Wyobraźcie sobie Państwo, że trzy lata temu zainwestowaliście w produkt, którego cena miała zależeć od tego jak zachowa się złoto, platyna, węgiel kamienny, różnego rodzaju produkty rolne i ropa naftowa. Przy czym chodzi o to, że zależność owa oznacza, że jak rośnie to i wy zarabiacie (bo to nie zawsze jest oczywiste, w tego typu produktach).

Brzmi nieźle. Nieprawdaż?

Maszynka do zarabiania pieniędzy. Wszędzie słyszymy o hossie surowcowej, drożejącej żywności… a jednak. Można się poczuć mocno sfrustrowanym jeśli się okaże, że nie zarobiliśmy nawet grosza. I to nie dlatego, że ktoś nas wyrolował, tylko dlatego, że rzeczywistość, którą pamiętamy i na jej podstawie budujemy sobie wyobrażenie o hossie, nie musi mieć nic wspólnego z rzeczywistością.

Na forum bossa.pl (dostęp dla klientów) pojawił się wpis, który pozwolę sobie zacytować w całości:

W dniu dzisiejszym emitent 3-letnich surowcowych obligacji oszczędnościowych Barclays Bank zwrócił mi zainwestowany trzy lata temu kapitał z zerową stopą zysku!  Według Barclays Banku wartość surowców, na których oparte były obligacje w ciągu tych trzech lat nie wzrosła. Surowce te to złoto, platyna, węgiel, agroprodukty (S&P GSCI) i ropa naftowa. Dzięki mojej naiwności bankierzy Barclays Banku dostali ode mnie i od innych inwestorów darmowy kredyt! Szkot okazał sie sprytniejszy od Polaka.”

Faktycznie tego rodzaju obligacja istnieje. W pierwszym odruchu zacząłem szukać „haków” w formule obligacji. Gdyż też obrazy przed oczami (zamkniętymi) sugerowały solidarność z autorem wpisu. A później zacząłem zerkać na wykresy…. i sobie przypominać fakty.

Zacznijmy od złota. Tu faktycznie mieliśmy żyłę złota. Trzy lata temu notowane po ok. 900 dolarów za uncję wzrosło około pięćdziesiąt procent. Ale wygląda na to, że na tym koniec.

Luty 2008, czyli moment kiedy obligacja została wyemitowana przypadł na czas środka hossy surowcowej. Ale nie tej, o której jest głośno w mediach teraz. Poprzedniej, po której nastąpiło całkiem spore załamanie. Węgiel notowany był po około 120 dolarów za tonę. Podobnie jak teraz. Ze szczytem w lipcu 2008 (180 dolarów/tonę)

Ropa naftowa była również na poziomach obecnych (szczyt przypadł w lipcu 2008 w okolicach 150$/baryłkę).  Podobnie z platyną i produktami rolnymi.

Krótko mówiąc pech. To jednak nie Szkoci okazali się sprytni, tylko rynek złośliwy.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

2 Komentarzy

  1. lesserwisser

    “Wyobraźcie sobie Państwo, że trzy lata temu zainwestowaliście w produkt, którego cena miała zależeć od tego jak zachowa się złoto, platyna, węgiel kamienny, różnego rodzaju produkty rolne i ropa naftowa.”

    Jak to mówią niestety nie staje nam wyobraźni.

    “Krótko mówiąc pech”.

    PS

    A tak na marginesie to zauważam, że ostatnio głównie ja bywam na forum, to chyba wpływ tej Fukushimy, no bo coż innego?

    Oj źle sie dzieje w państwie zduńskim i mało energetyczny materiał sypia do pieca!

    Chyba muszę wziąć coś na wstrzymanie i tak nie przynudzać.

  2. AlicjaS

    @ Less…

    Nie przynudzasz 😀 No może.. od czasu do czasu 😀
    Ja tu czuję się jak u siebie w domu, więc nie krępuj się i pisz dalej. Ja to z przyjemnością czytam 😀

    A mnie się tęskni za wpisami, że coś wydawało się intratne i takie się okazało. Bo chyba już się zaszczepiłam na takie newsy, coraz gorzej ze mną, nie reaguję na nie 😀

    Niedobrze… bardzo niedobrze 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *