrósłby z 8% do 9,5%, zmienność spadła z 11,1% do 9,0%, a maksymalne obsunięcie z 62% do 52%. Korzyść aż nadto widoczna.

I chociaż nieco słabsza okazała się dla systemu momentum ostatnia dekada to nie stanowi ona jeszcze anomalii a więc trendy i ich kontynuacje  mają się nadal dobrze, mając szansę być zyskownie eksploatowane.

A przy okazji twórcy tej pracy podjęli się trudu policzenia na ile strategie „Trend following” mają ewentualny wpływ na rynki i czy mogą swoją aktywnością zagrozić istotnie ich dynamice. Okazało się, że gdyby wszyscy menadżerowie, którzy zarządzają strategiami podążania za trendem (głównie CTA), grali tylko w sposób jak opisany wyżej (momentum) to całkowita ich pozycja na rynku akcji (indeksy) stanowiłaby 0,2% całości rynku, 3% dla obligacji, 5% rynków towarowych i 0,2% walutowych. To nie ma szansy zmienić rynkowych trendów, na których rządzą niepodzielnie fundamenty w długich terminach.

—Kat—

[Głosów:0    Średnia:0/5]

8 Komentarzy

  1. Lucky

    Od jakiegoś czasu zastanawiam się nad czymś o czym wspomaniałeś:
    “Najwyższe zyski przyniosła dekada 1973-1982”
    Z mojego systemu, testowanego na 1971 – 2011 też mi wychodzi, że lata ’70 to był najlepszy okres. I tak się zastanawiam nad systemem żółwi, może on przestał działać zwyczajnie dlatego, że niebył zbyt dobry a zarobili tylko dlatego, że popadli na dobrą dekadę?

  2. GZalewski

    Ależ Żółwie tego nie ukrywali (polecam rozmowę z Dennisem w Czarodziejach rynku). Co wiecej renesans przechodzili w ostatnich latach, gdy trendy znow sie pojawily na rynkach surowcowych.

  3. Harry

    Impet – wiec to tak tlumaczy sie momentum… Gdy zaczynalem trading staralem sie uzywac EMAs i mimo ze sporo bylo tzw. whipsawow to i tak tydzien w tydzien bylem na plusie. Jednakze, dzis wykorzystuje inna ceche trendu. Chodzi o to, ze gdy jestesmy w silnym down trendzie, to wiekszosc jednodniowych swiec zamyka sie blisko dolu. W takiej sytuacji mozemy otworzyc pozycje w momencie pojawienia sie nowej swiecy i szanse sa spore ze nastepny dzien pojdzie w ta sama strone (uzywam tylko malych lotow i gram zgodnie z trendem fundamentalnym, wiem ze nalezaloby poczekac na jakas exhaustion na wykresach 1-4h, ale jesli nie nalezymy do grupy panikujacej i zostawiamy pozycje na dluzej to jest to dosc bezpieczny sposob!!!). Oczywiscie zakladam ze jestesmy niedaleko linii trendu, wiec gdyby byl to ten pechowy moment, w ktorym trend sie odwraca (dlatego tak wazne jest sledzenie fundamentals), to duzo nie stracimy!

  4. Julka

    Nie wiem na ile i jak pomagają Wam te blogi. Ja zarabiam na własnej intuicji, i przeciwieństwie doradztwa blogowego. Świece, hehe, 10 lat temu,być może. Pozdrawiam cały zespół;)

  5. maksiu

    @autor
    Poproszę o wyjaśnienie:”zmienność zagregowanej pozycji we wszystkich 3 systemach łącznie nie mogła sięgać więcej niż 10%”?
    Jeśli pozycje na każdym instrumencie takie same to mamy nadreprezentacje towarów?

  6. Tomasz

    System podążania za trendem wciąż działa także w najczystszej formie czyli kupna instrumentów/spółek osiągających historyczne maksimum. Pod warunkiem, że nie ogranicza się do jednego instrumentu np. indeksu.

    Szczegółowa analiza dla GPW (no survivorship bias):

    CAGR: 24.7 %
    max_draw_down 14.5 %

    http://uptrend.pl/blog/trend-following-1.html

  7. pit65

    No a ja podziwiam to oczyszczanie bazy do testów.
    JAkiś czas temu konstruowałem sobie taka survivorship -ową bazę dla W20.
    Pomimo tylko 20 spółek dłubania było od groma.

  8. RomanTT

    Historyczne maximum.
    Firmy, ktore osiagaja historyczne maximum(akcje), i danego dnia wyraznie podskoczyly w gore, sa wedlug mnie, sa najlepszymi firmami, na ktorych mozna zarobic, szortujac akcje. Wychodzac tylko z zalozenia, ze inni chca po prostu zachowac profit i musza sprzedac akcje, i ze jest wielu innych day traderow, ktorzy tez chca zarobic i pod koniec dnia miec czyste konto, akcje w pewnym momencie pojda w dol. Ja z reguly szukam firm, ktore podskoczyly danego dnia o 5% i powyzej. Nigdy nie oceniam skutecznosci swojego tradingu ani nie prowadze statystyk…. nie mam systemow ani metod, wszystko co daje zarobic jest dobre. Bardzo uwaznie obserwuje gieldy od Azji i dalej, patrzac na futures. Skutecznosc statystycznie mam okolo 80% trades in money (zdazylo mi sie ze mialem na 50 trades chyba 49 in money – to byl fluke), ale to nie znaczy, ze majac 80% latwo jest zarobic. Niestety nie. I kazdy nastepny trade nigdy nie wiem jak bedzie…
    Nigdy nie dotykam czegos co ma 25 tys dziennie volume, bo to porazka z gory i niewazne co powiedza statystyki.
    Rzecz polega na tym by miec dziennie 1%…. i powiem, ze to bardzo trudne ale niemozliwe. Kazdy daytrader szuka 1% dziennie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *