Co byście zrobili na miejscu prezesa SNB?

Myślę, że za kilka lat sprawa transakcji walutowych zawartych przez żonę prezesa Szwajcarskiego Banku Narodowego będzie stałym elementem szkoleń z etyki biznesowej.

Przypomnę, że żona prezesa SNB kupiła na wspólny z mężem rachunek 504 000 USD (za 400 000 CHF) 15 sierpnia 2011 roku. Trzy tygodnie później, 6 września 2011, Szwajcarski Bank Centralny ustalił dolną granicę kursu euro do franka na poziomie 1,2 CHF, tym samym  postawił tamę aprecjacji szwajcarskiej waluty. Na początku października Pani Kashya Hildebrand zamknęła pozycję – sprzedała USD za 475 000 CHF, a więc zainkasowała około 20% zysku (75 000 CHF). W tym momencie sprawa wydaje się banalnie prosta. A nie jest.

Po pierwsze, Pani Hildebrand przez wiele lat pracowała jako trader na rynku walutowym, między innymi w funduszu Moore Capital w Nowym Jorku, gdzie zresztą poznała swojego obecnego męża. Obecnie Pani Hildebrand prowadzi galerię sztuki. Pieniądze użyte w transakcji pochodziły ze sprzedaży nieruchomości.

Po drugie, prezes SNB, Philipp Hildebrand zgodnie z regułami SNB poinformował tę instytucję o transakcjach żony na rynku walutowym. Same transakcje nie łamały wewnętrznych przepisów Szwajcarskiego Banku Narodowego. Także zgodnie z audytem przeprowadzonym przez PwC nie doszło do złamania prawa.

Co więcej, gdy prezes SNB dowiedział się o transakcjach zawartych przez żonę to w e-mailu wysłanym do doradcy klienta w banku Sarasin (gdzie jego żona miała konto) poinformował doradcę, który na zlecenie żony zawarł opisane transakcje, że wszystkie kolejne transakcje wymagają jego (Philippa) zgody. Kopia e-maila trafiła do żony. Philipp Hildebrand dopisał w nim: ‘przykro mi Kashya ale rynek walutowy jest w naszym przypadku specjalną kwestią’.

Tak więc sprawa, która z pozoru wyglądała na kolejny przypadek, w którym członkowie finansowej elity wykorzystują niepubliczne informacje do wzbogacenia się, wcale takim przypadkiem być nie musi. Nie muszę chyba dodawać, że prezes SNB zapewnia, że nie omawiał z żoną planów SNB w kwestii polityki monetarnej.

Mimo tego, Philipp Hildebrand zrezygnował wczoraj z pozycji prezesa SNB (jak donoszą media – pod naciskiem Rady Nadzorczej SNB). Jako powód podał fakt, że nie jest w stanie udowodnić, że nie wiedział o transakcjach walutowych żony przed ich zawarciem (prezes SNB zrezygnował więc dlatego, że nie był w stanie dowieść swojej niewinności). Philipp Hildebrand miał spory problem ponieważ z ujawnionej korespondencji elektronicznej wynika, że w dniu zawarcia przez jego żonę transakcji, para omawiała z doradcą możliwość zwiększenia ekspozycji na USD a Philipp pozostawił decyzję w tej sprawie swojej żonie.

Co byście zrobili na miejscu prezesa SNB?

Poprzednik Hildebranda na stanowisku prezesa SNB uważa, że Hildebrand po uzyskaniu informacji o kupnie USD, świadomy kroków, które zamierza podjąć Szwajcarski Bank Szwajcarski (ogłoszona na początku września decyzja o dolnej granicy kursu euro do franka zapewne była wcześniej dyskutowana i przygotowywana) na rynku walutowym, powinien zamknąć transakcje. Zgadzacie się z tą opinią?

Afera w SNB ma drugą stronę medalu. Ujrzała światło dzienne ponieważ niski rangą pracownik banku Sarasin złamał tajemnicę bankową i ujawnił bankowe dokumenty prawnikowi powiązanemu z opozycyjną partią polityczną. W państwie słynącym z tajemnicy bankowej kwestia ta wzbudziła równie dużo kontrowersji co transakcje walutowe żony prezesa SNB. Czy Waszym zdaniem pracownik Sarasin, który już został zwolniony, powinien skorzystać z ochrony przysługującej whistleblowerom?

[Głosów:0    Średnia:0/5]

23 Komentarzy

  1. sajnek

    Nie ma jak to rozmienić się na drobne, oj wstyd.

  2. ForexFox

    a moim zdaniem jest tam ukryte drugie dno.. lepiej aby cała uwaga padła na żonę i jej śmieszne 500tyś $ bo ON sam poprzez swoich ludzi zainkasował myślę z 10x więcej ustawiając się odpowiednio na rynku walutowym- proste jak drut i wszystko w temacie na temat etyki w biznesie co wywołuje u mnie śmiech (dziwię się profesorom którzy muszą z twarzą pokerzysty takie banialuki wciskać studentom..), świat schodzi na psy i mi osobiście już zbrzydło wszechobecna moda aby wymagać etyki tylko od szarych żuczków bo OLIGARCHÓW to nie dotyczy

  3. lesserwisser

    “Przypomnę, że żona prezesa SNB kupiła na własny rachunek 504 000 USD”

    Dokładniej mówiąc to donoszą, że pani Kashya H. nabyła dolary na wspólny rachunek z mężem w banku Sarasin.

    Logicznie biorąc, jak by Hildebrandowa miała swoje własne konto to mężulek nie miał by prawa uzależniać jej transakcje od jego autoryzacji, jak podobno poinstruował ich doradcę bankowego.

    Podobno nabyła też mniejszą kwotę, ale na swoją córkę.

    “Co więcej, gdy prezes SNB dowiedział się o transakcjach zawartych przez żonę to w e-mailu wysłanym do doradcy klienta w banku Sarasin …”

    Na poczatku utrzymywał, ze nic nie wiedział o operacjach żony, ale teraz wychodzi na to (z wymiany emaili miedzy nim a ich doradcą w rzeczonym banku), że dzień wcześniej omawiał z nim ten zakup dolarów. Wtedy miał też oświadczył, że konkretne dyspozycje przyją od żonki.

    Nic więc dziwnego, że obecnie nie jest w stanie dowieśc prawdziwości swoich poprzednich słów i swojej absolutnej niewinności.

    Vide ostatnie doniesienia Bloomberga i Reutersa poniżej.

    http://ilene.typepad.com/ourfavorites/#tp

    http://www.reuters.com/article/2012/01/10/us-swiss-snb-idUSTRE8090HJ20120110

    Prawie wszystkie media powtarzają, jak za panią matką, że pani H. to podobno były trader walutowy, natomiast jej rodzony brat powiada w wywiadzie, że pracowała na jako analityk (research position).

    Ciekawe, prawda!

    Kwota jej zarobku na tej operacji to dla nich właściwie pestka, jak powiedział jeden z szwajcarskich bankierów (lekceważac całą sprawę) – O co chodzi, przeciez to mogło wystarczyć na weekendowy wypad na zakupy do Nowego Yorku.

    Nie wydaje mię się więc, żeby une były takie aż głupie i takie chciwe.
    Chociaż podobno chciwość zaślepia.

    Faktycznie to peanats i tu możę, zupełnie nie o te majtki chodzić (jak mawia moja żona), czyli podobnie jak ForexFox nie wykluczam tu drugiego dna.

    Pożyjemy – zobaczymy?

    1. trystero (Post autora)

      @ lesserwisser

      No właśnie, te 75 000 CHF to jest jakieś kieszonkowe dla tej pary. Do tego kilkanaście tysięcy z akcyjnych inwestycji Philippa. Trudno uwierzyć, że byliby tak nierozsądni.

      @ eisn05

      Dlaczego usprawiedliwiania? Staram się pokazać cały obraz.

      @ ForexFox

      Ok, może masz rację. Po wybrykach H. Paulsona uwierzę we wszystko. Rzecz w tym, że tutaj naprawdę nie ma dowodów, nawet przesłanek. Nie uważam, że rzucanie takich podejrzeń jest fair.

  4. eisn05

    co to za próba usprawiedliwiania żałosnego zachowania osoby, która powinna być poza podejrzeniami; w najlepszym wariancie można go nazwać idiotą

  5. gzalewski

    a moze to jak z karaluchami, na kazdego zobaczonego jest siedem ukrytych….
    a moze dziala mechanizm, przeciez to tak mało, ze nikt nie bedzie sie czepiał…
    a moze….

  6. mic

    skoro miałaby ‘pewne’ info – to jako trader zrobiłaby deala, przy tym samym kapitale na lewarze poprzez jakiś kontrakt na gieldzie elektronicznej. raz więcej by przytuliła, dwa wówczas trudniej ją byłoby zidentyfikować, nie ma przelewów między kontami walutowymi; żaden doradca by nie zauważył tego.

  7. Adam_S

    Opcja ForexFoxa jest mi blizsza. madrzy ludzie badz ludzie na wysokich stanowiskach nie daja tak sie glupio zlapac.
    najczesciej chca tym od czagos odwrocic uwage.

    zreszta drugie dno wszedzie szukac mozna – wide nasz porucznik… ofiara czy zaplanowane dzialanie?

    tak od czapy
    przemowienie z 2002
    http://www.youtube.com/watch?v=meFjza6BpEA

  8. galopujący major

    Ciężko napisać coś o złamaniu prawa bez jakiegoś głębszego researchu. Co do etyki, IMHO para myślała, że ma podkładkę w postaci ujawnienia konfliktu interesów i to wystarczy, żeby nikt się nie czepiał. SNB popełniła błąd nie dając szczegółowych wytycznych, jak ma prezes postępować w tej konkretnej sytuacji, a ze względu na ryzyko reputacyjne to była sprawa najwyższej wagi. Ktoś z nadzoru w SNB też powinien za to beknąć. Zwłaszcza że prezes z małżonką działali na rachunku wspólnym. W ostateczności, właśnie ze względu na fakt, że były to jakieś drobne, powinni kazać mu po prostu zamknąć ten rachunek pod groźbą utraty posady. Szybki rachunek zysków i strat sprawę załatwiłby w zarodku.
    Ale, że ta drobna kwota jest jednak podejrzana, to jego teraz też bym dokładnie prześwietlił.

    1. trystero (Post autora)

      @ galopujący major

      A co sądzisz o pracowniku Sarasin? Dałbyś mu anglosaską ochronę whistleblowera?

  9. kajet

    Moje spostrzeżenia:

    1. Argument, że kursowy zarobek żony to tylko 5% rocznego uposażenia prezesa, jest słaby. Może chodzić o coś takiego jak niektórych celebrytów-multimilionerów, którzy podbierają produkty z półek w sklepach.

    2. Fakt, że prezes odchodzi z tak błahego powodu, świadczy o jego słabości. Tak łatwo faceta zastąpić… znaczy to, że w Szwajcarii jest tylu wybitnych finansistów, a może po prostu prezes SNB jest figurantem? Jaki niezależny bank centralny potraja w ciągu paru miesięcy bazę monetarną? (http://www.snb.ch/ext/stats/statmon/pdf/deen/B1_Notenbankgeldmenge.pdf)

    1. trystero (Post autora)

      @ kajet

      Jaki niezależny bank centralny potraja w ciągu paru miesięcy bazę monetarną?

      W przypadku Szwajcarii, każdy z podwójnym mandatem. Gdyby SNB nie wprowadził quasi-pegu to kurs CHF ‘zarżnąłby’ szwajcarską gospodarkę. Nie chcę bronić SNB ale sądzę, że SNB wybierał pomiędzy dwiema złymi opcjami i wybrał w swojej opinii tę mniej złą.

      @ gzalewski

      To jest interesująca hipoteza, że chodzi o szwajcarską politykę monetarną, a te transakcje to tylko pretekst.

  10. gzalewski

    to jak już sobie spiskujemy, to moze Hindelbrand wykombinował, jak tu zrezygnowac ze stanowiska, nie rezygnując 😉

  11. galopujący major

    Hmm, zależy o jakim systemie anglosaskim mówisz. W Australii wiele sądów stanowych odmawia ochrony anonimom, bo tam generalnie wychodzą z założenia niskiej wartości anonimowych powiadomień. W UK inaczej jest w sektorze publicznym inaczej w prywatnym, a zwłaszcza w sekt. publicznym ujawnić na zewnątrz możesz dopiero, gdy ujawnisz to wewnątrz organizacji i nie będzie żadnej reakcji (co do zasady, nie może pominąć ścieżki wew.) W USA z kolei ścieżka postępowania jest jeszcze bardziej ściśle określona (zwłaszcza gdy chcesz otrzymać za to nagrodę), w którą, owszem wciągnięty może być polityk, tyle że jako deputowany. Poza tym, choć istnieje podwójna ścieżka (do firmy i do SEC), nad czym bardzo ubolewali prezesi różnych korpo:), to jednak firmę powiadomić, co do zasady, musisz. Tak więc mam wrażenie, że pominięcie tej ścieżki i zawiadomienie zwłaszcza opozycji niekoniecznie przemawia na jego korzyść.
    Z drugiej strony whistleblowerzy w USA bronią się poprzez wolność słowa w konstytucji i, co ciekawe, niektórym z nich się udaje.

  12. karroryfer

    Jeśli jego żona rzeczywiście była traderem to on zostając prezesem SNB powinien jej zabronić ( notarialnie 😉 jakichkolwiek operacji na rynku walutowym.
    Jeśli natomiast tego rodzaju okoliczności “łagodzące” były ( są ) dostatecznym dowodem niewinności w tej i podobnych sprawach to co ma zrobić jest proste – zostanie prezesem kolejnego banku. Przecież to zawód w którym liczy się zaufanie.
    (a ja utwierdzę się w przekonaniu że pieniądz ( jak władza) absolutnie niszczy każdego .. 🙁

  13. kajet

    @gzalewski żaden spisek – banki centralne dobrze wiedzą, czego oczekują politycy, nie ma (nie potrzeba) żadnych spisków 🙂

    Axel Weber miał szansę zostać szefem EBC, ale odszedł, bo nie podobało mu się, że bank jest niezależny niczym Telewizja Polska. To też żaden spisek, po prostu obserwacja. W przypadku Hildebranda okazało się pewnie, że wszystko jedno, kto będzie dogadzał politykom.

  14. lesserwisser

    Nie były to zresztą pierwsze operacje walutowe pani małżonki, gdyż bodajże w styczniu i marcu 2011 również zamieniała ona franki na dolary, konwerując wpływy ze sprzedaży nieruchomości w pażdzierniku 2010 roku.

    I wtedy było cicho nad ta trumną, być może dlatego, że na nich straciła. A być może teraz jest szum, nie tyle że zarobiła ile z uwagi na koincydencję z wprowadzeniem tak zdecydowanej obrony franka, po raz pierwszy od ok 30 lat. A kto był głównym adwokatem tego ruchu?
    Nie trudno zgadnąć!

    Niejtórzy (naiwni ?) uważają, że żona szefa banku narodowego powinna być wolna nawet od cienia podejrzeń, podobnie jak żona Cezarego.

    PS

    A czy fakt, ze ponobno cały zarobek na tej transakcji od razu darowali na cele dobroczynne coś zmienia?

  15. otb2000

    Biorąc pod uwagę kontekst sprawy oraz już poznane fakty, znając jednocześnie wysokość rocznych poborów Hildebranda – trudno doszukiwać się – drugiego dna. Prosty rachunek zysków i strat raczej jasno wskazuje, iż współudział czy choćby wiedza na temat planów żony w przeprowadzeniu takiej transakcji jest prawie na pewno wykluczony… inaczej byłoby to niezwykłą głupotą, w co trudno uwierzyć racjonalnie myślącemu człowiekowi 🙂 A dla samego prezesa taki incydent miałby prawdziwie dewastujący wpływ na reputację oraz dalszą karierę.

    1. trystero (Post autora)

      @ wszyscy

      Kashya Hildebrand wyjaśnia motywy stojące za transakcją i oferuje krótki poradnik insider trading:

      http://www.videoportal.sf.tv/video?id=bbeadca2-4597-4392-bcbe-be558ababc38

  16. lesserwisser

    Jak wszyscy, to wszyscy, wierzymy jej na słowo.

    Ale zawsze znajdzie się jakiś Tomasz Niewierny, któren będzie próbował twierdzić, że tą pogadanka Kashka jeszcze pogrąża starego. Niedowiarek mówi wprost, nie z namy te numery, bo my je znamy, i nie kupuje tych bajerów (jak on twierdzi)!

    http://singstock.com/world/kashya-hildebrand-speaks-%E2%80%93-sinks-hubby/

  17. Julka

    Są prostu cwańsze od męskiego tradingu;)

  18. Julka

    Panie Zalewski, zjadłam wyraz, periodycznie. Tomek, rozluźnij się;)

  19. kszysiu

    Taki człowiek powinien być poza wszelkimi podejrzeniami. Nie może być w takiej sprawie miejsca dla jakichkolwiek niejasności. Pełnił funkcję publiczną i miał dostęp do poufnych informacji. Chyba można oczekiwać, że osoby z gazylionową pensją jednak będą się jakoś zachowywać.

    Ja jednak uważam, że to i tak jest sukces ich kraju. Podoba mi się że tego człowieka usunięto. Przekroczył cienką granicę i tyle.

    Pamiętam sprawę z szefem KNF. Był (miał być?) zaangażowany w podmiot (z zyskiem), który teoretycznie powninien nadzorowany. Szwajcar to przy nim nic nie zrobił, jeżeli mowa o konflikcie interesów;)

    polecam:
    http://ngi24.pl/article/117/prywatne-interesy-stanislawa-kluzy-szefa-knf

    W polsce, to nigdy by nie wypłynęło.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *