Rewolwerowcy kontra pistoletowcy 3

Zajmę przez moment naszych Czytelników jeszcze jedną palącą dla nas kwestią, związaną ostatnio z algorytmami tradingowymi- planowanymi podatkami od transakcji.

 

Za ich pomocą decydenci mają zamiar ukrócić spekulację, w której upatruje się źródeł baniek giełdowych (po części prawda), krachów i kłopotów banków a co za tym idzie – problemów gospodarek oraz budżetów narodowych. Nie chciałbym jednak zaplątać się w dyskusję co jest tu powodem czego i co z tego i owego wynika. Zagłębmy się w skutki samych podatków gdyż te nas najbardziej dotkną o ile zostaną zaaprobowane.

Być może zaskoczę wiele gorących głów, rozpalonych wizjami katastrofy po wprowadzeniu podatku typu ‘tobinowskiego’ w Europie – otóż Amerykanie w dużo większej ciszy planują zrobienie czegoś dokładnie takiego samego. Do Kongresu trafiły w grudniu 2011 dwie propozycje wprowadzenia niewielkiego podatku o wielkości 0,03% wartości transakcji akcjami i derywatami, który miałby zostać pobierany od 1 stycznia 2013 roku. Projekty uwzględniają kilka wyjątków: dla inwestorów na rynkach długu i walut (forexowcy mogą zrobić wydech 🙂 ).

Wymierzony jest nie tylko w napędzające inflację i niestabilność spekulacje na rynkach towarowych, ale przede wszystkim w ultraszybkie algorytmy o dużej częstotliwości obrotu czyli HFT. Te ostatnie bowiem żyją z setek tysięcy jednorazowych zysków o wielkości ułamka procenta, na tyle bowiem pozwala przewaga z wykorzystaniem szybszego dostępu czasowego (obrazowo określane jako wyciąganie monet sprzed pędzącego walca). Obłożenie ich podatkiem zaburzy w dużym stopniu opłacalność. Oczywiście spece od finansów ilościowych czyli ‘quants’ wymyślą nowe strategie lub znajdą nowe rynki czy rozwiązania, nie da się jednak ukryć jednak, że ten podatek stanie się dla tej branży istotną przeszkodą. O ile Kongres nie przybije jednak akceptu dla tej daniny to znaczyłoby, że lobby HFT działa skutecznie.

Co ciekawe – podatek płaciłyby wszystkie firmy i inwestorzy pochodzący z USA, nawet jeśli transakcje dokonane zostaną na rynkach innych niż amerykańskie. Łatwo sobie wyobrazić, że ten spekulacyjny kapitał będzie być może zmuszony do zmiany narodowości.

Jednym z bezpiecznych portów równie być może stanie się Londyn, który nie ma żadnej ochoty przyłączać się do unijnych pomysłów taksowania każdej transakcji na terenie UE. Co nie dziwi jeśli spojrzeć na problem z poziomu sporego udziału londyńskiego City w światowym obrocie a więc perspektywę odpływu inwestorów i spadek zysków. Unia nie mierzy jednak skutków za pomocą zmian płynności parkietów, ale uzyskaniem środków o wielkości kilkudziesięciu miliardów Euro, których celem ma być partycypacja branży kapitałowej w ewentualnych perturbacjach rynków i instytucji finansowych w przyszłości.

Dla nas, inwestorów indywidualnych oznaczałoby to niższe zyski (lub wyższe straty), których nie zbilansuje niższy podatek od transakcji kapitałowych płacony przez nas z PITami (z powodu wyższych kosztów uzyskania). Haracz unijny miałby być potrącany przy każdej transakcji, procentowo od jej wielkości i niezależnie od jej wyniku. Nie odczują tego niemal wcale średnio i długoterminowcy, poczuję go ja wraz z grupą często otwierających szybkie pozycje. To przy okazji strzał z biodra w kierunku algorytmów HFT, które również w Europie rosną w siłę. Sanacja Londynu byłaby dla nich pewnego rodzaju wybawieniem.

Nie jest jednak tak, że ten kapitał może sobie dowolnie fruwać po świecie między giełdami. Aby zapewnić sobie szybkość trzeba ustawić optymalnie komputer (jak najbliżej serwera giełdowego), dobudować solidną infrastrukturę, znaleźć swoją niszę do generowania zysków i mieć pewność przyzwoitej płynności. Bariery podatkowe ustawione w USA, Europie i ewentualnie Londynie wymuszą być może szybciej zmianę profilu działania czy poszukanie nowych rozwiązań niż emigrację w nieliczne, ale dogodne miejsca typu Hong Kong czy Tokio. Ot choćby przesunięcie w kierunku forexu, który w USA będzie wolny od podatku i nie jest jeszcze nadto zatłoczony. To oczywiście tylko słowne spekulacje, nie wierzę jednak, że HFT da się tak prosto uciszyć, to za daleko już ewoluowało.

Na podatku stracą również krajowe budżety, fundusze (a więc wszyscy ich uczestnicy) a także brokerzy z powodu odpływu szybkiego kapitału i przez zmniejszenie obrotów. Zyska budżet unijny. Gdyby cel był naprawdę zbożny nawet bym nie utyskiwał. A tak wolałbym sam oddać równowartość tego podatku np. Owsiakowi, nie tylko dlatego, że czuję dyskomfort kiedy pozwalamy dzielić nasze podatki urzędnikom. Ewentualnie przeżyłbym z uśmiechem gdyby te pieniądze poszły dla rzeczywiście potrzebujących. Ale męczy mnie to, że pod hasłem solidarności po raz kolejny wpieramy „hazard moralny”: te podatki mają pomagać tym instytucjom, które padną pod ciosem kolejnych krachów i kryzysów co oznacza tyle, że spory kawałek tego tortu przypadnie bankom za ciężką i niewdzięczną przecież pracę nad „nieprzewidzianymi” ryzykami.

–Kat—

[Głosów:0    Średnia:0/5]

7 Komentarzy

  1. Lucky

    Przyklad Szwecji pokazuje, ze zyskow z podatkow nie bedzie, a koszty ogromne. Proponuje Bosiowi zabawic sie w lobbiste i przekonac tych w sejmie aby podatku nie wprowadzali. W koncu jaki to problem zalozyc firme w UK i handlowac u brokera co ma siedzibe poza UE?

  2. ASX

    @Kathay

    Zakładając, że na FX pojawią się ” zaprawieni w bojach uchodźcy” – jakie scenariusze zmian na tym rynku trzeba brać pod uwagę ?

  3. Adam_S

    Kazdy dodatkowy podatek jest zly! Jestesmy nimi oblozeni na kazdym kroku i nie akceptuje zadnego wytlumaczenia dlaczego jakikolwiek dodatkowy podatek ma byc wprowadzony.
    Z tych pieniedzy ktore dostaja cala masa jest sprzeniewierzanych, nieefektywnie wykorzystywanych, z dziurawej kieszeni protfel zawsze wypdanie, niewaznie jak gruby.

    Nawet 0,01% zniszczy kontrakty, o ile bedzie liczony od wartosci pozycji a nie depo.
    To bedzie ok 2,5zl za transakcje, pol punku za kupno i sprzedaz.

    Kolejny rynek gdzie maly w leb dostaje.

  4. Wasilewski

    MIFID II kręci inny bat na HFT: obowiązki raportowania i ujawniania strategii (sic!) inwestycyjnych!

  5. Andrzej

    @kat z pistoletowców cz. 2

    Znalazłem takie opracowanie: The Future of Computer Trading in Financial Markets

    Samo jest w miarę interesujące, a do tego ma sporo odnośników w tekście do innych materiałów.

    http://www.bis.gov.uk/assets/bispartners/foresight/docs/computer-trading/11-1276-the-future-of-computer-trading-in-financial-markets.pdf

  6. Andrzej

    @kat z pistoletowców cz.2 cd.
    Przy okazji materiału z poprzedniego komentarza jest tam też sporo ciekawych artykułów “supporting evidence”

    http://www.bis.gov.uk/foresight/our-work/projects/current-projects/computer-trading/working-paper

    Supporting evidence

    DR1 What has happened to UK equity market quality in the last decade
    DR2 Feedback effects and changes in the diversity of trading strategies
    DR3 Technology trends in the financial markets (PDF, 897 Kb)
    DR4 The global financial markets (PDF, 475 Kb)
    DR5 Computer based trading, liquidity and trading costs (PDF, 536 Kb)
    DR6 How the ecology of strategies and its impact on markets might evolve in the future (PDF, 901 Kb)
    DR7 Crashes and high frequency trading (PDF, 427 Kb)
    DR8 Automated analysis of news to compute market sentiment (PDF, 480 Kb)
    DR9 Leverage forced asset sales and market stability (PDF, 352 Kb)
    DR10 High frequency trading information and profits (PDF, 237 Kb)
    DR11 Impersonal efficiency and the dangers of a fully automated securities exchange (PDF, 730 Kb)
    DR12 High frequency trading and price efficiency (PDF, 278 Kb)
    DR13 Studies of interactions between human traders and algorithmic trading systems (PDF, 5.6 Mb)
    DR14 Prospects for large scale financial systems simulation (PDF, 309 kb)
    DR15 Influence of automated trading on liquidity fluctuations (PDF, 288 Kb)
    DR16 Electronic trading and market structure (PDF, 1.2 Mb)
    DR17 The evolution of algorithmic classes (PDF, 311 Kb)

  7. kathay (Post autora)

    @Andrzej – niezmiernie dziękuję!!!

    @ASX
    Teoretycznie rynek FX jest nie do zmanipulowania choć pozwolę sobie
    mieć odrębne zdanie ponieważ HFT już dały tam znać (raport BIS je wskazuje). Obstawiam jednak, że najszybciej zobaczymy fake orders w kontraktach walutowych w Chicago, do których zresztą odnosi się reszta świata. Jednak wniosek ten sam – adaptacja potrzebna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *