Spośród wielu wydarzeń, w których braliśmy udział podczas konferencji „Wall Street” w Zakopanem, wybrałem dwa wykłady, które zrelacjonuję w tym i kolejnym wpisie.

 

Pierwszy spowodował burzliwą dyskusję między nami blogerami i krańcowo różne oceny. Nie chodziło bynajmniej o jakość samego wykładu, która z usprawiedliwionego powodu nie była najlepsza, nasze żywiołowe dyskusje spowodowała metoda, zaprezentowana przez wykładowcę. Należę do obozu, który potrafił ją docenić choć zdaję sobie sprawę, że generuje ona dość ambiwalentne odczucia 🙂

Wykład miał formę live tradingu, czyli zawieranie transakcji na rynku w czasie rzeczywistym. Prelegentem i zarazem inwestującym był szwajcarski trader, były zarządzający, makler, tester systemów, a obecnie mentor prowadzący płatny serwis edukacyjny – Faik Giese. Ponieważ odwołano jego samolot,  gnał więc całą noc samochodem, żeby zdążyć ze swoją prezentacją. Mógł więc czuć się w odrobinę gorszej formie, a do tego problemy sprzętowe ukradły nieco czasu z przewidzianej godziny. Co można pokazać w tak krótkim czasie na rynku, który na domiar złego powoli szykował się do lunchu? Przyparty do ściany zdradził jednak co nieco ze swojego warsztatu, choć widziałem niedosyt w oczach i westchnieniach zgromadzonych.

Faik gra m.in. na akcjach, w tym niemieckich, co właśnie mieliśmy okazję zobaczyć w układzie intraday. Wyświetlił aktualną sytuację na 30 papierach wchodzących w skład indeksu DAX. W tamtej chwili 29 z nich spadało a jedna – MAN – rosła. Jego strategia na tak krwawą sesję wygląda następująco:

1. Szereguje akcje wg. wielkości zmiany ceny na bieżącej sesji

2. Do gry wybiera:

(a) najbardziej rosnące – zakłada bowiem, że ten ruch będzie kontynuowany

(b) najbardziej spadające – zakłada, że w razie choćby najmniejszego odbicia zyskają ona najwięcej jako najsilniej wyprzedane

(c) wybiera z obu tych grup tylko te o największej płynności

3. Poszukuje poziomu wejścia i stop-lossa, gdzie stawia zlecenia

I ten punkt budził najwięcej kontrowersji, co muszę opisać nieco szerzej poniżej.

Ponieważ transakcje zawierane są przez niego w perspektywie intraday/daytrade więc na początek poszukiwał poziomów, które mogłyby stanowić opór czy wsparcie na tyle silne i zauważalne by przyciągnąć większe stada traderów i zapewnić ruchowi wznoszącemu siłę. Domyślnie bowiem szuka miejsca do kupna, to o wzrosty idzie przecież naturalna walka na rynku akcji, nawet podczas spadków. Nie wiem czy ktoś z obecnych na seminarium zauważył, że z logicznego punktu widzenia poszukiwanie istotnych poziomów sprzed kilku czy nawet kilkudziesięciu dni to zajęcie jałowe, z dwóch powodów:

(I) Należy znaleźć na każdą sesję taki poziom, który jest w zasięgu jednodniowego ruchu, po to by zawrzeć jakieś transakcje; w zasadzie więc poszukiwanie takiego obszaru sprzed wielu sesji to działanie nieco na siłę, sztuczne i choć praktycznie zawsze można narysować co tylko się chce to pozostaje pytanie: po co? jaką istotność dla działań to zapewnia? Ile w tym losowości?

(II) Skoro zamierzał on grać najsilniejszą i najsłabszą aktualnie spółką (bardzo logiczne) to jakie znaczenie mają jakiekolwiek poziomy sprzed dni czy tygodni, poszukiwane niemal na siłę ??!!!

Opowiadał wprawdzie o jakichś historycznych testach sprawdzalności, ale nie dowiedzieliśmy się szczegółów.

Jedyną logiczną strategią techniczną może być to co wyrysował na wykresie minutowym Deutche Bank, spadającym najmocniej tego dnia. Oto ilustracja, którą przywołuję z pamięci:

Dwie czerwone linie na obrazku to:

-poziom wejścia na pozycję (ta wyżej położona), rynek był w tamtym momencie mniej więcej w okolicach początku tej linii

– poziom stopa obronnego (niżej położony, tuż pod aktualnym minimum sesji).

Otwarcie pozycji długiej czyli kupno rynku ma wg. mnie następujące i całkiem rozsądne uzasadnienie:

Papier jest wyprzedany, wyrysował małą konsolidację i jeśli ma przyjść odreagowanie to nastąpi ono przez wybicie z tej konsolidacji w górę, lub innej konsolidacji położonej niżej o ile rynek dalej spadnie.

Wyjście górą nie nastąpiło w ciągu godziny wykładu więc transakcji nie było.

Transakcję za to zawarł (nieco na siłę ze względu na czas) na papierze najmocniejszym czyli MAN, bez rysowania specjalnych setupów, układów czy formacji. Ot, rynek był rosnący i silny więc podpiął się pod niego jak zamierzał od początku, po cenie 80,6 EUR, wystawiając stop-lossa 1 EUR poniżej wejścia. I rynek rzeczywiście szedł potem w górę.

Kiedy kasować zyski? Wg. niego nie ma potrzeby szukać wsparcia w technice, ważniejsze są tutaj proporcje zysku do ryzyka. Jeśli to drugie oznaczymy jako R to można wystawiać stopy zgarniające zyski (Take Profits) w odległości minimum 2xR od otwarcia, czy nawet dalej jeśli rynek jest silny – 3xR czy 4xR

Padło z sali pytanie o zasięgi. Zupełnie racjonalnie jak na technika odpowiedział on, że w AT reaguje się na ruchy a nie prognozuje.

Nasze dyskusje natomiast dotyczyły zasadności i obiektywności takiego jak zobaczyliśmy sposobu wchodzenia na rynek. Ja uważam, że rysowanie tych wsparć sprzed wielu dni jest mało efektywnym działaniem, natomiast ustawianie się do zajmowania pozycji na wybiciu w górę z dowolnej, ale aktualnej konsolidacji jest jak najbardziej zasadne. Wszak wszystkie formacje, bez względu na kształt, to rodzaj konsolidacji zawartej między dwiema granicami od góry i dołu, w krótkoterminowej grze daytradingowej to w zupełności wystarczy za motyw do gry.

Chętnie posłucham jednak kontrargumentów.

–Kat—

[Głosów:0    Średnia:0/5]

22 Komentarzy

  1. pit65

    @Kat

    NIe byłem na prezentacji.
    Więc moje pytanie:
    Czy nie zauważyłeś /o ile dobrze zrozumiałem Twój wpis/, że kupując przeciwstawne spółki /w sensie kierunku ruchu na intraday/ zastosował tzw. strategię market neutral, a poniewaz gra na tzw revert to mean więc pewnie swoisty hedge uzyskany dzięki temu częściowo kompensuje ryzyko.

  2. Dapi

    Ja też bardzo lubię w podobny sposób spekulować tylko rzadko kiedy intra – więc całkowicie gościa rozumiem i popieram. Problem stopa mi troche odchodzi ponieważ zawsze jest to min z dnia transakcji. Problem TP wygląda tak, że zaczynam rozglądać się za oddaniem przy r/z = 2. Wielkość pozycji wszystko co mogę w danej chwili gdy stop nie jest niżej niz 6 proc.
    Opis w skrócie dla zainteresowanych:
    W piątek 1.06 były publikowane jakies negatywne dane – nieważne jakie – na które rynek waluty zareagował odwrotnie od spodziewanego oraz był mega tick wzrostowy na złocie. Przyjąłem założenie że byc moze Goldamny i Morgany zaczęły grac pod QE.
    Wtedy też zmiana WIG20 w drugiej połowie dnia oderwała się od zmiany kursu EURUSD, który kontynuowało ruch wzrostowy w odróżnieniu od WIG20. Szybkie spojrzenie na zestawienia co – w WIG20 – najbardziej spadło od otwarcia – padło na SYNTHOS, który mi także mega pasował pod tym względem, ze był ładnie wygrzany ostatnimi czasy przez “ulice” oraz notował mega spadki w tym dniu – ostatnia ulica na serio zaczęła uciekać
    Dalej jest na wykresie: http://www.attrader.pl/charts/s/41067/j7n95Li9VkqZtRxJn48ZKg.png

    1. trystero

      @ Dapi

      Podobny trade można robić w strategii ‘powrotu do średniej’. W sytuacji odbicia na rynku (kluczowe: wyznacz odbicie na rynku) kupujesz spółki, które spisywały się najgorzej w ostatniej fali spadkowej (ja wykluczam przy tym spółki ze zdarzeniem – negatywną informacją). Pokazywałem takie zestawienia na blogu (maruderzy stają się liderami).

  3. Dapi

    W sprawie dołków to przyjąłem metodę – w czasie trendu spadkowego na szerokim rynku szukam dodatkowych powodów niż wzkaźniki itp. pierdoły. W czasie hossy gram wyjscie z drugiego lub kolejnego dołka w trendzie – różnica jest taka że gram trochę dłużej do 5-10 dni.
    Szczerze nie zastanawiam sie czy to TEN tylko działam odruchem podprogowym.
    Powiem Ci Trys że od jakiś 3 lat pracuje na gołych wykresach – bez niczego – oprócz świeczek 😉 sadzę wiec że wiele zagrań było na powrót do średniej tylko ja tego nie sprawdzałem
    KAT to chyba napisał – uważam tak samo – gra nie idzie o to co wzrosnie tylko o to co mega wzrośnie przy dobrym impecie

  4. Segrare

    Witam,

    ja akurat byłem na całym wykładzie Pana Giese i jedno, co mnie najbardziej uderzyło to to, że po fakcie otwarcia pozycji na akcjach MAN, od razu przełączył się na swoją prezentacje i omawiał ją z pięć do siedmiu minut. Założył sobie max. 100 EUR straty, ale nie otworzył fizycznie stoplossa. Jeśli w trakcie tych pięciu minut nastąpiłby takich ruch jak po payrollsach (wykład i transakcja była około godziny 13 z minutami), to najnormalniej wtopiłby i byłoby bardzo śmiesznie. 🙂

    Po południu porozmawiałem z nim chwile na stoisku i zapytałem się, czy wiedział, że nie miał stoplossa i coś się mogło stać (payrollsy). Pan Giese stwierdził, że zrobił to celowo i czekał na to pytanie z sali…

  5. kathay (Post autora)

    @Pit
    To nie był market neutral, o short nie było w ogóle mowy. Rosnącą brał pod impet, spadającą na mean revert, twierdzi że ma to wytestowane.

  6. tomekxl

    “szwajcarski trader, były zarządzający, makler, tester systemów, a obecnie mentor prowadzący płatny serwis edukacyjny” – czyli kolejny opowiadacz bajek, bo jak z gry się nie da żyć to co ma chłop zrobić – tylko uczyć innych.

  7. blackswan

    “czyli kolejny opowiadacz bajek, bo jak z gry się nie da żyć to co ma chłop zrobić – tylko uczyć innych.”

    wypowiadanie na głos oczywistości jest niewskazane w przypadku tej tajemnicy poliszynela

  8. rex

    Też byłem na obu wykładach traderów i zastanawia mnie fakt iż totalnie unikają grania na walutach . Wydaje się to tym bardziej dziwne iż to właśnie waluty są idealne do takiej szybkiej spekulacji a ewidentnie Faik preferuje akcje a Birger indeksy i obligacje .

  9. pit65

    @rex

    Może oni uciekli z Foreksu bo im nie wychodziło:-)
    Co osobiście kłóci sie z moim doświadczeniem , gdzie wiekszość
    mich znajomych jak im nie wychodziło na FW20 szukała szansy na FX 🙂
    Podobno tam lepiej, wiecej , głębiej, horyzonty lepsze i mniej bananowo przynajmniej tak mi opowiadali 😉
    NIestety jako zatwardziały konserwatysta siedze na W20 i w ich mniemaniu karmię grubasa .Wiadamo każdy myśli po sobie 😉

  10. lesserwisser

    A może oni uciekli z foreksu bo, po prostu, brak im było istotnej wskazówki, w postaci wolumenu, a wtedy breakouty są bardziej fałszywe niż niejeden rudy. 🙂

  11. kathay (Post autora)

    Ladies and gentelmen. Poświęcę chwilę z ważnego meczu Niemcy Portugalia żeby zapytać:
    co za różnica kto robi wykład? niech to będzie ostatnia tradingowa fajtłapa, ważne CO mówi i z jakim rezultatem traduje na żywo.
    Może ktoś przekona mnie, że jest inaczej? 🙂 Będę wówczas miał okazję poświęcić temu zagadnieniu osobny wpis…

  12. Lucky

    Czy Tajner jest lepszym skoczkiem od Malysza?

  13. Darkh

    a czy Mateja jest lepszym skoczkiem od Tajnera ?

  14. Lucek

    What are you talking about?

    Każdy powinien iść swoją drogą, a nie zamiest tego, zajmować sie tym, co robi ktoś inny.
    Blackswan mówi, żeby nie powtarzać tajemnicy poliszynela,ale ja widziałem jego wykład. Czyli co? Nadrabia wykładami czy coś innego?

  15. lesserwisser

    A czy Rozmowy od czapy mamy już z czapy?

  16. kathay (Post autora)

    W każdej chwili możemy dodać kolejny odcinek Rozmów, ale nie ma przeszkód by w razie czego dopisywać się do ostatniego w serii 🙂
    Zrobiłem przerwę z powodu Zakopanego i teraz Euro,ale Rozmowy to seria, która teoretycznie nigdy się nie kończy tak długo jak są chętni do pogadania.

  17. lesserwisser

    E tam do ostatniego, przecież starocie mało kto czyta.

    No to pozwolę sobie podjąć tu temat “od czapy”, bo chyba zainteresuje to parę osób.

    W piąte rozmawiałem z pewną osobą o Eurogiełdonie Rybińskiego, a ta zadała mi pytanie czu wiem ile osób jest w tym funduszu. Nie mam pojęcia odpowiedziałem niechetnie, zresztą zgodnie z prawdą ( choć ja rzadko kiedy nie mam pojęcia :)).

    A on mi na to – może tylko jedna – sam ojciec założciel Krzysztof R., jeśli dotrzymał słowa i wpłacił tam swoje kapitały. No góra 5 osób.

    No nie, nie pitol-mówię mu na to, to nieprawdopodobne.

    A co gazet nie czytasz – odpowiada mi na to – w dwa miesiące po starcie Eurogeddonu – kapital jego wynosił jedynie 1 milion złoty (słownie – jeden milion zł).

    No i podesłał mi link do artykułu w Gazecie Prawnej – “Inwestorzy nie wierzą w Eurogeddon”.

    http://serwisy.gazetaprawna.pl/finanse-osobiste/artykuly/612822,inwestorzy_nie_wierza_w_eurogeddon.html

    Sprawdziłem wiec osobiście, jako typowy niedowiarek, i faktycznie według danych na koniec kwietnia aktywa netto funduszu wynosiły 1,5 mln złotych (w lutym wpłacono 1 milion, w marcu nic sie nie zmieniło, w kwietniu przybyło 0,5 miliona, bo coś tam zarobili).

    Znajomek oświadczył mi z ironicznym uśmiechem, że złośliwi mówią, że w kwietniu Krzysiu wpłacil jeszcze trochę, by wyglądało że fundusz jest pozytywnie odbierany i jest jakiś ruch w interesie.

    No cóż mówię, wcale się nie dziwię, bo przecież zewsząd słyszę, że mamy kryzys wiary!

    PS

    Profesor -rektor nie udziela odpowiedzi na ponawiane pytanie o wielkośc aktywów funduszu Eurogiełdon, zasłaniając się tajemnicą – bo konkurencja przeciez nie śpi.

    Myślę, że z ten powód spedza równiez sen z oczu profesora, bo nie jestem pewien czy czasem nie puszczają mu też zwieracze.

    Nie żebym źle mu życzył albo bym był źle wychowany – po prostu staram się utrzymać w konwencji naukowego przekazu narzuconej przez profesora Rybińskiego. I tak trzymać (zwieraczy nie wyłączając :)).

    http://www.rybinski.eu/2012/06/co-powie-wielki-bebe/

    Ja już nie czekam na to co powie wielki BeBe, tylko z utęsknieniem czekam na to co powie mały Krzyś ( i trzymam zacisnięte kciuki i zwieracze).

  18. GZ

    o tych maleńkich aktywach wróble ćwierkały od początku. Wiec jest problem spięcia biznesowego tego całego interesu.

  19. lesserwisser

    Jak się ma za mały interes to trzeba nadrabiać miną i głośnym PR-em.

  20. Piotr77

    dołączam się do twierdzenia że granie na Forexie jest obarczone większym ryzykiem niż zorganizowanie wykładu i zgarnięcie kasy też nie małej a można też podróżować i poznać nowych zielonych ludzi o karpiej twarzy.
    do grania na Fx trzeba mieć wyczucie wrodzone jak wróżka albo mieć kapitał wpływający na rynek albo dostęp do ciekawych danych
    Ludzie mają psychikę w długiej perspektywie zawieranie transakcji 5 stratnych i jednej rekompensującej straty prowadzi do chorób psychicznych.

    Systemy na forex to jak systemy na totolotka ktoś opracował i się opłaca ale sprzedawać te systemy zielonym.

  21. Lucek

    “dołączam się do twierdzenia że granie na Forexie jest obarczone większym ryzykiem niż zorganizowanie wykładu”

    Zorganizowanie wykładu jest obarczone większym ryzykiem niż dokonanie idiotycznego wpisu w komentarzach na jakimkolwiek blogu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *