Tajemnice inwestycyjnej literatury , część 5

Cieszę się, że ten temat jest tak żywo odbierany i mam nadzieję, że tchnie w inwestorach nieco ożywienia i refleksji. Nie planowałem tylu jego odcinków, ale dopisuję kolejne pod wpływem tego co wychodzi w komentarzach 🙂

 

Z moich rozmów i obserwacji wnioskuję, że bardzo trudno niewprawnemu czytelnikowi odróżnić w literaturze te pomysły i strategie, które choćby w minimalnym stopniu, i zwykle nie bezpośrednio, podszyte są elementami odwołującymi się do jego  intuicji i interpretacji. I nie chodzi tylko o podręczniki do Analizy Technicznej, choć w nich jest tego rodzaju odwołań rzeczywiście sporo, ale za to najprościej identyfikowalnych, i dlatego, a także z powodu popularności, zajmę się przede wszystkim A.T. właśnie.

Oto krótki kurs uczenia się z technicznej literatury giełdowej.

Czytając taką pozycję i trafiając na jakąś koncepcję gry możemy w prosty sposób zidentyfikować jej efektywność i użyteczność dla naszych celów. Robimy to w sposób niezwykle pragmatyczny: przekładamy ją na język praktyki. Czyli odpowiadamy sobie podczas lektury przynajmniej na takie oto 4 pytania:

1. Czy wiem dokładnie i w szczegółach jak określić wszystkie warunki wystarczające by otworzyć pozycję (to wcale nie jest takie oczywiste wbrew pozorom! wie o tym dobrze każdy kto próbował zakodować strategię w system).

2. Jeśli są podane jakieś wskaźniki, szczególnie autorskie, to czy wiem jak je wyświetlić na wykresie lub narysować, wyliczyć.

3. Czy sprecyzowano sposób wyjścia z rynku w sposób możliwy do identyfikacji i liczbowego lub graficznego wyliczenia na wykresie.

4. Czy powyższa metoda wyjścia z rynku zawiera w sobie wszystkie możliwe scenariusze zamknięcia pozycji, a jeśli nie to czy sugerowano jakieś dodatkowe stopy broniące ryzyka lub zysku

O ile po podsumowaniu brak któregokolwiek z elementów to znaczyłoby, że autor prezentowanego w książce/artykule pomysłu zostawia nam miejsce na nasze własne interpretacje, kombinacje i wyczucie. Oczywiście nic w tym zdrożnego, to częsta praktyka, dostajemy pomysł, nierzadko oryginalny, do własnej obróbki, usprawnienia, zabudowania. Trzeba mieć jednak pełną tego świadomość w trakcie lektury! Lub najlepiej jeszcze przed. Oczekiwanie gotowców i utyskiwanie na taką czy inną treść musi mieć w tym wszystkim racjonalne granice. A.T. nie jest dyscypliną naukową, którą da się zapisać w gotowe prawa i hipotezy. W pewnym momencie i tak staniemy przed kwestią dokonania wyboru: czy idziemy drogą pełnej kwantyfikacji ilościowej czyli Q.A. – Quantitative Analysis – Analiza Ilościowa (systemy, algorytmy) czy zdamy się na własną intuicję (discretionary trading – trading intuicyjny).

Skąd wiadomo że przedstawiona w konkretnej książce strategia czy narzędzie działa, że zawiera w sobie przewagę? Samo tylko opisanie jej w literaturze NIE gwarantuje bowiem niczego. Jeśli nie widnieją obok żadne statystyki, co zwykle jest raczej określoną powodami normą, to oczywiście sami musimy to sprawdzić i przewagę znaleźć, zidentyfikować, zweryfikować.

Jakież to powody? Otóż po części wynikają one z 4 punktów powyżej czyli pewne elementy całej strategii albo nie istnieją (bądź wcale bądź tylko w owym książkowym opisie) i są kwestią dalszej kreatywnej pracy i pomysłowości użytkownika albo są na tyle intuicyjne, że przedstawić ich ani przetestować nie sposób. Co oznacza, że ich użycie skazuje nas albo na dorobienie brakujących elementów (na przykład stopów) albo na każdorazowe posługiwanie się brakującym miejscu własnym wyczuciem i intuicją.

Istnieje dodatkowo jeszcze jedna pułapka, o której pisałem wcześniej: quasi-obiektywne narzędzia jak choćby klasyczne formacje techniczne albo Elliott. Pomimo tego, że dostajemy w książce dokładne instrukcje jak się nimi posługiwać i jak je wyznaczać to każdy z użytkowników musi posłużyć się (często nieświadomie) własną intuicją przy ich rysowaniu. Dlatego właśnie oznaczenia fal nie pokrywają się u wielu inwestorów jednocześnie. Bądź też każdy widzi aktualnie czy w przeszłości tylko taką formację jaką chce zobaczyć, niemalże osobistą, i niekoniecznie będzie tak samo wyrysowana (czy w ogóle nawet zaistnieje) jak u innych.

W kolejnym wejściu pozwolę sobie skomentować gościnny wpis Lesserwisera a tymczasem:

Wszystkim życzę w te Święta zdrowego optymizmu, dobrego humoru oraz samych najprzyjemniejszych uniesień smakowych i duchowych!

******** Kat ****************

[Głosów:0    Średnia:0/5]

3 Komentarzy

  1. vinc

    HFT od nowego roku.. ciekawe jak lucek sobie z tym poradzi:)

    Sondaże mówią , ze raczej z luckiem nie mają szans..bo to człowiek legenda, ide o zakład , ze nawet w okrsesie tzw, przejściowym bedzie miał ponadprzeciętne zyski 🙂
    W nowym roku życzę wszystkim zeby NIE ZOSTALI literatami , choć pewnie łatwiej z tego wyżyć niż z kontraktów 🙂

  2. Lucek

    “Sondaże mówią , ze raczej z luckiem nie mają szans..bo to człowiek legenda, ide o zakład , ze nawet w okrsesie tzw, przejściowym bedzie miał ponadprzeciętne zyski ”

    Sondaże?
    Idę o zakład, że twoje IP bedzie mi się wyświetlało najczęściej w statystykach.
    Bo nie ma to jak podglądactwo, gdy żenidło za małe do zabawy, no nie, vinc?

    http://luckimokiem.blogspot.com/

  3. Alicja

    @ Lucek

    Nareszcie 🙂 Twoje rybki też będę obficie karmiła, aż staną się tłustymi makrelami 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *