Świąteczna (nieoptymalna) alokacja zasobów

Mam nadzieję, że nikt nie nazwie mnie Grinchem ale nie mogłem zignorować fantastycznego tematu zasygnalizowanego w jednym z porannych raportów analitycznych.

Święta to czas dawania i otrzymywania prezentów. Także tych kompletnie nietrafionych: brzydkich krawatów, obciachowych swetrów i nudnawych książek. Za każdym nietrafionym prezentem kryje się nieodgadnięcie preferencji obdarowywanego, który inaczej rozdysponowałby zasoby (pieniądze) wykorzystane przez obdarowującego na nietrafiony prezent.

Z ekonomicznego punktu widzenia takie zjawisko nazywa się zbędną stratą społeczną (deadweight loss). Jeśli obdarowujący wydaje 100 złotych na nietrafiony prezent, który obdarowywany wycenia na 60 zł to pozostałe 40 zł stanowi zbędną stratę społeczną.

Na początku lat 90’ ubiegłego wieku Joel Waldfogel, pracujący wtedy na Yale University, postanowił zmierzyć rozmiary zbędnych strat społecznych związanych z wręczaniem prezentów. Wśród studentów uniwersytetu przeprowadził dwa sondaże. Osiemdziesięciu sześciu i pięćdziesięciu ośmiu uczestników poproszono o podanie kwoty, którą ich zdaniem wydano na świąteczne prezenty dla nich. W pierwszym sondażu poproszono uczestników o podanie o kwoty, którą byliby w stanie zapłacić za wszystkie te prezenty. W drugim sondażu poproszono uczestników by podali jaką kwotę byliby gotowi zaakceptować zamiast prezentu.

Waldfogel podaje, że w pierwszym sondażu pytano o maksymalną kwotę, którą respondenci byliby gotowi zapłacić za otrzymane prezenty a w drugim sondażu o minimalną kwotę (gotówki) respondenci byliby w stanie zaakceptować zamiast prezentów. Co się okazało?

Respondenci byliby gotowi zapłacić za prezenty średnio 71,5% kwoty, którą ich zdaniem zapłacili obdarowujący. Z drugiej strony respondenci zaakceptowaliby średnio 91% kwoty wydanej na prezenty zamiast samych prezentów.

Z tego prostego badania wynika, że zbędna strata społeczna związana z nietrafionymi prezentami sięga od 10% do 30% wartości wszystkich wręczanych prezentów. Można zauważyć, że na wyniki badania wpłynął najprawdopodobniej efekt posiadania (endowment effect) czyli skłonność ludzi do przypisywania większej wartości przedmiotom, które są ich własnością.

Myślę, że hipoteza, iż wskutek nietrafionych prezentów przeciętny prezent wart jest dla obdarowywanego od 10% do 30% mniej niż kwota, za którą został kupiony, nie wydaje się nierealistyczna. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że w 2011 roku Polacy mają zamiar wydać ponad 10 mld złotych na świąteczne prezenty to konsekwencje tej hipotezy pokażą się w całej okazałości: od 1 mld do 3 mld zbędnych strat.

Czy to wystarczający powód by przyłożyć się do wybierania świątecznych prezentów? Szczerze mówiąc: nie sądzę. Myślę, że jeśli kogoś nie przekonają argumenty ‘emocjonalne’ (chcę wręczyć trafiony prezent bo cenię obdarowywanego) to argumenty ‘ekonomiczne’ też okażą się nieskuteczne.

W sondażu Waldfogel poprosił także respondentów o podanie swoich podstawowych danych demograficznych oraz danych demograficznych wręczających prezenty. Na podstawie tych danych stwierdził, że najbardziej ‘efektywnymi’ prezentami były prezenty od najbliższych członków rodziny i bliskich przyjaciół. Najmniej ‘efektywnymi’ (generującymi największą zbędną stratę społeczną) były niegotówkowe prezenty od dalszych członków rodziny. ‘Efektywność’ prezentu zmniejszała się także ze wzrostem różnicy wieku pomiędzy obdarowującym a obdarowanym.

Otóż, trudno nie interpretować tych danych inaczej, niż jako argument za prezentami gotówkowymi lub przypominającymi gotówkę (bonami, kuponami). Na ‘efektywność’ prezentów gotówkowych i quasi-gotówkowych zwracał uwagę znany ekonomista behawioralny Dan Ariely.

Na zakończenie warto podkreślić, że idealnie dobrany prezent może generować nadwyżkę społeczną. Może się tak zdarzyć gdy obdarowujący wręcza prezent, którego wartości wskutek niedoboru informacji, obdarowywany nie mógł realistycznie wyznaczyć. Oczywiście powyższe rozważania pomijają sentymentalną wartość prezentów – tę jednak posiadają zarówno prezenty trafione jak i nietrafione.

Ukłony: F.D. za zwrócenie uwagi na raport Citi Handlowego.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

8 Komentarzy

  1. Krzysztof

    Przy całym szacunku dla autora chciałbym zwrócić uwagę, że próbka (grupa studentów) wybrana do testów jak bardzo mało wiarygodnym źródłem informacji. Od dawien dawna studenci niezależnie od uczelni i rejonu nie należą do rozrzutnych i na ostatnim miejscu w ich “potrzebach życiowych” jest dawanie prezentów.

    A tak w mojej rodzinie, dosyć licznej, kilkupokoleniowej już dawno ustalono że NIE MA PREZENTÓW DLA DOROSŁYCH. Prezenty dostają wyłączmie dzieci od “prawdziwego Mikołaja”. Prezenty są wybierane wyłącznie z listów, które dziatwa wcześniej pisała i wysłała do Mikołaja.

    1. trystero (Post autora)

      @ Krzysztof

      Nie wiem czy miałeś na myśli mnie czy profesora Waldfogela 🙂

      Od dawien dawna studenci niezależnie od uczelni i rejonu nie należą do rozrzutnych i na ostatnim miejscu w ich „potrzebach życiowych” jest dawanie prezentów.

      Rzecz w tym, że stosunek do dawania prezentów nie miał większego wpływu na wynika badania. Jeśli już to stosunek do otrzymywania prezentów. Ale o to też nie chodzi. Chodzi o to, że jeśli dałbyś wujkowi swoją wypłatę i on zamiast Ciebie ustaliłby budżet domowy to na 99.9% nie byłby to równie optymalny budżet domowy co ustalony przez samego Ciebie.

      Dokładnie to samo dzieje się z prezentami a Waldfogel jako pierwszy zmierzył tego rozmiary.

  2. lesserwisser

    Praktycznie co roku, tuż przed Gwiazdką, pojawia się, jak feniks z popiołów, kwestia deadweight loss, analizując skutki nietrafionych i/lub niechcianych prezentów.

    “Z ekonomicznego punktu widzenia takie zjawisko nazywa się zbędną stratą społeczną (deadweight loss).”

    Niestety polska Wiki, zastosowała niezbyt trafne tłumaczenie, tak jakby była również niezbędna strata społeczna. Lepiej zerknąć do anglojęzycznej Wiki, gdzie jest to dużo dokładniej i lepiej opisane. No i podane są nazwy alternatywne (chyba bardziej adekwatne): excess burden oraz allocative inefficiency.

    http://en.wikipedia.org/wiki/Deadweight_loss

    dead-weight -znaczy bowiem nadmierne obciążenie, zbędny balast, ograniczająca uciążliwość.

    Mając powyższe na uwadze zastanówcie się, proszę, czy w przypadku darowanego prezentu, to rozumowanie (nadwyżka konsumenta) może mieć zastosowanie?

    1. trystero (Post autora)

      @ lesserwisser

      Zbędna strata społeczna to przyjęte tłumaczenie sformułowania deadweight loss.

  3. Krzysztof

    2.Dnia 2011.12.22 22:11, trystero napisał:
    @ Krzysztof
    Nie wiem czy miałeś na myśli mnie czy profesora Waldfogela

    Na myśli miałem zarówno Ciebie jak i profesora Waldfogela. Nie zamierzałem i nie zamierzam kwestionować wniosków jakie zostały wyciągnięte z badań. Znam dobrze z autopsji problem nietrafionych prezentów pod choinkę. Dlatego kilka lat temu w mojej rodzinie problem rozwiązano w bardzo prosty sposób jak opisałem wyżej.
    Moje wątpliwości wzbudziło rozciągnięcie wyników podanych w % na całe społeczeństwo na podstawie badań przeprowadzonych na określonej grupie społeczności i rozciągnięcie wyników na pozostałe grupy. Zastrzeżenia dotyczą nie samego problemu lecz jego % rozkładu. To co np. studencji w dużym stopniu aprobowali (otrzymanie kwoty pieniędzy), dla mnie i sądzę dla wiekszości społeczeństwa, które ma ustalony i w miarę stabilny byt byłoby nie do przyjęcia.

  4. lesserwisser

    @ Trystero

    “Zbędna strata społeczna to przyjęte tłumaczenie sformułowania deadweight loss.”

    Toć wiem, ale mi się ono zupełnie nie podoba, już raczej wolałbym “nadmierne obciążenie”. Zauważ, że każde z tych okresleń podkreśla troche inny aspekt tego zagadnienia (spogląda na nie pod innym kątem). To samo zreszta jest z trzecim wariantem – nieefektywnością alokacyjną.

    Problem, który starałem sie zasygnalizować, polega na tym, że rozpatrujemy kwestie owej straty (wielkość nadwyżki konsumenta przy alokacji niedoskonałej), to spoglądamy z punktu widzenia nabywcy, który wydał swoje własne pieniądze na zakup czegoś.

    Natomiast w przypadku nieoptymalnego prezentu, pieniądze na jego zakup wydaje ktoś inny, ale to nie on ocenia jego przydatność, i to czy i w jakim stopniu zmarnowano forsę wydana na zakup owego podarunku. Te stratę ocenia obdarowany, ktory nic nie traci, najwyżej nie zyskuje tyle ile się spodziewał. Weług mnie jego rozczarowanie nie jest wcale tożsame, ze stratą społeczną, bo na zakupie prezentu zarobil jego producent, transportowiec, handlowiec i państwo na podatkach.

    Ja gdybym dostał w prezencie model samochodu – Jaguara zabawkę to bym był niezadowolony, gdyż nie mam syna, ani nie doczekałem sie jeszcze wnuków. Mialbnym wiec problem co zz nim zrobic, chyba z czasem byłby na prezent dla jakiegos wnuka znajomych.

    Gdybym zaś mial szczęście dostać w prezencie prawdziwego Januara, to nawet jak bym nie miał prawa jazdy, ani na opłacenie jego ubezpieczenia, to bym sie cieszył a nie martwił, bo zawsze mógłbym go nieźle sprzedać. Ba, nawet jakby nie jeżdził, to by nieźle kłuł w oczy sąsiadów i gites.

    Natomiast z punktu widzenia ogólnospołecznego “strata” związana z zakupem Jaguara, dla osoby który nim jeździ byłaby niewspółmiernie
    wieksza niż wydatek na modelik tegoż Jaguara, który byłby podobnie zbyteczny dla danej osoby.

    Myślę, że w miare jasno wyłożyłem to o co mi chodziło.

    1. trystero (Post autora)

      @ lesserwisser

      Zbędna strata społeczna jest wynikiem nieefektywnej alokacji zasobów. To jakby skutek i przyczyna.

      Mnie się to tłumaczenie nie podoba przez przymiotnik ‘społeczna’. Akurat zbędna i strata dobrze oddają deadweight loss.

      Strata w przypadku nietrafionego prezentu bierze się stąd, że przy tym samym rezultacie dla wręczającego prezent można uzyskać różne wyniki dla obdarowanego. Jeśli obdarowany wycenia prezent na 70% kwoty zapłaconej przez wręczającego a możemy sobie wyobrazić sytuację, w której inny prezent wyceniłby na 100% kwoty zapłaconej przez wręczającego to owe 30% to właśnie zbędna strata wynikająca z błędnej alokacji zasobów. To akurat jest całkiem logiczne.

  5. Sigurius

    Ariely o tym pisał:
    http://danariely.com/2011/12/17/is-it-irrational-to-give-gifts/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *