Obligacje emerytalne – a czemu nie zbożowe?

Premier poinformował, że w ciągu dziesięciu dni powstanie nowy instrument finansowy – obligacje emerytalne, tak żeby zmiany mogły wejść w życie już od przyszłego roku. Czapki z głów przed kreatywnością ludzi, którzy wychodzą z pomysłem, o którym publicznie nie wiadomo NIC – jakie oprocentowanie, jaki czas wykupu, jak będzie to wyceniane na – podobno – moim rachunku w OFE.

Mamy tylko hasło. W sumie gdyby rząd wymyślił obligacje zbożowe to przynajmniej byśmy mieli nawiązanie literackie. A w serwisach internetowych, do których mają dostęp przyszli emeryci można by zrobić jakąś ładną ikonkę z symbolem zboża, taką jak w niektórych grach komputerowych.

Rząd kupuje zboże, ale pod warunkiem, że sprzedający zobowiązuje się je przechować. Powiedzmy, nie każdy ma gdzie przechować, ale zawsze ziemianinowi łatwiej jest nawet pobudować spichlerz i mieć zboże sprzedane, niż gnoić je również u siebie i bankrutować. Mnie to wyjście wydaje się realne. Co pan o tym sądzi?

„KARIERA NIKODEMA DYZMY”, T. Dołęga-Mostowicz

http://literat.ug.edu.pl/dyzma/index.htm

Swoją drogą, interesujące jest to, że przedstawiciele PTE, choćby Izba Gospodarcza Towarzystw Emerytalnych nie występuje tak często w mediach, jak przy okazji dyskusji sprzed kilkunastumiesięcy, gdy planowane było obniżenie prowizji pobierane przez OFE.

Swoją drogą na tym etapie, chyba bym się zgodził, żeby rząd całość składki przekazywał OFE w formie obligacji emerytalnych. Bardzo jestem ciekaw, jak w takiej sytuacji pobierana byłaby prowizja, którą nas obciążąją fundusze.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

35 Komentarzy

  1. lesserwisser

    Niestety masz pan rację, panie kolego. Teraz tego Nikosia, czeka już chyba fotel premiera, a powinno raczej “gorące krzesło” (elektryczne).

    Przyszli emeryci pod choinkę dostaną bonbony (cukierki) a raczej bon Boni. I to najlepiej mordoklejki bo chyba wreszcie mogą zacząć pyszczyć.

    Na podobny numer to chyba i sam Nikoś (ten gdański) by się nie porwał.

  2. Kornik

    Proszę nie obrażać Kunika – obligacje zbożowe, to świetny pomysł i mądra polityka gospodarcza.

    Dołęga-Mostowicz opisał mechanizm… “poluzowania ilościowego”; wypuszczenie obligacji zbożowych, to był dodruk pieniądza, ale nie pustego, tylko mającego realne pokrycie w towarze – zbożu.

    Obligacje emerytalne to typowa szacher-macherka obliczona na “tu i teraz”, a po nas choćby potop, jednym słowem, “trzymajcie się za portfele, bo niezła ekipa dorwała się do władzy”.

  3. Lucek

    “trzymajcie się za portfele, bo niezła ekipa dorwała się do władzy”.

    Dorwała się? A ja myślałem, że były wybory.
    Wybierz lepszą!
    Twoja będzie oczywiście lepsza i nie trzeba się będzie trzymać za portfele. Co najwyżej będzie można trzymać ręce w kieszeniach i udawać Greka.

  4. lesserwisser

    “niezła ekipa dorwała się do władzy”

    Czyżby Timur i jego drużyna?

    Może Miro, Rychu, Grzechu i Zbychu?

    A może tylko majster Popsuj?

  5. lesserwisser

    Oczywiście majster Popsuj z pomagierami (bo chłopcy to u szewca). 🙂

  6. Kornik

    Dorwała się – to cytat. Miej pretensje do tej osoby (bardzo ważny polityk), a nie do mnie, że używa takiego języka w stosunku do partii, która przecież też nie zdobyła władzy z bronią w ręku.

    Po drugie, Lu, widzisz jakąś lepszą, bo ja nie widzę – wszystkie rządy jednakowo umywały ręce. Mnie nie chodzi o to KTO, tylko CO. Niestety wszyscy zamiatają sprawę niewydolnych finansów państwa pod dywan – a to ZUS bierze kredyt, a to GDDKiA zaciąga pożyczkę poza budżetem, tera jakies szacher-macher z OFE – byle do wyborów, może jeszcze nie za naszej kadencji powiedzą “sprawdzam”…

    …Powie ulica, albo kamienice (w Citi), znaczy “Gruba Berta”*.

    Nie podoba mi się taka polityka. Mam nadzieję, że się mylę, ale kiedy polityk gada, że mogę spać spokojnie… to podświadomie sprawdzam czy portfel jest na właściwym miejscu.

    *) Kto powiedział, że Gruby to chłop, he he.

  7. bartol

    Ja bym chciał zwrócić uwagę na to ze PO to liberałowie…
    a jak powiedział kiedyś pewien francuz “Nie ma takiej rzeczy, której nie zrobiłby liberalny rząd jeśli zabraknie mu pieniędzy”
    …no to więc właśnie mu zabrakło…

  8. wand123

    O ile dobrze rozumiem to, żeby ZUS przekazał cokolwiek do OFE to najpierw mój pracodawca musi zapłacić moje składki w prawdziwym pieniądzu. Skąd więc to całe gadanie o dotacjach do OFE w wykonaniu pp. Boni i Tuska. Rząd planuje takie czary mary aby zamienić to po drodze w obligacje. Może by tak zaproponować aby nasze składki do ZUS były także płacone w obligacjach ?

  9. gzalewski (Post autora)

    Już wiem !!!
    Wiem na czym beda polegaly OSZCZEDNOSCI

    Rząd powie “w tym miesiacu prosze zaksiegowac na kontach xxxx obligacji em” Bez zadnych przelewów – odpadają koszty, bez zadnej organizacji emisji – odpadają koszty. Proste i piękne

  10. bartol

    a najwiekszą perfidią tego systemu jest fakt ze za nasze emerytury zapłacimy dwukrotnie:
    – pierwszy raz – gdy pobieraja nam składki emerytalne z pensji
    – drugi raz – gdy za x lat rząd bedzie musial wykupić obligacje emerytalne – skąd rząd wtedy weźmie pieniądze? Oczywiście z podatków. A skąd weźmie podatki? 😉

  11. exnergy

    Śmiejcie się, ale wizja rządów korporacji, gdy rządy upadną, wcale nie jest taka Science-Fiction ;).

  12. astanczak

    Jak ktoś ładnie napisał o ostatnich latach: miało nie być podatku Belki a jest Belka w NBP. Miał być podatek liniowy a jest podwyżka podatków. OFE na tym tle – upieram się cały czas, że OFE to żadne prywatne emerytury – to tylko przesunięcie bajek o przyszłości z jednej półeczki na drugą. Przecież na kasę w OFE szykował się już jeden z ministrów rządu Millera. Rządy poprzedniej kadencji nie musiały, bo był okres dobrej koniunktury. Teraz przyszedł kryzys, więc władza kolejny raz sięga do OFE. Zapewne kres OFE nastąpi, gdy pojawią się pierwsze masowe wypłaty emerytur – wówczas sami obywatele zgodzą się na likwidację tej fikcji i nikt już nie będzie protestował.

  13. Kornik

    Już wiem !!!
    Wiem na czym beda polegaly OSZCZEDNOSCI

    Rząd powie “w tym miesiacu prosze zaksiegowac na kontach xxxx obligacji em” Bez zadnych przelewów – odpadają koszty, bez zadnej organizacji emisji – odpadają koszty. Proste i piękne

    _____________________

    Nie tylko koszty emisji.

    Idźmy za pieniądzem, jak radził pewien mądry człowiek.

    Okiem laika wygląda to tak:

    W tej chwili ZUS przekazuje do OFE pieniądze. Ale składka płacona przez pracodawców nie wystarcza, bo ZUS musi wypłacać na bieżąco emerytury.

    Dlatego rząd musi pożyczyć pieniądze na wolnym rynku – wypuszcza obligacje i w ten sposób powiększa dług.

    Proszę pamiętać o powodach tej “reformy” – jesteśmy blisko progu 55%.

    Jakiś spryciarz wpadł na pomysł, że zamiast dawać pieniadze OFE, można zaksięgować w ZUS-ie tyle a tyle OE-mów – w ten sposób nie trzeba dokonywac emisji obligacji.

    Państwo przestaje pożyczać kasę na rynku, więc oficjalnie dług rządu nie rośnie.

    Co z odsetkami? Nie ma problemu. Ile – 5 od sta, 6 od sta? Nie ma sprawy, płacimy – OE-mami… prosze zaksięgowac w ZUS-ie.

    Oficjalnie dług nie rośnie, faktycznie w ZUS-ie rośnie dług ukryty – prawdziwa bomba, bo kiedy przyszły emeryt zgłosi się z tymi OE-mami do rządu: “Oto obligacje emerytalne, proszę mi wypłacić moje pieniądze.” – to rząd będzie musiał znaleźć kasę.

    Jeżeli nie znajdzie, to będzie musiał podnieść podatki ich dzieciom, albo ściągnąć z rynku, czyli wypuścić normalne obligacje i w ten sposób, za 10-20 lat, dług ukryty eksploduje jako dług jawny.

    Taki to szacher-macher, dlatego prosiłem, aby nie obrażał pan Kunika takimi porównaniami – OE-emy nie mają nic wspólnego ze zbożówkami – to dwa różne papiery. OZ-y, to ekwiwalent pieniądza mający pokrycie w fizycznym towarze; OE-my to sprytny sposób na ukrycie długu.

    1. gzalewski (Post autora)

      “Miałyby być one 20-, 30-letnie, oprocentowane na poziomie wzrostu PKB.”

      !!!!
      czad

  14. Bob

    “Miałyby być one 20-, 30-letnie, oprocentowane na poziomie wzrostu PKB.”

    Lol…. a jeśli PKB spada? 😀

    Ja chyba za to podziękuję. Żaden urzędnik nie będzie dbał o moje oszczędności lepiej niż ja sam, i to niezależnie od opcji politycznej.

  15. exnergy

    Co za problem macie Inwestory? ;). Podatek płacicie 19% na PIT 38 deklarując wasze zyski. Ubezpieczenie zdrowotne sobie prywatnie opłacicie, ubezpieczycie się na wypadek niezdolności do pracy w jakimś Towarzystwie Ubezp., część kasy wrzucicie do Banków, IKE w Bossie 😉 i już nie musicie nic na ZUS płacić podatków ;).

  16. astanczak

    > Co za problem macie Inwestory?

    część, która pracuje na etacie lub prowadzi działalność gospodarczą w rocznych PIT-ach widzi pewną rubrykę z całkiem sporą sumką przekazywaną do czarnej dziury pod przykrywką przyszłych emerytur – przypomnę, że miała być to emerytura “pod palmami”

  17. lesserwisser

    a może raczej “pod plamami” (opadowymi).

  18. astanczak

    @ lesserwisser

    Nawet, jeśli pod plamami, to środki miały być dziedziczone a poszły do wspólnego worka, z którego wyciągają najwięcej ci, którzy są najbliżej worka i na początku piramidy.

  19. lesserwisser

    a może raczej “pod plamami” (opadowymi), bo przeciez mówili “nie musisz udawac życia na emeryturze”.:)

  20. exnergy

    “część, która pracuje na etacie lub prowadzi działalność gospodarczą w rocznych PIT-ach widzi pewną rubrykę z całkiem sporą sumką przekazywaną do czarnej dziury pod przykrywką przyszłych emerytur – przypomnę, że miała być to emerytura “pod palmami””

    Może kolejny wpis w blogach poświęcić sytuacji systemów emerytalnych na świecie? Gdzie systemy emerytalne są wydolne i rosną te palmy?
    Zdrowy rozsądek mówi, że tylko w marzeniach i reklamach.

  21. astanczak

    > Zdrowy rozsądek mówi, że tylko w marzeniach i reklamach.

    Zdrowy rozsądek od początku podpowiadał, że nic z tego nie będzie. Dlatego na wejściu tej reformy wprowadzono przymus uczestnictwa w niej, co jest kolejnym dowodem na to, że zrobioną ją dla dobra państwa a nie dla dobra obywateli. Nie ukrywam, że sam dawałem wiarę w to, że może się udać, ale później było “jak zawsze”.

  22. lesserwisser

    Ponieważ panuje jakaś taka drętwa cisza na łączach, pozwalam sobie zamieścić małą refleksję na temat potencjalnych skutków rynkowych reformy OFE,obligacji emerytalnych, talonów dla balonów i tym podobnych.

    Warto sobie uświadomić co by się stało jakby zlikwidowano OFE lub istotnie by zreformowano zasady ich polityki “inwestycyjnej”.

    OFE inwestują “nasze” pieniądze w akcje (do 40%) i obligacje, co powoduje regularny silny dopływ kapitału na rynek i odpowiednie ssanie, poprzez utrzymywanie raczej wirtualnego popytu. Wirtualnego w tym sensie, że nie jest on wynikiem analizy fundamentalnej czy technicznej.

    Ten sztuczny niejako popyt (nazwijmy go syntetycznym bo nie jest naturalny) nie ma więc podstawowych cech/motywu popytu inwestycyjnego czy tradingowego, lecz bardziej ma charakter przymusowy, wynikający z presji prawno-organizacyjnej na wydanie otrzymywanych przez OFE kwot, które muszą jakoś zagospodarować. A wciąż wydawać im wolno chyba tylko na zakup naszych papierów.

    W ostatnie 12 lat zebrali masę forsy, bo prawie 200 mld złotych ( w samym 2009 ok. 20 mld w 2010 r. ok 24 mld zł), jeśli ok 40 % z tego poszło na rynek akcyjny, to jest gdzieś rzędu 70-75 mld zł, to ich nabyty przez OFE portfel stanowi istotną część kapitalizacji naszej giełdy.

    Przełożyło się to w oczywisty sposób na zawyżenie cen wielu akcji a tym samym znaczne wypaczenie faktycznej wartości spółek, bez odpowiednich podstaw fundamentalnych.

    Jeśli wejdzie w zycie proponowana “reforma” bon-Boniego i OFE będą mogły przeznaczać na zakup akcji ok 80% otrzymywanych składek (75-85%) to nawet przy obniżeniu o połowę procentowej wielkości składek odprowadzanych do OFE, to w rzeczywistości praktycznie niewiele się zmieni. Ten kontredans, a raczej jazda naszego rynku na stałym dopale z OFE, będzie trwał nadal, z opisanymi skutkami.

    Jeśli zaś odetnie się OFE od tak wielkich kwot lub się OFE zlikwiduje, to wtedy nasz rynek akcyjny nie tylko tąpnie ale tak pierdyknie, że drżyjcie narody. I to nawet bez szybkiego zbywania już posiadanego przez nie portfela papierów, co może być niedługo konieczne by ZUS mógł wypłacać emerytury.

    I wtedy dopiero okaże się, jak nagi jest ten król i jak małego członka ma ta partia szachów, a raczej warcabów, w której damka bije laufra. Tylko kto jest sędzią w tej grze?

    I tylko proszę mi nie mówić, że będzie lepiej gdy OFE będą mogły inwestować za granicą, bo według mojego nosa, będzie tak że lepiej nie mówić.

  23. exnergy

    Dlaczego popyt sztuczny? Każdy popyt jest naturalny jeśli jest realny tzn. ktoś coś kupuje.
    W biznesie mamy wynik operacyjny, ale i zyski i straty nadzwyczajne, które mogą równie dobrze rozwalić biznes jak są odpowiednio duże. Jak mówią price-action-iści – każda świeca coś tam mówi.

    A nawet jak pierdyknie, to są rynki OTC i zawsze gdzieś kapitał będzie krążył. Najwyżej na GPW wszystko będzie urealnione do wyceny fundamentalnej.

  24. Lucek

    “Jeśli zaś odetnie się OFE od tak wielkich kwot lub się OFE zlikwiduje, to wtedy nasz rynek akcyjny nie tylko tąpnie ale tak pierdyknie, że drżyjcie narody. I to nawet bez szybkiego zbywania już posiadanego przez nie portfela papierów, co może być niedługo konieczne by ZUS mógł wypłacać emerytury.”

    Chciałoby się powiedzieć tak jak w reklamie: “Nie rób sceny, liczą się ceny!”
    Proponuję np. tygodniowy wykres WIG-u i spojrzenie na okres od połowy lipca do początku listopada w 2007 roku.
    Czy ktoś wtedy mówił o likwidacji OFE?
    Po odpowiedzi na to pytanie warto zatrzymać wzrok na wykresie luty – marzec 2009.
    Często to co widzimy na wykresie nie pokrywa sie z naszymi wyobrażeniami o przyczynach wzrostów i spadków. Zamiast snuć hurra optymistyczne lub pesymistyczne wizje, warto koncentrować uwagę na samym wykresie.

  25. lesserwisser

    @ exnergy

    “Dlaczego popyt sztuczny? Każdy popyt jest naturalny jeśli jest realny tzn. ktoś coś kupuje.”

    Każdy popyt jest zasadniczo realny (no może poza operacjami technicznymi o charakterze dostosowawczym, np rollovery) natomiast nie każdy popyt jest naturalny, czyli niewymuszony, mający samoistny charakter, czyli biorący się z niezależnej potrzeby w ramach swobodnego i samodzielnego wyboru ekonomicznego, bez ograniczeń instytucjonalnych i prawnych.

    Myślę, że teraz jaśniej to wyraziłem. Zresztą z uwagi na powinowactwo słowne, można to porównać do naturalnego, swobodnego czyli niewymuszonego zachowania się oraz sztucznego zachowania, wymuszonego i nienaturalnego. Co widać, słychać i czuć.

    Za komuny, w warunkach niedoborów rynkowych, gdy wszystkiego brakowało, ludzie często kupowali rzeczy niepotrzebne, i to mimo szczupłych środków finansowych, co też było ewidentnym przejawem popytu nienaturalnego.

    Gdyby wprowadzić jakieś zachęty podatkowe dla nabywców obligacji, lub ulgi na wydatki na rozrywki (kobiety, wino i śpiew), to realna część popytu by się tam skierowała, w sposób “naturalny”.

    Gdyby OFE pozwolono inwestować dodatkowe 20% w akacje nowoczesnych i przyszłościowych branż (biochemia, synteza organiczna, nukleonika itp) to ich popyt by się tam skierował, a gdyby zachęcono je do inwestowania w branże nieprzyszłościowe (górnictwo węgla, wydobycie kamienia, tradycyjny przemysł ciężki) to forsa też by tam popłynęła, chociaż w normalnych warunkach (swobodnego wyboru) raczej nigdy by tam nie poszła.

    Tam gdzie nie ma normalności jest nienormalność, która staje się normą i z czasem uważana jest za normalność.

    @ Lucek

    Ja wspominam o pewnym zjawisku ekonomicznym, występującym od lat i mającym stały charakter, a więc stającym się już trwałym procesem, który wpływa na naszą rzeczywistość giełdową, w określony sposób .

    Ty natomiast piszesz o pewnych wydarzeniach rynkowych, mających raczej okresowy, przejściowy i/lub przypadkowy charakter.

    Myślę, że w omawianym przypadku slogan “Nie rób sceny, liczą się ceny” nabiera zupełnie przewrotnego charakteru i to z wielu względów.

    Po pierwsze to wątpliwe jest, że OFE aż tak bardzo kierują się aktualnym poziomem cen, podejmując swoje decyzje lokacyjne.

    Raz ze względu na to, ze mają presję na wydanie forsy, by im zwierzchność nie robiła scen. A poza tym to nie są “ich pieniądze”, bo swoje zawsze wezmą, niezależnie od wyników, więc robią swoje i niby jest git, bo nie tyle dobrze jest jak jest dobrze, ale dobrze jest jak jest. Myślę, że ta subtelność jest zrozumiała.

    Dwa to niemal pewne jest, że OFE, podobnie jak TFI, wypożyczają/udostępniają posiadane akcje różnym operatorom i grubasom, umożliwiając im rolowane i dokonywanie operacji typu krótka sprzedaż, co też znajduje swoje odbicie na cenach rynkowych, które podobno nie kłamią.

    Na wykresach widać wiele rzeczy, zapewne i wpływ OFE, ale też wielu rzeczy nie widać, jak się akurat nie ustawi odpowiedniego okienka czasowego!

    Jak się za bardzo skoncentruje na wykresie, to można zobaczyć drzewa ale przegapić las.

  26. Lucek

    Jeszcze tylko wytłumacz to zdanie:

    “Jeśli zaś odetnie się OFE od tak wielkich kwot lub się OFE zlikwiduje, to wtedy nasz rynek akcyjny nie tylko tąpnie ale tak pierdyknie, że drżyjcie narody.”

    Chodzi mi o konkrety, a nie eufemizmy o nagim królu i jego małym członku.
    Co do lasu i drzew.
    Moim zdaniem w lesie można się zgubić wtedy, gdy nie potrafisz zapamiętać drogi, którą wszedłeś do lasu. Pojedyńcze, charakterystyczne drzewa znacznie w tym pomagają.
    Jeżeli zapowiadasz spadki, to kiedy otworzysz szorty?

  27. lesserwisser

    @ Lucek

    “Jeszcze tylko wytłumacz to zdanie”:

    “Jeśli zaś odetnie się OFE od tak wielkich kwot lub się OFE zlikwiduje, to wtedy nasz rynek akcyjny nie tylko tąpnie ale tak pierdyknie, że drżyjcie narody.”

    Nie ma sprawy.

    Prawdopodobne jest docelowe zmniejszenie stawki odpisu składkowego na OFE z obecnych 7,3%, o połowę albo i lepiej, bo przecież norma europejska jest więcej niż trzy razy niższa (2-2,5%), a przecież idziem do Jewropy, więć z czasem chyba doszlusujem do niej. A chyba oczywiste jest, że im niej kasy u nich tym mniejsze ich parcie na rynek akcyjny. Odbywać się to zapewne będzie kolejnymi krokami, ale inaczej razczej być nie może. To raz.

    Tak zresztą mówi najnowszy projekt Boniego, schodzimy z 7,3 % na 5% odpisu i wprowadzamy tzw obligacje emerytalne, co oznacza że OFE nie dostaną gotówki. Daje nam to na starcie mniej kasy dla nich o 31,5 %, co przekłada się już w 2011 roku na zmniejszenie kwot możliwych na wydanie na akcje o co najmniej 3 mld zł ( 25mld x0,315 x 40%), i to w najlepszym przypadku. To sporo forsy jest, jak na nasz rynek.

    W najgorszym przypadku natomiast mogą dostać wszystko w obligacjach (czyli talon na balon) a więc potencjalne nici z dodatkowych zakupów akcji. Co się może stać z giełdą w przypadku odłączenia takiej kroplówki z glukozą, nie trudno sobie chyba wyobrazić.

    Może być potrzebna intensywna terapia lub nawet reanimacja naszego rynku giełdowego, szczególnie jeśli jeszcze przyjdzie do nas impuls wstrząsowy z zagranicy, a są tego poważne oznaki. No bo ile można drukować tych zielonych i robić ludzi na szaro, szczególnie że Zółte i czerwone nie widzą tego w różowych kolorach i grają wbrew. Ja też czarno to widzę.

    Wprawdzie inna propozycja, która wspomina o zmniejszeniu od 1 lipca 2011 r. opłaty pobieranej od składek przekazywanych do OFE do 2,3% (obecnie 3,%), a od 2012 r. do 2%, że zostanie im-nam (?) trochę więcej pieniędzy do dyspozycji, ale tylko w nieznacznym stopniu rekompensuje to potencjalne ubytki.

    A na to, że gruntowne przeregulowanie OFE, a nawet ich likwidacja, nie są takie nieprawdopodobne wskazuje ostatni przykład Węgier, gdzie państwo zdecydowało się zlikwidować jeden filar emerytalny.

    W sytuacji gdy budżet będzie miał nóż na gardle, wszystko jest możliwe, by ratować system, siebie i władze. Bo jak mówi klasyk “Nie ma takiej rzeczy, której nie zrobiłby liberalny rząd jeśli zabraknie mu pieniędzy”.

    A w kasie już co roku brakuje ZUS ok 50 mld złotu na wypłaty emerytur, a społeczeństwo się nam coraz bardziej starzeje. No i nie bez kozery już się niektórzy pytają, gdzie są te 2 biliony co powinny być w ZUS. Nie bardzo wiadomo, gdzie są, a jak się nie znajdą, to chyba panu Luckowi nie trzeba tłumaczyć, co się może dziać.

    Na razie państwo gra na zwłokę, gada o reformie systemu i kupuje czas, ale czas jak wiedzą to już przedszkolaki to pieniądz. Żywa gotówka. I kiedyś ktoś wreszcie zawoła, proszę płacić, a tu skarbiec pusty a król jest nagi.

    Kiedy otworzę shorty to dam znać, podobnie jak dawałem znać kiedy kupować złoto i srebro.

    PS

    A jeśli idzie o zagubienie się w lesie, to jak ktoś nie ma naturalnej lub nabytej orientacji w terenie to jednak przychodziło mu w sukurs posiadanie kompasu, a obecnie GPS (mam taki w swojej komórce i się nie martwię). Bo trzeba z postępem naprzód iść, po rzeczy sięgać nowe, a nie z uporem dręcząc się nad wykresami łamać głowę.

  28. dawid

    Polacy teraz wiedzą że są jednym narodem przynajmniej przy kasie.Szkoda że nie potrafią działać w spólnym interesie tylko z bólem przyjmują sukcesy innych i wdzięcznie liżą d..p korporacją w pracy ale od czego jest giełda

  29. Lucek

    Lesserwisser, ja bardzo się cieszę, że obkupiłeś się w srebro i złoto w odpowiednim momencie, dlatego nie rozumiem tej Twojej obawy, że nasza giełda “pierdyknie, że drżyjcie narody”.
    Tylko mi chodziło o to, czy wg Ciebie WIG spadnie poniżej zera?
    Mając kompas i GPS powinieneś chyba to wiedzieć? A może zamkną tę naszą giełdę?
    Czytając Twoje katastroficzne wpisy odnoszę wrażenie, że to Ty się zadręczasz, bo póki co, ja nie łamię sobie głowy nad wykresami.
    Rośnie, spada to mi to lotto dlatego jeśli braknie kasy na emerytury, niech sie martwią tym tacy postępowi właściciele komórek z GPS.

  30. lesserwisser

    Lucek i ja się cieszę, że Ty się cieszysz, ale nie ma obaw, bo mnie stosunkowo mało interesuje, czy nasza giełda pierdyknie i jak. A jak sie zdarzy to usłyszymy, nie bój bidy.

    Natomiast może być interesujace jak WIG spadnie poniżej zera, czego wykluczyc nie można, bo jak temperatura może to czemu WIG ma byc gorszy.

    Zresztą możliwośc taką juz dawno przewidzieli niektórzy (Specjaliści od śpiewu i mas): “Choć to fizyce wbrew, wskazówka cofa się, mniej niż zero…”.

    Wszystko zależy od tego, co zrobia zawodowi macherzy od sztosu. Moga nawet zamknąc tę naszą giełdę, bo z niejedną juz to zrobili, więc historia zna takie numery.

    PS

    “Rośnie, spada to mi to lotto dlatego jeśli braknie kasy na emerytury, niech sie martwią tym tacy postępowi właściciele komórek z GPS.”

    Ale to jest niehumanitarne, bo nawet do Killera apelowano ” panie Killer, nie zapominaj/pamiętaj pan o emerytach”.

  31. Lucek

    “Jeśli zaś odetnie się OFE od tak wielkich kwot lub się OFE zlikwiduje, to wtedy nasz rynek akcyjny nie tylko tąpnie ale tak pierdyknie, że drżyjcie narody.”

    ” bo mnie stosunkowo mało interesuje, czy nasza giełda pierdyknie i jak”

    Kolego, stajesz sie dla mnie mało wiarygodny, gdyż piszesz co Ci jest wygodnie.

    Sam wprowadzasz element grozy, bo było wg. Ciebie zbyt cicho na blogu, straszysz, że NASZ RYNEK AKCYJNY nie tylko tąpnie, po czym za dwa dni oznajmiasz, że Cię mało interesuje czy nasza giełda pierdyknie
    i jak.
    Czasami naprawdę warto się zastanowić nad tym, co chce się przekazać
    swoim wpisem.

  32. lesserwisser

    Czasem czytając tekst wypada chwilę zastanowić się nad słowem napisanym, szczególnie jak się ma wątpliwości, kolego. To zazwyczaj pomaga, zrozumieć związki przyczynowo-skutkowe.

    Wspomniałem o całkiem realnej możliwości a potencjalny scenariusz prowadzący do tąpnięcia naszego rynku akcyjnego, a nawet jego mocnego pierdyknięcia, starałem się też uzasadnić to jakoś.

    I nigdzie nie pisałem, że stanie się to już jutro, ani nawet szybko (choć nigdy nie wiadomo). Bo to proces, przy którym zaistnieć muszą pewne okoliczności uruchamiające go i katalizujące, o których wspominałem.

    Czy i jak jest to wiarygodne dla kogoś to już inna sprawa, indywidualna, subiektywna, osobnicza. Zapewne jest to jednak bardziej wiarygodne i sensowne niż zgryźliwe sugerowanie, że wieszczyłem spadek WIG poniżej zera. Ot i cały Lucek.

    I nie ma żadnej sprzeczności w tym, że mało mnie osobiście interesuje czy nasz rynek tąpnie czy nie, bo nie mając do niego zaufania, jak wchodzę to na chwilę i zawsze się z niego mogę szybko wycofać.

    Natomiast uprzedzam o potencjalnym zagrożeniu, podobnie jak alarmował bym gdyby okradali cudze samochody, choć mój byłby bezpieczny.

    A jaki to będzie miało wpływ na OFE i mój rachunek w nich to mnie nie zbytnio nie martwi, bo na razie nie mam na to żadnego wpływu. Lepiej więc mieć zdrową wątrobę niż usychać ze zgryzoty. Będzie jak będzie.

    Jeśli komentuje się jakąś kwestię człowiek niekoniecznie musi być nią osobiście zainteresowany i zaangażowany. Chyba można się tu dzielić swoimi przemyśleniami bez obliga i bez obligacji? I nie ma też obowiązku by mądrze pisać bo zdarzają się i pisania niemądre.

    Bo choć “Mylić się jest rzeczą ludzką” (S M)) ale “Prawda nie lubi czekać” (S M) ale jak widać “Prawdę należy mówić tylko temu, kto chce jej słuchać” (S M).

    Z tego co pamiętam lubisz posiłkować się cytatami z Seneki Młodszego.

    “Czasami naprawdę warto się zastanowić nad tym, co chce się przekazać
    swoim wpisem.” (Lucek).

  33. Lucek

    Jeśli nie zrozumiałeś mojego wpisu, bo być może nie zastanawiałem się nad tym, co chcę przekazać, to czynię to teraz.
    Otóż chciałem tym wpisem obalić Twoje hurra pesymistyczne obawy o to, że “nasz rynek akcyjny nie tylko tąpnie ale tak pierdyknie, że drżyjcie narody” wtedy gdy “odetnie się OFE od tak wielkich kwot lub się OFE zlikwiduje”.
    Jeśli wykres nie przemawia do Ciebie to posługuj się swoim telefonem z GPS.
    To, że używasz kwiecistego języka, który mi sie podoba, nie znaczy wcale, że muszę zgadzać się ze wszystkim co napiszesz.

    Ot i cały Lucek:)

  34. lesserwisser

    Najwidoczniej jesteśmy osobnikami myślącymi inaczej, bo ja nie postrzegam tego zagrożenia w kategoriach hurrapesymizmu, a raczej hurrarealizmu, czyli do przesady trzeźwej oceny rzeczywistości.

    Powiem inaczej źle to widzę czy może inaczej, dobrze tego nie widzę. I nie chodzi tu tylko o nasze własne sprawy ale również o przyszłą kondycję koniunktury światowej, która budzi moje poważne obawy.

    Ty oczywiście możesz widzieć to odmiennie ale dobrze by było gdybyś poparł ten pogląd jakimiś argumentami, by rozwiać moje obawy.

    A jeśli już to hura nie jest wyrazem radości, bo wcale bym się z tego pierdyknięcia nie cieszył.

    W tym przypadku te wykresy do mnie nie przemawiają, bo raz że pokazują sytuację chwilową, o przejściowym charakterze, dwa to nie pokazują narastającego procesu w trakcie “dziania się”, a trzy to wątpliwe czy w nich ujawnia się ekonomiczny “spontan”, kształtujący price action.

    Przez spontan, rozumiem tu spontaniczne i swobodne działanie sił popytu i podaży czyli nie trymowane, i to w trybie ciągłym a nie skokowym. Natomiast zmniejszenie wolnych kwot do dyspozycji OFE, nie mówiąc już o ich eliminacji, działa jak okresowe przykręcenie zaworu, lub jego całkowite zamknięcie, ale już bez możliwości powtórnego odkręcenia, by strumień gotówki dopływającej na rynek wrócił do poprzedniego poziomu. Bo się zerwał jasny gwint.

    Staram się widzieć problem szeroko. Ot i cały ja. :),

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *