Personifikacja rynku być może pozwala zidentyfikować przeciwnika i ukoić emocje, nie zmienia jednak stanu rzeczy.

Mit spekulacji #8/ Rynek czasem (lub nawet często) się myli

Krytyczne argumenty, kwestionujące logikę racji rynku można by mnożyć bez liku. Choćby wskazując niesłuszność rynkowych wycen aktywów podczas spekulacyjnych baniek lub depresyjnych dołków post-krachowych czy też manipulacyjnych lub powodowanych brakiem płynności wahań. Ale również w sytuacjach gdy spółka spada przy rosnących indeksach szerokiego rynku czy sektora bądź kiedy strumień dobrych informacji nie przekłada się na wyższe ceny odnośnych aktywów…

Jakże przygnębiająco wygląda wówczas zestawianie własnej racji z tą rynkową: jeśli ja kupuję na podstawie logicznych i racjonalnych impulsów, potwierdzanych jeszcze przez innych obserwatorów, a rynek spada, to ewidentnie „myli się”. Oportuniści mogą również znaleźć ślady „pomyłki” innego rodzaju – rynek potrafi poruszać się w takt przesłanek urągających prawdziwości czy sensowi. Zabawne bywa wówczas obserwowanie jak analitycy i komentatorzy podkładają absurdalne chwilami tezy pod owe ruchy lub wywodzą z jednego wydarzenia źródła ruchów w przeciwne strony. Możemy też nieopatrznie dojść do nonsensownych drobiazgów typu czy rację miał rynek spadając wczoraj czy rosnąc dziś.

Różnica w tego typu postrzeganiu i ocenianiu ma swój początek w jednym z giełdowych mechanizmów, o którym często się zapomina:

WARTOŚĆ AKTYWÓW TO ZUPEŁNIE INNA MIARA NIŻ ICH CENA.

Zasadzie owej zaprzecza wprawdzie Hipoteza Efektywnego Rynku, zakładająca równowartość ceny aktywu i jego prawdziwej wartości ale wystarczy posłuchać i przeanalizować samego mistrza Buffetta by stwierdzić, że praktyka urealnia ową tezę w zgoła przeciwny sposób.

Podążając tym tropem znajdziemy całą rzeszę tych, którzy wyczuwają „pomyłkę” rynku. Dla nich punktem odniesienia jest wartość i nie jest tajemnicą, że chodzi o inwestorów, opierających swe decyzje np. o analizy fundamentalne. Celowo piszę o ‘wyczuwaniu’ , jako że wartość jest tutaj miarą w dużej skali subiektywną a przez to mało precyzyjną. Tam gdzie jeden widzi niedowartościowanie i kupuje, tam po stronie sprzedaży może stać ktoś dostrzegający raczej przewartościowanie. W sensie ‘wartości’ rynek może wydawać się obu stronom na „mylący się”, przy czym próżno szukać kogoś kto ustali obiektywnie wymiary „pomyłki”.

Zresztą podobny grzech postrzegania popełniają ci, którzy okazują brak respektu wymyślonym przez siebie strategiom, próbując w ten sposób zagadać racjonalność ich istnienia przez zgadywanie ‘wartości’. Ile rodzi to wewnętrznych konfliktów a także strat – myślę, że nie ma potrzeby pisać.

Proszę nie dopatrywać się w tym ironii, stwierdzam fakty i służę dziesiątkmi cytatów, w których pada sakramentalne „rynek się pomylił”. Ale w tym jest metoda gdyż subiektywne pojęcie prawdziwej wartości (fair value) lub oczekiwanej wartości pozwala podejmować decyzje inwestycyjne, związane jednak bardziej z inwestowaniem niż spekulacją.

Całej reszcie, w tym przede wszystkim technikom, przypomnę zasadę, której nie bez powodu hołdujemy – RYNEK ZAWSZE MA RACJE.

Ta złota reguła dotyczy właśnie samej CENY aktywów. Jest ona ciągle i niezmiennie wyrazem konsensusu dwóch przeciwnych stron, miarą dobrowolnej decyzji o kupnie/sprzedaży, miernikiem aktualnego stanu sił podaży i popytu, ich potrzeb i tendencji. Ta racja przejawia się w tym, że cena nie jest narzucana lecz na bieżąco odzwierciedla wartość za którą jedna strona chce aktywa nabyć a druga pozbyć. To my się mylimy próbując za ceną rynku nadążyć, obstawiając jej poziom, konfrontując nasze strategie . Nawet jeśli kierunek zmiany ceny, prędkość czy siła jej ruchu ignorują subiektywne wartości to i tak właśnie sam rynek jest panem sytuacji i bazą wielu działań (indeksowanie) i obliczeń (benchmarking).

Przy tym rynek jest w swej racji NEUTRALNY. Nie rości sobie żadnych praw do przypisywania (nie)słuszności, (nie)poprawności, (nie)prawdziwości. Tylko i wyłącznie fluktuuje, niektórzy nawet twierdzą, że w sposób losowy. Wszystko co generuje ów ruch to informacja o aktualnej wycenie a za nią okazje inwestycyjne. Nie obchodzi rynku kompletnie co o nim myślimy, jakie decyzje podejmujemy, jakie emocje w nas buzują, ile mamy na rachunku i jaką pozycję zajęliśmy, co myślimy o czymkolwiek, jaką dysponujemy wiedzą, umiejętnościami a nawet to czy istniejemy.

Obrażanie się na rynek to równie jałowe zajęcie jak szukanie tam winy za swoje niepowodzenia.

—***Kat***—

[Głosów:0    Średnia:0/5]

20 Komentarzy

  1. exnergy

    Blogi Bossy – Kathay never sleeps 😉

  2. pit65

    “rynek się pomylił” to taka powszechna mantra bo jak tu powiedzieć “po ch..re tam wchodziłem”.
    Czysto ludzka sprawa zwalanie winny na kogos lub okoliczności.
    Jeżeli fakty przeczą gorzej dla faktów przecież świat kreci sie wokół każdego z nas ,jak mógłby wokół czegoś lub kogoś innego. Niedoczekanie.
    Wot szto cała filozofia.

  3. lesserwisser

    “Kathay never sleeps” 😉

    To niedobrze. Jak ktoś nie sypia to ma wory pod oczami i zamęt w głowie. Sen to samo zdrowie.

    Trzeba dbać o siebie i nie szarżować!

  4. exnergy

    Nie, po prostu skojarzenie z filmem Wallstreet2 – money never sleeps i nocną aktywnością autora.

  5. lesserwisser

    Ale się uśmiałem, przecież aż taki jełop to jeszcze nie jestem, by nie wydedukować o co chodziło. Ha ha ha.

    Ale nocna aktywność nie jest dobra, więc stanowczo odradzam, bo jeśli piniądz nigdy nie śpi, to można go zarabiać i liczyć za dnia.

  6. exnergy

    “Ale się uśmiałem, przecież aż taki jełop to jeszcze nie jestem, by nie wydedukować o co chodziło. Ha ha ha.”

    Ale ja nic takiego nie implikowałem ;).

  7. lesserwisser

    @ exnergy

    Całe szczęście, bo już zwątpiłem.

    W takim razie, rozumiem że aluzja była subtelniejsza. Czy może chodziło o nawiązanie do tej wypowiedzi Gordona G.?

    “Możliwe, że zbyt długo nie zmrużyłem oka, ale nie mam pojęcia o połowie tego szajsu.” 🙂

    “Maybe I was sleepless too long but I have no idea what half that shit means.”

    @ all

    A teraz już bardziej serio.

    Odcinek nr 8 mitologii rynkowej porusza kilka ważnych, a przy tym ciekawych, zagadnień właściwego postrzegania i rozumienia rynku.

    Moim zdaniem, bez ich zrozumienia (i to z całym bagażem za i przeciw) trudno być dobrym i świadomym inwestorem, traderem czy analitykiem.

    Te trzy ważkie koncepcje to:

    1. Wartość aktywów to zupełnie inna “miara” niż ich cena.

    2. Rynek zawsze ma racje, a cała prawda jest zawarta w cenach.

    3. Hipoteza rynku efektywnego zakłada, że cena zawsze równa się wartości godziwej.

    Wokół nich narosło tyle nieporozumień, mitów oraz półprawd, że aż strach, choć najtrudniejsze przypadek do zrozumienia będzie dotyczyć punktu 3.

    Nie czas teraz na długie wywody więc dam tylko krótki komentarz.

    Ad. 1

    Na różnych forach często spotyka się dyskusje, zaprzeczające rozdzielaniu ceny i wartości, bo to są jakieś teoretyczne wymysły, a jednocześnie obśmiewających EMH.

    Ci praktycy mówią tak.Cena giełdowa to jest cena obiektywna i koniec i ona równa się wartości.

    Ad. 2

    Mówienie, że rynek ma zawsze rację, to jest podręczna bajka dla naiwnych. Wielcy traderzy i inwestorzy twierdzą coś przeciwnego i głoszą to wszem i wobec.

    Nawet jak, całkiem rozsądnie, przyjmiemy wersję pośrednią, mówiącą, że rynek nie zawsze ma rację, to i tak trzeba przede wszystkim określić i zrozumieć co znaczy “ta racja”.

    A ceny rynkowe pokazują jedynie to co pokazują, a czy i co nam one mówią to już osobna kwestia.

    Ad.3

    To pierwotna, ortodoksyjna wersja tej teorii. EMH zakłada przede wszystkim informacyjną efektywność rynku, która nie koniecznie musi przekładać się na prawidłową wycenę akcji, czyli sytuację w której cena rynkowa równa się ich “prawdziwej” wartości.

  8. exnergy

    “More and more investors aren’t bothering to pore through corporate reports searching for gems and duds, but are trading big buckets of stocks, bonds and commodities based mainly on macro concerns. As a result, all kinds of stocks—good as well as bad—are moving more in lock step.”
    “Some data suggest that stock pickers are having a harder time outperforming the market. Each year between 1995 and 2007, for example, on average, 50% of mutual funds focusing on large, fast-growth companies beat the Russell 1000 Growth Index, a benchmark for that category, according to Morningstar Inc. Over the past year, only about 24% of those funds beat that index.”

    source: http://online.wsj.com/article/SB10001424052748704190704575489743387052652.html?mod=WSJ_hps_MIDDLETopStories

  9. robbo2k

    Jesli rynki sa idealnie efektywne to nie ma mozliwości zarabiania. Czyz trading nie polega własnie na szukaniu nie efektywnosci. Czy niejaki Graham i Buffet nie robi dokładnie tego samego, czyli szuka zle wycenionej spolki wzgledem wartosci? Rynek sie myli …. to oczywiste rynek to tylko masa, a masa jest głupia.

  10. lesserwisser

    @ robbo2k

    “Jeśli rynki są idealnie efektywne to nie ma możliwości zarabiania. Czyż trading nie polega właśnie na szukaniu nie efektywności.”

    1. Poproszę rozwinięcie myśli i wytłumaczenie dlaczego jeśli rynki są efektywne (niekoniecznie idealnie) to nie ma możliwości zarabiania?

    2. W jaki sposób szuka się w tradingu tej nieefektywności i do jakiego wzorca się ją odnosi?

    Chyba przyda się chwila refleksji.

    PS

    Coś ubogo w komentarze, tematyka jakby niezbyt interesującą adeptów wiedzy rynkowej!

  11. JL

    @less
    “Coś ubogo w komentarze, tematyka jakby niezbyt interesującą adeptów wiedzy rynkowej!” — Osobiscie wolalbym kontynuacji watku o MM niz filozofii efektywnosci rynkow 😉

  12. lesserwisser

    @JL

    MM,RM,PS, etc są i ważne i interesujące ale wypada zgłębić też i ABC.

    A bez właściwego zrozumienia różnicy między ceną rynkową a wartością, przede wszystkim, jakie informacje niosą ceny oraz na czym polega efektywność rynku, etc nie można mówić o świadomym inwestowaniu czy tradingu. O tych kwestiach był też zresztą wpis nr 8 o mitach spekulacji.

    Wtedy też da się łatwiej zrozumieć właściwe znaczenie obiegowych “prawd” rynkowych, typu “Rynek ma zawsze rację”, i ocenić ich prawdziwość i przydatność.

    W przeciwnym razie, może potem dojść do takich sytuacji, że po latach nagle zostaniemy głęboko zaskoczeni informacją, że “całe nasze rynkowe życie mówiliśmy prozą. Stanie się wtedy jasne, że ta naszą podstawowa nieświadomość przekładała się na prozę naszego giełdowego życia, co znalazło swój wpływ na stanie rachunku.

    Przynajmniej ja tak to widzę.

  13. exnergy

    No tak, ale jak wycenisz spółkę, która ma 6 miesięcy, działa na rynku, który sama zaczyna tworzyć i na dodatek jest finansowana przez inwestora typu fundusz kapitału zalążkowego korzystającego ze wsparcia unijnego (PO IG).
    No tak, ale jak wycenisz spółkę, którą twój DM właśnie wprowadza na giełdę i zależy prezesowi DM jak i spółki na udanym debiucie, na zebraniu odpowiednio sporo ponad wartość nominalną.
    Czy nie pojawi sie w takich przypadkach pewne skrzywienie/”bias”?

  14. lesserwisser

    “No tak, ale jak wycenisz spółkę, która ….”

    A jak wycenią ją inni, wszechmądrego Mr Market’a nie wyłączając.
    Lepiej unikać takich spółek, chyba że się o niej ma wiarygodne informacje, najlepiej z wewnątrz. Jak chcę zgarnąć kapitał z emisji to będą koloryzować że hej.

    Przecież nie ma przymusu wchodzenia w taką niedookreśloną świeżyznę.

    “Nie inwestuję w nic czego nie rozumiem, więc (dla mnie) bardziej logiczne jest kupno stacji telewwizyjnej niż szybu naftowego.” – Oprah Winfrey

    “Czasami najlepszą inwestycją jest ta, której nie dokonasz” – Donald Trump

  15. exnergy

    “Ogółem mówiąc to ogólnie sprawa wygląda na zbyt uogólnioną ;).”

  16. exnergy

    lesserwisser: “Przecież nie ma przymusu wchodzenia w taką niedookreśloną świeżyznę.

    “Nie inwestuję w nic czego nie rozumiem, więc (dla mnie) bardziej logiczne jest kupno stacji telewwizyjnej niż szybu naftowego.” – Oprah Winfrey ”

    Życie: Zysk netto grupy TVN (spólka na giełdzie już od x lat) w trzecim kwartale 2010 wyniósł 61,02 mln zł. Analitycy zakładali 35,8 mln zł. Kurs – godzina 9.00 – 19.05, godz. 12.00 kurs – 18.6

    Zasada => kupuj plotki, sprzedawaj FAKTY 😉

  17. lesserwisser

    Zasada => kupuj plotki, sprzedawaj FAKTY obowiązuje!

    Zysk netto 61,02 mln zł jest przecież faktem, natomiast taka nadpobudliwa reakcja na niego była jak na plotkę, więc potem rynek odreagował te 19 na 18,60.

    Zasada praktyczna mówi jeśli rynek na fakty reaguje jak na pogłoski, reaguj odpowiednio, sprzedawaj na plotkach, kupuj po faktach!

  18. mike_05

    @lesserwisser,
    masz jakąś miarkę do “nadpobudliwości”?
    Co jest wyznacznikiem granicy normalnego zachowania a nienaturalnej skali reakcji?

  19. lesserwisser

    @ mike 05

    Myślę, że miarki nadpobudliwości i nadreaktywności opracować się nie da a każdy przypadek rynkowy należy rozpatrywać indywidualnie, zależnie od zaistniałych okoliczności.

    Jednak pewne wskazówki można podać i sam zresztą to uczyniłeś trafnie pisząc o “nienaturalnej skali reakcji”, czyli reakcji niewspółmiernej do charakteru, zakresu czy też siły bodźca.

    Bodźcem będą tu oczywiście informacja rynkowa, plotka czy pogłoska, doniesienia prasowe czy nawet sygnał płynący z analizy technicznej czy też fundamentalnej. Ważny jest nie tylko kaliber takiej informacji ile również stopień jej przewidywalności, pewności i nieokreśloności oraz fakt zaskoczenia.

    Przykładowo wybuch wielkiego pieca w stalowni, firmy akcje której posiadamy, będzie silnym sygnałem, o potencjalnie znacznym wpływie negatywnym i początkowo o dużym stopniu niepewności. Nie wiadomo bowiem od razu na jak długi okres piec taki będzie wyłączony z eksploatacji i na ile ucierpi produkcja. Mogą to być dwa tygodnie lub miesiąc ale też mogą to być dwa czy trzy miesiące, a nawet dłużej.

    Początkowo tego nie wiemy więc rynek może, a nawet musi zakładać raczej czarny scenariusz i odpowiednio do tego zareagować. Jeśli po paru dniach okaże się, że skala awarii nie było tak duża jak się obawiano i przestój będzi e trwał tylko miesiąc to rynek odreaguje wstępny silny spadek i cena akcji odpowiednio wzrośnie.

    W przypadku TVN informacja było wprawdzie budująca, bo ogłoszony zysk był dużo większy niż zakładano brak było tu jednak elementu zaskoczenia, ponieważ o tym fakcie sporo ludzi i podmiotów wiedziało dużo wcześniej. Pracownicy firmy, zewnętrzni rewidenci i audytorzy, główni udziałowcy itp.

    Dlatego też należało logicznie założyć, że fakt ten był już wcześniej zdyskontowany przez rynek, czyli uwzględniony w cenie akcji. Kiedy ta informacja stała się publiczną, i pozytywnie zaskoczyła rynek, to ci niedoinformowani inwestorzy powinni ten fakt wziąć pod uwagę, a nie reagować na zasadzie “najpierw działam potem myślę”. Zresztą nie można wykluczyć, że jeszcze ktoś specjalnie dolewał oliwy do tego słomianego ognia.

    Dlatego też napisałem o nadpobudliwej reakcji choć powinienem też dodać “nadreaktywnej”. Naturalne jest, że w takiej sytuacji rynek mógł zareagować wzrostem, może nie aż takim, ale im on był wyższy tym silniejsze było wskazanie do sprzedaży akcji, gdyż duże było prawdopodobieństwo, że wystrzał ten będzie miał przejściowy i krótkotrwały charakter.

    Dlate

  20. Pingback: Blogi bossa.pl » Analiza Techniczna u źródeł

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *