Małpa czyli losowość inwestycji 4

Czy sukces w inwestowaniu w akcje można zapisać wzorem?

Jak najbardziej!

Wyglądałby mniej więcej tak:

Sukces na giełdzie = wybór spółki(ek)+zarządzanie ryzykiem (wielkość pozycji i stopy)+zmienna losowa (niezależna)

Korzystając z tego właśnie wzoru można wytłumaczyć zjawisko, nad którym się pastwię w ostatnich wpisach czyli jak wytłumaczyć fakt tego, że losowo wybrany pakiet akcji może przynieść wyższe zyski niż portfele utworzone przez zawodowych macherów od giełdy.

Pod pojęciem ‘zmienna losowa’ w powyższym wzorze kryje się tysiące zjawisk, które mają wpływ na kierunek i siłę ruchu każdej z akcji. Można je godzinami wymieniać ale najbardziej istotne jest to, że stanowią one czynniki NIEZALEŻNE od inwestora, na które nie ma praktycznie żadnego wpływu. Problemem jest oszacowanie istotności  oddziaływania tej zmiennej na całe równanie. Będzie to jednak dość spora liczba, rzędu dziesiątków procent. Można sobie wyobrazić jej znaczenie śledząc w podobny sposób inne zjawiska przyczynowo-skutkowe.

Na przykład – jak rozpisać wzorem możliwość pokonania w tenisie Federera? Powiedzmy, że w taki oto sposób:

Sukces w tenisie = umiejętności (serw,backhand,forehand, talent) + zmienna losowa

W tym przypadku ostatni czynnik stanowić będzie ułamek procenta. Na przykład kontuzja Federera czy jego zmęczenie. W przybliżeniu jednak w 99,9% przypadków na 100 nie mamy szans ze względu na resztę czynników.

W skrajnie przeciwnym przypadku spójrzmy na szanse w Lotto:

Sukces w Lotto= 100% zmienna losowa

Wróćmy do akcji i małp. We wzorze na sukces pomijamy zarządzanie ryzykiem gdyż zakładamy dla celów porównawczych, że kupujemy akcje za równą kwotę (i w wyborze losowym i eksperta) a następnie trzymamy je w długim okresie tak jak zalecają wszelkie poradniki inwestycyjne. Zostaje nam więc jako składowa równania wybór spółki i czynniki niezależne. W tych ostatnich tkwi właśnie największa siła sprawcza, mająca wpływ na ostateczny wynik i co gorsza, nie mamy na nią niemal żadnego wpływu. To powoduje również, że dokonana przez nas selekcja spółek do portfela NIE gwarantuje wcale największego zysku. Tym bardziej, że kursy akcji są mocno skorelowane i podlegają w dużej mierze tym samym siłom sprawczym niezależnym od nas.

Trzeba też pamiętać o tym, że profesjonaliści kierują się nie tylko zasadą optymalizacji zysków przy wyborze papierów. Często dużo ważniejszym elementem jest ochrona kapitału i zmniejszenie ryzyka co generuje defensywne wybory czyli szybciej kupią akcje firmy stabilniejszej nawet jeśli drożeje niemrawo.

Dlaczego więc inwestorzy nie dokonują losowych wyborów skoro dzięki temu mogą zaoszczędzić setki straconych godzin, nakładów energii i pieniędzy poświęconych na pozyskanie i przetwarzanie informacji? Najprostsza odpowiedź płynie po raz kolejny ze strony ekonomii behawioralnej, która zidentyfikowała i skrupulatnie opisała efekt zwany „ILUZJA KONTROLI”

Na czym owa iluzja polega w przypadku finansów i giełdy (a działa ona również w innych dziedzinach)? Otóż homo sapiens potrzebuje emocjonalnego kontaktu z dokonywanym przez siebie wyborem, nie docenia przy tym znaczenia faktów, na które nie ma wpływu i nabywa mylnego przekonania, że swoim działaniem potrafi ów wpływ uzyskać.

Można jej nieświadome oddziaływanie zobaczyć już przy najprostszych zdarzeniach. Jeśli rzucamy kością starając się uzyskać 6 oczek to czy nie rzucamy mocniej niż wówczas, gdyż potrzebujemy 1 oczka? Czy nie mamy silnego przekonania, że sami skreślając numery w Lotto zwiększamy swoje szanse w stosunku do losowania na chybił trafił przez automat? Czy nie poszukujemy prawidłowości w zjawiskach losowych wierząc, że doszukawszy się ich przejmujemy dominację? Podobnie działa to w przypadku wyboru akcji – losowość dokonana strzałką generuje w nas całe pokłady dyskomfortu, braku kontroli, niezrozumienia, niepokoju czy nawet strachu.

Behawioryści wyróżnili dodatkowo 5 poziomów, na których owa iluzja się w nas dokonuje:

1/ Kwestia wyboru

To jest właśnie osnowa tego o czym wyżej piszę. Samodzielna decyzja utwierdza nas w przekonaniu , że mamy wpływ na większe zyski z inwestycji niż w przypadku rzutu do tarczy.

2/ Sekwencja rezultatów

Jeśli uda nam się wytypować pozytywnie kilka z rzędu zdarzeń (np. takich jak kurs spadnie czy wzrośnie jutro), zaczyna w nas kiełkować przekonanie o nieprzeciętnych umiejętnościach, nawet jeśli zasługą był zwykły traf/fart

3/ Znajomość problemu

Im proces staje się dla nas bliższy, bardziej znajomy tym mocniej odczuwamy w sobie iluzję kontroli. Czytamy książki o giełdzie, swobodnie poruszamy się w trudnym słownictwie, bierzemy udział w dyskusjach internetowych wysokiego szczebla, kończymy kursy branżowe itd. itp. – czy nie wydaje nam się naturalne, że stopień naszego wpływu na inwestycję jest coraz doskonalszy?

4/ Dostęp do informacji

W jakim celu wystawiamy się na działanie coraz większej ilości informacji ze spółek, rynku, poboczy rynku, ekonomii, polityki itd. itp.? Proste – nasyca nas to iluzorycznie w przekonaniu, że nasz poziom kontroli zdarzeń zwiększa się. Tak naprawdę generują one w nas jedynie szum.

5/ Zaangażowanie

Im silniej wiążę się emocjonalnie czy w jakikolwiek inny sposób z inwestycją tym mocniejsze (urojone) moje przekonanie o wpływie na fakty.

Ten wpis pozwolę sobie zakończyć cytatem z Michaela Mauboussina, stratega w Legg Mason Capital Management i autora świetnej książki, którą zdecydowanie polecam, p.t. „More Than You Know: Finding Financial Wisdom in Unconventional Places”:

„Muszę przyznać, że moje zajęcie -aktywne zarządzanie kapitałami- mogłoby stanowić najlepszy przykład iluzji kontroli w świecie profesjonalistów”

—*Kat*—

[Głosów:0    Średnia:0/5]

3 Komentarzy

  1. Dominik Jadwisieńczak

    Jako ilustracja do wpisów o małpie:
    http://www.stopazwrotu.pl/uploadFCK/Image/03midi_n.jpg

  2. exnergy

    wpis bardzo ciekawy, ale nie dajmy sie zwariować, że wszystko załatwi za nas statystyka, czasem szczęściu trzeba dopomóc 😉

  3. reptile

    Kapitaliści to iluzjonisci, czy chorzy na iluzje ? Gdzie jest granica pomiędzy zarządzającym kapitałem, a zarządcą kapitału ?

    “Im silniej wiążę się emocjonalnie czy w jakikolwiek inny sposób z inwestycją tym mocniejsze (urojone) moje przekonanie o wpływie na fakty.” Buffer jakoś z tym żyje .. i sobie radzi. Może czas wyrosnąć z “papierowej iluzji wartości kapitału” ?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *