Jak zniechęcić dzieciaki do biznesu

Jest takie stare powiedzenie, że wystarczy wpisać jakąś niesłychanie popularną książkę do kanonu lektur, żeby dzieciaki straciły nią zainteresowanie. Nie przez to, że książka stanie się automatycznie nudna, raczej dzięki temu co “zrobi się z tą ksiażką” w procesie dobudowywania warstwy edukacyjnej.

Nauczanie trudnych treści nie jest proste. Dodatkowo podanie ich w atrakcyjny sposób powoduje, że można spotkać się z zarzutami o spłycanie tematu. W najbliższych miesiącach powinno ukazać się polskie wydanie książki Petera Schiffa “How an economy grows, and why it crashes”, czyli w dowolnym tłumaczeniu tytułu – “Jak rozwija się gospodarka i dlaczego się załamuje”. Książka jest przykładem tego, w jaki sposób w atrakcyjny i prosty sposób wprowadzać różne pojęcia. Gdy tylko otrzymałem ją do recenzji zachwycił mnie sposób podania tego, w jaki sposób wyjaśnione jest funkcjonowanie gospodarki (pomijam przemycanie pewnych poglądów przez autora). Co więcej nie jest to książka dla dzieci (trochę marketingując, będę ją polecał wielu dziennikarzom piszącym o finansach 😉 ).

Jednak już z kilku stron spotkałem się z wątpliwościami, ze strony polskich czytelników, że to nie jest poważne potraktowanie tematu. Książka – o zgrozo – posiada obrazki, no i ten metaforyczny świat facetów łowiących ryby, powoduje, że nie czyta się poważnie o inflacji, popycie, podaży, akcji kredytowej.

No więc dobra. Skoro tak podchodzimy do tematu “poważnego” traktowania tematów, nie dziwmy się, że dzieciaki nie garną się do otwierania biznesów, że wiedza ekonomiczna, finansowa, inwestycyjna jest na takim poziomie, że skutkuje później powierzaniem pieniędzy firmom, które “gwarantują” cokolwiek.

Przy okazji afery AmberGold postanowiłem zaznajomić się z podręcznikami do szkół ponadgimnazjalnych z przedmiotu “Podstawy przedsiębiorczości”. Coś tam pamiętałem, ze szkoły mojego dziecka i pamiętam, że nie byłem zachwycony.

Na razie jednak nie dokonałem zakupu, bo po tym co wstępnie zobaczyłem zadrżała mi ręka. Nie jestem pewien, czy mój mózg jest gotowy na coś takiego.

Wyobraźcie sobie Państwo przeciętnego ucznia, który skończył gimnazjum. Kupuje podręczniki (to chyba już ten czas) i sięga do jednego z nich. Tego, który ma być dla niego wprowadzeniem w świat Marka Zuckerberga (założył swój biznes już na studiach), albo wielu innych młodych, kreatywnych, przedsiębiorczych.

Otwiera podręcznik i widzi taki spis treści:

http://img.nowaera.pl/dokumenty/spis/przedsiebiorczosc_spis.pdf

 

Być może przesadzam, ale na tej jednej stronie widzę odpowiedź na pytanie, dlaczego dzieciaki nie chcą czytać książek, ba uważają, że tam są jakieś brednie, starocie itp.

Tak jak wspomniałem jeszcze nie odważyłem się zakupić tej książki. Boję się bardzo poważnie, czy ona w ogóle opowiada o przedsiębiorczości, tak jak ja to rozumiem. Czy też może jest próbą zanudzenia dzieciaków pojęciami, podanymi w skrajnie uproszczony sposób, albo nawet i to nie . Na przykład taki, jak w innym podręczniku:

http://empi2.pl/jak-byc-przedsiebiorczym-podrecznik-p-2041.html  (proszę kliknąć na zakładkę – przykładowe strony).

Jednego jestem pewien taki program nie wypuści na rynek pracy zbyt przedsiębiorczych osób. Co więcej znając swego rodzaju “paternalizm” naszego rodzimego systemu edukacji, w której nauczyciel ma “władzę” (korzystam z jednego z pytań do dyskusji w podlinkowanej ksiażce “Na jakiej podstawie sprawuje władzę Prezydent RP, minister, dyrektor szkoły, nauczyciel czy rodzic”), jestem w stanie wyobrazić sobie dyskusję między nauczycielem, a uczniem, który właśnie próbuje pierwszych kroków w jakimś prostym biznesie – zrobił pierwszą aplikacyjkę na smartfona i właśnie sprzedaje go przez AppStore. Taka dyskusja często może zakończyć się porażką ucznia. Przynajmniej jeśli chodzi o ocenę.

 

 

 

[Głosów:0    Średnia:0/5]

8 Komentarzy

  1. Wojtek S.

    “Jeśli nie potrafisz wytłumaczyć czegoś w prosty sposób, to znaczy, że tak naprawdę tego nie rozumiesz.”
    Albert Einstein

  2. gzalewski (Post autora)

    http://www.ted.com/talks/lang/en/salman_khan_let_s_use_video_to_reinvent_education.html

  3. blackswan

    khan academy rocks

  4. blackswan

    Paradoksalne w przypadku nauczania przedsiębiorczości jest to, że syllabusy układają urzędnicy, książki piszą teoretycy, zajęcia prowadzą nauczyciele – nie ma nawet jednej osoby w całym łańcuszku, która znałaby temat z autopsji, a nie lektury jakiegoś pdf-a. Jeden wielki nonsens. Jakby przedsiębiorczość była czymś, czego można nauczyć.

    Trochę podobnie jest z programami wspierania “innowacyjności”.

  5. MICk

    Przekartkowałem fragment podręcznik http://empi2.pl/jak-byc-przedsiebiorczym-podrecznik-p-2041.html ; i jest tam rozdział o bankach. Niestety autorzy nie napisali nic o parabankach, a szkoda. Zwłaszcza w związku z AG.

  6. Bogdan

    Przedsiębiorczości zapewne nie można nauczyć, ale za to można: rożnych sposobów liczenia odsetek, wartości pieniądza w czasie, czym jest inflacja , i ogólnie paru rzeczy pomagających zorientować się w świecie. Z drugiej strony osobie, która żyje od pierwszego do pierwszego inflacja jest raczej obojętna.

  7. GZalewski

    no i pani minister juz wie:
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,12461304,Minister_edukacji__Ludzie_uwierzyli_w_Amber_Gold_.html

  8. lesserwisser

    “Swoje oszczędności ulokowali tam ci, którzy są w większości ze starej szkoły.”

    Pani minister widocznie nie wiem, że pierwsza reforma szkolnictwa obj ęła u nas roczniki od 1952 r., a potem byly następne.

    Ci ludzie dopiero co załapują się na emerytury, a w Amber Gold umoczyli podobno głównie emeryci, więc absolwenci ze starej szoły są raczej odporni na bajer ekonomiczny.

    Najwidoczniej pani minister dopiero co ukończyła gimnazjum, czyli dopiero drugi etap szkoły życia, więc jeszcze sporo przed nią.

    Aż zazdrość żera starego frajera. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *