21 grudnia  2011 media obiegła wypowiedź prezesa NBP Marka Belki z posiedzenia komisji finansów publicznych, która miała miejsce dzień wcześniej – „giełda to kasyno”.

To fantastyczne jak życie dostarcza zawsze aktualnych przykładów na potwierdzenie pewnych obserwacji.

Choć często uznawane jest to za niezbyt eleganckie, pozwolę sobie zacytować fragment książki „Droga inwestora”, którą napisałem wspólnie z profesorem Tomaszem Zaleśkiewiczem, opisując stan rynku, który określiliśmy mianem „zniechęcenie”

Ciekawe jest, że zniechęcenie do rynku przybiera czasem formę niemal powszechną i ogarnia nie tylko przygnębionych stratami inwestorów, lecz także media. Trzykrotnie – w końcówce pierwszej dramatycznej bessy w latach 1995–1996, po pęknięciu bańki internetowej w roku 2002, gdy ceny na polskim rynku spadły ponad 60 procent, i po krachu wywołanym kryzysem hipotecznym w USA w roku 2008  –  w  gazetach  pojawiały  się  teksty  podważające   sensowność istnienia rynku kapitałowego. Dopiero w takich sytuacjach pojawiają  się  oskarżenia,  że  rynki  finansowe  mają  spekulacyjny  charakter, że są oderwane od rzeczywistości i czynników fundamentalnych. Takich haseł raczej nie usłyszysz, gdy faktycznie rynki się odrywają od rzeczywistości, akcje rosną po kilkaset procent i niemal każdy chce być inwestorem. Pojedyncze osoby nawołujące do opamiętania, traktowane  są  wówczas  jako  wariaci,  którzy  nie  zdążyli  załapać  się  na hossę. Czy to nie absurdalne?

 

Kilka dni później w TVP Info zapytany o prognozy na ten rok, pozwoliłem sobie zażartować, że skoro padł już ten sygnał – czyli oskarżenie rynków o to, że są kasynem (a w innych sytuacjach, że są bezsensowne i niczemu nie służą) – to chyba mamy początek hossy.

Prezes NBP miał wyśmienitego nosa – trafił w punkt. 20 grudnia rynki…

A zresztą, chyba wystarczą same wykresy indeksów giełdowych (zaznaczono 20.12.2011)

 

 

Dociekliwym polecam również sprawdzenie, w jakim dniu Krzysztof Rybiński (były wiceprezes NBP) powiedział:

Jeszcze raz przypominam moją prognozę WIG20: w 2012 roku będzie trzycyfrowy”.

Ponieważ prognozy zwykle analityków ani ekonomistów wiele nie kosztują, pomyślałem sobie wtedy, żeby publicznie zaproponować Krzysztofowi Rybińskiemu zakład – on weźmie krótką pozycję na kontrakty na WIG20, ja długą. Trochę, żal że tego nie zrobiłem. Ale oczywiście zostało jeszcze 11 miesięcy i prognoza może się zrealizować. Problem z prognozami polega jednak na tym, że grając pod nie (a najczęściej jest to gra pod własne ego)  trzeba mieć głębokie kieszenie. Krzysztof Rybiński już musiałby uzupełniać depozyt.

 

[Głosów:0    Średnia:0/5]

84 Komentarzy

  1. lesserwisser

    @ blackswan

    Jakie to szczęście, że leżę sobie w ciepłym łóżeczku i kot mi mruczy do ucha, bo słonko daje że hej, i że mogę sobie pofolgować na blogu.

    A jakie to nieszczęście, że muszę czytać te teksty, że less się ośmiesza bo jest z innej bajki”, nie wie etc, bo mnie po nich telepie, bardziej niż dreszcze. 😉

    “less, nie chce mi się wykładać tutaj literatury przedmiotu.

    Dzięki Bogu. 🙂

    Ale po kolei:

    Kolego łabądek czyżbyś myślał sobie może, że załatwiłeś lessa, jak powołałeś się przykład w książce P. Wilmotta dla początkujących?

    Jeśli tak myślisz, to się grubo mylisz, bo u tegoż właśnie Wilmotta, ale w trochę bardziej zaawansowanym tekście, znajdziesz właśnie wzory pokazujące ścisły związek między prawdopodobieństwem realnym a tzw risk neutral probabilities stosowanym przy wycenia, zwanym również ewkiwalentnym prawdopodobieństwem martyngałowym (albo jeszcze inaczej … ale to zapewne wiesz, mądralucho ;).

    Jak będziesz miał problem z lokalizacja tych wzorów to jak trochę spuścisz z tonu, to Ci ewentualnie dam namiary na właściwą pozycję Wilmotta i właściwy rozdział. Może się przydać.

    A jak będziesz grzeczny to może Ci less podpowie też gdzie jeszcze inne powiązania tych kwestii można znaleźć (z wzorami) u D. Chance,a i jeszcze w innych miejscach.

    “Ten przykład zreszta podalem tylko dlatego, ze w wielu firmach rekrutujacych traderow opcji jest to jedno z pierwszych pytan, pozwalajacych oddzielic ludzi ktorzy temat znaja i rozumieja od calej reszty osob nieprzygotowanych merytorycznie.”

    Tak więc może i rekrutujący odsiewają w ten sposób osoby ubiegające się o prace, ale problem w tym, że i oni właśnie nie są wystarczająco przygotowani merytorycznie!

    Bo właśnie Słowo klucz to „risk neutrality”, aproblem polega na tym, że wielu autorów niewłaściwie rozumie założenia tego podejścia albo nie potrafi odpowiednio tego ująć słowami. To zresztą temat sam w sobie, wart omówienia na blogu.

    “Mimo, ze dla Ciebie i niektorych jestem przemadrzalym i zarozumialym gowniarzem, to sugeruje akurat w tych zagadnieniach wykazac sie troche wieksza pokora, a rozmowa miedzy nami bedzie konstruktywna a nie destruktywna.”
    Nie chcę niepotrzebnie eksalować konfliktu między nami, dlatego.”

    Ja nie uważam, że miedzy nami jest jakiś konflikt, najwyżej iskrzy na łączach, tylko różnica poglądów na pewne kwestie i odmienne punkty wyjścia. Ja przykładowo uważam, że Tobie właśnie potrzeba jest dużo więcej pokory, bo jeszcze długa droga przed Tobą.

    “Tak naprawdę na rynki patrzę w zupełnie inny sposób od Ciebie. Trochę inna bajka. Dzieli nas przepaść nie tylko pokoleniowa. Nie twierdzę ze moje spojrzenie jest lepsze. Twierdze, ze jest kompletnie inne.”

    Twoje prawo, ale dzieli nas również przepaść doświadczeń i być może dlatego nasze spojrzenia są inne.

    “Możemy porozmawiać też o filozofii prawdopodobieństwa.

    Może z czasem, bo to interesujący temat, ale w tej chwili nie bardzo mam ochotę na taka rozmowę. Natomiast chętnie mogę porozmawiać o brakach w modelu Markowitza i Sharpe’a czy Blacka Scholasa.

    “Chcesz rozmawiać na temat modelu Modigliani Miller (o ktorym kiedyś pisales ze go rozgryzleś?). W dowolnym momencie podejme taka rozmowe – ostrzegam jednak, ze wymagane jest pewne przygotowanie jesli chodzi o znajomosc procesow stochastycznych. Zaden rocket science, ale po prostu niezbędne podstawy.

    O bardzo chętnie, z tym że do rozmowy o modelu MM, i jego słabościach wcale nie potrzebna jest znajomość procesów stochastycznych.

    “Dlatego uwazaj gdzie strzelasz waszmosc = o derywatach i prawdopodobienstwach mozesz sie ode mnie duzo nauczyc. Sam staram sie ten temat zglebiac, jestem dopiero na poczatku wlasnej drogi, ale wiem ze z czasem coraz bardziej bede oddalal sie od swiata, w ktorym zyjesz Ty.”

    Nie wykluczam,bo od niejednego można się paru rzeczy nauczyć. To że starasz się zgłębiać temat, to bardzo dobrze, bo mi to, jako żywo, przypomina mnie z lat młodości. Podobny zapał, hardość i bezkompromisowość. 🙂

    Black ty się lepiej za bardzo nie oddalaj od świata, w którym żyję ja, bo ja przesadzisz to może nie być już powrotu, więc za bardzo nie bujaj w obłokach. 🙂

    Pixi

  2. _dorota

    “(o co chodzi z tym blackberry, sardynią i plazmą – trzeba tak?)”

    Niektórzy myślą, że trzeba.
    K.R. powinien jednak wziąć pod uwagę, że nadmiar chwytliwych ozdobników treści może osłabiać wymowę dzieła. Wena idzie mu w kwiecistość (łagodnie mówiąc) stylu i nie bardzo w końcu wiadomo, o co kaman.

    “skurczyli się w fotelach ze skóry z penisa rzadkiego białego wieloryba”
    “garnitur uszyty z wełny ostatniej lamy wymierającego gatunku”
    “w filiżankach z chińskiej porcelany liczących sobie 10 tysięcy lat”
    etc., etc. 🙂

    http://www.rybinski.eu/2011/06/co-moze-bankier-inwestycyjny/?lang=pl

  3. gzalewski (Post autora)

    @ Pawel
    (ale ja wtedy tez taki zaklad proponowalem – przegralbym, ot urok zakladów – nie moge znalezc linku, bo chetnie bym to pokzał. Nie mam z tym problemów 🙂 ;przy okazji znalazłem inny mój zaklad:
    https://blogi.bossa.pl/2009/01/11/dwie-pamieci/)

    Co do niechęci do KR – na jakiej podstawie?
    Ja jednego nie rozumiem KR wybral naprawde kontrowersyjną sciezke. Wypowiada się ex catedra “propnowałem” “jak przewidywałem” “ja wiem, jak to zrobić” itp.

    I nagle gdy poddawany jest chocby lekkiej – nawet nie krytyce, tylko takiem podsmiewaniu się troche, to od razu jakies dziwne reakcje są.

    Przeciez to co ja robie w stosunku do niego, jest tym samym co on robi w stosunku do Rostowskiego (oczywiscie moj poziom ma się nijak do jego poziomu. Gdzieżbym śmiał porównywać tak wyrafinowane pióro do moich marnych wypocin z klawiatury)

    Swoja drogą, nawet słowa takiej obrony w komentarzach nie zyskał Marek Belka – ciekawe, prawda?
    I teraz juz tak troche koncząc, bo wyjasnianie co autor miał na mysli jest męczące.

    Jesli jakas osoba w mediach wypowiada sie z pelną kategorycznoscia co do tego co rynek POWINIEN zrobic i jest to w okolicach lokalnego punktu zwrotnego, to chyba samo przez się brzmi to jak zaproszenie do zabawy.

  4. lesserwisser

    No a ja przypomnę, że jak Zalewski dawał plamę wyśmiewając się z prognozy Investorsów dla złota, to less (o ile dobrze pamiętam) był zupełnie przeciwnego zdania. Ale teraz wcale się nie puszę, bo to 1500 to było prawie pewne, i silny wzrost srebra też prorokowałem na blogu,choć niektórzy nie wierzyli moim słowom..

    Ja przypuszczam, że chłopakom z bossablo nie starczało wtedy wyobraźni bo to kłóciło się z ich poglądąmi co do roli barbarzyńskiego reliktu. Ot jak wykrzywić może percepcje ta nowoczesność. 😉

  5. gzalewski (Post autora)

    no ale Zalewskiemu nie chodzilo wcale o złoto 🙂
    Tylko o to, ze Investorsi produkowali marekting wówczas. Majacy wspierac nowy produkt. I ten raport analityczny to byl raport marketingowy

    ooo, znalazłem:
    https://blogi.bossa.pl/2009/03/18/bledne-kolo-w-rozumowaniu/

    (wyglada na to, ze prof. Rybinskiego czepiam się czesciej:

    https://blogi.bossa.pl/2010/01/13/polacy-nie-odczuli-kryzysu/)

  6. astanczak

    Osobiście nie rozumiałem zwyżek złota od momentu, w którym przekroczyło 500 USD. Pisałem też o tym, że na rynku złota mieliśmy kupujących hiperinflację i takich, co kupowali megazwałę i deflację – jedni i drudzy mieli rację kupując złoto – ale nikt nie miał na poziomie przyczyn.

  7. lesserwisser

    @ dorota

    „(o co chodzi z tym blackberry, sardynią i gigantyczna plazmą – trzeba tak?)”

    Jak to kiedyś przeczytałem, to się uśmiechnąłem z politowania.

    Świetnie podsumowujący link, tyle że moim zdaniem nie tyle chodzi tu o ozdobniki, ale bardziej o snobizm, płytką gadżetomanię i podświadomą chęć zaimponowania i dowartościowania samego siebie. Coś na modłę, imponuję dużym autem, bo to przedłużenie małego członka.

    Z tym, że czasem wychodzi śmiesznie, a nawet żałosnie, jak się przegnie pałkę.

    Szpanujemy Blackberym -a firma podobno już pada.

    Wakacje na Sardynii, a czy przypadkiem nie w letnim domu jakiegoś biznesiaka, życzliwie udzielonym na czas kanikuły.

    Gigantyczne plazmy to się zaczynają od 63 cali, poniżej są 50-tki no i rzadkie 55-tki,całkiem normalne rozmiary. Więc jeśli ta plazma miała przekątną poniżej 63 cali, to była zaledwie duża.

    “„skurczyli się w fotelach ze skóry z penisa rzadkiego białego wieloryba”

    To był chyba Mobile Dick, z tym że dick największego wieloryba ma niecałe 100 cali czyli prawie 2,4 metra (ale wstanie pełnej erekcji), zaś gigantyczne plazma panasonica 102 cale. Czyli wieloryb jest typu zwanego – duża klatka mały ptaszek.

    Tak więc z penisa białego wieloryba da się zrobić raczej kanapkę a nie kanapę.

    “„garnitur uszyty z wełny ostatniej lamy wymierającego gatunku””

    Może mu się alpaka z alpagą pomyliła. Ja chcę do mamy,do mamy,do mamy, bo moja mama nosi futro z lamy.

    “„w filiżankach z chińskiej porcelany liczących sobie 10 tysięcy lat”

    Pierwsza wyroby, które można uznać za porcelanę właściwą,nadające się do w miarę eleganckiego picia herbaty datuje się na 1000 lat pne.

    Jeśli ci frajerzy pili herbatę w filiżankach sprzed 10 tysiecy lat, to znaczy ze były to ordynarne podróbki, sztucznie postarzane,na które nabrano nuoworyszy. A może to nie była herbata tylko cherbata.

    Panie kolego chyba masz pan nadmiernie rozdęte ego.

    PS

    Baka Ben

    Jak napisał Rybiński “baka znaczy idiota, a Ben to imię”, na przykład Uncle Ben, co się nie klei!

  8. lesserwisser

    @ blackswan

    Pytasz:

    “chcesz rozmawiać ze mną o prawdopodobieństwach?
    chcesz rozmawiać ze mną i udowadniać mi moją ignorancję w tym temacie?”

    no to porozmawiać ewentualnie mogę ale nie mam zamiaru Ci niczego udowadniać.

    zacznijmy od drobnego problemu, dobrze.

    Załóżmy, że proponują Ci taką oto zgadywankę.

    Dwaj zawodnicy mają przed sobą, na stoliku, dwie kupki po 3 karty, a w jednej z nich jest as. Mają wskazać, w której. jakie mają szanse?

    A teraz zmodyfikujmy trochę założenia. Otóż jeden z zawodników wie, że wyjściowo potasowano karty z jednego koloru, a potem rozłożono je na dwie kupki po 10 kart i po 3 karty.

    Następnie z dużej kupki odkryto kolejnych 7 kart wierzchnich, nie ujawniając asa. czy to coś zmienia w jego szansach w tej zgadywance?

    Idźmy dalej i załóżmy, że ci dwaj zgadujący wskazali dwa razy, każdy na inna kupkę ale asa nie było, tak więc zostało po jednej karcie zakrytej. Jakie są ich szanse na zgadniecie?

  9. blackwan

    less

    nie uda ci sie sprowadzic mnie do swojego poziomu,
    ja z toba nie chce o niczym rozmawiac, myslalem, ze zrozumiesz to z mojego posta…widocznie nie zrozumiales

  10. lesserwisser

    blackswan

    “ja z toba nie chce o niczym rozmawiac, myslalem, ze zrozumiesz to z mojego posta…widocznie nie zrozumiales”

    Najwidoczniej wziąłem za małą poprawkę na fiksum-dyrdum, a w rzeczywistości jest dużo gorzej niż myślałem.

    No bo jak inaczej rozumieć takie zaproszenie:

    “Chcesz rozmawiac o Extreme Value Theory? O brakach w Central Limit Theorem? O brakach w modelu Markowitza, Sharpe itd?

    Chcesz rozmawiać o modelach wyceny opcjii Blacka Scholasa? Edzia Thorpa?

    Chcesz rozmawiać na temat modelu Modigliani Miller (o ktorym kiedys pisales ze go rozgryzles?).

    W dowolnym momencie podejme taka rozmowe – ostrzegam jednak, ze wymagane jest pewne przygotowanie jesli chodzi o znajomosc procesow stochastycznych. Zaden rocket science, ale po prostu niezbedne podstawy.

    I najwazniejsze: chcesz porozmawiac o praktycznym niezrozumieniu takich zagadnien jak prawdopodobienstwo i wycena opcji?”

    Faktycznie, nie zrozumiałem, że chcesz rozmawiać sam, ze sobą.

    Ja zaś jestem wyrozumiały dla kretynów, bo to biedni ludzie są, a już szczególnie ci, którzy sami siebie uważają za kretynów.

    Ale rozumiem sytuację i litościwie podpowiadam, że niezbędna jest wizyta u psychiatry. I to prędko.

    Tylko nie wyjeżdżaj mu czasem z nieliniowością i systemami złożonymi, bo od razu skończysz w kaftanie.

    Dlatego EOT?

    Do końca terapii (End of Treatment) to jeszcze daleko.Oj daleko!

  11. astanczak

    @ blackswan

    Usunę tylko dwa ostatnie – reszta jest super. Nawet, jak się ktoś z Tobą nie zgadza, to musi przemyśleć własne oceny rzeczywistości a to rozwija.

  12. blackwan

    @astanczak

    serdecznie dziękuję

  13. Lucek

    “Usunę tylko dwa ostatnie – reszta jest super.”

    Czyżbym coś przeoczył? Było coś więcej niż o kretynie?

  14. astanczak

    @ Lucek

    Nie rozumiem, o co pytasz – jak coś przegapiłem obrażającego innych, to daj znać, wyczyszczę. Ostrzejsza dyskusja zaczęła się po 14:30, kiedy na blogi już nie było czasu.

  15. lesserwisser

    “Czyżbym coś przeoczył? Było coś więcej niż o kretynie?”

    Lucek było jeszcze o tolerancji, o tolerancji na kretynów. Ale przecież tolerancja jest super, o czym wszyscy wiedzą, nieprawdaż.

    Już samo użycie sformułowania “super” (czyli znakomity, świetny ekstra, najwyższej jakości) jest wiele mówiące w tym kontekście, i absolutnie nie na miejscu, moim zdaniem.

    Ale może czepiam się, zupełnie bez podstaw.

  16. Lucek

    Nie miałem dzisiaj czasu, aby w ciągu sesji czytać wpisy.
    Dlatego skoro przeczytałem, że zostały usunięte “dwa ostatnie”, pomyślałem, że odnosi się to do wpisów w tym wątku.
    Skoro czytam więc interesującą wymianę zdań pomiędzy dwoma najbardziej płodnymi komentatorami, w których pełno jest komplementów na najwyższym poziomie, szczerze się zmartwiłem, że mnie coś ominęło.
    Ale skoro less zapewnia, że jest super, to ja nie mam już pytań.
    Bo faktycznie jest super, nie muszę dokonywać wpisów na swoim blogu.
    A jak wiadomo, wg. mojego założenia, im mniej wpisów, tym jest lepiej. Jak to mawiał tow. Jan Szydlak: “Jest taki TRYND, towarzysze”!

  17. Bebok

    @gzalewski: ten list Rybińskiego jest napisany z klasą?! Przecież Rybiński nie zawarł w nim ŻADNEGO argumentu, a swoje skompromitowane OFE za którym tak lobbował przykrył zręcznie sarkazmem. Jestem rozczarowany zarówno odpowiedzią Petru jak i Rybińskiego na list Rostowskiego. Wychodzi na to, że NIKT nie ma argumentów na twierdzenia Rostowskiego. A mi się coś nie wydaje, że to taki wspaniały minister i jest się o co przyczepić…

    Panowie od ekonometrii finansowej: czy mógłby mnie ktoś oświecić czy w tym wykładzie http://bankier.tv/rybinski-szykujemy-sobie-gospodarczy-horror-8704.html prawdę mówi że Rybiński z NBP opracowali wysoce wieloparametryczny model inwestowania rezerw dewizowych państwa który sam zarabia na siebie? Czy to nie jest sprzeczne z krytyką Roberta Lucasa? pl.wikipedia.org/wiki/Krytyka_Lucasa
    No i od kiedy BC jest od zarabiania pieniędzy na fx?

  18. gzalewski

    @ Bebok
    Z klasą – chodziło mi o ten delikatny typ sarkazmu. Zwlaszcza jak sie porówna z tym co wypisuje, albo mowi w innych momentach

  19. e_djur

    Na 100% na dzisiaj obie wersje są na stole, i będą na w grze obie jeszcze parędni. Potem bedzie można snuć plany jak nisko spadnie lub jak wysoko wzrośnie.

  20. bla bla bla

    Lucek, pokaż aktualnego Copocka 🙂

  21. Lucek

    @ble ble ble
    http://www.luckimokiem.blogspot.com/

  22. lesserwisser

    Olaboga, olaboga Lucek se założył bloga. 🙂

  23. Wojtek S.

    http://www.rybinski.eu/2012/05/eurogeddon-juz-zarobil-ponad-15/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *