Niech przemówią książki

Dyskusje w komentarzach o książce „Droga Żółwia” to chyba odpowiednia okazja by poświęcić kilka słów kwestii autorytetu twórców tego typu lektur.

Curtis Faith od zakończenia eksperymentu „żółwiowego”, w którym okazał się jednym z liderów, co rusz wikłał się w pechowe przedsięwzięcia. O firmie technologicznej, która padła łupem „predatorów”, napisał zresztą sam w książce poświęconej ryzyku „Inside the Mind of the Turtles”, całkiem zresztą udanej w temacie podejścia do ryzyka. Nie wyszło mu również w biznesie restauracyjno-rozrywkowym, wdał się w nieudane kompletnie współzarządzanie kapitałami, nawet doskonały program do tworzenia i testowania systemów TradingBlox stał się asumptem do sporów o prawa. Nie mam jednak wątpliwości, że na przeciwnym krańcu tych niepowodzeń znajduje się wysokich lotów treść wykładana przez niego w książkach i na forum.

 

„Droga Żółwia” jest w dużej części zapisem metod używanych przez zespół Turtles, a ich zastosowanie przyniosło Curtisowi, jak zresztą większości pozostałych z nich, renomę i autorytet (inna sprawa, że on sam zaczyna go chwilami rozmieniać na dobre), przeogromne doświadczenie i wiedzę, którą dzieli się ze światem (reguły ówczesnego systemu ujawnił wszystkim kilka lat temu za darmo co ma znaczenie) i oczywiście wysokie profity przez 4 lata eksperymentu. Koniec, kropka, to ostatnie wystarczy by chcieć zajrzeć w tryby tej maszynerii, tym bardziej jeśli objaśnia je lider tego programu. Ta strategia to jeden z kamieni milowych tej branży, do dziś zresztą bądź to w różnym kształcie stosowana bądź naśladowana. Zrozumienie jej mechaniki to znakomita baza do własnych doświadczeń z systemami.

Reszta książki to opis doświadczeń, obserwacji i jego własnych przemyśleń na temat wąskich gardeł systemów mechanicznych, ich tuning a także kilka ważnych uwag sięgających do psychologii tradingu. Część z tych rzeczy była już weryfikowana przez tęgie głowy od systematycznego podejścia na jego forum. Nie mam wątpliwości, że zarówno wzloty jak i jego gorsze chwile złożyły się na obraz tego co ostatecznie dostajemy w książce. Proszę zauważyć, że nie ma tam nachalnej promocji cudownych metod, są za to uwagi jak rzetelnie przebadać system, jak nie wpaść w statystyczne pułapki czy jak mierzyć się z ryzykiem. Jeśli ktoś ma wątpliwości co do reputacji samego autora zawsze ma możliwość (lub może wręcz konieczność) sprawdzenia samemu wszystkich wskazówek, które ów w swojej książce serwuje.

Jego konflikt z Michaelem Covelem, autorem wydanej w tym samym czasie książki o historii Żółwi p.t. „The Complete TurtleTrader”, głośno został usłyszany w branży, jako że panowie nie szczędzili sobie cierpkich słów na forach, szczególnie elitetrader.com. Przypomnę tylko źródło tego zarzewia: Russell Sands, który z hukiem i obrazą opuścił zespół Żółwi, uważając, że nie został dopuszczony do jakichś tajemnic, wkrótce potem i wbrew klauzuli milczenia (uważał że go nie dotyczy) sprzedaje ich system komercyjnie za grube pieniądze. Jego partnerem w tym biznesie jest nie kto inny jak Michael Covel. Rozeźlony tym faktem Curtis Faith publikuje za darmo zasady metody Żółwi gdy tylko wygasa umowny okres zakazu milczenia. Covel w odwecie próbuje zrobić mu czarny Pi-aR, zarzucając tajemne konszachty ze sponsorami całego eksperymentu, podejrzane transakcje i inne rzeczy, których kaliber uważam za raczej śmieszny na tle całości. Nie chcę rozstrzygać czyjejkolwiek racji w tym sporze, jeszcze raz natomiast zaproponuję malkontentom, żeby sprawdzać własnoręcznie czy pomysły z książki Curtisa bronią się same czy też nie. Za pomocą komputera to dziś betka.

O jego książce na temat tradingu intuicyjnego “Trading from your gut” pisałem na blogu dwukrotnie:

https://blogi.bossa.pl/2010/01/26/trading-instynktowny-w-literaturze/

https://blogi.bossa.pl/2010/01/31/trading-instynktowny-przyklad/

Między innymi gdyby nie ta książka nie prezentowałbym tutaj wielowpisowego wątku na temat obiektywnej A.T. w kontrze do subiektywnego podejścia. Sam byłem pamiętam niemało zdziwiony faktem, że Curtis odpłynął na dość odległe wody od tych, na których rządziło przez pewien czas systematyczne podejście Żółwi. Nie wiem czy to objaw jego kryzysu (choć pewnie zwolennicy subiektywnych metod powiedzą, że to nawrócenie na drogę cnoty ;-)) czy przejaw dojrzałości i oddania należnego miejsca niesystemowym metodom, w każdym razie to jedna z pierwszych, książkowych analiz podłoża, źródeł i przejawów intuicyjnego sposobu inwestowania, wykład na ważny w A.T. temat – znany aczkolwiek dyskretnie do tej pory przemilczany.

Wróćmy jednak do meritum. Czy wiedzę o inwestowaniu wydobywaną z literatury mierzyć osiągnięciami finansowymi jej twórców lub ich sposobem prowadzenia się?

Lista grzechów jest bowiem długa: Van Tharp i DiNapoli, którym zarzuca się brak realnych wyników inwestycyjnych; Larry Williams aresztowany niedawno za unikanie podatków a wcześniej ukarany za niezgodne z zasadami reklamy (a przez Gallachera oskarżony o granie na straty rachunkami klientów gdy wygrywał mistrzostwa Robbins Trading Cup); W.D. Gann,  któremu jego syn zarzuca opuszczenie świata bez zostawienia majątku choć dużo mówiło się o 50. milionach $ na koncie brokerskim; Niederhoffer, który dwukrotnie wysadził wielomilionowe rachunki klientów w powietrze; Ross, który jak ognia unika pytań o wyniki swoich spekulacji; Jack Bernstein ukarany przez NFA mandatem 200 tys $ za nieuczciwe reklamy o swoich osiągnięciach; Soros i jego kary za manipulacje oraz oskarżenia rządów o nieetyczne działania; Ehlers – konstruktor znakomitej serii systemów transakcyjnych MESA, który otwarcie przyznaje, że mentalnie nie jest gotowy na stresy związane z tradingiem i nie czuje potrzeby inwestowania; czy sam Richard Dennis i jego porażki bodajże dwukrotne na kontraktach (wprawdzie nie pisze książek ale jest w książkach innych autorów i czasopismach stroną wywiadów); czy też, przypnę jeszcze na okrasę, całe zastępy publicznie występujących analityków, którzy o zyskach mogą pomarzyć, o ile w ogóle kiedykolwiek „powąchali bitewnego pyłu”… i tak można by mnożyć…

Spojrzenie na to pod kątem „konstruktor rakiet nie musi być przecież kosmonautą” nie odpowiada na wątpliwości i spłyca temat. Dla naszego własnego komfortu proponuję najprostsze rozwiązanie zasugerowane już wyżej: WERYFIKACJA. Rzetelne sprawdzanie, testowanie, wyciąganie wniosków, szukanie inspiracji i dyskutowanie to najbezpieczniejsza droga przez gąszcz literatury. Dla naszych celów te książki i pomysły muszą obronić się same.  Nawet znajdowanie niesprawnych rozwiązań uczy i kiedyś zaprocentuje. To jedyna „prosta” odpowiedź na trudne pytania. No może poza alternatywnym rozwiązaniem – nie czytać  nic wcale…

 

—Kat—

 

[Głosów:1    Średnia:1/5]

16 Komentarzy

  1. Jacek

    Bardzo ciekawe spostrzeżenia. Co do Ganna to pamiętam, jak byłem kiedyś jego fanem i doznałem szoku po przeczytaniu fragmentu książki Eldera na jego temat. Napisałem wtedy nawet o tym do Niki Jones, która była właścicielką praw do publikacji książek i gannowskich kursów. Coś mi tam odpisała ogólnikowo.
    Myślę, że przyczynę takiego postępowania syna W. D. Ganna można znaleźć śledząc życiorys jego ojca. Po śmierci pierwszej żony Gann ożenił się powtórnie z piękną i o wiele lat młodszą od siebie kobietą. Tego kroku nigdy nie wybaczył mu właśnie ten jego syn, którego potem tak ochoczo cytował Elder.
    Prawda pewnie jest jak zwykle pośrodku. Gann w ostatniej swojej książce podsumowującej jego giełdową karierę „45 years in Wall Street” daje swoją prognozę w lipcu 49 roku na najbliższe lata: „1951 and 1952 indicate very depressing years for business and a bear market in stock.” Str. 132. Niestety dla G. – patrząc na DJ w tamtym czasie – rynek w czerwcu 49 zakończył 3 letni trend boczny i ruszył do silnej hossy aż do 1966 r.
    Tak więc w pewnym sensie Elder miał rację, że nie ma 100% giełdowych guru –
    każdy popełnia błędy.

  2. lesserwisser

    Faktycznie ciekawe spostrzeżenia.

    Natomiast jeśli chodzi o Ganna to jest wielce prawdopodobne, że było tak jak napisał Kathay i gościu zgromadził 50 milionów dolarów do swojej śmierci w 1955.

    Natomiast to co opowiada syn to może być ściema, by uśpić IRS (urząd skarbowy). Wieść gminna głosi bowiem, że Gann wywiózł te pieniądze samolotem do Ameryki Południowej, najprawdopodobniej na Kubę, gdzie regularnie latał swoim prywatnym samolotem, pilotowanym, jakby inaczej, przez młodą pilotkę.

    Miał gość fantazję!

  3. Pink Floyd

    Dla nas Polakow grzechy G. Sorosa niech beda nieco mniejsze chocby z powodu jego wysilku w zalozeniu Fundacji im. Stefana Batorego i wspieraniu procesow demokratycznych w latach 80. w Polsce 😉

    Bardzo ciekawy wpis.

  4. lesserwisser

    Nie za wysiłki ale za zasługi łaskawcy Sorosa, inicjatora planu odnowy Polski tzw planu Sorosa-Sachsa-Balcerowicza, zwanego u nas planem Balcerowicza.

    Jeff Sachs przyjechał do Polski 18 czerwca 1989 roku, towarzysząc Georgowi Sorosowi, amerykańskiemu finansiście pochodzenia
    węgierskiego, który finansuje Fundację Batorego, i który zapewne skłonił go do tej wyprawy.

    Soros przyjechał z planem reformy gospodarki polskiej zwanym „planem
    Sorosa”. To była kombinacja „szokowej” operacji antyinflacyjnej z restrukturyzacją naszych firm, z których część miała być oddana zagranicy za długi, a same długi miały być poważnie zredukowane.

    Dlaczego Soros tak bardzo interesował się Polską?

    Mogę się oczywiście mylić, ale miałem wrażenie, że głównym obiektem zainteresowania Sorosa nie była Polska, lecz Związek Radziecki, a jego plan dla Polski miał być eksperymentem, przećwiczeniem drogi od gospodarki planowej do rynkowej, którą mógłby powtórzyć następnie Związek Radziecki.

    😉

  5. Pink Floyd

    A moze mial sentyment do Polski, jako, ze Wegry rowniez przechodzily dosc podobna sciezke historii? 😉 Soros ogolnie sporo sie interesowal (interesuje) ta czescia Europy.

    Teraz moze pomoze Grecji? 🙂 Bo politykom cos to nie wychodzi 😛

  6. lesserwisser

    Żeby nie było, że to napisał jakiś nawiedzony ośiołom less…, co pitoli od rzeczy to zwrócę uwagę na fakt, iż tytuł wpisu brzmi “Niech przemówią książki”.

    Więc książka przemówiła, ustami autora, ekonomisty Waldemara Kuczyńskiego, byłego doradcy premiera Mazowieckiego. Tytuł książki – “zwierzenia zausznika”, (pisane w l. 1992-3), str. 82-83.

    Tu są dosłowne cytaty z tej książki, obszerne fragmenty której można znaleźć na stronie Kuczyńskiego:

    http://kuczyn.com/papers/publicystyka/zwierzenia_zausznika_20051101.pdf

    🙂

    1. gzalewski

      czyli tak, czy owak wychodzi na to, ze najslabszym ogniwem jest czlowiek

  7. copy

    oczywiście, że najsłabszym ogniwem w każdym systemie jest człowiek, dlatego nie rozumiem awersji do NLP

  8. lesserwisser

    Tak czy owak zawsze Nowak? Oj nie wrzucałbym wszystkich/ego do jednego worka.

    No bo to jest tak, niech znowu przemówią książki:

    “Idzie Grześ przez wieś, Worek piasku niesie, A przez dziurkę
    Piasek ciurkiem Sypie się za Grzesiem.”

    No to zadajmy pytanie kto jest winien: gapa Grześ, worek, tkacz co utkał worek czy też może Piasek? 🙂

    Jedno jest chyba pewne – lepiej nie idźmy tą drogą, nawet żółwim tempem!

  9. gosc

    powiem Wam, jednocześnie dziękując – linki w komentarzach to kopalnia wiedzy!!

  10. gzalewski

    less, moze zbyt lakoniczny bylem 🙂
    Chodzilo mi o te dymy miedzy prawdziwymi a najprawdziwszymi zolwiami

    (ps. nie dziala to Twoja skrzynka, znaczy nie odbilo tym razem, ale i reakcji zadnej)

  11. lesserwisser

    @ gzalewski

    Jak jest tarcie to i dym leci. 🙂

    Jak jest akcja to jest i reakcja.

  12. kathay (Post autora)

    Jako małe posłowie:

    http://wyznikiewicz.blogbank.pl/2011/06/09/statystyka-narzuca-standardy/

  13. lesserwisser

    Jako małe zagadka: – z jakiej to książki?

    Odpowiedź – Z książki życzeń i zażaleń! Niech przemawia.

    Życzeń aby inżyniery i inne mądrale czytali książki ekonomiczne
    zanim zaczną paplać a zażaleń, że ich paplanina znajduje niestety chętne ucho i oko.

    Swoją drogą to teksty B.Wyżnikiewicza są świetne merytorycznie, co jest coraz rzadszym zjawiskiem.

    PS

    Czy tylko statystyka narzuca standardy?

  14. tomek

    „Droga Żółwia” jest warta przeczytania jak wszystkie wspomnienia ludzi, którzy coś w życiu ciekawego zrobili. Dla początkujących twórców systemów wniosek jest jeden (zresztą niezbyt odkrywczy) – nie jest trudno stworzyć dobry system, trudno natomiast go stosować w realu.

  15. fx-robots pl

    Dziś lepiej go sprzedać w setce tysięcy kopii po 100$ vide MegaDroid czy FAP Turbo. Nie trzeba potem pisać już książek dla gawiedzi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *