Z rozrzewnieniem słucham sobie wypowiedzi prezesa GPW o „jakościowo słabych biznesach”, „czyszczeniu rynku” i „podnoszących jego jakość”, bo niestety wygląda na to, że rzeczy, które dla części obserwatorów rynku były oczywiste od momentu powstania NewConnect musiały dopiero zaistnieć, żeby uznał, że faktycznie jest to pewna niedoskonałość.


Przypomniałem sobie własny tekst z 2008 roku, w którym zwracałem uwagę, że jeśli z jednej strony prezes GPW grzmi na analityków, powołuje specjalne ciało, które ma czuwać nad ich wypowiedziami (czy ktoś jeszcze pamięta REiŁ?), a z drugiej ze swojej strony GPW nie podejmuje najprostszych działań edukacyjnych dotyczących ryzykownego rynku jakim jest NewConnect to jest to proszenie się o kłopoty.

Pozwolę sobie przytoczyć fragment (https://blogi.bossa.pl/2008/04/22/edukacja-w-dolinie-smierci/):

„A może to nawoływanie o edukację to wielka ściema? Może tylko chodzi o to, by właściciele akcji spółek, które jeszcze nic nie produkują i nie robią sprzedali swoje udziały jak największej grupie nieświadomych frajerów? No chyba, że na każde z tych pytań znajdą odpowiedź podczas „dnia otwartego”.

Mimo wszystko mam wrażenie, że swoją dolinę śmierci będą przeżywać właśnie tacy inwestorzy-amatorzy. Tylko kogo będziemy później oskarżać za brak ich edukacji?”

 

Na inne aspekty rynku NC zwracał uwagę Michał Wojciechowski (również blisko cztery lata temu). https://blogi.bossa.pl/2008/06/08/raj-innowacji-czy-armageddon/

„Boję się tylko, że bezrefleksyjne reklamowanie Newconnect wśród niedoświadczonych inwestorów indywidualnych może spowodować prawdziwy Armageddon. Liczba zniechęconych będzie tak duża, że trudno będzie ją pokryć przez napływ nowych inwestorów.”

Wiele razy słyszeliśmy wspólnie z Michałem na różnego rodzaju konferencjach, że DM BOŚ jest nietypowym biurem maklerskim, bo bardzo często kładzie nacisk na informowanie ludzi o ryzykach związanych z inwestowaniem, a nie snuje miraże szybkich i ponadprzeciętnych zysków. Co więcej robi to w taki sposób, że czasem można się nawet zniechęcić.

Przejrzałem teksty z blogów dotyczące rynku i spółek notowanych na NewConnect (pisał o nich Michał, Jacek Tyszko, Trystero i ja) i niemal wszystkie poświęcone są negatywnej stronie tego rynku. Ktoś może powiedzieć „czarny PR”, „uwzięli się” itp. itd.

Gdybyśmy jednak przyjrzeli się spółkom, które były wymieniane w tych tekstach – Veno, Virtual Vision, Infinity, Prefect Line – i zapytali gdzie jest ten raj innowacji, który miał za nimi stać, chyba bylibyśmy rozczarowani.

Przy okazji skreślenia z listy Autoryzowanych Doradców spółki GOADVISERS przypomniałem sobie przypadek notowanej na londyńskim odpowiedniku NewConnect – AIM, firmy Langbar International (http://en.wikipedia.org/wiki/Langbar_International), która delikatnie mówiąc wyprowadziła w pole inwestorów i analityków. Z tym, że było to w 2005 roku, sporo przed powstaniem NewConnect, co więcej władze AIM zmieniły wówczas regulacje dotyczące roli tzw. Nomads, czyli Autoryzowanych Doradców (http://business.takelegaladvice.com/news-and-information/legal-articles/banking-and-finance/capital-markets/new-rules-for-aim-companies-and-nomads/?area=), gdyż dostrzeżono konflikt interesów. U nas wyglądało na to, że nikt nie przejął się tymi doświadczeniami i Autoryzowany Doradca był z jednej strony firmą wprowadzającą spółkę na rynek, przygotowującą jej dokumenty, z drugiej nierzadko jej akcjonariuszem, a z trzeciej sprzedawcą poszukującym dla spółki nowych inwestorów. Jeśli nikt nie zauważał tu potencjalnego konfliktu interesów to chyba nadmiernie wierzył w ludzką uczciwość i rzetelność.

 

[Głosów:0    Średnia:0/5]

5 Komentarzy

  1. trystero

    @ Grzegorz Zalewski

    Czytam sobie dziś (trochę z nudów) sprawozdania za IVQ spółek z NewConnect i muszę przyznać, że jest tam całkiem sporo przyzwoitych spółek, coś tam produkujących, zarabiających na tym, nawet sensownie wycenionych (z P/E poniżej 20, czasem poniżej 10). Z drugiej strony większość z tych spółek akurat nie reprezentuje innowacyjnych sektorów.

    Jest też trochę sensownych, innowacyjnych spółek (choć z bardzo optymistycznymi wskaźnikami).

    Tak więc bez wątpienia NewConnect ma jakąś wartość dodaną. Co w niczym nie tłumaczy dlaczego razem z tymi sensownymi spółkami pozwolono zadebiutować spółkom, o których od początku do końca wiedziano, że służą wyciągnięciu pieniędzy od inwestorów na finansowanie kilku kolejnych nieudanych eksperymentów dokonywanych przez ludzi, za którymi od lat ciągnie się zapach biznesowej porażki.

  2. Adam_S

    NC jest mozliwoscia zrealizowania 4 stopnia rozwoju finansowego (wg Kioysakiego) czyli emisji swojego pieniadza poprzez sprzedaz akcji spolki. Nie mam pod reka danych, na waszym blogu czytalem ze jest ponad 400 spolek z czego wiekszosc na stracie. oznacza to ze z przynajmniej 1000 osob, a pewnie wiecej, zostalo milionerami sprzedajac im swoje marzenia

    zreszta nikt nie powinien sie dziwic skoro kupuje spolki wydmuszki istniejace pol roku a planujace zarobki milionowe…

  3. deli deli

    Od samego początku było inaczej. Nie “wśród nocnej ciszy” rodził się NC jak jego Najjaśniejsza Pani Matka ale już na samym początku było głośno, hucznie i z przytupem. A ja do znudzenia nieraz powtarzam w innym kontekście, że dzielność matki wcale nie musi być stemplowana genetycznie, że szejk, który nabywa w New Market źrebaka po derbiście za 10 mln. dolarów przedwcześnie snuje miraże o Trójkoronowanym.
    Mimo to stałem wówczas w dzień otwarcia razem z Wami, pod wrażeniem, z gorączką neofity.Dodatkowo pieściłem nowonarodzonego w myślach jako że przychodził na świat w dzień moich urodzin.
    Wkrótce przekonałem się, że mądrość klasyczna;
    “Siedem grodów bój toczy o korzeń wielkiego Homera” nie wykłada się jasno.
    Zwróciłem uwagę na Wrocławski Dom Maklerski a za tym przyszła refleksja natury ogólnej. Potencjał NC, będzie się wyrażał strumieniem spoleczek wędrujących na główny parkiet.
    Jeśli myślimy dzisiaj o wiosennych porządkach (wielka miotła kojarzy mi się z czarownicą, więc nie podchwycę metafory pana Grzegorza)to trzeba się z korektą spieszyć. Tak ,aby zmieścić się w trendzie krótkoterminowym,zainicjowanym w Ohio, a także przez preciwników acta. Przypomnę, że średni tzw reelekcyjny charakteryzuje się demontażem i wiele obiektów splantował miast naprawiać.

  4. Paweł

    Jestem zwolennikiem wolnego rynku. Uważam, że nie da się ochronić nierozsądnych inwestorów przed inwestycjami w złe spółki. Jak ktoś inwestuje w spółki śmieciowe to jego problem.

    Główną zaletą NC ma być szybkość i łatwość pozyskania kapitału przez spółki. Co jest związane z uproszczeniem procedur i mniejszą kontrolą jakości wprowadzanych spółek. Co można w zamian wprowadzić – bardziej rygorystyczne procedury, większe obowiązki informacyjne? Po co? Traktujmy inwestorów jako istoty rozumne. Inwestycja w start upy zawsze będzie się wiązała z bardzo wysokim ryzykiem. Kto inwestuje w takie spółki musi się z tym liczyć. NC nie jest z definicji rynkiem dla przeciętnego inwestora. Kto chce bezpieczeństwa i przewidywalności niech inwestuje w przedsiębiorstwa z WIG20

    Projekt NC uważam za bardzo udany. Dzięki niemu możemy inwestować w wiele naprawdę ciekawych firm na wczesnym etapie rozwoju. Kiedy GPW mówiła, że na NC ma być notowanych 500 spółek w ciągu 5 lat, wielu pukało się w głowę, sądząc, że to jest nierealne. To się może udać.

    A takie spółki jak wymienione Veno, Virtual Vision, Infinity, Prefect Line niestety przy tej liczbie spółek się zdarzają. Przy czym ja nie traktowałbym tych przypadków w kategorii jakiś szczególnych patologii. Kto rozsądny po przeczytaniu dokumentu informacyjnego Infinity widziałby w tym dobry biznes? Problem jest może w tym, że byli tacy co inwestowali a nie przeczytali dokumentu informacyjnego…

    Uważam, że idąc tropem “ochrony” inwestorów przed ryzykiem zabrniemy w ślepą uliczkę. Kontrakty futures czy opcje też są ryzykowne. Jak mieliśmy problem toksycznych opcji to niektórzy światli politycy chcieli na wszelki wypadek zakazać zawierania transakcji opcyjnych…

  5. xxx

    dlatego nie pozostaje nam nic innego…jak tworzyć spółki widma.
    Wprowadzać je na NC.Sypać od debiutu papierem .I zostawać milionerami .
    A że frajerów nie trzeba siać ,sami się rodzą To jest wykonalne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *