21 grudnia  2011 media obiegła wypowiedź prezesa NBP Marka Belki z posiedzenia komisji finansów publicznych, która miała miejsce dzień wcześniej – „giełda to kasyno”.

To fantastyczne jak życie dostarcza zawsze aktualnych przykładów na potwierdzenie pewnych obserwacji.

Choć często uznawane jest to za niezbyt eleganckie, pozwolę sobie zacytować fragment książki „Droga inwestora”, którą napisałem wspólnie z profesorem Tomaszem Zaleśkiewiczem, opisując stan rynku, który określiliśmy mianem „zniechęcenie”

Ciekawe jest, że zniechęcenie do rynku przybiera czasem formę niemal powszechną i ogarnia nie tylko przygnębionych stratami inwestorów, lecz także media. Trzykrotnie – w końcówce pierwszej dramatycznej bessy w latach 1995–1996, po pęknięciu bańki internetowej w roku 2002, gdy ceny na polskim rynku spadły ponad 60 procent, i po krachu wywołanym kryzysem hipotecznym w USA w roku 2008  –  w  gazetach  pojawiały  się  teksty  podważające   sensowność istnienia rynku kapitałowego. Dopiero w takich sytuacjach pojawiają  się  oskarżenia,  że  rynki  finansowe  mają  spekulacyjny  charakter, że są oderwane od rzeczywistości i czynników fundamentalnych. Takich haseł raczej nie usłyszysz, gdy faktycznie rynki się odrywają od rzeczywistości, akcje rosną po kilkaset procent i niemal każdy chce być inwestorem. Pojedyncze osoby nawołujące do opamiętania, traktowane  są  wówczas  jako  wariaci,  którzy  nie  zdążyli  załapać  się  na hossę. Czy to nie absurdalne?

 

Kilka dni później w TVP Info zapytany o prognozy na ten rok, pozwoliłem sobie zażartować, że skoro padł już ten sygnał – czyli oskarżenie rynków o to, że są kasynem (a w innych sytuacjach, że są bezsensowne i niczemu nie służą) – to chyba mamy początek hossy.

Prezes NBP miał wyśmienitego nosa – trafił w punkt. 20 grudnia rynki…

A zresztą, chyba wystarczą same wykresy indeksów giełdowych (zaznaczono 20.12.2011)

 

 

Dociekliwym polecam również sprawdzenie, w jakim dniu Krzysztof Rybiński (były wiceprezes NBP) powiedział:

Jeszcze raz przypominam moją prognozę WIG20: w 2012 roku będzie trzycyfrowy”.

Ponieważ prognozy zwykle analityków ani ekonomistów wiele nie kosztują, pomyślałem sobie wtedy, żeby publicznie zaproponować Krzysztofowi Rybińskiemu zakład – on weźmie krótką pozycję na kontrakty na WIG20, ja długą. Trochę, żal że tego nie zrobiłem. Ale oczywiście zostało jeszcze 11 miesięcy i prognoza może się zrealizować. Problem z prognozami polega jednak na tym, że grając pod nie (a najczęściej jest to gra pod własne ego)  trzeba mieć głębokie kieszenie. Krzysztof Rybiński już musiałby uzupełniać depozyt.

 

84 Komentarzy

  1. eisn05

    tekst Belki to spore rozczarowanie bo miałem go za nieco sensowniejszego człowieka; natomiast biedny Rybiński chyba musi zacząć pokazywać wypadającą pierś ze stanika lub majtki, bo inaczej nikt już go nie będzie słuchał

    1. trystero

      @ gzalewski

      Wiesz, ja znalazłem tę prognozę prof. Rybińskiego i nawet się z niej nabijałem z punktu widzenia ‘Nigdy nie podawaj w jednym zdaniu poziomu docelowego i horyzontu czasowego’. Natomiast na blogu profesora znajdowało się zastrzeżenie, że profesor ma otwarte krótkie pozycje na FW20. To zastrzeżenie na pewno było gdzieś na początku 2012 roku.

      Zastanawiam się teraz czy prof. Rybiński uciął stratę czy może uśrednia.

  2. gzalewski (Post autora)

    Problem z prof. Rybinskim jest taki, ze wydaje mi sie nie zdolny do napisania na blogu “zamykam pozycje” pomylilem sie. Bo na bazie tego co ostatnio pisal, zdaje sie ze on zrownuje stan gospodarki z zachowaniem na giełdzie. Moze lepiej bedzie napisac “zrownuje oczekiwany przez siebie stan gospodarki z zachowaniem cen na rynku”

  3. blackswan

    @gzalewski

    Szkoda, że nie zaproponowałeś tego zakładu prof. Rybińskiemu…
    następnym razem decyzję trzeba podjąć szybko i hit the bid, póki jeszcze jest, a nie jakieś tam “firm indication” 🙂

    To jest w ogóle coś, czego bardzo mi brakuje. Ludzie, zwłaszcza w takiej branży jak finanse, ekonomia czy prawo są niestety sofistami.

    (Plato is largely responsible for the modern view of the “sophist” as a greedy instructor who uses rhetorical sleight-of-hand and ambiguities of language in order to deceive, or to support fallacious reasoning. In this view, the sophist is not concerned with truth and justice, but instead seeks power. Socrates, Plato, and Aristotle all challenged the philosophical foundations of sophism)

    Problem z nimi jest taki, że upierają się często przy swoich wnioskach, ale nie są skłonni przyjąć jakiejkolwiek ekspozycji na swoją własną pomyłkę. Stąd wielka niechęć do zakładów = przez większość traktowanych jako degeneracja, wypaczenie etc., podczas gdy w rzeczywistości zakład jest najwyższą formą potwierdzenia że jest się absolutnie przekonanym co do własnej racji (to, czy racja jest po tej czy innej stronie nie ma znaczenia = liczy się wiara, przekonanie, dedykacja, ekspozycja na pomyłkę itd).

    Mam z Tobą kilka zakładów bodajże (chyba dwa) i nie ma dla mnie znaczenia, kto je wygra. Jestem przekonany, że oba wygram ja – dlatego się założyłem.

    Ostatnio miałem taką sytuację, podczas jednego turnieju pokerowego (teraz będzie trochę slangu, przepraszam). Doszło do all-in’ów preflop, wojna blindów, ja miałem 33, przeciwnik A 10 off suit. De facto rzut monetą. Mówie do przeciwnika: I’m happy to be on the right side of a flip”, na co on mi odpowiada, że szanse są dokładnie 50%/50%. Powiedziałem mu, że to nie ma znaczenia, ale tak naprawdę jestem statystycznie delikatnym faworytem. Pacjent mówi, że absolutnie nie mam racji i możemy to od razu sprawdzić na kalkulatorze. Odpowiedziałem, że jasne, sprawdzimy, ale najpierw się załóżmy o takie kwoty jakie mamy przy sobie w portfelu. Typ zrobił się natychmiast czerwony, powiedział, że nie będzie się bawił w takie głupie zabawy, ale i tak jest na 100% przekonany, że ma rację. Nie mogłem mu wytłumaczyć, że skoro naprawdę w to wierzy, tak jak ja wierzę w swoją rację, to MUSIMY się założyć. Wymiękł. Sprawdziliśmy tak czy siak. Para 33 jest 52% faworytem, ale liczyłem po cichu, żeby to A 10 było faworytem, a człowiek pluł sobie w brodę, że przegapił okazję na łatwe pieniądze…

    To jest problem, fundamentalny problem, ze wszystkimi którzy cokolwiek prognozują: NIE BIORĄ ŻADNEJ EKSPOZYCJI NA KONSEKWENCJE SWOICH POMYŁEK. To jest właśnie mój problem ze wszystkimi analitykami (włącznie z bosiowymi), ze wszystkimi ekspertami, ze wszystkimi mądrymi głowami wyrokującymi co będzie się działo w przyszłości.

    W przeciwieństwie do nich, każdą tezę, którą głoszę, albo kategorycznie stwierdzam jestem w stanie poprzeć pieniężnym zakładem.

    Teraz, to nie ma znaczenia, czy prof. Rybiński powiedział, że Wig20 spadnie czy też wzrośnie. Jeśli miał w tym czasie ekspozycję (a jak pisze Trystero: miał) to mam szacunek do człowieka za to, że kładzie pieniądze tam, gdzie leżą jego przekonania. To, że się pomylił: CO Z TEGO?!

    Druga rzecz: czym różni się przewidywanie teraz Wig20 na poziomie 3 cyfrowym (z czego wszyscy tak pięknym i zgodnym chórem się nabijają) od przewidywania rok temu poziomu Wig20 na zakończenie 2011 roku o wartości 3600? Przecież Ci wszyscy smutni zawodowcy i prognostycy pomylili się tak bardzo, że bania mała.

    Jeśli czyta mnie jakikolwiek bankowy analityk, mogę przyjąć z nim dowolny zakład o wartość Wig20 na koniec roku. Dlaczego? Dlatego, że oni prawie zawsze się mylą, a najlepsza prognoza jest bardzo daleka od zrealizowanej rzeczywistości.

    Frajer, który gada od rzeczy o tym co się stanie, w dowolnym horyzoncie czasowym, a nie ma downsidu z własnej pomyłki jest dla mnie przerażającą jednostką. Sofista, który z mojego punktu widzenia powinien gadać do ściany, a nie do innych, których jeszcze przypadkiem może wprowadzić w błąd.

    To jest rzecz, jak słusznie Taleb zauważył, którą zrozumiał już Tales z Miletu. Kojarzy ktoś na co zakupił opcje?

    To payoff (ekspozycja) jest istotna, a nie nasze poglądy. Poglądy są często pochodną ekspozycji, a nie na odwrót.

    Dlatego drogi Autorze tego bardzo fajnego wpisu, nie bój się zakładać publicznie! To jest super pomysł i mam nadzieję początek nowego trendu, który oddzieli ludzi zaangażowanych od całej reszty. Skin in the game, jak to mawiał Buffet.

    1. astanczak

      # blackswan

      > to jest właśnie mój problem ze wszystkimi analitykami (włącznie z bosiowymi)

      Widziałeś kiedyś portfel jakiegoś bosiowego analityka?

  4. gzalewski (Post autora)

    blackswan to nie byla kwestia obaw, tylko zabiegania. Moja aktywnosc na blogach bossowych byla mniejsza i teraz nadrabiam czesc rzeczy, ktore wciagnalem na liste.
    A propos list (i zakladów) – jesli nie czytales – to wciągnij na listę to:
    “Pan raczy żartować, panie Feynman!”
    Na zachęte:
    https://blogi.bossa.pl/2007/08/22/feynman-o-spekulacji-1/
    https://blogi.bossa.pl/2007/08/23/feynman-o-spekulacji-2/

  5. Dominik Jadwisieńczak

    @blackswan
    To jest właśnie rzeczy sedno. Tradera i analityka dzieli przepaść nie do przebycia.
    Trader zakładający wzrost kursu do 2600 i ustawiający pod to kontrakt nie dostanie nagrody gdy kurs zawróci przy 2595. Analityk, który postawi taką samą prognozę i kurs zachowa się tak samo, będzie stroszył piórka, że jest mistrzem świata i poznał sekret rynku precyzyjnie przewidując jego zachowanie. Wszystko można napisać i powiedzieć jeśli ponoszone ryzyko związane z wypowiedzią jest zerowe.
    Wydaje się jednak, że ta analityczno bełkotliwa otoczka jest niezbędna dla rynku. Ludzie chyba lubią mieć odrobinę poczucia pewności nawet za cenę straconych pieniędzy na nietrafionych prognozach.

  6. mwojciechowski

    @blackswan i GZ
    Obawiam się, że jesteście niekonsekwetni.
    Jak analityk nie powie konkretnych wartości to jest “gadającą głową”, która nic inwetorowi nie daje.
    Jak powie jakąś konkretną wartość i się jej konsekwetnie trzyma (np. analitycy dający rekomendacje kupna przez 2 lata jak spółka spadła o 70%) to jest powód do wyśmiewania i pokazywania ich jako przykłady facetów z problemami z ego.
    Jak analityk poda prognozę, a później się z niej wycofa to z kolei jest niekonsekwetny i znów jest powód do obśmiewania.
    Znam Wasze zdanie – analitycy powinni zniknąć z powierzchni ziemi bo do niczego nie są potrzebni. Problem w tym, że ludzie ich potrzebują. Bez popytu nie byłoby podaży.

    I jeszcze jedno. Po czyjej stronie jest wina. Analityka, który robi błędną prognozę czy inwestora, który tylko na tej podstawie stawia własne pieniądze i nie zakłada pomyłki (nie stawia stopów)?

    P.S. Co do zakładów to:
    – analityk za każdym razem gdy pisze lub mówi prognozę zakłada się z rynkiem – stawką jest jego reputacja. Odpowiecie ale analitycy z szarganą reputacją nadal sa w mediach. Pytanie tylko skąd wiemy, że analityk ma zszarganą reputacje? Na podstawie własnych obserwacji + komentarzy znajomych, którym się wydaje. Czy oni zbadali 100 prognoz np. Rybińskiego? Czy nie podlegają wybiórczemu postrzeganiu (zauważają tylko jego błędne prognozy)?
    Dlatego zanim kogoś zrównamy z błotem proponuję sprawdzić rzetelne statystyki.

    – zupełnie nie rozumiem dlaczego fakt, że analityk założy się o swoją prognozę zwiększa szacunek do niego? żeby bał się konsekwencji? Ale to musiałby się zakładać za każdym razem o roczną pensję 😉

    – typ z opowiadania mógł się zachować bardzo racjonalnie. Bez urazy ale mogł ocenić wartość swojego portfela i Twojego i uznać, że ryzyko mu się nie opłaca 😉

    Dla mnie tekst GZ nie jest o tym czy Rybiński się pomylił czy nie (tym bardziej, że jeszcze nie wiemy) ale o tym, że nawet “najmądrzejsi” ludzie ulegają zachowaniom stadnym. Choć, żeby udowodnić tezę to GZ musiałbyś znaleźć wypowiedź Belki chwalącą giełdę u szczytu hossy 😉

  7. blackswan

    @Dominik

    “Wszystko można napisać i powiedzieć jeśli ponoszone ryzyko związane z wypowiedzią jest zerowe.”

    Dokładnie tak.

    “Wydaje się jednak, że ta analityczno bełkotliwa otoczka jest niezbędna dla rynku. Ludzie chyba lubią mieć odrobinę poczucia pewności nawet za cenę straconych pieniędzy na nietrafionych prognozach.”

    tutaj się nie zgadzam. to się nazywa “confirmation bias” i jest raczej niebezpieczną sprawą

    @astanczak

    napisałem przeciez “wszystkimi analitykami”. Z analitykami NBP, analitykami każdego banku, analitykami kazdej instytucji itd. Problem polega na tym, że oni nigdy właśnie nie umieszczają w swoich prognozach na jakich pozycjach siedzą, o ile siedzą w ogóle. Jeśli nie mają żadnej pozycji: proszę napisać “jestem über flat” itd.

    Przez to, że nie widziałem nigdy ich portfeli, śmiem być sceptycznie nastawiony do wszystkich prognoz. Ale znowu: to jest moje skrzywienie, do którego mam pełne prawo, mam nadzieję…

    Proszę nie traktować tego jako konkretny atak w konkretną instytucję. To jest atak WE WSZYSTKICH.

    1. trystero

      # prof. Rybiński

      Ja tylko chciałem przypomnieć, że prof. Rybiński analitykiem nie jest. Jest profesorem ekonomii z ambicjami politycznymi i bardzo dużą obecnością w mediach. W pewnym sensie, publiczną rolę profesora najlepiej określa chyba słowo ‘pundit’.

    2. astanczak

      @ blackswan

      W Polsce nie przyjęło się robić disclosure przy analizach, ale w mediach zagranicznych owszem. Z drugiej strony w niektórych przypadkach to nie ma żadnego znaczenia. Np. teraz mam sporą kupkę pozycji short na parze EUR/USD, ale za godzinę lub 15 minut mogę jej nie mieć, a wieczorem mieć długą, która nad ranem zmieni się w krótką, więc co właściwie miałbym napisać? Ba – o której właściwie pozycji miałbym napisać i z którym lewarem? Wybacz, ale pisząc te zdania właśnie zajmuję pozycje na rynku, zamykam, realizuje straty, realizuje zyski – prawie wszystko automatycznie i jak mam cokolwiek na ten temat napisać? Tu nie ma znaczenia prognoza, ile będzie EUR/USD za 2 dni. Wytłumaczenie całego mechanizmu stojącego za tymi działaniami zajęłoby pół dnia a i tak osoby nie siedzące w tym nie zrozumiałyby, gdzie jest ryzyko i spotkanie z Godzillą. Tego świata, w którym analitycy są wielkimi autorytetami, już nie ma. Oczywiście spora część ciągle inwestuje w swoje ego, wizerunki medialne, żeby monetyzować telewizyjną popularność, ale w branży tym się szacunku nie zdobywa. W branży większość wie, kto co ma, kiedy wyzerował portfel i jak umie zarządzać całością swojego kapitału.

  8. blackwan

    @mwojciechowski

    Witam Panie Michale 🙂

    “Jak analityk nie powie konkretnych wartości to jest „gadającą głową”, która nic inwetorowi nie daje.”

    To prawda, że taki argument się pojawi. Wtedy odpowiedź moim zdaniem jest prosta: “zadanie analityka polega na pokazaniu różnych możliwych scenariuszy, mechanizmów itd. a nie wybór tej, która będzie “najprawdopodobniej” miała miejsce, gdyż nie wiemy co będzie miało miejsce”. Koniec, kropka. Czy ktoś oczekuje od analityków sektora zbrojeniowego, żeby wskazali gdzie będzie kolejna wojna i kiedy ona będzie? Czy ktoś oczekuje od geologów pokazania dokładnego czasu i miejsca następnego trzęsienia ziemii?

    “Jak powie jakąś konkretną wartość i się jej konsekwetnie trzyma (np. analitycy dający rekomendacje kupna przez 2 lata jak spółka spadła o 70%) to jest powód do wyśmiewania i pokazywania ich jako przykłady facetów z problemami z ego.”

    wtedy to jest istotnie przykład na to, że słuchanie jakichkolwiek punktowych prognoz co do przyszłości, jest raczej bez sensu. To ma zresztą miejsce.

    “Jak analityk poda prognozę, a później się z niej wycofa to z kolei jest niekonsekwetny i znów jest powód do obśmiewania.”

    tylko małpa nie zmienia zdania. Jeśli ktoś kogoś wyśmiewa, za to, że zmienił zdanie…cóż, c’est la vie…nie wszystkim można coś wytłumaczyć, jak np. to, że okoliczności się zmieniają, sytuacje się zmieniają etc.

    “Znam Wasze zdanie – analitycy powinni zniknąć z powierzchni ziemi bo do niczego nie są potrzebni. Problem w tym, że ludzie ich potrzebują. Bez popytu nie byłoby podaży.”

    Ależ ja nie twierdzę, że powinni zniknąć z powierzchni ziemi. Ich prognozy punktowe co do przyszłości powinny z tej powierzchni zniknąć, a oni powinni skupić się na czymś innym niż prognozy. Przecież to są bardzo dobrze wykwalifikowane osoby, więc po co stawiać je w roli wróżbitów?

    “typ z opowiadania mógł się zachować bardzo racjonalnie. Bez urazy ale mogł ocenić wartość swojego portfela i Twojego i uznać, że ryzyko mu się nie opłaca”

    hehe, mogło tak być. Jednak w przypadku 100% wiary to wartość portfela nie ma znaczenia. inna sprawa, że w rzeczywistości podałem konkretną, przystępną dla nas obu kwotę 🙂 Poza tym, skąd wiesz, kto byłby po gorszej stronie tego zakładu?

  9. Szutnik

    @ G Zalewski

    Ja to zrobiłem. 19.01.2012 zaproponowałem prof Rybińskiemu zakład (przeklejam z jego forum):

    2012-01-19 13:21:56 by Szutnik:

    “Jeszcze raz przypominam moją prognozę WIG20: w 2012 roku będzie trzycyfrowy. A sektor bankowy ma duży udział w WIG20.”

    Przyjmuję zakład, panie Psorze. Spudłuje Pan, aż miło
    Globalna płynność wraca na wszystkie rynki. Nawet grecki Athex szuka dna i możliwości średnioterminowego odbicia w ramach szerszej bessy.
    Takie Filipiny robią szczyt wszechczasów:
    http://stooq.com/q/?s=^psi&c=5y&t=c&a=lg&b=1
    Afryce Południowej do tego szczytu z maja 2008 brakuje tylko 5% :
    http://uk.advfn.com/p.php?pid=qkchart&symbol=FT%5EJ200

    Najwyraźniej nikt im Psor’a Rybińskiego nie tłumaczy na afrikaans, bo pewnie zaraz rzuciliby się do panicznej sprzedaży )))

    Twierdzę, że WIG20 zakończy rok 2012 w okolicach 3000 pkt. O co się zakładamy?
    Ja proponuję, żeby Pan w RybińskiTV w styczniu 2013 zjadł swój kapelusz na wizji głośno mówiąc: pomyliłem się, WIG20 nie jest 3-cyfrowy. Nie mam za dużych wymagań, prawda?
    Pan wymyśli, co ja mam zrobić, gdy to Pan będzie mieć rację, oczywiście jeśli ma Pan odwagę przyjąć ten Zakład!

    Serdecznie Pozdrawiam w oczekiwaniu na odzew!”
    http://www.rybinski.eu/?p=3749&lang=all#comments

    Odzewu niestety nie było….
    A szkoda.

    Szutnik

  10. blackwan

    “W pewnym sensie, publiczną rolę profesora najlepiej określa chyba słowo ‘pundit’.”

    to prawda! dlatego lubię faceta bardzo, nawet jeśli mogę się personalniie nie zgadzać z różnymi jego opiniami. On nie boi się mówić publicznie co mysli. Nie tańczy do muzyki, która gra, ale sam stara się dyrygować. To jest dla mnie postawa godna pochwały i szacunku.

    1. trystero

      @ blackswan

      W tym miejscu bardzo się różnimy. Ja używam słowa ‘pundit’ w innym znaczeniu (odsyłam do badań Tetlocka). Nie cenię ludzi, którzy żyją z ekspozycji medialnej i to co mówią podporządkowane jest zdobyciu ekspozycji medialnej. Przede wszystkim dlatego, że mnóstwo ludzi tego nie dostrzega i traci pieniądze bo traktują to co mówią medialni eksperci poważnie a nie przez pryzmat tego, że mówią to (podają ekstremalne prognozy) by wszystkie portale przekopiowały ich wypowiedź.

  11. deli deli

    Panie Dominiku
    podzielił Pan świat inwestycyjny na trejderów i analityków, następnie wykopał między nimi przepaść, zawadził narzędziem pracy analityka i chyba sam bełkocze.
    Osobowość inwestora, moim skromnym zdaniem integruje umiejętności trejdera i sztukę obserwacji i analizy.
    Dixi (znaczy tym razem, że z ważnych powodów nie mogę uczestniczyć w ewentualnie dalszej wymianie). Pozdrawiam serdecznie.

  12. blackwan

    @szutnik

    ja się z Tobą założe, że pod koniec roku Wig20 nie będzie na poziomie powyżej 3000. Ktoś z nas bardzo się pomyli zapewne 🙂

    Proponuję, żeby przegrany przebiegł się dokoła Pałacu Kultury z sandwich boardem i napisem “kiepski ze mnie wróżbita” 🙂

    Jednakże, z racji faktu, że wydajesz się być tak pewien (ja np. nie mam bladego pojęcia, trochę jak dziecko w ciemnościach) to proponuję zrobić niesymetrię tego zakładu. Jeśli Wig20 będzie poniżej 2000 na koniec roku, a Twoja pomyłka będzie spora, to proponuję, żebyś pobiegł dokoła PKiN “na golasa” 😉

  13. blackwan

    @trystero

    Racja.
    Moje “dlatego” w zdaniu o powodach dla których szanuję prof. Rybińskiego było w złym miejscu i podana była zła przyczyna. Ja go nie szanuję za to, że jest w mediach czy też głosi tam czasami kontrowersyjne dla niektórych tezy (dla mnie np. Krugman jest znacznie bardziej kontrowersyjny do Rybińskiego, dla Ciebie na odwót = absolutnie subiektywna kwestia). Szanuję go za jego wiedzę, zaangażowanie, doświadczenie, inteligencję itd. Ale nie chcę wyjść na jakiegoś klakiera profesora, bo nim nie jestem 🙂
    Dzięki za zwrócenie uwagi na błąd.

  14. _dorota

    “Ja proponuję, żeby Pan w RybińskiTV w styczniu 2013 zjadł swój kapelusz na wizji głośno mówiąc: pomyliłem się, WIG20 nie jest 3-cyfrowy. Nie mam za dużych wymagań, prawda?”
    Może nie lubi rozmawiać przy jedzeniu.

    W zasadzie to jest przykład brawurowej demagogii nacelowanej na zaistnienie, równej demagogii profesorskiej.

  15. blackwan

    @astanczak

    Przyznaję Ci racje w tym co napisałeś powyżej (poza tą Godzillą – dla mnie to jakiś abstrakt).

    Jest jedno małe “ale”.

    Prognozy analityków nie dotyczą okresu za 5 minut, za 2 godziny, nie dotyczą pozycji pod liczby itd. Innymi słowy nijak się mają do praktyk daytradingu. Jaki daytrader tak czy siak opiera swoje strategie o prognozy analityków? ŻADEN.

    Natomiast, jeśli ktoś pisze o prognozie skierowanej dla inwestorów, nazwijmy ich “strategicznych”, długoterminowych, to wypadałoby napisać czy samemu ma się taką ekspozycję, w takim samym okresie czasu.

    Day trading czy gra na “szumie” nijak się ma z grą w dłuższym odcinku czasu. Dlatego Twój przykład i argument jest raczej słaby

    1. astanczak

      > Natomiast, jeśli ktoś pisze o prognozie skierowanej dla inwestorów, nazwijmy ich “strategicznych”, długoterminowych, to wypadałoby napisać czy samemu ma się taką ekspozycję, w takim samym okresie czasu.

      Oczywiście, ale na poziomie praktyki mamy masę różnych sytuacji, w których część analityków – moim zdaniem słusznie – specjalnie nie ma pozycji na rynku, który analizują. Kiedyś uważałem tak, jak ty, że analiza bez pozycji jest tylko literaturą, ale myślę, że czasami lepszy jest analityk, który na chłodno patrzy na rynek niż taki, który pisze analizy mając w pamięci swoje pozycje. Gdybym ja pisał prawo dla analityków, to żaden nie mógłby mieć pozycji na rynku, który analizuje, żeby nie wystawiać się na zarzuty konfliktu interesów. Gdybym ja mógł decydować o tym, kto zostaje analitykiem nie dostawaliby się tam ludzie bez doświadczenia na rynku.

  16. blackwan

    “Gdybym ja pisał prawo dla analityków, to żaden nie mógłby mieć pozycji na rynku, który analizuje, żeby nie wystawiać się na zarzuty konfliktu interesów. Gdybym ja mógł decydować o tym, kto zostaje analitykiem nie dostawaliby się tam ludzie bez doświadczenia na rynku.”

    🙂

    To może pora pomyśleć o karierze politycznej? Mój głos masz już zaklepany! Albo przynajmniej jakieś lobby utworzyć? (chociaż i tak wiem, że ostatnia rzecz, na której Ci zależy to mój anonimowy głos poparcia 🙂 )

    1. astanczak

      > To może pora pomyśleć o karierze politycznej?

      Od polityków zależy dziś coraz mniej – ośrodki władzy przesunęły się poza scenę polityczną. Zresztą pomysł ograniczeń dla analityków można realizować na poziomie kultury korporacyjnej a nie na poziomie prawa kodyfikowanego.

  17. niespodziewany

    Moim zdaniem strategia blackswanna nie jest korzystna dla zainteresowanych – zwiększa ryzyko i jest procykliczna (tak jakby grać na lewarze). Można odnieść pełne zwycięstwo albo kompletną porażkę (i wątpię, żeby ktoś poklepywał po plecach). Ja bym preferował hedging – trąbię na prawo i lewo o trzycyfrówce i biorę L (po cichu). Wtedy nawet w przypadku porażki zostaje coś na osłodę 😉

    BTW: sam stosuję taką strategię w przypadku zakładów sportowych.

  18. gzalewski (Post autora)

    “Znam Wasze zdanie – analitycy powinni zniknąć z powierzchni ziemi bo do niczego nie są potrzebni. Problem w tym, że ludzie ich potrzebują. Bez popytu nie byłoby podaży.”

    No nie 🙂
    Az tak to nie.
    Raczej chodzi o to by uczulac ludzi, ze “analiza” to faktycznie coś oznacza. I analizą nie jest podanie prognozy czy wartosci indeksu, spolki itp. Tylko coś znacznie więcej. Ale oczywiscie tu rolę spelniają tez media – jesli najbardziej istotnym przekazem jest “podaj wartosc bo na reszte nie mamy czasu”, to trudno sie dziwic, ze w powszechnym odbiorze analityk=wróż.
    A tymczasem wnikliwy, samodzielny analityk to niesłychanie cenne aktywo

  19. blackwan

    “A tymczasem wnikliwy, samodzielny analityk to niesłychanie cenne aktywo”

    dokładnie = zupełnie jak dobry detektyw 🙂

  20. blackwan

    @niespodziewany

    Czy wiesz na czym polega “barbell” albo tzw. “bimodal strategy”?
    nie ma nic wspólnego z cyklicznością ani lewarem. W rzeczywistości jest “antylewarem” i “antycyklicznością”

    “Ja bym preferował hedging – trąbię na prawo i lewo o trzycyfrówce i biorę L (po cichu). Wtedy nawet w przypadku porażki zostaje coś na osłodę”

    a to jest akurat dobre! zwłaszcza w odniesieniu do zakładów sportowych. W finale Euro2010 w meczuu Holandia z Hiszpanią kibicując pomarańczowym i wierząc w ich zwycięstwo postawiłem na Hiszpanię 🙂

    @astanczak

    Nigdy nie uwierzę w coś takiego jak “kultura korporacyjna”. Dla mnie to oksymoron.

  21. Szutnik

    @ Dorota i moi krytycy ws. zakładu z prof Rybińskim

    To nie była bezczelna demagogia, choć na pierwszy rzut oka na to wygląda.

    Nikt tak, jak były PermaBear, (którym byłem na początku lat 2000-nych; spadki Nasdaq+S&P500!) nie jest tak niewrażliwy na głos niedźwiedzich Syren, skądkolwiek by one nie dochodziły.
    Nikt też tak dobrze nie rozumie, w jakim klinczu jest umysł Permabear’a, jak ten, kto sam kiedyś był kimś takim.

    Mam bardzo dużo współczucia dla Pana Profesora, bo wiem, co go teraz czeka na podstawie własnych doświadczeń i już mi go żal. Proces wychodzenia z takiego zafiksowania jest bardzo bolesny dla własnego ego, a jesli ktoś jest aktywnym spekulantem, także dla portfela.

    Mnie z niedźwiedziego snu “obudził” ktoś, kto mi zaserwował mieszankę analizy technicznej rynków, ekonomii i głeboką analizę zafiksowania mojej psychiki.

    Wiem, ze napisałem moją próbę zakładu lekko bezczelnie (specjalnie!!!), ale z własnego doświadczenia wiem, ze tak z Permabear’em trzeba. Tylko tak może uda się przełamać to głębokie zafiksowanie w psychice.

    Pomimo, że z prof Rybińskim jesteśmy równolatkami nie byłem aż tak bezczelny, by robić mu publicznie to, czego sam doświadczyłem na sobie (owej głębokiej analizy psychiki).
    Ograniczyłem się tylko do lekko bezczelnej propozycji. Na podstawie tego, co wiem z własnego doświadczenia o tym stanie zafiksowania, mogę tylko stwierdzić, że prof Rybiński to naprawdę cięzki przypadek….

  22. niespodziewany

    @blackswann

    Chyba nie do końca się zrozumieliśmy – pojęcia strategia użyłem odnośnie forsowanego przez ciebie “put your money where your mouth is” i tylko do tego odnosi się mój post.

  23. _dorota

    @ Szutnik
    Postawiłabym jednak inną diagnozę: podobnie jak Trystero nie podejrzewałabym prof. Rybińskiego o zafiksowanie, ale raczej o konsekwentne budowanie bardzo wyrazistego wizerunku medialnego (rzecz podstawowa dla celów, jakie sobie założył).

    Przy tym fiksację na idei mogę zrozumieć (wszyscy błądzimy), natomiast ta szczypta cynizmu nie budzi sympatii.

  24. blackwan

    @niespodziewany

    ok, roger that
    istotnie nie do końca się zrozumieliśmy

  25. Lucek

    “Mnie z niedźwiedziego snu „obudził” ktoś, kto mi zaserwował mieszankę analizy technicznej rynków, ekonomii i głeboką analizę zafiksowania mojej psychiki.”

    Szkutnik,lubisz zakłady?
    Może się założysz, że to jest nie prawdziwe:
    „Za 10 lat fundamenty naszego obecnego postrzegania rzeczywistosci gieldowej oraz sposoby ich opisu za pomoca takich form jak analiza techniczna czy tez analiza fundamentalna zostana doszczetnie zniszczone. Zaowocuje to kompletna ewolucyjna smiercia tych gatunkow i ich funkcjonowaniem wylacznie na obrzezach intelektualnego framework’u”
    Autor tego twierdzenia też jest miłośnikiem zakładania się, a ja nie dostąpiłem zaszczytu:)

  26. blackwan

    Łamiąca wiadomość: Bernanke sees an increase possibility of fiscal crises

    (z House Budget Committee)

    Wyrocznia przemówiła.

    Mister Ben “Great Moderation” Bernanke, mówiący właśnie “we are not actively seeking to raise inflation” (czytamy między wierszami, hihi) mówi o tym, że zwiększanie długu jest bardzo niebezpieczne…hm…eureka?

    Podał też właśnie swoją prognozę deficytu w 2017…

    Powiedział jeszcze o tym, że “outlook is uncertain”…facet chyba nawet Keynesa nie czytał…powiedział też, że powolny wzrost gospodarczy, stagnacja, nie sprzyjają wprowadzaniu fiskalnej dyscypliny…hm, hurra yet again…

    tak na marginesie: dlaczego kongresmeni zwracają się do niego per “doctor Bernanke”…przecież on na Princeton był profesorem…czyżby chodziło o to, że jest doktorem światowej gospodarki?

    “you have to look at the whole…big…picture”

    “important to remember, that policy works with a lag”
    Ben Bernanke, 2 luty 2012

    ostatnie zdanie to tak apropos ogłaszania przedwczesnego zwycięstwa drukarzy 🙂

    kocham świat finansów i makroekonomii – z każdym dniem staje się coraz bardziej fascynujący 😀

  27. Szutnik

    @ Dorota

    Gdybym nie znał symptomów i nie widział, jak głęboko w psychice Rybińskiego siedzi to “coś”, pewnie też bym myślał tak, jak Trystero i Ty.
    Zauważ, że On dalej ostro brnie, pomimo zachowań giełd i pomimo tego, co robi ECB (LTRO itd), pomimo tego, że już nie sprawdziło mu się z włoskimi BTP, ryzykując to, co ma najcenniejszego w swym zawodzie – reputację. Nikt nie bedzie słuchał upadłego doom guru – on stawia na szalę swoją przyszłość zawodową, do emerytury ma wszak daleko.
    To jest dużo głębsza sprawa niż tylko chęć medialnego zaistnienia.

    Uwierz mi, to sięga bardzo głęboko w psychikę. Wiem coś o tym…

  28. lesserwisser

    No,no, no 11 wpisów popełnił blackswan, na 33 wszystkich, czyli 1/3,co za aktywność! Muszę zmienić tę proporcję.

    Widocznie widział w TV jak jego koledze white swanowi w Mikołajkach rufa przymarzła do lodu, i postanowił się trochę rozgrzać, by nie podzielić jego losu. 🙂

    Hu, hu ha, nasza zima zła.

    Strażak sam.

  29. pit65

    “NIE BIORĄ ŻADNEJ EKSPOZYCJI NA KONSEKWENCJE SWOICH POMYŁEK.”

    Wielcy tego świata nie muszą.
    Maja tych co za nich ryzykują i strate traktują jako zaszczyt uczestniczenia i własne dobro ze śpiewem na ustach.

    A co do analityków to uprawiaja hedż z publiką na ekstremach mają za to płacone , a ten co płaci wymaga.Więc ich pomyłkowa ekspozycja renkowa jest całkowicie słuszna 🙂

  30. lesserwisser

    To, że Belka powiedział, że giełda to jedno wielkie kasyno, to rozumiem, bo jest w tym sporo prawdy, szczególnie w obecnych czasach.

    Faktycznie zazwyczaj jak rynek dołuje, to się odzywają takie głosy, natomiast jak idzie w górę to jest cacy, niezależnie od tego czy jest uzasadnienie fundamentalne czy nie.

    Pamiętam jak podczas krachu w październiku 1987 r., w telewizji pokazali jak rozgorączkowany makler, z parkietu giełdy amerykańskiej, na pytanie reportera co się dzieje z rynkiem, odpowiedział kompletnie zrezygnowany – a skąd mam wiedzieć, to nie jest rynek tylko pieprzone kasyno. I ta fraza poszła w świat.

    “„Ciekawe jest, że zniechęcenie do rynku przybiera czasem formę niemal powszechną i ogarnia nie tylko przygnębionych stratami inwestorów, lecz także media.”

    Prawda stara jak świat, z zachowaniami podobnie opisywanymi przez szkołę psychologicznej analizy rynku z punktu widzenia zachowań stadnych (psychological crowd profile):

    Zacytuję bo jest i odniesienie do Rybińskiego, jest tez o trysterowym pundit (pundit – dosłownie i/lub żartobliwie – żródło opiniodawcze, krytyk, osoba wypowiadająca w sposób autorytatywny swoje opinie).

    “Brak zainteresowania: media nie nakręcają sztucznie atmosfery (no media hype), wszystkowiedzący eksperci (pundits)już nie opowiadają historyjek, których pełno mieli w zanadrzu jak ceny wspinały się na szczyt. Niewiele,lub w ogóle, pojawia się zainteresowania na rynku, gdyż zrezygnowani inwestorzy przenoszą się na rynki, które rokują pewniejsze wzrosty.”

    Ale to jest betka według mnie,gdyż dużo gorsze jest to co Belka powiedział wtedy i co zrobił, co mi daje podstawę by w niego poważnie zwątpić.

    Po powiedział tak: “Złoty jest słabszy niż poziom fundamentalny, istnieje potencjał do aprecjacji złotego. W jakiej skali i kiedy się ujawni, nie wiemy tego.” Entliczek pentliczek co zrobi króliczek tego nie wie nikt. I kiedy się to zdarzy, tyż nie wie. I tę głęboką mądrość wypowiada, nie kto inny tylko, prezes banku centralnego i do tego profesor ekonomii.

    “NBP interweniował w tym roku na rynku walutowym czterokrotnie. – Na interwencje walutowe wydaliśmy kilka razy mniej niż 5 mld euro.”

    No i co z tego, obroniliście tego złotego? Uszczupliliście tylko rezerwy walutowe państwa o 5 mld euro, daliście zarobić dużym graczom, bo wasze zachowanie było w pełni przewidywalne, a rynek i tak zrobi co będzie chciał. To mi przypomina zabawę harcerzy w partyzantów.

    PS

    Podoba mi się głos rozsądku, mówiący:

    “typ z opowiadania mógł się zachować bardzo racjonalnie. Bez urazy ale mógł ocenić wartość swojego portfela i Twojego i uznać, że ryzyko mu się nie opłaca.”

    Właśnie, nie jest ważne czy się ma rację 0,25% czy nawet 2 %, bo nie o rację tu chodzi ale o to czy warto ryzykować dużą stawkę, na tzw marginalny zakład, z tzw hidden percentage,jak mawiają pokerzyści (podobno, bonie grywam ;)).

  31. blackswan

    @pit65

    “Wielcy tego świata nie muszą.”

    od palacow do gilotyny nie ma wcale tak dalekiej drogi

  32. blackswan

    @lesser

    tobie sie chyba watek pomylil z tym o boksach darvasa…rumpolodzy maja oddzielna platforme, nie?

  33. lesserwisser

    @ blackie

    Możliwe, widocznie nie jestem z tej bajki. Rumpelstiltskin?

    Czyżbyś sugerował, że temat boksów Darvasa jest,taki bardziej rumpologiczny, aż tak daleko bym się nie posunął, choć mam pewne wątpliwości.

    13:38 (no teraz to 39) wciąż, jak mawiali stary korsarze, you stay the course! Oj to chyba nie ten wątek? 😉

  34. Wojtek S.

    @Gzalewski

    to śmieszne z Pana strony proponować prof. Rybińskiemu zakład i wzięcie krótkiej pozycji, skoro on sam w jednym z komentarzy pod postem odpowiedział jednemu z Czytelników, że zajął pozycję krótką na WIG20 po kursie 2800 punktów a jednocześnie zamienił wszystkie oszczędności na dolary. Wspomniał też o tym w jednym z wywiadów. Kiedy ktoś ze spanikowanych czytelników zapytał “co z tymi krótkimi” odpowiedział, że częste zmiany pozycji generują straty.

    I kiedy prof. Rybiński jest już +400 punktów na każdym kontrakcie, pan Zalewski zastanawia się dopiero czy zająć pozycje długie i co może być przedmiotem zakładu.

    Moim zdaniem to zabawne.

    Wojciech Suchomski

    1. trystero

      @ Wojtek S.

      A napisz nam jeszcze czy prof. Rybiński napisał o krótkich pozycjach wtedy gdy je zajmował a WIG20 miał 2800 punktów czy trochę później?

  35. gzalewski

    Panie Wojtku
    myślę, że na skali śmieszności mieszczę się gdzieś blisko Krzysztofa Rybińskiego.
    Gdybym przeczytał przy poziomie WIG20 2800 – notkę “wlasnie zajalem krótką pozycje, bo zbliza sie apokalipsa” to OK. Tymczasem napisanie tego długo po czasie jest rowne mojemu napisaniu długo po czasie “ach jakże szkoda, że nie zrobiłem tego zakładu”.

    Po drugie -nie wiedziałem ze K. Rybinski odpowiada na swoim blogu, myslalem ze traktuje go jako tablicę z manifestem.

    Po trzecie pytanie czytelnika bylo dobre – to ciekawe jak potecjalny gracz z trendem radzi sobie z tak szerokimi konsolidacjami, jaka miala miejsce od sierpnia ub. roku.

    No a juz tak zupelnie na koniec:
    https://blogi.bossa.pl/2012/01/01/blogowe-prognozy/

    czy moja prognoza w jednym z komentarzy choć troche zbliza sie do prognoz K.Rybinskiego? Na pewno jest po przeciwnej stronie 😉

  36. astanczak

    Panowie, Panie w przypadku spekulacji pana prezesa źle lokujecie emocje. Ludzie o takim dorobku zawodowym i kontaktach nie ścigają się na rynku z krasnalami takimi, jak my tylko zarabiają pieniądze na pre-IPO i w radach nadzorczych. Tacy ludzie na rynku mogą hazardować się za równowartość tego, co żona wydaje na waciki a nie zbijać kapitał. No i teraz jest pytanie, czy pan prezes mówi o swojej obecności na rynku poważnie, czy też to kolejna maska, którą przybiera dla podniesienia swojej siły medialnej. Oczywiście można zadać też pytanie, czy nabył kontaktów, które pozwalają mu traktować spekulację w kategoriach zabawy.

  37. gzalewski

    Adam, troche tak troche nie. Jesli osoba publiczna wysoko postawiona zaczyna sie wypowiadac na temat tego co zrobi rynek/indeksy, to musi sie liczyc z tym, ze ktos to wyciągnie (juz nie bede przypominal wypowiedzi prezesa GPW, o tym, ze wszystko jest pod kontrolą i trzeba trzymać akcje)
    Jesli dodatkowo robi to ktos taki jak K. Rybinski – który przyjal strategie medialną mocnego ataku bez pardonu na innych, to tym bardziej musi sie liczyc z tym, ze ta samą kategorią zostanie potraktowany. Twarde prawo, ale prawo 😉

  38. astanczak

    @ gzalewski

    Kluczową sprawą w przypadku K. Rybińskiego jest coś innego. Pracował na prestiżowym stanowisku w NBP, co oznacza, iż jego kariera po pracy w administracji publicznej jest częścią debaty publicznej. Jego kontakty zawodowe będą już zawsze częścią zainteresowania opinii publicznej. Kolejną sprawą są ambicje polityczne, które jeszcze bardziej otwierają postać na krytykę publiczną. Wizerunek medialny mnie nie zajmuje, bo nie mam wątpliwości, że jest w symbiozie z postępującym zidioceniem polskich gazet i polskich telewizji, gdzie politycy walczą o uwagę “z brakiem majtek” lub “sikaniem na trawnik” tzw. celebrytów.

  39. blackwan

    „Problem z prognozami polega jednak na tym, że grając pod nie (a najczęściej jest to gra pod własne ego) trzeba mieć głębokie kieszenie. Krzysztof Rybiński już musiałby uzupełniać depozyt.”

    Przegapiłem ten fragment przy pierwszym czytaniu.
    Ty przegapiłeś chyba ten fragment przy pisaniu natomiast 
    Obaj doskonale wiemy, że na dowolny scenariusz, czy to chodzi o drastyczne spadki, wzrosty czy też o konsolidacje – możliwe jest bardzo proste skonstruowanie strategii, w przypadku której uzupełnianie depozytu nie jest konieczne. Nie każdy musi grać pod swoje prognozy za pomocą jedynie kontraktów futures – abstrahując po jakich cenach daną pozycję się zajmie. Poza tym, można sprzedać futures po 2150 nawet i kupić x razy więcej otm opcji kupna o tym samym terminie wykonania i być nieźle zarobiony w takim przypadku., jaki mamy obecnie (musiałbym posprawdzać kursy odniesienia opcji w przeszłości – zwłaszcza w dniu, kiedy Profesor wypowiedział się o 3cyfrowym wyniku na wig20 pod koniec roku).
    Nikt z nas nie zna i chyba nikogo z nas nie interesuje (przynajmniej mnie) co ma w portfelu profesor. Jest on jednak osobą o dosyć głębokiej wiedzy jeśli chodzi o mechanizmy działania różnych instrumentów dostępnych w obrocie giełdowym i śmiem postawić twierdzenie, że raczej wykorzystuje ich potencjał. Innymi słowy, jest na pewno znacznie bardziej wyrafinowanym inwestorem niż mogłoby się to przeciętnemu odbiorcy medialnego przekazu wydawać. Wobec czego, komentowanie wyniku jego strategii, zakładając, że zajmuje pozycje jedynie w kontraktach futures, jest raczej bardzo mocno naiwne. Bardzo byłbym zaskoczony, gdyby tylko z ich pomocą tak wytrawny znawca tematu się posługiwał. Jestem w stanie się założyć, że tak nie jest 😉

    Dlatego to co napisał Trystero „napisz nam jeszcze czy prof. Rybiński napisał o krótkich pozycjach wtedy gdy je zajmował a WIG20 miał 2800 punktów czy trochę później?” jest pytaniem, które zmierza do nikąd. Profesor mógł zająć krótkie pozycje w kontraktach po 2100, być lokalnie „delta short” a przy Wig20 na poziomie 2400 stał już się gamma long i delta long. Kto wie, może miał założone jakieś spready kalendarzowe, jakieś butterfly otm na czerwcowych, grudniowych czy marcowych opcjach kupna. Kto wie czy…

    Z drugiej strony, hipotetycznie mógł zająć krótką pozycję w kontraktach z poziomu 2800, ale tak zarządzać swoim portfelem Wig20, że nawet trzymając tą pozycję i odpowiednio dodając do niej dodatkowe komponenty w różnych momentach czasu być obecnie pod kreską…
    To wszystko płynie. Nie każdy gra tylko i wyłącznie na kontraktach. Profile wypłat dla graczy na opcjach wyglądają zgoła inaczej. Czy ktoś np. zadał pytanie profesorowi, jaki dokładnie jest skład jego portfela? Śmiem wątpić. Dlatego ocena czy zarobił na swojej strategii czy też stracił, przyjmująć nawet konkretny dzień postawienia prognozy oraz sam jej target jest bezcelowa, niewiarygodna i w zasadzie sprowadza się do zabawy w ciuciubabkę. Nigdy się tego nie dowiemy – i bardzo dobrze.

    Ekstraktowanie informacji o strategii dowolnej osoby z wypowiedzi o targecie indeksu w jakims odcinku czasu nie ma zadnych szans na powodzenie. Taka dekompozycja jest po prostu niemożliwa.

    Jak tylko znajdę chwilkę czasu i ochotę to wyszperam historyczne kursy odniesienia opcji na Wig20, sprawdzę datę wypowiedzi prezesa i spróbuję postawić się w jego butach i ułożę kilka przykładowych strategii na spadki (wychodząc od łopatologicznego shorta na futures) hedgując jednak upside. Fast forward do dnia dzisiejszego i możemy zobaczyć jaki wynik na zasadzie mark-to-market w dniu dzisiejszym osiągnąłby taki hipotetyczny portfel Pana X, zakładając, że postąpiłby w oparciu o prognozę Profesora, plus jaka byłaby dyspersja wyników pomiędzy różnymi portfelami, które dotyczą jednak dokładnie tej samej prognozy = innymi słowy, można sprawdzić jak zróżnicowane są wyniki wykorzystania różnych strategii w zależności od profilu ryzyka który chcemy przyjąć = ekspozycji na pomyłkę.

    1. trystero

      @ blackswan

      Jest on jednak osobą o dosyć głębokiej wiedzy jeśli chodzi o mechanizmy działania różnych instrumentów dostępnych w obrocie giełdowym i śmiem postawić twierdzenie, że raczej wykorzystuje ich potencjał. Innymi słowy, jest na pewno znacznie bardziej wyrafinowanym inwestorem niż mogłoby się to przeciętnemu odbiorcy medialnego przekazu wydawać.

      Na jakiej podstawie to piszesz?

  40. blackwan

    “Na jakiej podstawie to piszesz?”

    Mam jedynie przesłanki do takiego twierdzenia. Dwie podstawowe:

    1. jest bardzo inteligentnym człowiekiem
    2. w swojej zawodowej karierze miał do czynienia z różnymi egzotycznymi instrumentami, o niebo bardziej skomplikowanymi jeśli chodzi o charakter payoffu od tych notowanych na GPW, wobec czego poznanie spektrum możliwości instrumentów znajdujących się w ofercie GPW jest dla niego kwestią jednego wieczora.
    3. był praktykiem i doskonale wie o co chodzi w tym biznesie.

  41. lesserwisser

    „Na jakiej podstawie to piszesz?”

    Właśnie, na jakiej? Przypuszczam, że na podstawie projekcji własnych wyobrażeni i oczekiwań, które nie muszą mieć pokrycia w rzeczywistości, w przypadku danej osoby obcej.

    Potwierdza to poniższe uzasadnienie:

    “Mam jedynie przesłanki do takiego twierdzenia. Dwie podstawowe:

    1. jest bardzo inteligentnym człowiekiem

    2. w swojej zawodowej karierze miał do czynienia z różnymi egzotycznymi instrumentami, o niebo bardziej skomplikowanymi jeśli chodzi o charakter payoffu od tych notowanych na GPW, wobec czego poznanie spektrum możliwości instrumentów znajdujących się w ofercie GPW jest dla niego kwestią jednego wieczora.

    3. był praktykiem i doskonale wie o co chodzi w tym biznesie.”

    Ad 1.Niewątpliwie, ale sama inteligencja (nawet ponad przeciętna) jeszcze nie wystarczy, bo trzeba jeszcze sporo popracować nad tematem, a na to drhab Rybiński nie miał czasu, bo był zajęty robieniem kariery a obecnie medialnym budowaniem swego wizerunku.

    Ad 2. Wątpię by w swojej karierze miał, na poważnie, do czynienia z różnymi egzotycznymi instrumentami,o wybitnie skomplikowanych payoffach, raczej miał szanse o nich usłyszeć. W jeden wieczór – bez żartów proszę.

    Miałem okazję kiedyś posłuchać wypowiedzi Rybińskiego na temat derywatywów był w tym temacie cienki teoretycznie, a o praktyce to nawet nie ma co mówić.

    Ad 3. Jeśli rzekomo był praktykiem, to gdzie i kiedy praktykował, no i oczywiście co praktykował.

    No i czy ta praktyka mogła mu dać podstawę doskonałej orientacji na temat tego o co chodzi w tym biznesie. Bardzo wątpię.

    Powiem tak, może i K.R jest w tym biznesie delta short, gamma long ale na pewno jest alfa-beta neutral. 🙂

    Rzekłem, ufff.

  42. blackwan

    “Właśnie, na jakiej? Przypuszczam, że na podstawie projekcji własnych wyobrażeni i oczekiwań, które nie muszą mieć pokrycia w rzeczywistości, w przypadku danej osoby obcej.”

    To prawda = nie znam profesora Rybińskiego osobiście, podobnie jak zapewne większość jego oponentów. Dlatego poczyniłem pewne projekcje co do jego osoby, w oparciu o przesłanki, których część wymieniłem.

    Nie zrozumcie mnie źle = ja nie stoję po żadnej stronie tej rozmowy w odniesieniu do profesora. Chciałem jedynie zwrócić uwagę na pewien stopień δημαγωγία w takiej rozmowie (słusznie zwrócił na to uwagę Wojtek S. – problem jest taki, że samemu strzelił sobie w stopę swoją argumentacją)

    Nie odnoszę się do niczego innego, jak do twierdzenia, że musiałby uzupełnić depozyt, bo po prostu nie musiałby 🙂 Nie ma sensu upraszczać i niepotrzebnie dochodzić do złych wniosków = zwłaszcza tam, gdzie do tych wniosków dojść się nie da bez odpowiedniej znajomości konkretnego przypadku. Ten konkretny przypadek nikomu z nas nigdy nie będzie znany = więc o temacie inwestycji kogokolwiek i osiąganych przez niego wyników należy po prostu zapomnieć i poświęcić uwagę na coś innego.

    “Miałem okazję kiedyś posłuchać wypowiedzi Rybińskiego na temat derywatywów był w tym temacie cienki teoretycznie, a o praktyce to nawet nie ma co mówić. ”

    gdybyś był tak łaskaw i przytoczył taką wypowiedź, albo przynajmniej zacytował z pamięci = będę bardzo wdzięczny. pozwól innym również ocenić “teoretyczną cieniznę” profesora w tym temacie. Ja śmiem wątpić. (ps. pamiętasz less, jak napisałeś, że za pomocą liniowych derywatów da się stworzyć nieliniowe, ale nigdy na odwrót? chcesz żebym ocenił merytorycznie jakość takiej wypowiedzi? 🙂 )

  43. lesserwisser

    @ blackswan

    “gdybyś był tak łaskaw i przytoczył taką wypowiedź, albo przynajmniej zacytował z pamięci = będę bardzo wdzięczny. pozwól innym również ocenić „teoretyczną cieniznę” profesora w tym temacie.”

    Człowieku, czego ty wymagasz ode mnie, żebym dokładnie pamiętał wypowiedzi człowieka z przed lat? Takie wtedy odniosłem wrażenie, i nic poza tym. Moje subiektywne wrażenie. Być może dziś dr. Rybiński jest już lepszy w temacie, jeśli tak to dobrze, choć w to wątpię, gdyż mu to raczej do niczego nie było potrzebne.

    Ja śmiem wątpić. (ps. pamiętasz less, jak napisałeś, że za pomocą liniowych derywatów da się stworzyć nieliniowe, ale nigdy na odwrót? chcesz żebym ocenił merytorycznie jakość takiej wypowiedzi?

    PS.

    A czy pamiętasz black, jak napisałeś, że przy wycenie opcji prawdopodobieństwa rzeczywistych zmian cen instrumentu bazowego są nieistotne (się nie uwzględnia bo tak się faktycznie często pisze). To z przykładu z wróżką.

    Jak będziesz w stanie udowodnić mi, że tak jest (bo nie wierzę Ci na słowo :)). No i zrozumieć, że tak wcale nie jest i dlaczego, to wtedy będziesz mógł merytorycznie oceniać jakość mojej wypowiedzi. 😉

  44. blackwan

    “A czy pamiętasz black, jak napisałeś, że przy wycenie opcji prawdopodobieństwa rzeczywistych zmian cen instrumentu bazowego są nieistotne (się nie uwzględnia bo tak się faktycznie często pisze). To z przykładu z wróżką. ”

    less, nie chce mi się wykładać tutaj literatury przedmiotu.

    chcesz rozmawiać ze mną o prawdopodobieństwach?
    chcesz rozmawiać ze mną i udowadniać mi moją ignorancję w tym temacie?

    przykład z wróżką był przykładem żywcem wziętym z Paul Wilmott “Introduction to quantitative Finance”. Slowo klucz to “risk neutrality”. Ten przyklad zreszta podalem tylko dlatego, ze w wielu firmach rekrutujacych traderow opcji jest to jedno z pierwszych pytan, pozwalajacych oddzielic ludzi ktorzy temat znaja i rozumieja od calej reszty osob nieprzygotowanych merytorycznie.

    Możemy porozmawiać też o filozofii prawdopodobieństwa, wychodząc od mysli filozofow starozytnych, przez Algazela, przechodząc przez Pascala, Laplace, Bayesa, Bernoulliego, Gaussa, Paul Levi, Bachelier, Fama, przechodząc po drodze nawet przez takich panów J.M. Keynes, Isaac Levi, Paul Boghossian, Ludwig von Mises i inni.

    Chcesz rozmawiac o Extreme Value Theory? O brakach w Central Limit Theorem? O brakach w modelu Markowitza, Sharpe itd? Chcesz rozmawiać o modelach wyceny opcjii Blacka Scholasa? Edzia Thorpa? Chcesz rozmawiać na temat modelu Modigliani Miller (o ktorym kiedys pisales ze go rozgryzles?). W dowolnym momencie podejme taka rozmowe – ostrzegam jednak, ze wymagane jest pewne przygotowanie jesli chodzi o znajomosc procesow stochastycznych. Zaden rocket science, ale po prostu niezbedne podstawy.

    I najwazniejsze: chcesz porozmawiac o praktycznym niezrozumieniu takich zagadnien jak prawdopodobienstwo i wycena opcji?

    To jest taki temat, ze nie starczylo by nam powierzni blogowej nawet na polizanie tych zagadnien.

    Jestem praktykiem tego tematu, ktory od pewnego czasu jest bardzo zainteresowany teoretycznymi podwalinami, ktore w wielu przypadkach zostaly empirycznie obalone. Widzialem na wlasne oczy jak rozne glupie modele i sposoby myslenia upadaja jak mrowki i to jest jeden z powodow dla ktorych doglebniej zainteresowalem sie literatura przedmiotu. Tak naprawde na rynki patrze w zupelnie inny sposob od Ciebie. Troche inna bajka. Dzieli nas przepasc nie tylko pokoleniowa. Nie twierdze ze moje spojrzenie jest lepsze. Twierdze, ze jest kompletnie inne.

    W zasadzie = chcac rozmawiac o takich kwestiach jak prawdopodobienstwo, musimy cofnac sie do pojec meta=prawdopodobienstw i epistemologii.

    Dlatego uwazaj gdzie strzelasz waszmosc = o derywatach i prawdopodobienstwach mozesz sie ode mnie duzo nauczyc. Sam staram sie ten temat zglebiac, jestem dopiero na poczatku wlasnej drogi, ale wiem ze z czasem coraz bardziej bede oddalal sie od swiata, w ktorym zyjesz Ty.

    Mimo, ze dla Ciebie i niektorych jestem przemadrzalym i zarozumialym gowniarzem, to sugeruje akurat w tych zagadnieniach wykazac sie troche wieksza pokora, a rozmowa miedzy nami bedzie konstruktywna a nie destruktywna.

    Nie chcę niepotrzebnie eksalować konfliktu między nami, dlatego.

    Dixi

  45. blackwan

    ps. jakie szczescie, ze na rynkach nie dzieje sie nic od jakiegos czasu i moge sobie pofolgowac na bossablo 🙂
    mam nadzieje, ze gunslinger i inni uspieni agenci znajacy zagadnienie troche lepiej niz “po lebkach” to czytaja i sami zabiora glos.

    Moze jest tutaj ktos z czytelnikow, kto na przyklad posiada CQF? moze jest jakis doktorant z matematyki interesujacy sie systemami zlozonymi?

    nie chce byc caly czas przy mikrofonie…jak tylko ktos bedzie reprezentowal takie samo stanisko jak ja w tych tematach, od razu odsune sie w cien. Jest cala masa ludzi znajacych temat niesamowicie dokladnie od strony teoretycznej. Ja moge opowiadac o nim od strony praktycznej, z odwolaniem do teorii, ale niestety, jak pisalem, mam wciaz spore braki.

    Dopoki jednak argumenty, ktore przedstawiam beda nieobecne – dopoty bede psul krajobraz tych blogow wlasnymi obszernymi wpisami 🙂

  46. gzalewski

    chyba wszyscy troche przesadzamy. Facet, który medialnie wybrał prowokację, mówi, ze ma krótką pozycję od 2800 na WIG20 i krótką na kontraktach na PKO.
    NO to idzmy tym tropem, a nie zastanawiajmy sie, czy on ma jakąś wyrafinowaną strategię, ktora pozwala mu “zarabiac zawsze”

  47. blackwan

    no ja mam wlasnie ten “problem”, ze z tworczoscia profesora mam kontakt nie za pomoca mediow i wyrwanych zdan z kontekstu, ale raczej przez przeczytanie jego felietonow, uwag (jak np. ostatni list do ministra Rostowskiego) itd. Bardzo mozliwe, ze odbior jego osoby w mainstreamowym przekazie jest poniekad demagogiczny, ale to jest juz po prostu efekt tego, ze kierujac swoj przekaz do wszystkich, musi wiele rzeczy upraszczac i trywializowac. to jest w pelni naturalne i nie ma na to zadnego sposobu obejscia.

    dont hate the player
    hate the game
    🙂

  48. gzalewski

    a widzisz, Ten list do Rostowskiego jest napisany z klasą (choc i tak spłynie jak po kaczce)
    Ale KR rozmiękcza swoje argumenty próbując argumentów a’la Fakt.
    Poza tym pewne jego wypowiedzi, są dla mnie hmmmm. zastanawiające
    np. ten:
    http://www.rybinski.eu/2012/01/wyjasnienie/

    albo pierwsze zdanie tego:
    http://www.rybinski.eu/2011/08/mozna-odpiac-pasy-2/

    i ew. to
    http://www.rybinski.eu/2011/08/hajimemashite-baka-ben/

    (o co chodzi z tym blackberry, sardynią i plazmą – trzeba tak?)

    1. trystero

      @ gzalewski

      Coś mi się wydaję, że zrobię taki wielki wykres S&P z cytatami z prof. Rybińskiego 🙂 Myślę, że wiele będzie się można z tego nauczyć.

  49. blackwan

    (o co chodzi z tym blackberry, sardynią i plazmą – trzeba tak?)

    nie wiem, ja nie doszukiwałbym się w tym niczego specjalnego…być może to elitaryzm, być może snobizm, być może zwykłe opisanie tego co przyszło do głowy itp.
    ja na takie wstawki nie zwracam uwagi, ale lubię jak czasami autor pokazuje, że samemu jest człowiekiem i zajmuje się nie tylko pracą, ale i podróżami, rozmowami z ludźmi itd.
    nie wiem 🙂

    ps. Trystero = taki wykres byłby zapewne zabawny. Każdy z nas gdyby zrobił samemu sobie taki wykres głoszonych o rynku poglądów i potem zmapował go na przykładzie jakiegoś indeksu wnioski byłyby zapewne często zabawne. No chyba, że taki wykres zrobimy post factum i wstawimy tam narracje “nie w trybie rzeczywistym” 🙂

  50. Paweł

    Dostrzegam u autora bloga niechęć do prof. Rybińskiego (może się mylę?). Stąd ja odczytuje tą dyskusję i komentarze jako taką trochę polską satysfakcję z tego, że komuś coś się nie udało, prognozował a rynek poszedł w drugą stronę, a jeszcze postawił na to pieniądze – no to może musi teraz do depozytu dopłacać. Przyznam, że takie podejście mnie trochę denerwuje. Nie myli się tylko ten kto nie prognozuje. Poza tym nie wiemy kiedy te pozycje zostały otwarte, kiedy zostały zamknięte itp.
    By the way proszę zobaczyć sobie prognozy prof. Rybińskiego na 2011 i sprawdzić na ile były trafne..
    Uważam, że prof. Rybiński jest jednym z nielicznych polskich ekonomistów, którzy świetnie orientują się w tematyce rynków finansowych, czują te rynki. To rzadkość w Polsce.
    Gdyby wszyscy autorzy blogów (również na bossa.pl 😉 pisali o swoich prognozach i opisywali swoje pozycje zapewne też trafiła by się im prognoza, która by się nie sprawdziła, i transakcja, która przynosi straty (może się mylę i pomyłki autora tego bloga nie dotyczą – przepraszam za złośliwość..)
    Co do G.Zalewskiego pamiętam jak wyśmiewał się z analiz Investors dotyczących rynku złota (było to przy cenie ok. 1000 USD za uncję), przewidując rychły spadek cen. Analitycy spodziewali się wtedy znaczących wzrostów i mieli rację. Wtedy też autor mógłby się z analitykiem założyć…

    1. trystero

      @ Pawel

      Stąd ja odczytuje tą dyskusję i komentarze jako taką trochę polską satysfakcję z tego, że komuś coś się nie udało, prognozował a rynek poszedł w drugą stronę, a jeszcze postawił na to pieniądze – no to może musi teraz do depozytu dopłacać.

      Na jakiej podstawie napisałeś to zdanie? Na jakiej podstawie zarzucasz uczestnikom tej dyskusji złe intencje?

      Uważam, że prof. Rybiński jest jednym z nielicznych polskich ekonomistów, którzy świetnie orientują się w tematyce rynków finansowych, czują te rynki. To rzadkość w Polsce.

      Czy zdajesz sobie sprawę, że jeszcze w 2009 roku prof. Rybiński nawoływał do jak najszybszego przyjęcia przez Polskę euro i argumentował, że taki krok byłby najlepszą ochroną przed kryzysem?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Klauzula informacyjna

Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. („My” lub „DM BOŚ”) z siedzibą w Warszawie (ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa). Będziemy przetwarzać, Pani/Pana dane na potrzeby udzielenia odpowiedzi na Pani/Pana zapytanie, możliwości skorzystania z usługi oferowanej przez DM BOŚ, a także realizacji naszych prawnie uzasadnionych interesów, tj. rozpatrywania skarg oraz obrony przed roszczeniami. Ma Pani/Pan prawo dostępu do danych, żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania i przenoszenia. W dowolnym momencie może Pani/Pan także wnieść sprzeciw, z przyczyn związanych z Pani/Pana szczególną sytuacją, wobec przetwarzania Pani/Pana danych dla realizacji prawnie uzasadnionych interesów DM BOŚ. Może się Pani/Pan z nami skontaktować wysyłając e-mail na adres: makler@bossa.pl lub list na adres: ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa, dzwoniąc na infolinię pod numer + 48 225043104 lub odwiedzając jedną z naszych placówek (lista dostępna pod http://bossa.pl/dmbos/oddzialy/). Może Pani/Pan skontaktować z Inspektorem Ochrony Danych m.in. korzystając z e-mail: iod@bossa.pl lub listownie na nasz adres. Więcej informacji o przetwarzaniu Pani/Pana danych, czasie przechowywania, prawach i sposobach kontaktu znajduje się w naszej Polityce Prywatności.