Szlachtowanie OFE a giełda

Dyskusje o OFE mogą być powodem wielu groźnych chorób – powinien ostrzegać Minister Zdrowia 😉 Będzie więc kontrowersyjnie…

Pozwolę sobie na odrobinę szczerości: odkąd poznałem smutną prawdę, że nasze szacunkowe stopy zastąpienia (przyszła emerytura z I i II filaru jako odsetek ostatniej pensji) spadły przez lata z 75% do jakichś 30-45%, położyłem krzyżyk na tę część dochodów i przestało mnie obchodzić gdzie wyśle ZUS te kilka, spornych obecnie, procent moich składek. Niech będzie, że ta moja obojętność to ofiara finansowa na rzecz Ojczyzny w potrzebie. Albo w wersji nie dla mediów: szkoda czasu, energii i negatywnych emocji na walkę z czymś, na co na poziomie jednostki nie mamy wpływu (ani w zakresie wielkości składki ani jej alokacji). Efektywniejszym zajęciem było i nadal będzie zadbanie o III filar czyli tę część, na którą jak najbardziej wpływ mamy.

Żal mi jednak tych, którzy niewiele z tej wszechobecnej młócki słownej rozumieją (większość współobywateli), czując się oszukanymi, bezradnymi czy wręcz wściekłymi.

Bo oto media przywołują wyniki sondy przeprowadzonej wśród Polaków, których zadaniem było odpowiedzieć na pytanie: „Czy rząd wystarczająco wyjaśnił, dlaczego ogranicza składkę do OFE?”.  Tylko 3% zdecydowanie odpowiada ‘TAK’, kolejne 12%  – ‘raczej TAK’. Reszta mniej lub bardziej czuje się niedoinformowana. Zastanawiające… Ale może mała podpowiedź przyniesie ulgę – całe wyjaśnienie nowego podziału składek zawiera się w kilku całkiem prostych słowach: „potrzeba kasy, dużo kasy, łatwej kasy”. Pytanie sondy powinno brzmieć zupełnie inaczej choć odpowiedzi będą podobne: „Czy rządy wystarczająco wyjaśniały na czym polega obecny system emerytalny?”.

Zadziwiająca dla wielu może być polaryzacja opinii i wyliczeń ekonomistów, i to krajowej ich elity, odnośnie gospodarczych skutków przesunięcia części naszej składki z OFE do ZUS. Staram się z ciekawości śledzić argumenty jednej i drugiej strony (wypowiedzi polityków nie da się w tym temacie słuchać w ogóle) i muszę przyznać, że to zaskakujący serial dla kogoś kogo interesuje rynek finansowy – nikt do tej pory nie wyliczył bez kontrowersji wszystkich skutków na poziomie makro i mikro, ale też nawet nie uzgodniono najprostszych założeń, za to mamy wiele królików wyciągniętych z kapelusza. Jak ten o nazwie „symulacja przyszłych wyników OFE”. Do tego chwilkę chciałbym nawiązać nieco niżej.

Ale by nie pozwolić utonąć w tej powodzi sprzecznych często informacji, obliczeń i obietnic pozwolę sobie ponownie służyć podpowiedzią i zasugerować skołatanym umysłom współobywateli co je tak naprawdę boli (załóżmy, że właśnie zbiorowo leżymy na kozetce):

Poczuliśmy, mówiąc wprost, że uderzono w nasze prawo do poszanowania własności prywatnej. Chce nam się „zabrać” to co uważamy za „prywatne”, bo leżące na „wirtualnych” rachunkach w prywatnych instytucjach zwanych OFE, na rzecz „państwowej” własności w ZUS, który na bieżąco musi finansować emerytury naszych ojców i dziadków, a kiedyś i nasze. Boimy się więc o coś czego nam nikt dziś nie jest w stanie zagwarantować – że te nowe, osobne zapisy w ZUS, jakaś władza w przyszłości zlikwiduje bez kozery kolejnym dekretem lub też, że ZUS nie będzie po prostu wydolny w płaceniu. Połóżmy dla równowagi na szali alternatywę – OFE mogą zniknąć równie szybko jak zrobiono to niedawno na Węgrzech, co do ich wypłacalności można mieć również obawy w przypadku gospodarczych czy politycznych zawieruch. W jednym i drugim wariancie emerytalnym gwarantem może być tylko i wyłącznie władza i jeśli nawet dziś da nam na to glejty, za kilka lat mogą one mieć tylko wartość zużytej do ich produkcji celulozy. Szanse i prawdopodobieństwa zajścia obu pesymistycznych wariantów są jednakowo niepewne ale możliwe.

Druga, obok bezpieczeństwa, nasza obawa to potencjalne zyski. O ile coroczną waloryzację zapisów w ZUS o wskaźnik wzrostu PKB rząd może nam zapisać w dowolnych dokumentach nawet krwią, gdyż obietnice są najtańsze w obsłudze, o tyle OFE nie zagwarantują nam dokładnie NIC. Jeśli ktoś twierdzi inaczej – po prostu kłamie. Robienie 30 letnich symulacji to tylko przybliżenie oparte na ekstrapolacji przeszłości w przyszłość. Owszem, może się okazać, że dotychczasowe 9% rocznie uda im się nadal zarabiać, mam jednak uzasadnione obawy, że takiej prędkości z kilku względów nie da się utrzymać. Przede wszystkim dlatego, że nie ma już szans na kilka premii, które otrzymaliśmy przez ostatnie 2 dekady i które pomogły rosnąć naszej giełdzie i gospodarce: premia za wejście do UE i środki z Unii otrzymywane, premia za marną płynność na parkiecie i duże relatywnie transfery i zakupy OFE, premia za młody i nieefektywny jeszcze rynek, premia za inflację, premia za bycie emerging market, by wymienić najważniejsze i niepowtarzalne.

Tak jak wcześniej OFE pompowały lub przynajmniej utrzymywały rynek i zapewniały płynność na GPW tak w przyszłości siłą rzeczy muszą ustawić się po stronie podaży. Owszem, początkowych emerytów obsłuży się kasowo z bieżących wpłat, potem jednak transfery do nich będą rosły tym mocniej im większy odsetek siły roboczej będą stanowić. Teoretycznie podaż (lub ograniczony popyt)  powinny przełożyć się na mniejsze dochody z akcji a więc i zyski z naszych wkładów. Obstawiam jednak, że do tego czasu albo GPW będzie tylko jednym z oddziałów większej giełdy, a więc wpływ OFE na płynność nie będzie wielki, albo te fundusze już dawno przestaną istnieć. Każda kolejna ekipa u władzy wpada bowiem półgębkiem któregoś z ministrów na błyskotliwy pomysł zawłaszczenia tych instytucji z całym ich (naszym) bogactwem. Kiedy skończą się możliwości jazdy na gapę, moralnego hazardu i odkładania reform całości naszego systemu, skok na taką kasę stanie się nie tylko pokusą ale wręcz koniecznością.

Gdyby ktoś chciał sprawdzić jak łaska pańska na pstrym koniu jeździ sugeruję zajrzeć do archiwów z początku działania OFE – narzekaniom na ich ruchy z gracją słonia w składzie porcelany nie było końca. Nie bez powodu dorobiły się nasze emerytalne fundusze przydomku „OFErmy” – kupno na szczytach i sprzedaż w dołkach regularnie monitorował wówczas nasz kolega Jacek Maliszewski. Ci, którym jeszcze 2 lata temu wytykano wniebogłosy kilkudziesięcioprocentowe spadki naszych wkładów, dziś traktuje się niemal jak zbawicieli i buduje w mediach pomniki.

Nie będę przy tym oryginalny pisząc, że do wydawania 60% naszych środków na obligacje naprawdę nie trzeba 14 różnych funduszy z wysokimi prowizjami.

Nie jestem za likwidacją OFE. Natomiast jestem za likwidacją przymusu wpłat właśnie do nich. Mamy dość alternatyw jeśli decyzję o alokacji naszych składek zostawi się nam samym. Nie będzie wówczas potrzeby tworzenia dziwnych benchmarków, przymusowych dopłat, losowań, krępujących  inwencję równań do średniej, odruchów stadnych i nieprzyzwoitych prowizji, niemożności użycia derywatów i zakazu posiadania niektórych aktywów. Kto będzie chciał nadal mógłby wpłacać do OFE. A jeśli Towarzystwom przestanie się opłacać ten biznes to na rynku mamy dość inwestycyjnych alternatyw. Ważniejsze, że przynajmniej nasza władza nie będzie wystawiana więcej na pokuszenie.

—***Kat***—

[Głosów:0    Średnia:0/5]

10 Komentarzy

  1. Pink Floyd

    Dla rozsadnych dobra alternatywa jest wlasna dzialanosc gospodarcza, gdzie mozna ograniczyc haracz placony do ZUS/OFE — przynajmniej dopoki jeszcze tego nasi politycy nie zmienia (bo ZUS to w koncu podatek jak by nie patrzec — politycy moga dojsc do wniosku, ze tam ZUS tez powinien byc skorelowany z naszymi zarobkami). A pozniej to juz alternatywa bedzie tylko dzialanosc na Cyprze, Luksemburgu itp. 🙂 Jesli cos skapnie na emeryture za 20-30 lat z ZUS/OFE to bedzie to raczej mily dodatek, niz podstawowe swiadczenie. A, czy ktos wie, czy bukmacherzy obstawiaja jaki pulap osiagnie VAT w Polsce za 2-3 lata? Postawilbym spore pieniadze na 25% (bo wiecej poki co nie mozna) 🙂

  2. funkcjonariusz_z_boru

    Z tego co się orientuję to jest program w którym będzie można wybrać czy się chce wpłacać składki do OFE. Generalnie ujmując jest to program powszechnie okrzykniętej partii oszołomów (PiS).

  3. exnergy

    Brakuje mi w tym wpisie cyferek. Bo jeśli dobrze kojarzę, to np. ostatnio mamy/mieliśmy baby boom (kolejny) więc demograficznie wieszczyć porażkę Polaków chyba za wcześnie?

    Powtórzę z uporem maniaka – dlaczego kasy naprawdę nie wrzucić do worka inwestującego na zasadach rynkowych w nowe innowacyjne przedsięwzięcia? Stworzyć Fundusz funduszy inwestujący w niepubliczne biznesy? To tam walczy się głownie technologią, rozwiązaniami biznesowymi, a nie hossą i bessą, spekulacją itp.
    Dlaczego ostrożni nie mogą sobie odkładać na kontach bankowych z np. “zerowym Belką”. Banki mają sztaby analityków kredytowym i systemy scoringowe, które dzięki wykorzystaniu najnowszych rozwiązań np. data mining odsiewają ryzyko przy kredytach na nowe biznesy.

    Po co nam kolejny pośrednik jakim jest OFE?

    To, że w Zusie nic nie ma (dlaczego pożycza w bankach, żeby wypłacać emerytom?) to każdy wie. Pytanie co zrobić z armią urzędników?
    Ja bym wolał zobaczyć reformę outplacementową dla tych ludzi, niech się juz przekwalifikują bo potem może być za późno!

    Tyle bicia piany, idę zająć się konkretami. Bo ja sam nie zadbam o swoją przyszłość, to kto to zrobi ;). Nie dam “systemowi emerytalnemu” kasy ;).

  4. Jacek

    Brawo KatHay 😉 Mniej więcej to samo miałem napisać w komentarzu pod wpisem na podobny temat.
    Ciekawe, bo ci sami piszący teraz o obronie OFE jeszcze tak niedawno byli ich największymi krytykantami.

    1. gzalewski

      tu jest genialne perpetuum mobile. Mysle ze po pewnych modyfikacjach mozna zastsowac do OFE
      http://wyborcza.pl/1,76842,9127523,Trzy_minuty_dla_kibicow_Euro.html

  5. lesserwisser

    “Poczuliśmy, mówiąc wprost, że uderzono w nasze prawo do poszanowania własności prywatnej. Chce nam się „zabrać” to co uważamy za „prywatne”, bo leżące na „wirtualnych” rachunkach w prywatnych instytucjach zwanych OFE, na rzecz „państwowej” własności w ZUS, który na bieżąco musi finansować emerytury naszych ojców i dziadków, a kiedyś i nasze.”

    Kto poczuł to poczuł. Nie mnożna zapominać, że przecież koryfeusze prawa z Trybunału Konstytucyjnego orzekli, iż środki zgromadzone w OFE nie są żadną prywatną własnością emerytów tylko są środkami publicznymi,a więc znajdującymi się w gestii państwa, chwilowo zarządzanymi przez OFE.

    W świetle tego ostatnia kontrofensywa OFE w telewizyjnych spotach, w których ludzie mówią o swoich czy naszych pieniądzach, to faryzejska obłuda fałszująca rzeczywistość.

    W podobnym tonie wypowiadające się różne “autorytety”, przeciwnicy OFE, albo kpią albo o drogę pytają. Czy krzyczeli w proteście głośnym NIE, gdy TK tak orzekł, przecież mieli mnóstwo czasu aby od tamtego momentu zmienić prawo i zapisać w ustawie – środki zgromadzone w OFE są prywatną własnością składkodawców, którzy mogą nimi swobodnie dysponować.

    Jeśli nie zrobili to widocznie mieli co innego na uwadze!

  6. lesserwisser

    Mój poprzedni wpis – winno być

    “W podobnym tonie wypowiadające się różne “autorytety”, przeciwnicy OFE oraz ich zwolennicy nie chcą o tym pamiętać, więc albo kpią albo o drogę pytają.”

  7. kk

    Przepraszam, że wtrącę, ale czy ktoś z Państwa mógłby opisać ostatnie
    rewelacje dotyczące insider tradingu przy użyciu owych sieci eksperckich na Wall street?

    Przeczytałem właśnie o tym artykuł na jednym z mainstreamowych portali.

    Czy jest to warte uwagi? Może jest to jednak znowu pisanie o oczywistości na giełdzie?

    Byłbym bardzo wdzięczny za opisanie tego tematu okiem profesjonalistów

  8. exnergy

    Nie wiesz, że na giełdzie historia się powtarza? Tylko zawsze troszkę inaczej. Ktoś kto nie potrafi rozpoznań ntej wariacji wtapia i tyle.

  9. Pingback: Blogi bossa.pl » OFEbilans

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *