Subiektywizm Analizy Technicznej

Zadanie na dziś – odnaleźć sens w stwierdzeniu: ”Subiektywizm analizy technicznej nie jest jej wadą, ale jej największą zaletą”.

O ile sens takowy istnieje…

Na zdanie powyżej cytowane trafiłem przypadkiem, żeglując po internecie. Bez problemu można odszukać kto i gdzie je napisał. Nie mam zamiaru czepiać się nazwisk gdyż nie o nie chodzi, niepokojące wydaje mi się natomiast gdy tego typu edukacją inwestorów zajmują się ludzie „z branży” i za pomocą branżowych mediów.

Logika podpowiada, że skoro A.T. jest tak prosta to jedynym optymalnym pomysłem na rynek powinna być radosna i jak najmniej obiektywna analiza przy udziale swobodnej wyobraźni i bez pomocy krępujących reguł. Być może coś przez te lata przeoczyłem ale z przykrością muszę skonstatować, że w setkach materiałów edukacyjnych nigdy nie trafiłem na porady tego właśnie rodzaju. Nie znalazłem sugestii typu „odrzuć zasady, poczuj wolność i wiatr we włosach dokonując analiz technicznych”. Wręcz przeciwnie…

Przyjrzyjmy się więc bliżej zagadnieniu.

Co oznacza „subiektywizm A.T.”? Przychodzi mi do głowy wyjaśnienie dwojakiego rodzaju:

1/ Podejście zerojedynkowe (prawda lub fałsz).

Dotyczy przede wszystkim formacji klasycznych i świecowych.

Uznajemy na przykład, że formacja nie istnieje lub widzimy formację tam gdzie jej nie ma. Lub interpretujemy formację wg. naszych potrzeb – np. pojawia się formacja kontynuacji a rysujemy ją tak jak gdyby miała z tego powstać formacja odwrotu. Bądź też pojawiają się 2-3 formacje a wybieramy jedną jako obowiązującą. Wchodzi też w to rozbieżność z numerowaniem fal Elliota.

Trudno natomiast subiektywnie rysować wskaźniki i inne narzędzia oparte w całości na matematyce, można je co najwyżej wyznaczać z błędem.

2/ Podejście przybliżeniowe

Dotyczy przede wszystkim linii prostych i krzywych w kontekście braku precyzji w ich rysowaniu. O ile poziome udaje się wykreślić w miarę dokładnie to wszystkie pochyłe i zakrzywione obarczone mogą być błędami wszelkiego rodzaju.

 

W proces ewolucji Analizy Technicznej  pewne jej cechy nie zostały zapisane czy precyzyjnie uregulowane.

I tak problem pojawia się kiedy szukamy punktu odniesienia dla „poprawności” wyznaczania linii czy formacji. Dziesięciu inwestorów może narysować na tym samym wykresie 10 różnych linii trendu (różne kąty nachylenia, różna precyzja, różne punkty zaczepienia itd.). Analiza Techniczna podaje zasady poszukiwania i używania wszystkich narzędzi ale bez wchodzenia w detale konstrukcyjne sporej części z nich (jak wyżej), oddając sporo miejsca na interpretacje. Co w takim razie powinno być wzorcem poprawności? Linia kreślona przez komputer? Linia będąca średnią z 10 narysowanych przez różne osoby? Własna intuicja?  Tutaj nie ma jednej i poprawnej odpowiedzi.

Inna sprawa – A.T. daje wolną rękę w rozwijaniu pomysłów. Jeśli od ręki narysuję na wykresie jakąś krzywą typu bohomaz i powiem, że to mój własny pomysł autorski pod nazwą „linia skupienia” to nadal mogę sobie na wizytówce napisać „analityk techniczny”.

Co gorsza – żeby posługiwać się A.T. nie trzeba nawet nic rysować na wykresie! A to dlatego, że A.T. zakłada, że decyzja inwestycyjna dokonuje się na podstawie obserwacji i obróbki samych cen i ich pochodnych, podczas gdy inne typy analiz odróżniają się od niej tym, że wyłączają cenę jako jedyny wyznacznik (np. Analiza Fundamentalna to proces wyciągania wniosków na podstawie danych ekonomicznych i finansowych). Nie ma więc przeciwwskazań, żeby decyzję podejmować tylko w oparciu o wizualną inspekcję wykresu, bez bazgrania po nim.

Gdzie w takim razie szukać rozwiązania problemu subiektywności?

Otóż znajduje się już zapisany w jednej z trzech zasad/paradygmatów A.T. Oprócz tego, że dyskontuje ona w pełni wszystko co robi i myśli rynek oraz ma tendencję do kontynuacji trendów to jeszcze jest wyrazem POWTARZALNOŚCI tych zależności, procesów i układów, które zaszły w przeszłości.

Jak ma się to ostatnie do subiektywności?

Powtarzalność dotyczy tych cech, które można jednoznacznie wykreślić, opisać, wyliczyć. Jeśli za każdym razem dokonujemy subiektywnej interpretacji to trudno mówić o powtarzaniu przeszłości. Ba, w całym zapale subiektywności nawet układy z perspektywy czasu interpretuje się inaczej  niż na żywo, w momencie ich powstawania. To choroba zwana błędami heurystyki jak: „efekt myślenia wstecznego” (https://blogi.bossa.pl/2008/11/16/efekt-wstecznego-myslenia/) czy „outcome bias” (https://blogi.bossa.pl/2011/04/10/efekt-wyniku/).

Na to nakłada się jeszcze jeden, dużo ważniejszy wymóg:

Rysować każdy może, i do tego okraszać to  co robi wyrażeniami o „sztuce A.T.”, tyle że nie chodzi w tym o to żeby być kolejnym Picassem, ale aby A.T. była skuteczna. Skuteczna jest wówczas gdy jest zyskowna, czyli dane narzędzie musi posiadać PRZEWAGĘ na rynku (the edge), o której pisałem niedawno. Zakładam przy tym, że rozważamy o A.T.  w formie narzędzia dokonywania timingu a nie jako wsparcie decyzyjne (np. przy szukaniu miejsca wejścia na rynek w Analizie Fundamentalnej).

NIE POSIADA przewagi narzędzie techniczne, które jest subiektywne, bo niby jak miałoby to działać? Jak ową przewagę ustalić skoro nie możemy nawet obiektywnie jej wyliczyć na podstawie danych i układów z przeszłości, które z określonym prawdopodobieństwem powinny się powtarzać w przyszłości? A nawet jeśli przewagę ustalimy to cóż po niej skoro i tak nasz trading opiera się na subiektywności czyli interpretacji a nie wiernym i obiektywnym powtarzaniu?

W takim przypadku wchodzą w grę 2 możliwości osiągania zysku:

1/ Losowość, przypadkowość

Zysk jest kwestią losową – udaje nam się trafić z narzędziem i rodzajem stopa. Jednak losowość i fart w długim terminie nie wchodzą w grę jako metoda inwestycyjna.

2/ Przewaga pochodzi z naszych kompetencji

Dysponujemy wiedzą, doświadczeniem, intuicją, które pozwalają nam w oparciu o dowolne narzędzia A.T., stosowane w niezobowiązujący i subiektywny sposób, zyskiwać w długim terminie.

Pojawia się jednak pytanie: czy dysponujemy tego rodzaju kompetencją ? Czy wiemy, że ją posiadamy czy tylko nam się wydaje?

I pytanie drugie: czy w takim razie skuteczna, subiektywna A.T. to wynik siły działania jej samej czy jednak naszych umiejętności?

Nie tylko intuicyjna ale i logiczna odpowiedź brzmi: skuteczność subiektywnej A.T. nie tkwi w jej fundamentach działania ale w  wartości dodanej pochodzącej od nas samych (wiedza, umiejętności, doświadczenie).

Konkludując, moja dobra rada: nie dawajmy się uwodzić sentencjami o działającej A.T., która za każdym razem jest kwestią wielu naszych interpretacji. Nie róbmy tego również z powodów czysto psychologicznych. Możemy się w to bawić pod jednym wszakże warunkiem – dysponowania stosownymi umiejętnościami, które pokryją niedostatki owego podejścia.

 

—*Kat*—

 

[Głosów:0    Średnia:0/5]

10 Komentarzy

  1. tomek

    Wnioski jak najbardziej słuszne. Nigdy nie mogłem zrozumieć stwierdzeń że AT działa albo nie działa. To jest tylko narzędzie i nie ma magicznych właściwości, podobnie jak nie ma proszków na jasnowidzenie. Gdybym ja założył narty Małysza i skoczył nie 120 ale 2 metry i do tego wylądował na głowie to znaczyłoby że narty Małysza nie działają ?

  2. Lucek

    Autor nie byłby sobą, gdyby starym sprawdzonym zwyczajem, nie wyrwał pojedyńczego zdania z cudzego tekstu, a następnie na bazie tego zdania starał się udowodnić, że tylko ON jeden może pisać na temat AT.
    Definicja:
    “Subiektywizm to kierowanie się w działaniu oraz w ocenie faktów i zjawisk wyłącznie własnym sposobem widzenia; stronniczość”.

    Autor pisze:
    “Nie znalazłem sugestii typu „odrzuć zasady, poczuj wolność i wiatr we włosach dokonując analiz technicznych”. Wręcz przeciwnie…”

    Subiektywizm nie zakłada odrzucania zasad, (chodzi chyba o AT?), ale zakłada samodzielne myślenie w ocenie zjawisk.

    A więc drodzy czytelnicy, zdaniem autora, nie myślcie samodzielnie, nie oceniajcie tego co widzicie na wykresie wg własnego, subiektywnego spojrzenia. Koniecznie najpierw zajrzyjcie do wpisów na tym blogu, czy sposób waszego myślenia pokrywa się z tym co przeczytacie. Jeśli nie, jesteście słabymi teoretykami AT.
    A ja mówię tak: najgorsze co może was spotkać, to trafić na teoretyka, który tak wam wszystko wytłumaczy, że mucha nie siada.
    Będziecie znali pojęcie “the edge” (przewaga), ale nie będziecie wiedzieć co z tą wiedzą zrobić. Bo najlepszy teoretyk nigdy wam nie pokaże praktycznego zastosowanie wiedzy, którą wam serwuje. Nie nauczy was samodzielnej jazdy, takiej, żebyście poczuli samodzielność i wiatr we włosach. On was posadzi za sobą, i powie: “Zobacz jak jeździ thebeściak; trzymaj sie mocno”.
    Parafrazując zdanie o “sztuce AT i Picassie”, śmiało można stwierdzić, że o AT pisać każdy może, i okraszać to mądrymi słowami,
    ale przecież w tym wszystkim nie chodzi, żeby być Ignacym Krasickim, ani nawet Aleksandrem Fredro.
    W tym wszystkim chodzi o to, żeby być jednocześnie Leonidem Teligą, Krzysztofem Baranowskim, Krystyną Chojnowską-Liskiewicz, Henrykiem Jaskułą, że nie wspomnę o Philippe Jeantot’cie.
    Każda z tych osób miała subiektywne podejście do swego wyczynu, gdyż tylko od takiego podejścia zależał jej los. W ciemno można przyjąć, że musiała się stosować do zasad (żeglugi).

    Wesołych Świąt:)

  3. lesserwisser

    Autor wyraźnie nie jest w najlepszej formie, co można zrozumieć – przesilenie wiosenne, świąteczne porządki, uczulenie, zadurzenie, etc. Mnie też to czasem trafia!

    A czepialski to bywa (oj bywa), czego nie można zrozumieć, choć i mnie też się to czasem zdarza (ale konstruktywnie). I tu się muszę zgodzić z Luckiem (co mi się często nie zdarza). 🙂

    Jak skończę pucować mieszkanie (zanim mnie kobita ubije) to chyba coś skrobnę, bo nie byłbym sobą. 🙂

    Wesołych Świąt Wielkiej Nocy dla Wszystkich 🙂

  4. Klondike

    Lucek pisze: “Subiektywizm nie zakłada odrzucania zasad, (chodzi chyba o AT?), ale zakłada samodzielne myślenie w ocenie zjawisk”.

    O to właśnie chodzi.

    Autor pisze: “Rysować każdy może, i do tego okraszać to co robi wyrażeniami o „sztuce A.T.”, tyle że nie chodzi w tym o to żeby być kolejnym Picassem, ale aby A.T. była skuteczna”

    Może wystarczy aby Picassso był skuteczny w ocenie tego co widzi? Kreski, trójkąty, formacje to tylko narzędzia wspomagające proces decyzyjny i sam nie wiem czy metodom tradingu dyskrecjonalnego przypisywać cechy skuteczności. One raczej nie wnoszą wiele nowej, obiektywnej wiedzy natomiast wyrażają sposób patrzenia tradera na wykres. To tak jak ktoś chciałby nauczyć się czegoś z książki napisanej przez samego siebie. W takiej sytuacji uczeń nie może stać się mądrzejszy od autora. Podobnie trader nie wyciśnie z kreski więcej niż pozwala na to jego mądrość. Przez narzędzia tradingu dyskrecjonalnego, a takich dotyczy subiektywizm, trader wyraża swoją skuteczność w poprawnej ocenie tego co widzi na wykresie i tu chyba chodzi o skuteczność samego tradera a nie narzędzi jakimi się posługuje.

  5. Klondike

    “tyle że nie chodzi w tym o to żeby być kolejnym Picassem, ale aby A.T. była skuteczna. Skuteczna jest wówczas gdy jest zyskowna, czyli dane narzędzie musi posiadać PRZEWAGĘ na rynku (the edge)”

    “skuteczność subiektywnej A.T. nie tkwi w jej fundamentach działania ale w wartości dodanej pochodzącej od nas samych (wiedza, umiejętności, doświadczenie).”

    Czy te drugie zdanie trochę nie zaprzecza wnioskom wyciąganym z pierwszego zdania? Poza tym co rozumiemy przez fundament działania AT? Wiedza, umiejętności, doświadczenie wynikają z tego co trader wypatrzył na wykresie więc wynikają z AT przyjmując, że AT to wyciąganie wniosków na podstawie wykresu. W takim razie wiedza, umiejętności, doświadczenie nie pochodzą od nas samych (do końca nie rozumiem tego stwierdzenia) ale z AT a fundament jej działania i skuteczności wyraża się właśnie w tym, że wnioski jakie wyciągamy dzięki tej wiedzy i umiejętnościom pozwalają nam uzyskać przewagę nad rynkiem i zarabiać.

  6. kathay (Post autora)

    @Klondike
    Odrzucenie zasad to tylko jeden z grzechów subiektywności. Mógłbym pewnie zrobić osobny wpis w tym temacie. Pierwszy przykład, który mnie osobiście irytuje – poszukiwanie formacji świecowych kończących trend w miejscach gdzie trendu w ogóle nie ma lub też rysowanie na szcytach wykresu formacji przypisanych końcówce trendu spadkowego. Lub też generalnie wyznaczanie formacji świecowych wbrew ich oryginalnym zasadom.
    Bądź też ignorowanie “formacji w formacji” opisane pod linkiem o efekcie myślenie wstecznego.

    Nie ma sprzeczności pomiędzy zdaniami, które cytujesz.
    Subiektywna AT również może zawierać przewagę na rynku ale owa przewaga nie tkwi w samych narzędziach AT ale w subiektywnych decyzjach inwestora. Zrobię osobny wpis by to pokazać.

  7. Klondike

    Kathay napisał: “I pytanie drugie: czy w takim razie skuteczna, subiektywna A.T. to wynik siły działania jej samej czy jednak naszych umiejętności?”

    Po prostu ja inaczej rozumiem tą subiektywną AT bo ja właśnie utożsamiam ją z umiejętnościami i kompetencjami. Coś takiego jak działanie jej samej dla mnie nie istnieje bo te wszystkie formacje, poziomy itd. to efekty wtórne, które sami rysujemy przy okazji ustalania kontekstu w postaci trendu i wejścia a ich tzw. “skuteczność” to nic innego jak efekt naszych umiejętności. Nigdy nie rozwodziłem się czy subiektywna AT działa czy nie bo dla mnie to nie istotne a wszystko zależy od moich umiejętności. Przykładowo dla mnie narzędziem jest sam wykres słupkowy (raczej bez formacji) i oczywiste, że w samym wykresie słupkowym nie może być przewagi, ona tkwi w moim sposobie analizy. Jak sobie coś zanalizuje to oczywiście mogę sobie jeszcze coś porysować żeby zobrazować efekt moich przemyśleń i oczekiwań wobec rynku ale to byłby efekt wtórny.
    Stąd choć może inaczej rozumiem istotę samej subiektywnej, dyskrecjonalnej AT to oczywiście zgodzę się z poniższym stwierdzeniem:
    “Subiektywna AT również może zawierać przewagę na rynku ale owa przewaga nie tkwi w samych narzędziach AT ale w subiektywnych decyzjach inwestora.”

  8. Lucek

    “Odrzucenie zasad to tylko jeden z grzechów subiektywności”.

    Odrzucenie zasad to nie jest grzech subiektywności tylko grzech głupoty.
    AT to nie jest nauka ścisła, dopuszcza dowolność interpretacji wg. przyjętych zasad.
    Ktoś, kto ma trudności z określeniem fazy, w której znajduje się rynek, powinien raczej uzupełnić swoją wiedzę.

    Autor, gdyby chciał być rzetelny w tym co robi, zamiast wyrywać jedno zdanie z cudzego tekstu, mógłby bez fałszywego krygowania się, dać link do tekstu, który tak poruszył jego wrażliwość naukowca.
    Wtedy każdy mógłby sam ocenić, czy ktoś pisze bzdety.

  9. Lucek

    Żeglując po internecie, trafiłem na wpis zatytułowany “Jakie narzędzia analizy technicznej przydają się na rynku forex” autorstwa Tomasza Chwiałkowskiego. Ostatnie zdania zabrzmiały mi jakoś znajomo:

    “Analiza techniczna opiera się na ogólnych zasadach, których część została przedstawiona powyżej, ale już jej stosowanie w praktyce zależne jest od indywidualnej interpretacji. Jednak koniec końców subiektywizm analizy technicznej nie jest jej wadą, ale jej największą zaletą.
    Czy w sytuacji, gdy wszyscy uczestnicy rynku widzieliby na wykresie to samo, na rynku istniałaby szansa zarobku?”

    Wróciłem do początku tego artykułu i znalazłem tam takie zdanie:

    “Ogólne zasady analizy technicznej pozostają niezmienne niezależnie od rynku, na którym są stosowane.”

    Nie znalazłem sugestii typu „odrzuć zasady, poczuj wolność i wiatr we włosach dokonując analiz technicznych”. Wręcz przeciwnie…

    Całość można znaleźć tutaj:
    http://www.parkiet.com/artykul/887433,1010210.html

  10. lesserwisser

    Moim zdanie to autorowi nie za bardzo wyszedł ten, z założenia polemiczny tekst, bo złapawszy wiatr w żagle ( ułomny pretekst) bardziej polemizował sam ze sobą ( swoimi subiektywnymi poglądami) niż z rzeczywistością rynkową ( z założenia obiektywną). Stad ta, zauważalna gołym okiem, niespójność tekstu.

    Czasem zdarza się i tak że, frywolny wiatr potrafi potargać nie tylko włosy ale nawet myśli nieuczesane. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *