Jak “działa” Analiza Techniczna? część 4

Trywialne pytanie: jak rzetelnie zmierzyć „działanie” A.T. dla celów ewentualnych dyskusji o jej skuteczności?

 

Mam na myśli oczywiście A.T. funkcjonującą jako potencjalny generator zysków.

Odpowiedź na to pytanie byłaby jednocześnie objaśnieniem kwestii celowości czy może raczej dostępności i względności pomiarów, o których to meandrach rozpisywałem się w poprzednich częściach. Spróbujmy jednak zmierzyć się z tematem, choć to nie proste zadanie, jako że tkwi w nim kilka pułapek.

Największa z nich dotyczy samego czasownika „działa”, który wskazuje na czas teraźniejszy, aczkolwiek adekwatniejsze powinno być użycie czasu przyszłego, a najwięcej kontrowersji tkwi w czasie przeszłym.

Myślę, że zasadnym będzie zrobienie krótkiej listy wyznaczników tego jak obiektywnie ocenić, iż poszczególna strategia/metoda/narzędzie działa. Nie piszę już w ogólnym trybie „jak A.T. działa” ponieważ wiemy z wcześniejszych wpisów, że w takim szerokim ujęciu udzielić odpowiedzi nie sposób żadną miarą. Logicznym podejściem jest raczej ocena pojedynczych strategii, które składają się z przynajmniej 2 elementów: sposób zajęcia pozycji oraz zamknięcia jej (z uwzględnieniem wszystkich sposobów ustawiania stopów). Dla uproszczenia pomijam wielkość pozycji i rodzaj rynku (zarządzanie kapitałem).

Nie zrobię tego w formie klasycznej, akademickiej falsyfikacji hipotezy zerowej, nie będę liczył statystycznej istotności i poziomów ufności, itp. Nasze wyliczenia powinny mieć bardziej użyteczny i praktyczny charakter, odnoszący się do realnego środowiska działania A.T., dający jednocześnie  każdemu inwestorowi szansę dokonania własnej oceny.

Moja lista kryteriów takiej oceny mogłaby wyglądać mniej więcej tak:

1/Minimalna ilość obserwacji

Zakładam, że tak jak dla celów statystycznej istotności, musimy mieć do dyspozycji wyniki przynajmniej 30 transakcji.

//Choć w przypadku testów mechanicznych systemów mówi się, że minimum takie wynosić powinno 300 //

2/Maksymalnie precyzyjnie zdeklarowana metoda decyzyjna otwierania i zamykania pozycji (ze stopami włącznie).

Czy można pójść na jakiś kompromis i poddać ocenie inne niż tylko obiektywnie skonstruowane strategie, w których każdy element jest jednoznacznie zdefiniowany ? Według metod naukowych – nie. Analiza Techniczna uznawana jest jednak za pseudonaukę więc tutaj szacowanie skuteczności metod subiektywnych typu formacje znajdziemy w całkiem poważnych książkach. I choć dokładnie znamy zasady odnajdywania każdej formacji w danych czy na wykresie to wymagają one każdorazowej interpretacji. To zaś jak już wiemy powoduje duży rozrzut wyników badań skuteczności tego rodzaju metod, zależny od badającego, jego sprawności, talentu, wiedzy, intuicji. Otrzymujemy więc w takich przypadkach jedynie szacunkowe rezultaty o nieznanym przybliżeniu błędu.

3/ Charakter transakcji: rzeczywisty lub hipotetyczny

Szczerze mówiąc w tym punkcie tkwi największy problem estymacji. W początkowych pracach akademickich, badających skuteczność A.T., testowano po prostu strategię techniczną na jak najdłuższej serii danych historycznych, co z logicznego punktu widzenia było błędem. Żonglując parametrami można bowiem zawsze znaleźć takie ustawienia stopów, filtrów czy wskaźników, które w przeszłości okazałoby się zyskowne. To jednak jedynie dopasowanie ustawień do danych, które nie wniesie wiele do odpowiedzi na to czy strategia „działa” również w czasie rzeczywistym.

Wprowadzono więc metodę dzielenia danych na wiele zbiorów, tasowanych i testowanych na różne sposoby (np. tzw. bootstrap). Podobnie w systemach mechanicznych dzieli się dane na zbiór do testów, z których wybiera się jeden zestaw optymalnych parametrów, sprawdzany ponownie na kolejnym zbiorze danych, nie używanych jeszcze we wcześniejszych testach. Niestety i te metody nie odpowiadają na trudne pytanie czy narzędzie/strategia rzeczywiście działa. Co najwyżej „działaŁY” hipotetycznie w przeszłości, choć to nie jest chyba ta odpowiedź, która nas satysfakcjonuje. Bowiem testy na szeregach cen historycznych można łatwo zmanipulować i przeoptymalizować.

Co mogłoby nas w takim razie usatysfakcjonować? Zaryzykuję stwierdzenie, że tylko „działanie” metody w czasie rzeczywistym lub też oparte o nią zestawienie rzeczywiście już zawartych i potwierdzonych transakcji. To jedyny praktyczny wymiar „działania”. Czy tego rodzaju realne wyniki strategii muszą nawiązywać ciągłością do hipotetycznych ustawień jej parametrów w przeszłości? Niekoniecznie. Skoro ma ona działać w czasie rzeczywistym to same parametry nie mają już aż takiego znaczenia w czasie przeszłym, choć taka kontynuacja byłaby jak najbardziej wskazana. Brzmi to być może paradoksalnie, ale ma uzasadnienie logiczne.

Dowód nie musi pochodzić z użycia strategii technicznej na realnych pieniądzach. Wystarczy dla oceny papierowe lub komputerowe zestawienie.

4/ Szacowanie losowości wyniku

Pełen obraz wyników „działania” w czasie rzeczywistym uzyskamy jedynie przez porównanie otrzymanego wyniku do hipotetycznego rezultatu, który można uzyskać w tym samym czasie stosując w 100% reguły strategii. Odkryjemy wówczas transakcje pominięte, błędne, dokonane z niezastosowaniem wszystkich zasad (intuicyjne zmiany). To niezbędne dla odsiania efektu losowości, który może istotnie zaburzyć rozkład zysków i strat.

5/ Replikacja

To element, który może wydawać się zbędny. Dopisałem go dlatego by podkreślić, że skoro szacujemy skuteczność jakiejś strategii technicznej to nie tylko w celach filozoficznych ale po to by mogła być użyta przez innych, a dyskusja o niej miała praktyczny wymiar.

—————–

O ile metody obiektywnie zdefiniowane uda się w miarę rzetelnie wycenić wg. tych kryteriów, o tyle oceny wszystkich intuicyjnych będą co najwyżej baaaaardzo dużym przybliżeniem, o ile w ogóle o przybliżeniu można nawet ośmielić się mówić skoro punktów 2, 4 i 5 nie sposób w miarę rygorystycznie zastosować.

Dlaczego jednak strategii subiektywnych (SAT) nie przekreślam  permanentnie? Z powodu punktu nr.3 – zakładam, że możliwe jest ich użycie jako pomoc, inspiracja w osiąganiu zyskowności. Takie warunkowe dopuszczenie wymaga jednak jasnego zastrzeżenia: udział w potencjalnym zysku ma bardziej intuicja, umiejętności i doświadczenia tradera niż sama A.T.

***

p.s. Właśnie miałem wrzucić wpis na blog kiedy Grzegorz zaskoczył mnie informacją, że niemal przed momentem wyszła już polska wersja książki Faitha “Trading from your gut” 🙂 Wspominałem ją ponad 2 lata temu we wpisie tutaj , właśnie o mieszance technikaliów z intuicją. Udało mi się jedną sztukę wycyganić na konkurs, który zrobimy za kilka dni w związku z kolejną dyskusją o systemach Arta Collinsa 🙂

CDN

—Kat—

[Głosów:0    Średnia:0/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *