Nie znam autora świetnego zdania, że człowiek nie żyje wystarczająco długo, żeby miał okazję popełnić wszystkie błędy, ale niestety żyjemy wystarczająco długo, żeby oglądać powtarzającą się historię. W przypadku giełd historia lubi wracać, jako farsa.

W 2008 roku pisałem jedną z pierwszych notek na blogach, gdy przez świat przelewały się fale krytyki Rezerwy Federalnej i oklasków dla Europejskiego Banku Centralnego:

…lubię czytać to, co w przeszłości pisano o wydarzeniach rynkowych w prasie, zwłaszcza w momentach ważnych przesileń. Ostatnio przeglądałem artykuły prasowe z przełomu wieku, kiedy na rynku walutowym dynamicznie przeceniano euro … Teksty z tego okresu pełne są analiz błędów Europejskiego Banku Centralnego i kwiecistych opisów geniuszu amerykańskiej Rezerwy Federalnej

Deja vu? Oczywiście od marca 2008 roku zmieniło się na rynkach wiele, ale po czterech latach znów przerabiamy komedię, w której czymś stałym jest dokonywanie selektywnej chłosty na władzach banków centralnych. Stałym elementem są również oklaski, jeśli w gospodarce zaczyna dziać się lepiej. Wówczas w cień odchodzą krytycy, którzy krzyczeli najgłośniej a ich miejsce zajmują optymiści.

Ostatnio karta odwróciła się na rzecz szefa amerykańskiej Rezerwy Federalnej, którego zaczyna się chwalić i za podjęte działania i za efekty, jakie są widoczne w danych makro. Wystarczyło nieco lepszych odczytów z rynku pracy i z rynku nieruchomości w USA, by w mediach nastąpił wysyp zdań mówiących, iż Ben Bernanke ma sukcesy i w przeciwieństwie do przedstawicieli Europejskiego Banku Centralnego potrafił przekonać polityków do pewnych działań, które przynoszą owoce.

Zauważyliście Państwo, że w ostatnim czasie, jakby mniej cytatów z pp. Roubiniego, Taleba i innych, którzy byli największymi krytykami polityki prowadzonej przez Fed pod wodzą „helikopterowego Bena”? Oczywiście oni nie zniknęli a dane wcale nie są tak optymistyczne, jak rysuje nowa fala komentatorów w różowych okularach, ale lokomotywa medialna jedzie już po innym torze i mniej jest zapotrzebowania na kasandryczne komentarze do kolejnego, recesyjnego odczytu z gospodarki amerykańskiej.

Osoby, które są na rynku dłużej niż jedną bessę miały okazje przyzwyczaić się do tych magicznych ozdrowień wśród teleekspertów, ale krócej obecni mogą czuć się zmieszani. Przecież miało być tragicznie. Fed słał kasę do kolesi z banków, którzy spekulowali na ropie i akcjach a w realnej gospodarce było tylko gorzej. Świąteczna litość nie pozwala mi cytować po nazwisku kilku polskich ekspertów, którzy walczyli o ilość cytowań skrajnie kontrowersyjnymi tezami. Chciałbym wierzyć, że robili to dla oglądalności, ale boję się, że naprawdę, tak myśleli. W sumie nie wiadomo, co gorsze – cynizm czy brak pokory.

Ciekawostką zmiany akcentów w medialnym przekazie na temat szefa Fed jest to, że to klasyczny przykład łaski pańskiej dosiadającej bardzo pstrego konia. Wystarczy kilka słabszych odczytów lub jakieś kolejne wahnięcie w nastrojach, by władze Fed znów stanęły pod pręgierzem medialnych ekspertów, którzy będą krzyczeli swoje „a nie mówiłem”. Szczęśliwe telewizje będą zapraszały autorów najmocniejszy ocen i z lubością wybijały na czołówki zdania, które trafią później do serwisów giełdowych a – przy naprawdę mocnej tezie – wybiją się poza niszę informacji giełdowych.

Na koniec świąteczna ciekawostka, dla osób, które nigdy nie słyszały komputerze ekonomicznym Billa Phillipsa:

http://www.youtube.com/watch?v=rVOhYROKeu4

[Głosów:0    Średnia:0/5]

4 Komentarzy

  1. Dapi

    Jaki odbiorca takie media ?
    Wszyscy maja pracę zgodnie z cyklem gospodarczym :).
    Przynajmniej jest sprawiedliwie 😉 a nie tak, że raz trafiony guru baluje do końca życia.

  2. astanczak (Post autora)

    > Wszyscy maja pracę zgodnie z cyklem gospodarczym :).

    Znaczy, gwiazdorzy jednego trendu.

  3. WTF

    Taleb “gwiazdorem jednego trendu”???

    ludzie, zacznijcie choc troche czytac, bo sredniowieczem zalatuje mi od tego bloga…

  4. deli deli

    Otoczenie giełdowe, tutaj w ostrej ocenie autora wpisu, będzie usprawiedliwione jeśli przyjmiemy, źe poddaje się podobnym skrajnościom wespół z rynkiem giełdowym w kołowrocie czasu.
    Chcę zobaczyć więcej, sztaby analityczne funduszy ze zdolnością wyprzedzania zdarzeń rynkowych.
    To, źe ich nie widzę, rozumiem dwojako, albo ich nie ma, albo objęte klauzulą tajności.
    A jeśli ich nie ma to stworzyć współczesny język astrologii dla potrzeb rynku, stworzyć testy rekrutacyjne dla analityków do badania poziomu intuicji i społecznej odpowiedzialności.
    Wtopiłem oczy w światełko ulubione na choince i to wszystko sobie zaraz pomyślałem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *