Kolejne forum wymiany myśli, linków, idei, opinii, skarg i wniosków uważam za otwarte 🙂

—Kat—

 

ps. 1 Czy w polskim necie istnieją jeszcze miejsca, w których można bez zażenowania poczytać i przyłączyć się do dyskusji o giełdzie i okolicach?

 

ps. 2. Nie każcie nam proszę kasować komentarzy… Tu nigdy nie ma dobrych rozwiązań (poza oczywistymi wpadkami typu wulgaryzmy). Czasem zostawienie bez kasowania komentarza może być dla piszącego dużo gorszym upokorzeniem i nauką niż cenzura…

79 Komentarzy

  1. kathay (Post autora)

    W którejś części Rozmów pytałem co łączy Larry Williamsa i Marylin Monroe. Za pasem Oskary więc okazja wyjaśnić:

    Córka Williamsa – Michelle- gra M.M. w filmie aspirującym właśnie do Oskara. Ciekawa jest natomiast jej historia… tradingu 🙂
    Jeśli zajrzeć do statystyk mistrzostw Robbins Trading:
    http://www.robbinstrading.com/worldcup/standings.asp
    to znajdziemy ją na pierwszym miejscu w 1997 roku z wynikiem 1000%.
    Nie znaczy to wcale, że trading jest zakodowany w genach.
    Oto bowiem sam tata chciał pokazać , że mylą się ci, którzy oskarżają go o manipulacje. Prowadził wówczas serwis przez tel/fax z poradami,a w zasadzie sygnałami zajęcia pozycji. Poprosił córkę, żeby zarejestrowała się w mistrzostwach i wykonywała tylko te transakcje, które podawał w owym serwisie. Ona sama zresztą nie przejawiała w tym kierunku ani zapału ani zdolności. Wynik jak widać, interpretacja dowolna. Każdy zresztą ze subskrybentów mógł osiągnąć podobne zyski.
    O ile pamiętam chodziło o kontrakty na obligacje.

  2. kathay (Post autora)

    Tomek Jóźwik miał okazję odbyć miłą rozmowę z jednym z genialnych inzynierów finansowych naszej giełdy:

    http://www.forbes.pl/investor/gpw/artykuly/analizy-gpw/pierwszy-inzynier-warszawskiej-gieldy,24479,1

    Po lekturze zastanawiam się czy wdzięczny naród najpierw odwdzięczy się mu marmurowym pomnikiem czy marmurowymi lakierkami…

  3. kathay (Post autora)

    Chwilę przed weekendem Madoffa w wersji samurajskiej zapuszkowano w Tokio z pełną galą!
    Firma nazywa się AIJ Investment Advisors Co i straciła od 2009 jedyne 2,3 mld $$$ a prowadziła fundusz … emerytalny. Sygnał ostrzegawczy był podobny jak zwykle : jeśli zarządzający osiąga stabilne dochody 5-10% rocznie nawet w czasach kryzysu to należy mocno złapać sie za portfel.

  4. Raf

    Kiedys L Williams byl dla mnie gieldowym guru. Dzis mysle czy jego ‘wielka’ wygrana w robbins world cup nie byla sfingowana na poczet wykreowania jego postaci.

  5. kathay (Post autora)

    Każda branża ma swoich celebrytów, my mamy to szczęście, że aby zaistnieć trzeba się wykazać wiedzą, umiejętnościami, pomysłem a nie tylko skandalem, gołym tyłkiem i robieniem z siebie błazna.
    A jeśli jeszcze ktoś daje radę przez rok pokazać, że potrafi na trudnym rynku kontraktów zarabiać to ja po stokroć wolę mu się pokłonić, niż gadającym głowom w CNBC, przepowiadaczom przyszłości i zarządzajacym funduszom, którzy nie powiem co 🙂

    Ale niebezpieczne jest oddawanie czci tylko z powodu dużych wygranych. Ważniejszy jest proces, który za tym stoi, poszukanie wartości w metodzie, wyciągnięcie wniosków, jeszcze lepiej zreplikowanie albo …wyrzucenie na śmietnik jeśli cała maszyna jeździ tylko na szczęściu i trafie! zanim ochrzcimy kogoś guru proponuję nie ekscytować się samym wynikiem, ale pogrzebać w jego pracach, wywiadach, książkach, pomysłach i rzetelnie je wycenić.

    Williamsowi zarzucano manipulacje (szczególnie Gallacher) ale nikt do tej pory nie przedstawił dowodów, z nadzorem włacznie. Dostał natomiast kiedyś karę, ale za inną rzecz- oskarżyła go klientka za to, że nie zarobił dla niej tyledziesiąt procent ile obiecał.Kuriozalne ale prawdziwe w kraju, w którym za poparzenie kawą w MacD można dostać majątek. Start jego córki był właśnie odpowiedzią na zarzuty, pokazaniem, że potrafi. Nawet jeśli to nie Michelle grała tylko on sam to wygrana sama się broni.

    Ciekawa praca mogłaby wyjść z analiz przyczyn dla których startuje się w tych mistrzostwach. Sam miałem i mam takie plany ;)Ale nie z powodu parcia na szkło, biegam maratony i uważam to za podobnego rodzaju wyzwanie 😉

  6. kathay (Post autora)

    Kilka niezłych kartonów na weekend (English needed):)
    http://www.businessinsider.com/bi-cartoons-of-the-week-2012-2#-1

  7. _dorota

    “Czy w polskim necie istnieją jeszcze miejsca, w których można bez zażenowania poczytać i przyłączyć się do dyskusji o giełdzie i okolicach?”

    Odnoszę wrażenie, że tych miejsc byłoby więcej, gdyby nie animozje istniejące w środowisku ludzi zawodowo zajmujących sie giełdą. Ja widzę takie miejsca (i nie jest to wyłącznie blog p. inżyniera, który lubię i cenię), ale mam może inaczej umiejscowiony próg zażenowania 🙂

  8. kathay (Post autora)

    Zniosę wszystko co nie sięga niżej Jarosława K. i jego dworzan 😉
    Śmiało dawaj 🙂

  9. kathay (Post autora)

    Kto corocznie zarabia średnio 19,8%?
    Kto zarobił dotychczas 513 tysięcy % z kapitału początkowego?
    Któżby inny jak nie Buffett? 🙂
    Lubię sprawdzić co ćwierka w Twitterze więc jestem na tyle mądry, że wiem, iż Buffett właśnie dał upust swej dorocznej epistolografii, pisząc list do akcjonariuszy:
    http://www.berkshirehathaway.com/letters/2011ltr.pdf

    Przeczytałem z ciekawości, co nowego w nim? mamucie opcje put jednak zarabiają i to sporo, raczej nie będzie na nich wpadki, w końcu zainwestował w branże technologii (IBM), gospodarka idzie w dobrym kierunku, wybrał następcę (narazie in pectori czyli nie powie), jednym słowem jest git!
    so what? ano nic, w poniedziałek i tak trzeba rano wstać do fabryki 😉

  10. gzalewski

    http://www.parkiet.com/artykul/1197764,1197763-TFI-nie-moga-agresywnie-inwestowac-swojego-kapitalu.html

    ” Chodzi o ochronę kapitału TFI – wyjaśnia Beata Kielan, prezes Go TFI. – Jako instytucja publicznego zaufania musimy zachowywać określony jego poziom – dodaje.
    Wprawdzie aktywa funduszy inwestycyjnych są oddzielone od majątku TFI, a w przypadku bankructwa instytucji zarządzającej funduszami ich kapitał nie wchodzi do masy upadłościowej, to jednak – jak wskazuje Beata Kielan dla inwestorów jest ważne, aby TFI, któremu powierzają swoje pieniądze, samo nie miało kłopotów finansowych.”

    A moze o coś innego chodzi 🙂

  11. Raf

    Zdecydowanie wole celebrytow praktykujacych w sposob ciagly przedstawiajacych swe wyniki a nie teoretykow ktorzy raz weszli na gleboka wode i stwierdzili ze umieja plywac.
    W tej branzy (niestety) trudno jest zarabiac na otoczce jednoczesnie twierdzac iz jest sie dobrym. Jestes dobry to po prostu to robisz a nie zarabiasz gadajac o tym.
    To troche tak jak by znalezc kopalnie zlota i brac pieniadze za wskazywanie do niej drogi, mowiac przy okazji ile to sie samemu juz wydobylo 🙂 A tym bardziej ze w tej branzy nie trzeba miec specjalistycznego sprzetu do wydobywania… 🙂
    Zyjcie

  12. Raf

    Aha tylko prosze nie mowcie ze ktos sprzedajacy swoja wiedze rownowazy sobie straty gieldowe 🙂 Od tego sa transakcje zyskowne.

  13. gzalewski

    To jeszcze z ciekawostek.
    Polece nieslychanie inspirujaca ksiazke Chrisa Andersona – Za darmo, która zgodnie z treścią i opisywanymi zalozeniami jest do kupienia w wersji fizycznej, a w wersji elektronicznej – za darmo:
    http://www.scribd.com/doc/17135767/FREE-by-Chris-Anderson
    Zaby bylo smieszniej w ostatnim magzynie Wyborczej jest tekst Katarzyny Wężyk “Darmowy LunchDotCom”, który się kończy zdaniem (wczesniej opisane idee Andersona) – “Ksiazka “Za darmo kosztuje 51 zl. I to jest na razie najlepszy sposób zarabiania na sprzedazy “Za darmo””. Co oznacz tyle, ze autorka tekstu chyba jednak nie wyszla poza recenzje z tylu okladki.

  14. investor_ts

    @gzalewski

    Darmowa wersja elektroniczna była… eksperymentem. Eksperymentem, który się już zakończył. Life is tough.

  15. inzynier mrownica

    @ gzalewski

    “This book full free offer is now over”. Sorry Vinetou….

    @kathay

    “Pierwszy inżynier…? Protestuję. Ja też jestem inżynierem:
    http://www.youtube.com/watch?v=vYK7Eti2dcs

    i też działam na GPW!

  16. _dorota

    @ kathay
    Ja pewnie akurat nie wskaże Ci ścieżek w polskiej blogosferze finansowej, których byś już nie znał; szczególnie, że interesują mnie tylko akcje, futuresami się nie zajmuję. Blogi PK, W.Białka, SiP (tutaj nie wchodzę ze względów politycznych, ale newsletter i owszem), serwisy typu Stockwatch to banały oczywiście. Każdy z innych powodów i ze zrozumieniem, że nikt nie “pokrywa” całości wiedzy mnie interesującej.

    Nawiasem mówiąc, troszkę mnie to dziwi, że autor jednego z Bossablogów doświadcza jakiegokolwiek braku w “wydyskutowaniu” się giełdowym. Siedzisz w miejscu, które jest jednym z najlepszych (tak ostrożnie to ujmę, żeby nie chwalić zbyt ordynarnie). W dodatku sam możesz proponować tematy dyskusji. Czegóż chcieć więcej?

  17. gzalewski

    ooops, nie doczytalem tresci.
    Ale przewrotne sa tym samym ceny na amzaonie – papierowe i na kindle
    http://www.amazon.com/Free-Smartest-Businesses-Something-Nothing/dp/B0043RT912/ref=sr_1_1?ie=UTF8&qid=1330285274&sr=8-1

  18. gzalewski

    ale audiobook jest za friko
    http://www.wired.com/images/multimedia/free/FREE_Audiobook_unabridged.zip

  19. kathay (Post autora)

    @dorota
    Nie chodzi o to, że sam potrzebuję się wygadać bo rzeczywiście
    do tego wystarczą mi bossablogi:) Potrzebuję czasem posłuchać co
    dzieje się off the record czyli poza prasą i oficjalnymi www.
    Kiedyś mieliśmy futures.pl, potem były już te blogi i straciłem
    kontakt ze światem, również z braku czasu… przykro przyznać, ale
    nie wiem jak wygląda dziś polska scena i marzę, że kiedyś znajdę
    weekend by się temu przyjrzeć… póki co nawet nie wiem czy coś tracę 🙂

  20. kathay (Post autora)

    @Raf
    mam wątpliwość czy się nawzajem rozumiemy 🙂
    O motywach tego dlaczego celebryci robią wykłady można by również
    całymi godzinami dyskutować, ale co do jednego muszę zaprotestować:

    w tradingu jest niestety tak, że nawet jeśli pokażesz wszystkim swoje karty to i tak zysk osiągnie niewielu o ile w ogóle ktokolwiek, to nie jest tylko kwestia dobrego setupu. To tak jakbyś pokazał drogę do złota, ale nikt nie potrafił go stamtąd wydobyć…

  21. Raf

    @kathay
    Zgoda, tylko w jakim celu pokazywac droge do zlota, skoro sam mozesz je wydobywac? Chyba ze nie bardzo potrafi sie je wydobyc, wtedy pozostaje kasowanie na wskazywaniu drogi innym 🙂

  22. gzalewski

    “tylko w jakim celu pokazywac droge do zlota, skoro sam mozesz je wydobywac?” Wkrotce pokaze sie polska wersja Market WIzards, czyli Czarodzieje rynku. Tam to pytanie tez jest zadawane, odpowiedzi są bardzo podobne – zachęcam 🙂

  23. szutnik

    @ Raf

    “Zgoda, tylko w jakim celu pokazywac droge do zlota, skoro sam mozesz je wydobywac?”

    Sprowadzanie motywów, kierujących postępowaniem ludzi jedynie do kwestii zysku, nawet na czymś takim, jak rynek, jest mocnym spłaszczaniem i upraszczaniem sprawy, nie uwzględniającym złożoności ludzkiej psychologii.

    Może to zabrzmi dziwnie, zwłaszcza w Polsce, gdzie MEN jest, jakie jest, ale niektórzy ludzie (nawet tu, nad Wisłą, o innych krajach nie mówiąc) mają w sobie pasję nauczycielską i niespełnione marzenie uczenia innych ludzi. I niezależnie od tego, czym się w życiu zajmują, gdy pojawia się okazja “bycia nauczycielem” z lepszym czy gorszym skutkiem tego próbują.
    Inni z kolei muszą koniecznie podzielić się tym, co odkryją, z szerokimi masami np. dlatego, że chcą być znani i sławni np. w czasopismach branżowych.
    Motywy, kierujące ludźmi są dużo bardziej złożone, niż tylko prosta kwestia zarobku…

  24. pit65

    Problem ze złotem jest jeden :
    Trzeba się nakopać za kilka gram/tonę co jest średnio intelektualnym wyzwaniem.
    Na rynku jest podobnie.
    Stąd wielu intelektuanych odkrywców kopalń, a mało kopaczy.

  25. Lucek

    “tylko w jakim celu pokazywac droge do zlota, skoro sam mozesz je wydobywac? Chyba ze nie bardzo potrafi sie je wydobyc, wtedy pozostaje kasowanie na wskazywaniu drogi innym”

    Trading to nie kopalnia złota. To raczej zakład fryzjerski.
    I popatrz pan: jeden fryzjer przyjmuje klientów na zapisy, a drugi siedzi na fotelu dla klienta i z nudów ostrzy brzytwę na szerokim pasku:)

  26. pit65

    Lucek

    Fryzjer wśród kopaczy to “złoty” biznes.
    Trzeba więc by odkrywać i wskazywać coraz to nowe “kopalnie złota” coby zakłady fryzjeskie miały wzięcie.

  27. Lucek

    Pit65

    Nie będę kruszył kopii o terminologię.
    Jeśli ktoś myśli, że jeśli będzie szedł cicho to osiągnie sukces, niech idzie boso i dla niepoznaki tyłem:)
    Tylko, że ta droga jest znana, mniej więcej tak jak na najwyższe szczyty świata.
    I popatrz pan: jeden tam pójdzie i wejdzie, a drugiemu braknie odwagi lub chęci.

  28. _dorota

    Drogi Lucku, naginasz do swoich potrzeb logikę. Można dyskutować, czy zasad “tisze jediesz…” jest warunkiem koniecznym sukcesu (m.zd. częściowo tak), ale na pewno jest warunkiem niewystarczającym.

    PS. Jakoś trudno mi sobie wyobrazić, żeby człowiek potrafiący uzyskiwać powtarzalne, stabilne dochody na giełdzie tłukł się po kraju z odczytami.
    Szutnik sugerował istnienie kompleksu prometejskiego 🙂 nie wydaje mi się.

  29. Lucek

    “Jakoś trudno mi sobie wyobrazić, żeby człowiek potrafiący uzyskiwać powtarzalne, stabilne dochody na giełdzie tłukł się po kraju z odczytami.”

    Oj Droga Dorotko, także naginasz do swoich potrzeb logikę.
    Taki Paweł Szczepanik potrafi uzyskiwać powtarzalne dochody na giełdzie, a w marcu będzie się tłukł po kraju (Kraków, Lubin, Jelenia Góra, Legnica).
    PS. Czy powtarzalne, ale niestabilne lub stabilne ale niepowtarzalne dochody giełdowe przeszkadzają w wędrówkach po kraju?

  30. gzalewski

    „Jakoś trudno mi sobie wyobrazić, żeby człowiek potrafiący uzyskiwać powtarzalne, stabilne dochody na giełdzie tłukł się po kraju z odczytami.”
    A po świecie? jimrogers.com

  31. _dorota

    No, po świecie to co innego 🙂
    Zauważ jednak, że Jim Rogers miał już za sobą błyskotliwą karierę inwestora, jak zaczynał swoją działalność publicystyczną. Teraz zresztą też prowadzi jakiś fundusz: myślę, że trudno odmówić sobie wpływu na innych inwestorów, jeżeli można występować w mediach biznesowych w prime time. Tak więc widzę jego medialność jako dopełnienie skutecznego inwestowania.

    @ Lucek
    Czy osiągnięcia p. Szczepanika, o których piszesz można jakoś zweryfikować?

    Co do “powtarzalnych’ i “stabilnych” – no, chodziło mi o to, że ktoś potrafi utrzymywac się z giełdy, może nieprecyzyjnie to ujęłam.

  32. lesserwisser

    A co z przypadkiem Pawła Jusia?

  33. _dorota

    Nazwisko jakby znajome, ale żeby sprawdzić, kto zacz, musiałam pogóglować. No i wyszła podpowiedź “… oszust” 🙂
    Wygląda na to, że to osoba, jakich wiele np. na forum Bankiera. Celowo nie etykietuję jednym słowem, bo byłoby epitetem. Czy na pewno chcesz rozmawiać o tym zjawisku?

    1. trystero

      @ dorota

      Czy on czasem nie pisał na HotMoney czy coś takiego? Pamiętam go sprzed kilku lat – zaliczyłem go do grupy ’emo inwestorów’ co z każdym szumem na rynku ogłaszają nową prognozę.

  34. Lucek

    “Czy osiągnięcia p. Szczepanika, o których piszesz można jakoś zweryfikować?”

    Ja już zweryfikowałem, dlatego podaję jego przykład.
    A jeśli chodzi Ci o to, że ktoś potrafi utrzymywać się z giełdy, to on to własnie robi. A mógł sobie siedzieć nadal w BRE i podsyłać klientom rekomendacje 🙂

  35. _dorota

    Ja go kojarzę stąd, że opisano go na którymś z forów gazetowych. Ale prostackiego naganiactwa w necie całe tabuny.

  36. _dorota

    @ Lucek
    nawet nie pytam, jak weryfikujesz, bo zaraz się okaże, że ktoś zarządza bez uprawnień czyimiś pieniędzmi 😉

    A poważnie: czy on gdzieś publikuje swój portfel?

  37. Raf

    @gzalewski

    rozumiem ze chodzi o Market Wizards z 1989 ? gdyz The New Market Wizards ukazala sie w polskiej wersji – Mistrzowie rynków finansowych.

  38. ZP

    Co do Pana Szczepanika – zwracam uwagę na cenę szkolenia i wydaje się, że nie trzeba inwestować na giełdzie o ile znajdzie się odpowiednią liczbę uczestników:

    http://sig.edu.pl/kursy/toptrader

  39. Raf

    Troche sie rozgadaliscie, ale wybaczcie, istnieje tutaj paradoks ktorego nie da sie zlamac. Mozna umiec dobrze jezdzic samochodem i przy tym zostac instruktorem jazdy i polaczyc pasje z zarobieniem grosza do zycia. Ale w tradingu jesli jestes dobry to dobrze zarabiasz, nie ma potrzeby wtedy jezdzenia po swiecie i brania kilku tysiecy $ za 2 dniowe seminaria itp. Malo tego, szczytem jest pytanie na takich seminariach “czy wy chcielibyscie zarobic? TAK… i wy mozecie zarabiac!”. Jak w szkole nauczyciel by powiedzial do ucznia – TAK Jasiu i ty mozesz nauczyciec sie matematyki. To bym go wysmial.
    W tradingu chodzi o zarabianie i albo dobrze to robisz, wierzysz w to i nie masz potrzeby brac dodatkowo kilku tysiecy dolarow za gloszenie dobrej nowiny albo jestes dupa i glosisz “ze i ty mozesz zarabiac!” – moge wiec i ja na gloszeniu ze kazdy moze zarabiac. Lub tez wierzysz ze ciagle gdzies ten sw gral istnieje jak bog i poprzez nauki odkrywasz go i zblizasz sie do niego – tyle ze nie robisz wtedy 11376% jak Larry W. bo takim procentem juz dawno siegnales nieba.

    1. astanczak

      @ Raf

      > paradoks ktorego nie da sie zlamac.

      W mojej opinii paradoks widzi osoba, która nie rozumie pewnego mechanizmu, który polega na tym, że trading to nie jest coś stałego, co zawsze przynosi zyski. Przychodzą tygodnie a czasami miesiące, kiedy na rynku przestają działać metody, które się wypracowało i wówczas wybór jest brutalny – zacząć przejadać kapitał, który i tak spada na rynku albo przestać płacić rachunki.

      Kolejna sprawa, to zmiana. Jak handluje się na rynku dwa albo trzy lata, to zmiany w życiu się nie czuje. Jak handluje się 15 albo 20 lat, to zaczyna się myśleć raczej o utrzymaniu pozycji, którą udało się zbudować (jeśli się udało) i coraz mniej pieniędzy wkłada się w jazdę po bandzie i coraz bardziej interesują małe stopy zwrotu. Zaczyna się też szanować czas. Bywają też momenty, kiedy trzeba wycofać z rynku część kapitału, bo są sytuacje losowe i wówczas np. dwa albo trzy lata poświęca się na dobicie do poziomu, który miało się przed momentem wycofania części kasy z rynku.

      Przepraszam, może to banały, ale ktoś musi je przypominać – życie jest życiem i nie pasuje do wyśnionego świata tradingu. W praktyce to całkiem przegwizdania działka.

      Zauważmy, że w tej branży nie brakuje ludzi, którzy po naprawdę dobrym czasie wychodzą z rynku na zawsze. Umieli zarobić swój milion albo kilka, ale nie ryzykują tego, tylko wkładają w inne rzeczy (nieruchomości, fundusze chroniące przed inflacją – słowem zachowują się, jak emeryci) – albo pykają sobie w długich trendach bez poświęcania rynkowi 160 godzin w tygodniu.

      > albo dobrze to robisz, wierzysz w to

      wielu kozaków rynek wypatroszył – wielu z nich wierzyło

      > nie masz potrzeby brac dodatkowo kilku tysiecy dolarow

      Jak rynek rzuca ci kilka tysięcy dolarów pod nogi, to zawsze należy je podnosić, ale policzmy dla Polski (upraszczając):

      Kilka tysięcy dolarów (powiedzmy 6k USD) na rok ze szkoleń, to jakieś 18k PLN na rok. Przy stopie zwrotu na poziomie 20 procent przy grze bez lewara potrzeba na to 90k PLN kapitału. Jeśli dołożymy do tego koszty związane z tradingiem (jest ich masa!) i podatek od zysku, to spokojnie potrzeba przeszło 100k (dodatkowych) zamrożonych na rynku pieniędzy, które dadzą te ekstra 18k na rok.

      Jeśli mamy zawodnika na rynku, który ma swojego własnego kapitału 250k i osiąga rok w rok 20 procent, to wyciąga 50k na rok. Wówczas z tych pogardzanych szkoleń podnosi sobie dochód o 36%! W sumie, to nie wiem, jak można byłoby się nie schylić się po podniesienie sobie rocznych przychodów o 36%. Nawet jeśli mamy gościa, który ma 1 mln w obrocie i wyciąga z rynku 200k na rok, to 18k ze szkoleń podnosi roczny przychód o blisko 10%.

      Widzi ktoś jeszcze jakiś paradoks?

      1. trystero

        @ astanczak

        Ja myślę, że osoby takie Raf nie patrzą na sprawę w kontekście 20% rocznie lecz 11376% rocznie. Stąd się biorą te nieporozumienia. 3-5 lat tradingu i kupujemy wyspę na Karaibach 🙂 A jak ktoś po 3-5 latach tradingu prowadzi szkolenia to musi być słaby. Bo powinien się opalać na swojej prywatnej plaży.

  40. lesserwisser

    “A jak ktoś po 3-5 latach tradingu prowadzi szkolenia to musi być słaby”

    Jaki słaby, dobry, a nawet bardzo dobry, podobnie jak ci 3 pracownicy z firm inżyniera Mariusza Patrowicza. Bo FON i Atlantis, zatrudniają tylko trzech pracowników, ale każda ma ponad 100 mln zł aktywów i ponad 10 mln rocznego zysku.

    Tak więc czas to pieniądz, a ilość niekoniecznie przechodzi w jakość. Tak to nowe trendy odstawiają stare paradygmaty do lamusa.

  41. _dorota

    “Wówczas z tych pogardzanych szkoleń podnosi sobie dochód o 36%”
    Dodając sobie praktycznie drugi etat podnosi dochód o 36%? Ale to tylko dywagacje, nie znamy konkretnych liczb.

    Myślę, że powinno się uwolnić zawód doradcy inwestycyjnego. Tak, żeby można było zarządzać powierzonymi pieniędzmi na podstawie umowy cywilnoprawnej. Co do tworzenia funduszy byłabym ostrożniejsza, ale np. fundusz zamknięty, do oznaczonej ustawowo kwoty – to miałoby sens.

  42. astanczak

    @ _dorota

    W Polsce z tym szkoleniami za pieniądze, to bywa różnie-ale-nie-różowo. Jak rozumiem szkolenia były tylko przykładem (można tu podłożyć masę innych zajęć).

    @ trystero

    Szczęśliwi, którzy w szczenięcych latach mieli okazję zrozumieć, o co chodzi w tym tekście:

    http://www.youtube.com/watch?v=_carkn1c4rQ&feature=related

    1. trystero

      @ astanczak

      Mam nadzieję, że dobrze się zrozumieliśmy bo mój komentarz miał wspomóc Twój argument, że przy ograniczonym kapitale początkowym i realnej stopie zwrotu potrzeba sporo czasu by komfortowo żyć z giełdy.

      @ Raf

      Nie znam kariery Williamsa więc trudno jest mi skomentować to co napisałeś. Nawet jeśli raz zrobił 11 376% to nie znaczy, że był w stanie to powtórzyć. Cztery lata po 11 376% zrobiłyby z jego 10 000 USD prawie 1,5 bln USD. W piątym roku wart byłby trzykrotność światowego PKB.

      Jakoś lista najbogatszych ludzi nie jest zdominowana przez traderów, nie wspominając o traderach obracających własnych kapitałem.

      Jeśli są ludzie, którzy robią 11 376% rocznie a nie ma tych ludzi na liście najbogatszych to najprawdopodobniej dzieje się tak dlatego, że Ci sami ludzie potrafią zrobić -99%. Takie jest najprostsze wyjaśnienie tego paradoksu.

  43. Lucek

    ZP

    Zamiast zwracać uwagę na cenę szkolenia, na twoim miejscu zwróciłbym uwagę na ten kawałek z inwokacji 🙂

    “Przez lata prowadziłem wykłady, podczas których określałem kierunek rynku w najbliższym czasie lub typowałem konkretne spółki. W większości przypadków miałem rację.”

    Jeżeli piszę Dorocie, że “zweryfikowałem” to nie w kontekście, że dałem w zarządzanie swoją kasę, tylko opierałem się na tym, co w cytowanym przeze mnie zdaniu jest napisane. Jeżeli w początkach lutego 2009 gość na wykładzie w Łodzi rekomendował kupno Lotosu po 10pln i KGHM po 35pln, używając przy tym swoich argumentów z zakresu AT, to ja mam o nim mieć złe zdanie? Świadkiem tego był Wojtek Suchomski, podaję to, żeby nie było iż ściemniam. Od tamtego wykładu przeczytałem kilkadziesiąt analiz Szczepanika. W większości wypadków miał rację 🙂

    I jeszcze coś:
    “Z przyjemnością informujemy, że SIG został partnerem merytorycznym cyklu konferencji „ Inwestowanie i oszczędzanie w trudnych czasach”, organizowanych w marcu br w Krakowie, Lubinie, Jeleniej Górze oraz Legnicy.

    Podczas dwudniowego spotkania uczestnicy dowiedzą się jak inwestować w obligacje korporacyjne, jak wybrać spółkę, której papiery wartościowe warto kupić, jakie są wady i zalety akcji oraz obligacji. O tych zagadnieniach opowiedzą eksperci Grupy Trinity, jednej z czołowych firm doradczych i inwestycyjnych, a także przedstawiciele Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie. W drugim dniu konferencji uczestnicy dowiedzą się czy warto kupować popularne obecnie złoto inwestycyjne. A głównym tematem drugiego dnia konferencji będzie wykład o praktycznych aspektach inwestowania na rynkach, który poprowadzi Paweł Szczepanik od lat związany z rynkami kapitałowymi, a obecnie wykładowca w SIG.
    Udział w konferencji organizowanej w ramach projektu Unii Europejskiej jest bezpłatny.”

    BEZPŁATNY, kolego ZP.

  44. gzalewski

    “Dlaczego zarządzasz pieniędzmi innych. Przecież masz bardzo dobre wyniki na własnym kapitale?

    To daje istotną korzyść – zarządzanie pieniędzmi oferuje potencjalne zyski, ale bez ryzyka strat. Przez dziesięć lat ludzie pytali mnie często, czy nie jestem zmęczony ciągłym ryzykowaniem, czy nie myślałem, żeby się wycofać. Przez dłuższy czas nie rozumiałem, o co im chodzi. Ale muszę przyznać, że w tym momencie doceniam potrzebę redukowania ryzyka. Powinienem dokonywać mniejszych transakcji, osiągając mniejsze zyski i ponosząc niższe ryzyko. Jeśli jednak klienci przynoszą pieniądze, mogę je wykorzystać jako źródło zysków, utrzymując własne ryzyko na niskim poziomie. To po prostu lepsze rozwiązanie.” Richard Dennis

    “Wróćmy do kwestii zarządzania pieniędzmi. Przez lata działania w branży zarobiłeś mnóstwo pieniędzy, angażując wyłącznie własny kapitał. Co cię skłoniło do tego, by zawracać sobie głowę zarządzaniem pieniędzmi innych?

    Czuję się trochę wypalony, więc może potrzebuję nowych wyzwań. Ponadto po październiku 1987 roku stwierdziłem, że ryzyka spadków nie da się właściwie ocenić. A poza tym, jeśli chce się zwiększyć własne zyski, dobrym sposobem jest zalewarowanie się cudzym kapitałem. ” Marty Schwartz
    (w Czarodzieje rynku, data wydania kwiecień 2012)

  45. Raf

    “Ja myślę, że osoby takie Raf nie patrzą na sprawę w kontekście 20% rocznie lecz 11376% rocznie.”

    Ludzie o czym Wy piszecie? Jesli ktos nie ma za duzo kasy, oszczednosci przeznaczonych na inwestycje np. ma 50tys. zl, i robi rocznie srednio 20% (co uwazam za rewelacyjny wynik jesli go utrzymuje) z tego czyli 10tys to OK niech sobie dorabia np nauczaniem innych, piszac ksiazki itd.
    Ale mowimy o konkretnym przypadku LARRY WILLIAMS, gosc zrobil 11376%, wiec z 20% rocznie nie powinien miec najmniejszych problemow, tymczasem po 20 latach dalej nie nazbieral sobie kapitalu do inwestycji i dalej jezdzi po swiecie biorac pare tysiecy dolarow za 2 dniowe seminaria. HELOŁ – cos tu nie gra. Nie wyskakujcie mi z pasja bo jesli byla by to teraz jego pasja to jezdzil by sobie za darmo nauczac religii.
    Koniec, dalej nie dyskutuje i nie czytam, wole popatrzec na wykresy zamiast pisac eseje 🙂

  46. pit65

    Dla wszystkich 3 seminaria L.Wiliamsa i nie tylko za DARMOCHĘ /live/
    Free rejestaracja.

    http://tv.ino.com/free/

    @Kat

    nie dodałes jeszcze z jakim ryzykiem te 20% bo ważne do porównania.

    @_dorota

    “Dodając sobie praktycznie drugi etat podnosi dochód o 36%? Ale to tylko dywagacje, nie znamy konkretnych liczb.”

    Nie chodzi o konkrety tylko o proporcje , a te Kathay podał perfekcyjnie IMO.

  47. astanczak

    @ Raf

    Przepraszam – nie zrozumiałem, że chodzi L. Williamsa. Nigdy nie byłem specjalnym fanem jego fajerwerków, ale są na blogach ludzie, którzy śledzili jego poczynania dokładniej.

  48. lesserwisser

    Za friko, Paweł Szczepanik ujawnia sekret “Jak grać aby wygrać”.

    http://i.wp.pl/a/f/pdf/20733/jak_grac_aby_wygrac.pdf

    Przyda się chyba każdemu!

  49. pit65

    @less

    Jedno co Szczepanik pisze jest prawdą w kontekście tematu na blogu.
    Na rynku jesteś samotnikiem.
    NAwet jak zarabiasz 20% rocznie to aby ze złotówki zrobić 10 potrzebujesz na to 10 lat z okładem samotności.
    Nikt nie chce zostać milionerem-samotnikiem , bo w międzyczasie poznajesz zupełnie nieekonomiczny , ale nazwijmy to egzystencjalną utratą wartości przysłowiowego miliona w swoich oczach.
    Dlatego warto i wskazane jest dorabiac na boku czy to jako seminarzysta czy pisarz, aby nie tracić kontaktu z rzeczywistością .
    Ostatecznie można udzielać sie na blogu 🙂

  50. pit65

    @Reasumując

    Początkujący “challenger” nie może zrozumiec , że 200000% po 20 latach może miec bardzo niską wartość końcową , ale to przywilej startującego w ten biznes 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Klauzula informacyjna

Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. („My” lub „DM BOŚ”) z siedzibą w Warszawie (ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa). Będziemy przetwarzać, Pani/Pana dane na potrzeby udzielenia odpowiedzi na Pani/Pana zapytanie, możliwości skorzystania z usługi oferowanej przez DM BOŚ, a także realizacji naszych prawnie uzasadnionych interesów, tj. rozpatrywania skarg oraz obrony przed roszczeniami. Ma Pani/Pan prawo dostępu do danych, żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania i przenoszenia. W dowolnym momencie może Pani/Pan także wnieść sprzeciw, z przyczyn związanych z Pani/Pana szczególną sytuacją, wobec przetwarzania Pani/Pana danych dla realizacji prawnie uzasadnionych interesów DM BOŚ. Może się Pani/Pan z nami skontaktować wysyłając e-mail na adres: makler@bossa.pl lub list na adres: ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa, dzwoniąc na infolinię pod numer + 48 225043104 lub odwiedzając jedną z naszych placówek (lista dostępna pod http://bossa.pl/dmbos/oddzialy/). Może Pani/Pan skontaktować z Inspektorem Ochrony Danych m.in. korzystając z e-mail: iod@bossa.pl lub listownie na nasz adres. Więcej informacji o przetwarzaniu Pani/Pana danych, czasie przechowywania, prawach i sposobach kontaktu znajduje się w naszej Polityce Prywatności.