Kupić tanio nie znaczy dobrze… część 3

W niektórych miejscach zależności kształtujące rynek giełdowy, czy ogólnie rzecz biorąc finanse, odbiegają od relacji i modeli znanych z klasycznej ekonomii, co powoduje, że ich przydatność w tym inwestycyjnym biznesie niemiłosiernie spada.

//Nie mówiąc już o tym, że i znane relacje w samej ekonomii zaczynają lewitować coraz dalej od używanych przez dziesiątki lat modeli  opisujących ją//

Jednym z takich obszarów jest relacja popytu na akcje i ich kursu.

Co dzień konsumenci indywidualni dóbr wszelakich wchodzą w ich posiadanie drogą kupna. Przy czym im stają się one droższe tym popyt na nie spada a więc sprzedaż w sensie ilościowym również maleje, natomiast podaż rośnie. Odwrotną sytuację mamy w przypadku tendencji tanienia artykułów – im niższa ich cena tym ochota na zakupy większa a popyt rośnie przy malejącej podaży. Pomińmy wyjątkowe sytuacje tzw. popytu nieelastycznego typu dobra rzadkie, niepłynne, o ograniczonej podaży lub też super modne.

Akcje nie są dobrem na tyle rzadkim, żeby nie można było w każdej chwili dokonać ich nabycia, płynność jest wystarczająca nawet na pokaźniejsze zakupy. A mimo to kiedy tanieją w szybkim tempie ilość nabywców i ich chęci kupna maleją. Sam Buffett to zauważa:

„Gdyby akcje były jabłkami i pomarańczami, ludzie reagowaliby logicznie. Kupowaliby ich więcej gdy są tanie a mniej gdy stają się drogie”.

//Nawiasem mówiąc nieco przestrzelił gdyż tańszych akcji i tak kupuje się więcej//.

Tymczasem logika rynku giełdowego bliższa jest tzw. „efektowi owczego pędu” czyli popyt rośnie ze wzrostem ceny ponieważ inni kupują, choć motywem jest nie tyle chęć utożsamiania się z innymi i ich stylem bycia lecz popyt spekulacyjny oraz kilka czynników o charakterze psychologicznym. Ogólnie mówi się o nich strach i chciwość, ale to nie tłumaczy wszystkiego. Włączają się w to nieracjonalność i kilka błędów behawioralnych.

Całe pokłady owej “nieracjonalności” można odkryć analizując wykres pokazany przeze mnie w poprzednim wpisie – spadające kursy akcji zamiast przyciągać odpychają inwestorów, rosnące ceny – wręcz przeciwnie – działają niczym dobry narkotyk. Buffettowa logika nie wszystkim w takim razie wydawać się może poprawna a kwestia racjonalności podlega niemałemu relatywizmowi. Jakiej bowiem racjonalności należałoby się doszukiwać w tym, że akcje o kilka/kilkadziesiąt procent tańsze są w pogardzie choć dopiero co przy szczytach były kochane i pożądane?

Bądź dlaczego na owych wysokich poziomach były tak umiłowanym i drogocennym towarem jak, nie przymierzając, dobra luksusowe (niczym w paradoksie Veblena)?

Czy też skąd ponowny miłosny zapał gdy już urosną wysoko od dna skoro przed chwilą można było mieć ich do woli w trwającej tygodniami promocji?

Albo wreszcie skoro wszyscy wiedzą, że za czas jakiś giełda osiągnie nowe szczyty, to dlaczego nie brać akcji bez przebierania na masowych wyprzedażach (rynek akcji podlega nie tylko zjawisku powrotu do średniej ale i odwiecznemu dryfowi, który powodował wzrostowe trendy na nowe rekordy)?

Istnieje wiele odpowiedzi na owe pytania i spróbuję przybliżyć je w kolejnych wpisach.

Dziś chciałbym jednak zwrócić uwagę na padające wielokrotnie słowo „racjonalny” i jego relatywne znaczenie. Nie wszystko, co dla jednego inwestora wydaje się być racjonalne, ma identyczny wymiar dla innego, dotyczy to zresztą nie tylko finansów. Mnie bardzo irytuje z tego powodu ciągle powtarzana w porannym programie radiowym przez jednego ze znanych redaktorów ekonomicznych sentencja o tym jak bardzo „nieracjonalnie” ceny akcji poruszają się między szczytami a dołkami. Skąd ta irytacja?

Po pierwsze dlatego, że już samo ustalenie obiektywnej, racjonalnej ceny na daną akcję jest niemożliwe – kto ma bowiem o prawdziwości tej „racjonalności” decydować? Analitycy, dziennikarze, Buffett czy Karkosik? O racjonalności ceny co sekundę decydują sami inwestorzy swoimi decyzjami.

Po wtóre – cena akcji spółki to nie to samo co jej wartość o czym pisałem w „Mitach spekulacji”. Cenę można obiektywnie i kwantyfikowalnie ustalić, wartość zawsze będzie subiektywna.

Po trzecie – cena, która dziś wydaje się irracjonalna, za rok może okazać się promocyjna, przerabialiśmy to właśnie choćby na rynku złota.

Po czwarte – nawet na najwyższych szczytach i najgłębszych dołkach kursy mogą się wydawać dla wielu bardzo racjonalne do zawarcia transakcji i mam na myśli choćby graczy opcyjnych, arbitrażystów, systemowców i algorytmy czy też zabezpieczających (hedging).

Po ostatnie (choć nie koniecznie) – nie tylko kryteria ekonomiczne decydują o racjonalności. Istnieje cały szereg dodatkowych wyznaczników – użyteczność, bezpieczeństwo czy, o zgrozo,  emocje. Czy można kogoś winić za nieracjonalność za to, że pieniądze kisi w skarpecie? Z jego punktu widzenia jest to jak najbardziej logiczne i słuszne. Z drugiej strony „racjonalne” porady wielu ekspertów doprowadziły dziś świat do kolejnej krawędzi…

 

 

—***Kat***—

 

[Głosów:0    Średnia:0/5]

4 Komentarzy

  1. pit65

    @less

    Podatek od transakcji jest tak naprawde progresywnym podatkiem od podejmowanego ryzyka na rynku.
    Ryzyko jest solą dla spekulanta i dlaczego ktos miałby zgarniac kase za samą chęć wejścia na rynek.
    Ustawodawca nie opodatkowuje transakcji tylko twoją chęć podejmowania ryzyka.
    Gdyby był uczciwy i chciał opodatkowac transakcję płaciłbyś od faktycznych pieniędzy w obrocie np. od futures od depozytu zabezpieczającego wtedy byłoby liniowo i od obrotu.
    Chce przypomniec ,że to nie Wall Street wywołał kryzys /spadki tylko unaoczniają problem/, a banki w systemie rezerwy cześciowej , które bezkarnie będa mogły dalej podejmowac ryzyko.Więc to alibi za wprowadzeniem u mnie nie przechodzi.
    Malejąca stopa rezerwy obowiązkowej czyli inaczej coraz większy lewar w działalności bankowej będzie wolny od podatku od transakcji finansowych.
    A czyż to nie to ryzyko było jedna z głównych filarów kryzysu.
    Uprzywilejowanie tego sektora jeszcze bardziej wzrośnie na tzw. wolnym rynku .

    HFT zniknie IMO ponieważ wykorzystuje potencjał bardzo niskich depozytów , więc progresja podatkowa /liczenie od całości kontraktu/ sprawi , że stanie się to nieopłacalne.

    Więc jeśli chcemy równości i braterstwa w opodatkowaniu ryzyka proszę opodatkujmy też rezerwę częściową , każde ryzyko wzięcia kredytu z banku np na dom , każdego przedsięwzięcia biznesowego które niedłącznie wiąże sie z ryzykiem .Im wiekszy lewar tym większy podatek.
    Dlaczego tylko spekulacje rynkową,przecież wszystko w sytuacji niepewności gospodarczej wywołanej nierownowaga monetarną sterowana przez czynnik państwowo-bankowy staje sie spekulacją.

    Dlatego jestem przeciw.

  2. dawid

    może wzrośnie zmienność bez HFT może wzrosnąć ryzyko

  3. vinc

    Czy zauważyli koledzy że w naszym kochanym i wspaniałym kraju gdzie pełno jest znakomitych taderów nie ma praktycznie miejsca gdzie ktoś publikowałby swoje poczynania na kontraktach w realu wraz ze zrzutami z konta? Nawet znakomity polski trader, uznany komentator lotto , niejaki lucek / legenda irca, szacun wśród małoletniej młodzieży pragnącej dorobić pare złotych/ też niczego nie publikuje?? Z wyjatkiem może paru prób historycznego podejscia zaniechanego póxniej wskutek dosć nie przebierającej w słowach krytyki świata traderskiego:).. nie mogę zrozumieć tego fenomenu.. jedyny kolega to niejaki Pirx oraz TK ale ten ostatni tez wstydzi sie zamieszczać wpisy co do pozycji na polskich kontraktach.Ciekawe czy ta ilość publicystyki zamioszczona tutaj na łamach znbakomitego banku BOŚ przechyli szale zwycięstwa ze strony drobnych inwestorów czy też wręcz przeciwnie uświadomi im ze lepiej trzyma ć się od tego biznesu z daleka:) Co myslisz Kathay??? Masz takie wrażenie ze piszesz jedynie dla swojej chwały czy czujesz ze polepszasz sytuacje Kowalskiego -Trader’a? Naprawdę myślisz ze zmienisz statystyki?
    A jeśli nie, to po co ta cała pisanina?? Za mało praktyki, za mało..
    So lucek, how’s business??? lol! Tu jest taki facio któremu sie wydaje ,że zwycięży:) Może tak byś spróbował lucek jak ci ta stara nyska stanie w srodku pola? 🙂
    http://transakcjenamiedzi.blogspot.com/

  4. Lucek

    “So lucek, how’s business???”

    Very well, you 15 years old motherfucker!
    http://forum.poke.pl/member.php?action=profile&uid=17

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *