Ciąg dalszy moich prywatnych tortur strategii „ramek” Darvasa.

 

5/ Boxy na rekordach cenowych

Winny jestem małe wyjaśnienie odnośnie jednej z oryginalnych reguł całej taktyki Darvasa. Chodzi o wyszukiwanie i obstawianie przez niego boxów jedynie wówczas, gdy kurs akcji pokonuje wszystkie swoje dotychczasowe rekordy cenowe z historii czyli ustanawia nowy, bezwzględny szczyt notowań.

Możemy przedyskutować racjonalność takiego właśnie podejścia i jego pragmatyzm.

Z jednej strony: skoro Darvas odniósł tak oszałamiający sukces w 18 miesięcy (a 2 miliony $ miały w 1959 roku znacznie większą siłę nabywczą niż dziś – może ktoś pokusi się by to przeliczyć na dzisiejsze $$$ ? ) to każda z reguł jego taktyki przyczyniała się do tej wygranej i być może słusznym rozwiązaniem wydawałoby się naśladowanie oryginalnych zasad, wyłożonych w książce.

I choć daleki jestem od tego by kogokolwiek odwodzić od skrupulatnego używania boxów w książkowy sposób to z drugiej strony istnieje jednak kilka powodów by ową kanoniczną, pierwotną taktykę nieco przemodelować.

Primo po pierwsze: użyję tutaj rytualnego „niestety, ale” na delikatne powiedzenie tego, że oryginalne zasady działają dziś na pograniczu rentowności, o czym więcej w kolejnych częściach.

Po drugie: rynek znacznie się zmienił przez te ponad 50 lat, jest szybszy, gwałtowniejszy, impulsywniejszy, podlega dużo większej ilości sił na niego działających, wobec czego niektóre zasady inwestowania w boxy wydają się być nie całkiem adekwatne.

Po trzecie : składników sukcesu Darvasa było dużo więcej niż wynika to z prostego przeczytania książki; nie można zapominać o czymś co zawsze ma swój wkład w tego rodzaju spektakularne osiągnięcia – losowość, szczęście, traf (o czym więcej nieco później). Aby oddać znaczenie wszystkich komponentów jego wygranej rozkładam ich analizę na wiele szczegółowych wpisów. Mam nadzieję, że pomoże to w ten sam sposób zrozumieć powody sukcesów każdej innej stosowanej przez inwestorów strategii.

Po czwarte: mylące mogą wydawać się wykresy w jego książce; część transakcji była inicjowana po splitach akcji i wygląda to tak jak gdyby wejścia na rynek zostały dokonane w dołkach; jednak jeśli skorygować kursy tych papierów o owe splity to zobaczymy, że pozycje były zajmowane tak naprawdę na szczytach; split był co najwyżej dodatkowym katalizatorem o czym wspominałem wcześniej.

Po piąte: metoda Darvasa doczekała się wielu modyfikacji, jak choćby ta autorstwa Darryla Guppy’ego:

http://www.traders.com/documentation/FEEDbk_docs/2005/06/Abstracts_new/Guppy/guppy.html

z kodami tutaj:

http://www.scribd.com/doc/6477253/Bonus-Darvas-Formulas#archive

, w której odliczanie boxów zaczyna się już po wyznaczeniu przez kurs 6-cio lub 12-sto miesięcznego szczytu; w wielu kodach do mechanicznych systemów widziałem, że z odliczania maksimów z jakiejkolwiek ilości dni zrezygnowano w ogóle.

Po szóste: logika rynków, rozłożona na techniczne wykresy, nie uzasadnia użycia boxów jedynie w miejscu rekordów cenowych; ale żeby to udowodnić należałoby zrobić statystyczny eksperyment w którym efektywność boxów powstałych na szczytach należałoby porównać z innymi technikami wchodzenia na rynek na tych samych poziomach; moje doświadczenia wskazują, że użyteczność boxów ma dużo większy wymiar niż zastosowanie jedynie w okresach bicia rekordów cenowych.

Krótko mówiąc: modyfikacje tak, wypaczenia nie, ale akurat miejsce powstawania boxów ma według mnie znaczenie w całej tej perspektywie i chciałem to jak najszerzej w tym mini cyklu oddać.

Muszę przy okazji wrzucić kilka komplementów pod adresem autora całej strategii i książki zarazem.

Darvas był zawodowym tancerzem, podróżującym z partnerką po całym świecie ze swoim show, nie znaczy to jednak, że pracował jedynie ciałem i miał co najwyżej wiele szczęścia i tupetu niczym nasz Nikodem Dyzma. Wcześniej, jeszcze przed emigracją z Węgier, odebrał wyższe wykształcenie ekonomiczne, ale akurat nie ono miało kluczowe znaczenie w giełdowym przedsięwzięciu. Udało mu się przez stosunkowo krótki czas i w trudnych warunkach wyrobić w sobie prawidłowy instynkt tradera, potrafił uczyć się na błędach, odkrył samodzielnie prawidłowe znaczenie prawdopodobieństw, analiz, praw popytu/podaży, a przede wszystkim kontroli ryzyka na giełdzie, a przy tym trudno odmówić mu stosownego rodzaju inteligencji emocjonalnej i dostosowania psychologicznego. Wiele z reguł, które niezależnie i z dala od giełdowego zgiełku wypracował, nadal po niemal 50-ciu latach ma priorytetowe znaczenie i przewyższa szereg produkcji „fachowców”, którzy wyrośli z klasycznego, dominującego nurtu tej branży.

Być może zaskoczę kogoś ale uważam, że ta niewielkich rozmiarów książka jest idealną pozycją na poziomie startującego inwestora indywidualnego, lepsza niż dziesiątki mądrości sprzedawanych pod szyldem Buffeta. I nie chodzi tu bynajmniej o skalę zysków, ale o cały proces nauki, dochodzenia do przewagi, filtrowania śmieci, wyrabiania prawidłowych nawyków, samodoskonalenia. Aby jednak nie skrzywdzić adepta wiedzy o inwestowaniu książka ta wymaga zrobienia kilku założeń i objaśnień, co właśnie w tych kilku wpisach staram się uczynić.

CDN

–Kat—

[Głosów:0    Średnia:0/5]

22 Komentarzy

  1. Adam_S

    I znow wyszlo ze nie metoda a psychika i osobowosc sa kluczek do odniesienia sukcesu.
    W sumie za kilka lat podreczniki do inwestowania nie beda opisywac metod inwestowania tylko porady psychologiczne oraz analizy postaci, aby na nich sie wzorowac.

    Jakby nie bylo, wielu wybitnych traderow jest opisanych, jak duzo zarobili i sie wzbogacili, ale niemal kazdy z nich korzystal z innej metody.

    Czyli inwestuj w sposob jaki chcesz tylko zbierz odpowiednia ilosc szczescia, czasu, tabletek uspokajajacych no i pieniedzy i idz walcz wg dowolnie wybranych regul (w koncu to tu czytalem ze nie wazne w ktorym momencie otworzymy pozycje, wazne kiedy zamkniemy)

  2. lesserwisser

    Bez watpienia miał sprzyjającą sytuację bo akurat trafił na silnie rosnący rynek, czyli był farciarzem hossy w pewnym stopniu.

    Miał też dużo czasu na rozmyślanie bo podróżował z partnerką, która była bodajże jego przyrodnią siostrą (czy jakąs krewną) więc miał wolną głowę i chyba nie myślał o głupstwach i nie musiał się wysilać. 🙂

    Nie bardzo widzę tu miejsce na psychologię, na osobowośc i psychikę tak.

  3. Lucek

    Kurka wodna, tylko kłopot z tym Darvasem i jego boxami 🙂

  4. Trader

    Ja myślę, że jego przewagą było też i to, że nigdy nie korzystał z notowań on-line, intra-day, tylko analizował rynek po zamknięciu sesji bo podczas sesji odsypiał noc.

  5. Lucek

    W końcówce rozdziału 4 swojej książki, poświęconej rozwojowi teorii ramkowej Darvas punktuje:

    “1. Na giełdzie nie ma nic pewnego. Jestem skazany na to, że w
    połowie przypadków będę się mylić.
    2. Muszę pogodzić sie z tym faktem i dostosować do niego-dumę i
    ego muszę powściagnąć.
    3. Muszę stać się bezstronnym diagnostą, który nie identyfikuje się
    z żadną teorią ani z żadnymi akcjami.
    4. Nie mogę tylko korzystać z okazji. Najpierw muszę zminimalizować
    ponoszone ryzyko.
    Po podjęciu tych decyzji usiadłem i na nowo określiłem swoje cele na giełdzie papierów wartosciowych.
    1. Odpowiednie akcje.
    2. Odpowiedni czas.
    3. Niewielkie straty.
    4. Duże zyski.
    Przejrzałem wszystko, czym dysponuję:
    1. Cena i obroty.
    2. Teoria ramkowa.
    3. Zlecenia kupna z limitem ceny.
    4. Zlecenia sprzedaży zatrzymujące stratę.
    Wiedziałem, że w tym celu muszę osiągnąć coś znacznie trudniejszego.
    Muszę panować nad emocjami – nadzieją, strachem i żądzą zysku. Nie miałem wątpliwości, że to będzie wymagać dużej samodyscypliny, ale czułem się jak w ciemnym pokoju, w którym można włączyć światło, trzeba tylko pomajstrować przy kontakcie.”

    Proste? Idę o zakład o każde pieniądze, że gdyby dzisiaj pojawił się jakiś “Nicolas” na byle jakim forum i napisał to co Darvas zawarł w swojej książce, byłby obiektem kpin i żartów.

  6. lesserwisser

    “Idę o zakład o każde pieniądze, że gdyby dzisiaj pojawił się jakiś „Nicolas” na byle jakim forum i napisał to co Darvas zawarł w swojej książce, byłby obiektem kpin i żartów.”

    Wygrałeś, bo zakład był przewrotny. Obśmieli by go bo co napisał to jest takie staroświeckie, jakieś starykowskie, wręcz archaiczne, a dziś na tapecie jest nowoczesność w polu i zagrodzie, dynamizm i algorytmy. A Nick Darvas tańczył do innych rytmów, i go lubię, bo mi też podchodzą wolne mumery. 😉

    Czasem tylko, w jakiejś niszy, pojawi się osobnik z bardziej oldskulowym podejściem (bo i stare jest czasem jare)ale i tak to najczęściej okrzykną go świrem i/lub odmieńcem.

  7. Lucek

    @Less
    Gdy po raz pierwszy czytałem tę książkę, najbardziej spodobało mi się to końcowe zdanie, które zacytowałem. Prawie wszyscy wiemy o co chodzi, kręcąc się w kółko w tym “ciemnym pokoju”. Trzeba włączyć światło, ale nie każdy potrafi “pomajstrować przy kontakcie”.
    Trzymanie narzędzi w rękach to za mało, jeśli nie wiemy jak je używać.

  8. Darkh

    wszczymali to ACTA nie ?
    http://www.4shared.com/get/PRMjjkUr/Something_Darvas_Something_New.html
    (powisi kilka dni)

    Lu pokoduj 😉

  9. kathay (Post autora)

    Starzy wyjadacze potrafią decenić potencjał doświadczeń Darvasa, bardzo mnie to cieszy 🙂 To również pewien paradoks – trzeba dojrzeć żeby docenić coś co powinno być drogowskazem już od początku.
    I kto nam w to uwierzy…………… ? 🙂

  10. ASX

    @Kathay, @Lucek

    czy używaliście “boxów” także poza rynkiem akcyjnym ? jeśli, to czy “ujawniają się” w tych zastosowaniach jakieś ich cechy, na które trzeba zwrócić uwagę, żeby się nie “wkopać” ?

  11. kathay (Post autora)

    Bez kozery przyznam: używam namiętnie. Mam w rozkładzie wpis o tym, że nadają się na dowolny rynek. Jedyne wąskie gardło to oczywiście ryzyko. Szybki rynek typu forex wygarnia stopy być może częściej, ale to tylko i po prostu część tego biznesu.

  12. Lucek

    Używałem tylko przy akcjach,sam ręcznie kreśląc boxy wg. schematu blokowego, który podałem na fotosika:-)
    Teraz nie używam, nie interesuję się akcjami, czasami przez ciekawość spojrzę jak wygląda indeks. O dziwo, zagraniczne indeksy na tygodniówkach wyglądaja ślicznie, polskie indeksy zawierają co pewien czas fałszywe sygnały.

  13. lesserwisser

    A niektórzy starzy wyjadacze twierdzą, że boxy obecnie zupełnie nie sprawdzają się, przynajmniej na rynku akcyjnym, więc odradzają ich stosowanie. Mówią, że być może działały w czasach Darvasa, ale teraz zdecydowanie odradzają ich stosowanie.

    No to ja już nie wiem, co robić chciałbym się trochę poboxować ale nie chcę się wydarvasić. 🙂

  14. trystero

    @ Kathay

    2 mln USD z 1959 to jakieś 15 mln USD w 2012 – na podstawie CPI.

  15. lesserwisser

    @ Trystero

    To czemu mnie, też na podstawie CPI, wychodzi 7,75 mln?

    CPI – 1959 średnio 29,20, końcówka 2011 r. 226,70.

    Może Amerykańce wciąż kręcą z metodologią?

  16. lesserwisser

    A już wiem, co za gamoniek ze mnie. Te 7,75 to mnożnik jest, a on zarobił przecież aż 2 mln, więc razem to faktycznie będzie 15,5 mln. I tak myślałem, że więcej wyda.

  17. pit65

    @lesserwisser

    wiecej wyda bo w 1959r 1$== 1 uncja AU po 34 dolary
    2012 1$== 1 uncja AU po 1700 dolarów 🙂

  18. lesserwisser

    @ pit65

    A to cwaniaczek jeden! Pozostaje mi tylko zawyć z rozpaczy Au,Au,Au,Au, żesz na to nie wpadłem.;)

    PS

    A może Nic D. wszystko przehulał i przebalował?

  19. ASX

    @Kathay, @Lucek

    dziękuję, zaciekawienie rośnie :), @Lucek zagraniczne indeksy czyli ? 🙂 jeśli nie sprawi Ci kłopotu, chętnie przeczytam które 🙂

  20. Lucek

    “zagraniczne indeksy czyli ?”

    Te najbardziej wywierające wpływ na nas, a więc S&P500, NASDAQ oraz DAX.

  21. ASX

    @Lucek

    bardzo dziękuję 🙂 S@P 500, jego bliższe i “osiągnięcia”, to dla mnie, z racji wpływu właśnie, jeden z podstawowych “rejonów obserwacji” (i zmartwień ..), więc jeśli dało by się tu włączyć lepsze światło ..:)

  22. ASX

    miało być “S&P 500, jego bliższe i dalsze”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *