Ekspozycja na zdarzenie kredytowe we Włoszech

Nouriel Roubini prognozuje, że istnieje wysokie prawdopodobieństwo utraty przez Włochy dostępu do rynkowych źródeł finansowania. Roubini sugeruje, że jeśli wtedy Włochy nie uzyskają oficjalnej pomocy finansowej to istnieje istotne ryzyko restrukturyzacja zadłużenia.

Powyżej możecie obejrzeć wywiad, w którym Roubini dzieli się swoimi opiniami o przyszłości strefy euro. Warto w tym miejscu odświeżyć opisane na blogu Roubiniego wydarzenie ze stycznia w 2006 roku, w czasie szczytu w Davos. Roubini wygłosił prezentacje w ramach dyskusji o strefie euro, w której zasugerował, że Włochy mogą skończyć jak… Argentyna. Włoski minister gospodarki Tremonti skomentował uwagi Roubiniego zdaniem ‘Wracaj do Turcji!’

Jakie konsekwencje miałoby zdarzenie kredytowe na włoskim długu publicznym? Podtrzymuję swoją opinię z lipca 2011 roku: ewentualne zdarzenie kredytowe we Włoszech zmieni bieg historii strefy euro.

Wystarczy spojrzeć na poniższy wykres:

Za NPR

Jak wygląda ekspozycja na zdarzenie kredytowe na włoskim długu publicznym? Nietrudno się domyśleć, że najbardziej narażone są włoskie banki, a wraz z nimi kredytodawcy włoskich banków. Także francuskie banki posiadają istotną ekspozycję na włoski dług rządowy:

Za FT Alphaville

W niektórych artykułach można znaleźć dane o ekspozycji na Włochy obejmujące dług publiczny, sektora finansowego i dług prywatny:

Za Reuters

Moim zdaniem bardziej czytelne jest przedstawianie danych z uwzględnieniem ekspozycji na poszczególny typ długu. Obecnie zagrożony wydaje się dług publiczny i dług sektora finansowego (wskutek jego ekspozycji na dług publiczny). Tym co może niepokoić instytucje finansujące włoski sektor prywatny jest ewentualne wyjście Włoch ze strefy euro.

Za Reuters

Rozważając skutki ewentualnego zdarzenie kredytowego we Włoszech warto mieć na uwadze jeszcze jeden szczegół: Włochy mają finansować około 20%  europejskiego funduszu ratunkowego (EFSF – Europejskiego Instrumentu Stabilności Finansowej).

Za BarCap

Wielkość włoskiego długu publicznego i skala zaangażowania w niego europejskiego sektora bankowego wskazuje, że ewentualna restrukturyzacja włoskiego zadłużenia byłaby wydarzeniem o porównywalnych skutkach co upadek Lehman Brother. Czy wyobrażacie sobie na przykład 30% redukcję włoskiego długu w ramach restrukturyzacji?

Przy analizowaniu potencjalnych konsekwencji zdarzenie kredytowego we Włoszech duże znaczenie ma fakt, że samo wystąpienie tego wydarzenia i jego kształt będą wynikiem decyzji politycznych a nie rynkowych. Dlatego byłbym bardzo ostrożny w uwzględnianiu tego wydarzenia w strategiach inwestycyjnych tak długo jak długo nie dysponuję narzędziami do prognozowania zachowań europejskiej klasy politycznej.

 

[Głosów:0    Średnia:0/5]

17 Komentarzy

  1. Szutnik

    W uzupełnieniu: bardzo fajny kalkulatorek Reutersa, obrazujący bank stress test.
    Można sobie popatrzeć na to, jak haircut na obligacjach wpłynie na kapitały banków:
    http://graphics.thomsonreuters.com/11/07/BV_STRSTST0711_VF.html

    1. trystero (Post autora)

      @ Szutnik

      Dzięki za link. Sprawdziłem skutki 30% strzyżenia na włoskim długu. Przy Tier 1 na 7% europejskie banki potrzebowałyby około 80 mld EUR.

  2. _dorota

    Ciekawostka, która pokazuje, jak głęboki problem mają Włosi: wykres podaży pieniądza w ich kraju
    http://www.telegraph.co.uk/finance/comment/ambroseevans_pritchard/8887193/The-great-euro-Putsch-rolls-on-as-two-democracies-fall.html

    1. trystero (Post autora)

      @ dorota

      Takie wykresy sugerują, że rok 2012 może być równie ciekawy co rok 2008.

  3. sajnek

    http://www.economist.com/blogs/freeexchange/2011/11/understanding-euro-crisis

    Taka tam lekturka w wolnej chwili

  4. _dorota

    @ Trystero
    dlatego zastanawiam się, jakie warunki muszą zaistnieć, żeby w Europie nastąpił nie tyle “credit” co “liquidity crunch”.

    Jeżeli Niemcy będą usilnie sprzeciwiali się dodrukowi w strefie euro (a są opinie, że rozważają restytucję marki i QE w eurozonie może nie być w ich polu zainteresowania), to ryzyko takiego scenariusza mocno się zwiększy. Tym bardziej, że nawet w eurozonie pozostając są QE przeciwni. Pytanie, jak długo, jakie wydarzenia zmienią ich nastawienie.

    1. trystero (Post autora)

      @ dorota

      Ważne jest to na ile niemiecka elita polityczna zdaje sobie sprawę, że duża część ostatnich gospodarczych sukcesów Niemiec bezpośrednio wynika z obecności Niemiec w EMU i posługiwania się walutą, której siła jest wypadkową siły Niemiec i słabości peryferii. Zastanawiam się, że czy wśród doradców Merkel jest ktoś kto jej wyjaśni, że przyczyny sukcesu Niemiec są przyczynami porażki Grecji i Włoch.

  5. _dorota

    Oni o tym wiedzą doskonale. Ale to już przeszłość, a decyzja musi dotyczyć przyszłości, iść krok dalej – eurozona staje się dla Niemiec obciążeniem. Pytanie brzmi, czy restytuując markę Niemcy zyskają na tym per saldo.

    Przywrócona marka niemiecka będzie silna -> przyciągnie kapitały (już teraz widać to na bondach) -> umożliwi poluzowanie polityki monetarnej -> to złagodzi skutki negatywnego bilansu handlowego (wywołanego mocną marką).
    Składa się w całość moim zdaniem.

  6. PolishGekko

    Offtopic, Polecam artykuł “głównego analityka” Xelion ….

    http://www.pb.pl/2518829,50446,kosmiczny-pomysl-zarzadu-kghm

    Zamieszczam poniżej tylko fragmenty, jesli ktos chce przeczytac jak ten “analityk” “doradca finansowy” 😀 itp. sie osmiesza to mozna przeczytac caly artykul bedacy jedna wielka kompromitacja…

    “Pytanie do KNF: czy to aby nie było manipulowanie kursem? Było, czy nie to pomysł jest bardzo oryginalny. W sytuacji, kiedy rząd zastanawia się, gdzie ciąć wydatki KGHM chce pozbawić budżet części dywidendy. Jeśli Skarb Państwa (główny udziałowiec KGHM) się na to zgodzi to znaczy, że żyjemy w bajkowym świecie albo, że rząd chce sprzedać część akcji KGHM, czyli pozbyć się kury znoszącej złote jajka. Jeśli SP nie chce sprzedawać akcji to sugerowałbym ministrowi skarbu, żeby zastanowił się, czy zarząd jest dobrze obsadzony.”

    Tak jawnej kompromitacji tego Pana, ktory czynni to czesto jednak dawno nie widzialem… CZy on wie co to jest skup w celu umorzenia? Wie jak wyglada ten proces? Z tego co mi wiadomo to w USA wicej cashu jest zwraanych do wlascicieli za pomoca skupu niz a pomoca dywidendy, ale widze ze dla znawcy wszystkiego czyli niczego to jest bardzo oryginalny pomysl. Chyba nawet na maklera w literaturze obowiazkowej jest ksiazka o wycenach i zarzadaniu wartoscia przedsiebiorstwa a kim sa Ci marni maklerzy w porownnaniu do “głownego analityka Xelion” Piotra “guru leszczy” Kuczynskiego….?? Rece opadaja…

  7. Adam Duda

    -Dorota.
    ” to złagodzi skutki negatywnego bilansu handlowego ”

    negatywnego czy pozytywnego.

    Niemcy osłabiać swoja walute poprzez dodruk mogli już przed wproawdzeniem Euro. Przecież mogli drukować marki.

    Sek jednak w tym, żeby Ci do których sie sprzedaje eksport nie mogli osłabiać własnej waluty, a co za tym idzie być poprzez relatywne obniżenie płac stać sie konkurentem. I tutaj Euro się dla Niemiec sprawdziło.

    Dla niemiec Euro jest relatywnie słabe, a dla ich klientów Euro jest relatywnie mocne. Oczywiscie do czasu. Do tego czasu 😉

  8. _dorota

    “” to złagodzi skutki negatywnego bilansu handlowego ”
    negatywnego czy pozytywnego.”

    Zakładam, że marka niemiecka byłaby silną walutą, więc bilans handlowy (obroty towarowe) musiałby być dla Niemiec ujemny. Natomiast przepływy kapitałowe byłyby silnie dodatnie. Jeżeli zagranica będzie kupować nie tylko walutę, ale także denominowane w niej bundy, to jeszcze bardziej niż teraz zmniejszy ich rentowność. Dałoby to silnego “kopa” gospodarce niemieckiej.

    Absolutnie zgadzam się z twierdzeniem, że euro się dla Niemiec sprawdziło. Rzecz w tym, że kiedyś nie było potrzeby wspomagania pigsów. Teraz niemiecka obecność w eurozonie staje się (chyba, tak przypuszczam) per saldo nieopłacalna.

    Krótko mówiąc – “wycyckali” resztę eurozony i teraz ją porzucą 🙂

  9. Bebok

    Witajcie,
    przepraszam że zaśmiecam blog pytaniem, ale nie potrafię znaleźć na nie odpowiedzi: na czym polega zacieśnianie fiskalne?

    np.: “Osiągnięcie tego celu wymagać będzie zacieśnienia fiskalnego na poziomie 0,5-1 proc. PKB w dodatku do wcześniej ogłoszonych środków” – głosi komunikat.”

    nie wiem od której strony patrzeć na ten problem – czy chodzi o podwyżkę podatków, żeby państwo miało więcej, czy o jej obniżkę żeby to sektor prywatny stymulował popyt?
    Dziękuję z góry za odpowiedź i pozdrawiam

  10. lesserwisser

    @ Bebok

    Pytania to nie w tym wątku, należy je kierować do (Oskara) Kolberga. 🙂

    Ale mr Google, też daje odpowiedź:

    “Osiągnięcie tego celu wymagać będzie zacieśnienia fiskalnego na poziomie 0,5-1,0 proc. PKB w dodatku do wcześniej ogłoszonych środków (m.in. zwyżki podstawowej stawki VAT-u, likwidacji niektórych przywilejów emerytalnych, reguły wydatkowej – red.).

    Już cieplej?

  11. _dorota

    @ Bebok

    Co to jest zacieśnianie fiskalne: wyjdźmy od definicji polityki fiskalnej
    http://www.nbportal.pl/pl/commonPages/EconomicsEntryDetails?entryId=124&pageId=608

    Tak więc zacieśnianie oznacza (w uproszczeniu) zmniejszenie deficytu…i tutaj powstaje problem: deficytu budżetowego czy deficytu sektora finansów publicznych?
    Różnica jest znacząca:
    http://minwestycje.net/2011/01/czym-jest-deficyt-sektora-finansow.html

    Z komunikatu, który cytujesz, to nie wynika.

  12. Bebok

    @lesserwisser @_dorota: bardzo dziękuję! 🙂

  13. kajet

    Świetna synteza. Na Zerohedge było wyliczenie, z którego wynikało, że w skrajnym scenariuszu (bankructwo Hiszpanii, Włoch, Portugalii, Grecji, konieczność całkowitego sfinansowania długu tych krajów przez europejskie mechanizmy “pomocowe”, Francja traci rating AAA i wypada z gry) Niemcy będą musieli wybulić 315% swojego PKB. Oczywiście wyliczenie czysto teoretyczne, Niemcy nie dadzą nikomu takiej karty kredytowej (nie mówiąc o tym, że nikt im tyle nie pożyczy).

  14. gared

    Ja również chciałem zaśmiecić bloga pytaniem bardziej z teorii ekonomii niż z praktyki finansów: z czego wynika wzrost podaży pieniądza w gospodarce (agregaty m1, m2)? Oczywiście jest on związany z nominalnym wzrostem PKB, jednak chyba nie tylko? Porównując wzrost podaży pieniądza w USA ze wzrostem nom. PKB na pierwszy rzut oka wydaje się, że rosła ona szybciej (po 2009 można to tłumaczyć QE, a wcześniej?) Z góry dzięki za rozjaśnienie tej kwestii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *