Ile trzeba stracić by zyskać? część 4

Podany niżej pomysł określania wielkości „kapitału wystawianego na ryzyko” (KR) to tylko jedna z propozycji, o nieskończonej zresztą możliwości wprowadzania modyfikacji.

Wprawdzie podążają one dynamicznie za zmianami ryzyka, w przeciwieństwie do statycznej formy „kapitału przeznaczonego do straty” (KS), ale opierają się jedynie na szacunkach i wymagają indywidualnego określenia wrażliwości na ból okresowych strat oraz bliższej oceny własnych kompetencji. Na giełdzie łatwe drogi do fortuny znaleźć można tylko w opowiadaniach o tym co już było 😉

 

W zasadzie powinienem zająć się jedynie przykładami z zakresu inwestowania gdyż to właśnie inwestorom serwuje się torturowaną przeze mnie poradę określenia wielkości „kapitału na straty”. Problem w tym, że trudno określić wyraźną granicę między inwestowaniem, timingiem czy spekulacją. Na szczęście prezentowane podejście nadaje się do modyfikacji w każdym z tych podejść.

KR czyli „kapitał wystawiony na ryzyko” ma zadanie uwzględnić realne obsunięcia, aktualną zmienność rynków, odpowiadać „progowi bólu” (wrażliwości na straty), uwzględniać aktualne zmiany posiadania wszystkich aktywów i przeciwdziałać niepożądanym efektom behawioralnym typu opisywany wcześniej „house money” (w którym ochrona stanu posiadania powinna zmieniać się w takt osiągania zysków). Wiem, że to zabrzmiało dość skomplikowanie, posłużmy się więc prostym przykładem z funduszem, na własny użytek możemy rozciągać go na dowolne aktywa.

 

Załóżmy, że dysponujemy kapitałem 100.000 PLN.

Chcemy zainwestować w fundusz mieszany, którego maksymalne obsunięcia, czyli spadki wartości jednostki od szczytowych poziomów wyceny do dołków, sięgają historycznie 20%.

Gdyby liczyć wg. KS czyli „kapitału możliwego do straty” ustalilibyśmy, że np. wynosi on 20.000 PLN z naszej dyspozycyjnej puli (bez względu na rodzaj inwestycji, po prostu na tyle nas stać),  i tyle właśnie wkładamy w jednostki w naszym przykładzie.

Jeśli okresowe obsunięcie sięgnęłoby już na początku wspomnianych 20% to nasze ryzyko wyniesie:

20% z 20.000 = 4.000 PLN

i stanowi zarazem tylko 4% z całości posiadanej puli 100.000 PLN

Realne ryzyko czyli owe 4.000 PLN z KS „przeznaczonego do straty”  o wielkości 20.000 PLN zostawia spory zapas „nieużytych” 16.000 PLN jak łatwo policzyć odejmując.

Policzmy teraz przykładowy KR czyli „kapitał wystawiony na ryzyko”, odnosząc się właśnie do owego realnego ryzyka   i używając tych samych zmiennych:

Zaczynamy od nieco innej strony – powiedzmy, że nasz próg bólu wynosi nieco więcej niż uzyskane wyżej 4% całości posiadanego bogactwa. Na przykład 10% (to i tak mniej niż 20% czyli 20.000 PLN uznane jako KS).

To daje nam

10% z 100.000 PLN = 10.000 PLN

możliwych do zaryzykowania.

Ile naszego kapitału możemy więc wystawić do takiego ryzyka?

Tyle, że 20-sto % obsunięcie jednostek funduszu będzie równe 10.000 PLN, czyli

KR x 20% = 10.000 PLN

co daje po przekształceniach

KR = 50.000 PLN.

To dwu i półkrotnie więcej niż wcześniej liczony KS (przypomnę – był on równy 20.000 PLN).

I gdyby  nawet doszło do spadku jednostki o 20% to nasze ryzyko wyniosłoby przy tak ustawionym KR  – 10.000 PLN czyli nadal o połowę mniej niż zakładany początkowo KS,  mający spory zapas „nieużytego” kapitału i przeznaczony na stratę.  Optymalniej wykorzystujemy kapitał a zyski powinny być proporcjonalnie większe. Możemy się więc w pewien sposób “lewarować”.

Wspomniane po drodze 10% ryzyka od całości kapitału jest jednocześnie bardzo dynamiczne. Zmienia się wraz ze zmianami całości kapitału, który może być ulokowany w tym czasie w różne inne aktywa, można go dopasowywać do koniunktury (np. obniżać stopniowo wraz z hossą a podwyższać z bessą) no i przesuwa się wartościowo wraz zyskiem na kapitale co chroni przed efektem „house money”.

 

To trywialny przykład ale mam nadzieję pomoże zrewidować podejście do statycznego i niepragmatycznego „kapitału na straty”. I nie chodzi tutaj w rzeczy samej o czystą matematykę ile o sposób myślenia…

 

—Kat—

 

[Głosów:0    Średnia:0/5]

7 Komentarzy

  1. reptile

    Pozwolcie,ze bede jakby naczelnym..

    Tomek.. moze byś sobie odpoczał ? 🙂
    Jakis urlopik ? 🙂 Morze, muszelki te sprawy.. 😀

    Niektorzy komentuja bo zawsze komentuja..
    Wiecie o co chodzi..

  2. Adam_S

    a ja tam sie ciesze z tych wpisow.

    zwlaszcza pierwsze 2 czesci byly bardzo ciekawe. zreszta nie tylko tu sa popelniane bledy… kapital na straty, jak rowniez generalnie rzy inwestowaniu. ludzie boja sie gieldy i czesto usprawiedliwiaja sie gdy powierza jej swoje srodki…

    rowniez ciekawy jest tekst o prawidlowym traktowaniu zarobionych na gieldzie pieniedzy. trzeba uwazac aby ich za latwo nie stracic… 100 zl to 100 zl, nie wazne skad sie w naszym portfelu wzielo.

    mialem do czynienia z przypadkami ze ludzie tracili tysiace na gieldzie (czasem wiecej) i mowili, no coz, szulernia, tak sie dzieje, mialem pecha, itd… ale nie robili z tego tak wielkiej sprawy jak z powodu straty kilkudziesieciu, badz troche wiecej, zlotych w sklepie, z powodu podwyzszenia cen paliwa o kilka groszy.

    Poza tym czesto poswiecaja wiecej czasu aby kupic jak najtaniej telewizor w internecie, traca na to godziny, szukanie sklepu, opinie itd i w sumie zaoszczedza 500 zl a nastepnie kupia np fundusze w pierwszy lepszym funduszu za 10000… nie martwiac sie czy jest on wystarczajaco dobry, badz poswiecaja ten czas na telewizor aby sie doedukowac i lepiej te pieniadze zainwestowac

  3. copy

    Pierwsze 3 częsci ok, ale to tutaj to jakaś popelina. Sorki, ale takie z d..y wziete przykłady nic nie wnoszą do tematu MM. Nie ma czegoś takiego jak “powiedzmy”, “załóżmy”. Tu muszą być twarde wyliczenia. A dlaczego nie 8,5% albo 14? Warto było chociażby o Kellym wspomieć. Szkoda gadać. Popelina.

  4. Pink Floyd

    A ja wciaz chetnie porozmawialybym wlasnie o MM, np. o Optimal f. Bo niby Vince to opisal, ale kazdy wie, kto czytal, ze mozna tam wiele zalozen poczynic po drodze…

  5. lesserwisser

    Ja też lubię Merlin Monroe (MM)! A co z BB (Brigitte Bardot), bo o niej chętnie też bym porozmawiał? 🙂

  6. Pink Floyd

    @less
    A ja bardzo lubie kino Romana Polanskiego, chociaz o tym raczej na tym blogu o tym pisac nie bedziemy.

    Spogladajac wstecz nawet na Twoje uwagi odnosnie optimal f mozna zauwazyc, ze to nie tylko kwestia interpretacji pewnych zalozen, ale i zrozumienia tresci 🙂

    No ale jesli jestem jedyny, ktorego te kwestie interesuja, to spoko 🙂 Przezyje 🙂

  7. lesserwisser

    @ Pinky

    Fakt, pisanie o Polańskim na tak przyzwoitym blogu też uważam za passe.

    🙂

    Jeśli idzie o optimal f, to jestem za, jeśli nawet nie stosuje się go w praktyce, to jednak koncept ten pozwala łatwiej zrozumieć pewne aspekty MM.

    Nie martw się, nie jesteś jedynym zainteresowanym, przynajmniej jest ns dwóch, a jak znajdzie się jeszcze choć jeden ciekawski to już będzie nas prawie tłum.

    Liczę jednak na to, że nie będzie to dyskurs w wydaniu mentalnego księgowego tylko raczej racjonalnego finansisty. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *