Inwestowanie kwantytatywne: znaj swoją bazę danych

W najbliższym czasie chciałbym sporo napisać o inwestowaniu kwantytatywnym, w znaczeniu, które nadał temu terminowi Richard Tortoriello w książce  Quantitative Strategies for Achieving Alpha. W dużym uproszczeniu inwestowanie kwantytatywne polega na tym, że z całego uniwersum spółek wybiera się określoną ilość (najczęściej odsetek całego zbioru) o najwyższym wskaźniku lub wskaźnikach (fundamentalnych lub technicznych) i buduje z nich portfel. Co jakiś czas (kwartał, miesiąc) rebalansuje się portfel. Na przykład: ze wszystkich spółek WGPW na początku każdego kwartału wybieramy 5% spółek o najniższym wskaźniku cena/zysk, tak stworzony portfel utrzymujemy przez kwartał.

Być może powinienem zacząć cykl tekstów od szerokiego wstępu do tego typu strategii inwestycyjnych. Myślę jednak, że kwestia, którą poruszę będzie dobrym zwiastunem serii. Zamierzam bowiem pokazać, że nawet w inwestowaniu kwantytatywnym należy liczyć na intuicję inwestora. Zwrócę także uwagę na fundamentalne znaczenie bazy danych przy konstruowaniu tego typu strategii inwestycyjnych.

Popatrzcie na poniższy wykres. Przedstawia rzeczywiste krzywe kapitału dwóch strategii kwantytatywnych o codziennym rebalansowaniu portfela, z okresu dwóch ostatnich lat na WGPW. Do portfela trafiały 3 spółki najwyżej sklasyfikowane w rankingu jednego ze wskaźników technicznych (cenowych). Badanie uwzględnia prowizje.

Czym różnią się te strategie? Otóż, w jednej z nich ręcznie wykluczyłem w filtrze 5 spółek, które przeprowadziły resplit akcji. Budując strategię kwantytatywną pamiętałem o filtrze spółek groszowych – wykluczałem z badania spółki, których dzienne zmiany cen sięgają kilkunastu czy kilkudziesięciu procent choć cena zmienia się o jeden tick (z 8 na 9 groszy na przykład). Filtr obrotu nie zawsze działa na spółkach groszowych ponieważ część z nich ma całkiem spory (jak na małe i średnie spółki) obrót.

Wyniki niebieskiej strategii wydały mi się jednak ‘zbyt optymistyczne’. Korzystałem z bazy Stooq, która uwzględnia prawa poboru, splity i resplity – sądziłem więc, że wyniki strategii nie są generowane przez słabą jakość bazy danych. Po jakimś czasie skojarzyłem, że baza, która uwzględnia splity i resplity nie chroni mnie przed gwałtownymi zmianami cen spółek groszowych opisanymi w akapicie wyżej. Cena spółki, która przed resplitem 50 do 1 wahała się pomiędzy 1 groszem a dwoma groszami (zostałaby odrzucana przez filtr groszowy) po uwzględnieniu resplitu wahać się będzie pomiędzy 50 groszami a 1 złotym (filtr groszowy nie odrzucałby jej). To oznacza, że wyniki strategii byłyby manipulowane przez dzienne zmiany cen kilku spółek na poziomie -50% i +100%. Wyniki czerwonej strategii wykluczają więc 5 spółek z WGPW, które przeprowadziły odwrócony split akcji – są o połowę słabsze niż wyniki strategii niebieskiej.

Wyraźnie widać więc, że największym przeciwnikiem inwestora kwantytatywnego jest słaba jakość bazy danych. Największym sprzymierzeńcem – intuicja i dbałość o szczegóły.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

24 Komentarzy

  1. blackswan

    fajny tekst trystero, ewidentnie dajesz rade z tymi blogami 😀

    co do przeciwnikow inwestora kwantytatywnego, to wg mnie jest to zmiennosc – widac ze probke danych wziales z okresu wzrostow o relatywnie niewielkiej zmiennosci wobec czego wyniki generowane na portfelu faktycznie mozna poprawiac przez odpowiednie filtrowanie. Ciekawe jak by wygladaly krzywe kapitalu dla odpowiednio filtrowanych portfelow na rynkach bardzo zmiennych i spadajacych

  2. [bossa.pl]

    Problem jest w tytule. Pojęcie inwestowania kwantytatywnego właściwie nie istniej w polskim języku, bo w Polsce nie znamy szeroko sporu quantitative vs qualitative (pomiędzy ilościowcami a jakościowcami) w podejściu do analizy danych czy zjawisk.

    BTW niezły paradoks – “Największym sprzymierzeńcem [quanta są] intuicja i dbałość o szczegóły”.

    Myślę, że kilku zwolenników analizy jakościowej (na giełdzie będą to ludzie opierający się na intuicji albo szerzej wyśmiewani przez quantów zwolennicy starej szkoły) podpisałoby się pod tym zdaniem śmiejąc się w twarz zwolennikom metod ilościowych.

    1. trystero (Post autora)

      @ bossa.pl

      Hm, to może zrobimy jakąś burzę mózgów by znaleźć polski odpowiednik quantitative investing? Nie ma sporu co do znaczenia terminu to może wypracujemy jakiś konsensus w kwestii nazwy?

      W kwestii paradoksu: ja myślę, że go nie ma. Tak długo jak maszyny (algorytmy) nie potrafią kreować własnych algorytmów tak długo początek quantitative investing leży w kreatywności quanta. Tym co różni quanta od tradycyjnego inwestora jest to, że quant swoje idee, swoją intuicję, obiektywnie testuje (na danych historycznych, no jasne, ale zawsze).

      @ blackswan

      Sama końcówka obejmuje lato 2011 ze skokiem zmienności. Więcej będzie widać gdy będę pokazywał wyniki poszczególnych strategii

      # bazy danych

      Ktoś ma namiary na bazę danych wskaźników fundamentalnych sprzed sierpnia 2008 (wtedy zaczyna się Stooq)? Może być płatna.

  3. [bossa.pl]

    @ trystero

    >Ktoś ma namiary na bazę danych wskaźników fundamentalnych sprzed sierpnia 2008

    try: http://www.tradingeconomics.com/

    1. trystero (Post autora)

      @ bossa.pl

      Miałem na myśli wskaźniki typu C/Z czy C/WK dla poszczególnych spółek (nie wspominając o P/FCF na przykład).

  4. lesserwisser

    @ bossa.pl

    “Problem jest w tytule. Pojęcie inwestowania kwantytatywnego właściwie nie istniej w polskim języku, bo w Polsce nie znamy szeroko sporu quantitative vs qualitative (pomiędzy ilościowcami a jakościowcami) w podejściu do analizy danych czy zjawisk.”

    Tytuł tytułem, problem może i jest ale chyba nie aż taki wieleki, z tym nazewnictwem. Sporu nie ma, bo nie ma, u nas, dyskusji co jest lepsze i czyje bardziej na wierzchu.

    Natomiast wydaje mi się, że warto poprowadzic dyskusję na bossie, w temacie “Co to je(st) q i i czym się to je”.

    Wiążę się to ścisle z poniższą uwagą Trystero:

    “Hm, to może zrobimy jakąś burzę mózgów by znaleźć polski odpowiednik quantitative investing? Nie ma sporu co do znaczenia terminu to może wypracujemy jakiś konsensus w kwestii nazwy?”

    Sporu nie ma bo nie ma dyskusji, natomiast wcale nie jestem przekonany, że jest pełne zrozumienie co do znaczenia tego terminu. Jak będzie to możemy łatwiej znależć konsensus co do najtrafniejszej polskiej nazwy tego “fenomenu”.

    “BTW niezły paradoks – „Największym sprzymierzeńcem [quanta są] intuicja i dbałość o szczegóły”.

    Wprawdzie nie bardzo wiem co znaczy to BTW ( Bardzo To Ważne ? :)) ale też, mnie to ubawiło. Oczywiście w części “intuicja”, bo ze szczegłowością to raczej nie ma co dyskutować.

    PS

    Ciekaw jestem czy Talib wypowiadał się w temacie quantitative investing?

  5. lesserwisser

    @ Trystero

    W kwestii paradoksu, żeby było jasne.

    Moje słowa: “ale też, mnie to ubawiło. Oczywiście w części „intuicja”, nie znaczą wcale, że ja sic nabijam z tego, czyli wyśmiewam, tylko bardziej to że wprawiło mnie tow w dobry humor.

    Raz, że może w tym być sporo prawdy (choć oficjalnie kwanciaki będą usilnie zaprzeczać, że tylko mędrca szkiełko i oko).

    Dwa, że ktoś to wprost napisał ( mniej ważne świadomie czy nieświadomie), co może spowodować, że osoby zafascynowane qi, mogą się żachnąć. A tak naprawdę to ta cała QI strasznie mi przypomina TA, zazwyczaj tak wyśmiewaną przez rakietczyków.

    Ciekawe, że wystarczy zmienić ledwie jedna literkę i mamy rekietczyków, co jest chyba bliższe prawdy. 🙂

    “Tym co różni quanta od tradycyjnego inwestora jest to, że quant swoje idee, swoją intuicję, obiektywnie testuje (na danych historycznych, no jasne, ale zawsze).”

    Jak testuje, wedle algorytmów, to podobno obiektywizuje, czyli obiektywizuje też swoją subiektywna intuicję.

    Jaki jest, Twoim zdaniem, ten mechanizm obiektywizacji subiektywności w przypadku qi?

    1. trystero (Post autora)

      @ lesserwisser

      Jaki jest, Twoim zdaniem, ten mechanizm obiektywizacji subiektywności w przypadku qi?

      Hm, w pewnym sensie w QI w ogóle nie ma subiektywności w znaczeniu tej subiektywności z tradycyjnej TA na przykład. Free cash flow to free cash flow, 10% spółek z najniższym wskaźnikiem P/FCF to P/FCF – tu nie ma żadnej subiektywności, którą znajdziesz w RGR czy diamentach, o liczeniu fal nie wspominając.

      Obiektywizujesz swoje idee: masz pomysł, z intuicji na przykład, że spółki z niskim wskaźnikiem P/FCF będą się zachowywać lepiej niż rynek bo te pieniądze, które generują w końcu podziałają na wyobraźnię inwestorów. Robisz sobie testy za ostatni 10,20,50 lat i sprawdzasz czy historycznie rynek docenia wysoki FCF. Coś takiego w przypadku tradycyjnej TA zupełnie odpada. Większość ludzi korzystających z RGR nie ma danych jaki odsetek kończy się wybiciem w dół, jaki wybiciem w górę, w jakim odsetku jest powrót do formacji i tak dalej.

      Oczywiście, próby zastosowania analizy ilościowej (statystycznej) do klasycznej TA mają miejsce.

  6. gzalewski

    Wydaje mi się, że kazdy kto sam probowal tworzy systemy analizowac dane ma swiadomosc tego jak wazna jest ich jakosc. Przez wiele lat mialem obsesje dobrych danych dlatego nie polegałem na innych zrodlach niz moje, zwlaszcza ze dość szybko bylem w stanie wychwycic błędy.
    Ta intuicja “w wychwytywaniu” to raczej doswiadczenie. Trzeba wiedziec gdzie szukac, albo jakie warunki zdefiniowac, zeby z duzym prawdopodobienstwem wylazł błąd.
    A co do samej nazwy mamy analizę ilościową, wiec jaki jest problem z “inwestowaniem ilościowym”?

    1. astanczak

      > A co do samej nazwy mamy analizę ilościową, wiec jaki jest problem z “inwestowaniem ilościowym”?

      taki, że trzeba odwoływać się do pojęcia inwestowania jakościowego, które jest równie obce.

      1. trystero (Post autora)

        @ astanczak, GZ, pit65

        No właśnie, ten podział ilościowe-jakościowe jest o tyle niefortunny, że w polskim języku ilość jest zawsze kojarzona jako gorsza miara od jakości. Stąd inwestowanie ilościowe źle by się kojarzyło.

  7. pit65

    @less

    Mechanizm obiektywizacji subiektywności kończy sie tam gdzie matymatyka ociera sie o granice swojej liczbowej obiektywności i subiektywność pomaga te granice w pewien sposób wyznaczyć.
    W tym sensie to nie jest obiektywność stricte tylko obiektywność matematyczna ze wszystkimi swoimi ułomnościami.
    Przykładowo
    Skoro odrzuca się trend jako pojećie subiektywne to znaczy ni mniej ni więcej ,że obiektywność matematyczna rozkłada ręce w swej niemocy w tym punkcie, a więc w pewien sposób obiektywnośc mierzona ograniczoną możliwością zapisania określonej rzeczywistości określonym algorytmem jest na wskroś wyborem subiektywnym w pewnym sensie.

    @trystero

    1.Czy baza danych dotyczyła wszystkich spółek na WGPW.
    A jeśli nie.Tzn zawężona została np. do W20 to czy uwzględniłeś mechanizm /bias/ wypadania spółek z indeksu w czasie , a więc mający wpływ na wyniki końcowe.

    2.

    “Obiektywizujesz swoje idee: masz pomysł, z intuicji na przykład, że spółki z niskim wskaźnikiem P/FCF będą się zachowywać lepiej niż rynek bo te pieniądze, które generują w końcu podziałają na wyobraźnię inwestorów. Robisz sobie testy za ostatni 10,20,50 lat i sprawdzasz czy historycznie rynek docenia wysoki FCF. Coś takiego w przypadku tradycyjnej TA zupełnie odpada.”

    A dlaczego odpada:

    Wyniki rebalancingu 4 spółek z W20 /bez korekty spółek wypadniętych po drodze co widać w wynikach poniżej przełomu wieków/ na podstawie 2 subiektywnych wskaźników TA plus filtr na tend spadkowy.

    Profit table
    http://www.bankfotek.pl/view/1106829

    Underwater risk
    http://www.bankfotek.pl/view/1106831

    Equity
    http://www.bankfotek.pl/view/1106832

    CAGR na poziomie 27%.

    Jeśli ktoś chce bardziej “zobiektywizować” wyniki i odrzuca subiektywny trend , a tym samym filtr dla pokazanej ilościowej strategii i woli posługiwać się zamiennikiem w postaci terminu “zmienność” wyniki będa obiektywnie 🙂 gorsze.

  8. pit65

    @astanczak

    Jak to mówią: ilość nie przeradza się automatycznie w jakość 🙂

  9. blackswan

    gut feeling to najlepsza metoda jak sie ma dobry gut 🙂
    ps. zrobilem wykres adekwatny do wykresow pana L, ale z jakiegos powodu system nie pozwala mi go uploadowac, a szkoda, bo pokazalem jak wczoraj dalo sie na Daxie za pomoca wskaznikow AT zebrac z 500 punktow na 20 kontraktach – jeden taki dzien na dwa lata wystarcza 🙂

  10. Lucek

    “zrobilem wykres adekwatny do wykresow pana L, ale z jakiegos powodu system nie pozwala mi go uploadowac”

    No pacz pan, panie K, co za wredny system! Nie pozwala uplaudować, to nie jest gut! Nawet wery gut to nie jest!
    Hydraulik by może pomógł?

  11. blackswan

    “Hydraulik by może pomógł?”

    bardzo mozliwe – ale dzwonilem do Pana i jakos bez odzewu…Lucek, ratuj, wpadnij do mnie ze swoimi obcegami i moze cos poradzimy

    ps. jak tam plany wyjazdy do sanatorium – walizki spakowane?

  12. blackswan

    w dobrym humorze jestem, wiec specjalnie z dedykacja do Pana Lucjana piosenka pt. ‘Under Your Spell’

    http://www.youtube.com/watch?v=9K7rmxjk5RQ

    mam nadzieje ze przypadkie do gustu 🙂

    serdeczne usciski

  13. Darkh

    VINC !
    dawaj ciebie brakuje !

  14. blackswan

    wlasnie, vinc, gdzie jestes? czas za skoordynowana wrzute 🙂

    1. trystero (Post autora)

      @ Blackswan, Lucek, Darkh, Vinc

      Nie na moim blogu.

  15. blackswan

    @trystero

    roger that

  16. marcinu

    A moze test “magicznej formuly” opisanej przez Joela Greeblata w książce: “Mała książeczka, która podbija rynek”. Na rynku USA radzi sobie całkiem dobrze. A jak w Polsce?

  17. borek

    Największym sprzymierzeńcem – intuicja i dbałość o szczegóły.

    Albo cierpliwość i super szybkie komputery. Intuicja tradera przydaje się czasem, żeby sprawdzać testy dokładnie odwrotne do zaproponowanych – patrz zupa z żółwia.
    Czy to nie Simmons zatrudniał przede wszystkim fizyków i matematyków zapominając o traderach? Czy fizycy mają intuicję do inwestowania? Może raczej do wyszukiwania powtarzalnych układów albo intuicję jak szybko przerzucić tony danych. Ew. intuicję do odrzucenia zależności pozornych (choć w tym wypadku stosuje się chyba raczej statystyczne narzędzia).
    P.S. Baza danych fundmantalnych – Notoria.pl

  18. lesserwisser

    “No właśnie, ten podział ilościowe-jakościowe jest o tyle niefortunny, że w polskim języku ilość jest zawsze kojarzona jako gorsza miara od jakości. Stąd inwestowanie ilościowe źle by się kojarzyło.”

    A czy w innych językach nie narzucają się takie skojarzenia?

    Faktem jest jednak, że jak się słyszy jakościowe to tak solidniej brzmi.

    A może kwalitatywne i kwantytatywne – takie bardziej naukawe ale chyba troche pretensjonalnie?

    PS

    Jak mawia Ferdek K. “mam pomysła”, ale podzielę się nim wkrótce. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *