W pojedynku algorytmy kontra amerykański nadzór giełdowy ci ostatni ciągle są kilka kroków z tyłu.

Pół roku temu nowojorska giełda zafundowała światu zimny prysznic, który przeszedł do historii pod nazwą „flash crash”. Pisałem wówczas na blogu o tym zdarzeniu kilkukrotnie gdyż historie, w których rynek wali się w ciągu kilku minut i zaraz potem wraca do poprzednich poziomów, zabierając przy okazji inwestorom kilkaset miliardów dolarów, nie zdarzają się na co dzień. Ten mini-krach pokazał jak bardzo zmienił się tradycyjny świat inwestycji dzięki robotom samodzielnie grającym, bo przecież nie inwestującym, na giełdach. Ponieważ BOSSA rozwija swoje API, które pozwala na mechaniczne składanie zleceń, dlatego przyglądamy się uważnie temu co w praktyce dzieje się w algorytmach na światowych parkietach. Również dlatego, że trading o dużej częstotliwości zleceń (High Frequency Trading) śmiało puka do drzwi GPW, o czym w jednym z kolejnych wpisów.

Nie wątpię, że większość pasjonatów tradingu zdążyła przejrzeć raport wydany przez amerykańską komisję nadzoru SEC w sprawie źródeł wspomnianego mini-krachu 6 maja tego roku: FINDINGS REGARDING THE MARKET EVENTS OF MAY 6, 2010 . W zasadzie nie pojawiły się tam nowe, istotne a nieznane dotąd fakty, poza tymi, o których miałem przyjemność pisać w maju. Podano tam natomiast bardzo szczegółowo , w chronologicznym porządku i z wykresami, wyjaśnienia źródeł i implikacje całego zajścia. Raport godny pozazdroszczenia, chciałoby się powiedzieć, że takich oczekiwalibyśmy ze strony KNF w nadzwyczajnych wypadkach.

W owym opisie nie pada jednak nazwa funduszu zarządzającego kapitałami „Waddell & Reed”, który rozpoczął całą spiralę lawinowych spadków, pojawia się natomiast szczegółowy opis całego tego zajścia. Wiedzieliśmy już, że fundusz wyrzucił bez wyczucia i za pomocą algorytmu sprzedającego 75 000 kontraktów e-mini na indeks S&P 500 (krótkie pozycje), będące zabezpieczeniem portfela akcji. Normalnie taka ilość zostaje zrealizowana w kilka godzin, tutaj zatrzęsło to rynkiem  w kilkanaście minut do tego stopnia, że inwestorzy ani animatorzy nie dali rady tego przejąć. Pisząc inwestorzy trzeba zaznaczyć , że to głównie maszyny grające algorytmami, które wyłapują wszystkie odchylenia od normy (nieefektywności), próbując na nich błyskawicznie zarobić . Tym razem nie mogąc tego udźwignąć zaczęły pomiędzy sobą grę w tzw. „gorącego kartofla” (chociaż pisząc z Poznania powinienem użyć słowa „pyrę”:-) ) czyli kupować i za chwilę pod presją sprzedawać ze stratą. Okazuje się, że o 14:25 w ciągu 14 sekund tej gry roboty przemieliły  27 000 kontraktów a nowych pozycji powstało zaledwie… 200 sztuk! Inne komputery stały się pasem transmisyjnym tego zamieszania do giełd akcyjnych, robiąc arbirtaż na rynku ETFów, jeszcze inne roboty, inwestujące tylko w akcje, zostały ręcznie wyłączone w obliczu kolosalnej zmienności, cała reszta rzuciła się do sprzedaży akcji na wydrenowanym z płynności rynku.

Cały ten bałagan miał przynajmniej jeden pozytywny akcent- przyczynił się do wykrycia pewnego rodzaju manipulacji, którą w ciągu ostatnich tygodni opisywano szeroko pod nazwą „quote stuffing” czyli w dosłownym tłumaczeniu: „napychanie kwotowań”. I chociaż nadzór twierdzi, że to zjawisko nie miało wielkiego wpływu na przyczyny krachu to pojawiły się dowody na wydatną pomoc w jego rozkręceniu.

Do jego wykrycia i opisu przyczyniła się firma NANEX, dostawca danych i softu do ich odbioru. Na swojej stronie www.nanex.net dokonali prezentacji tego „cuda”, którego śmiertelnik nie zauważa nieuzbrojonym okiem. Otóż HFT , czyli algorytmowi spekulanci, mają możliwość takiego ustawiania maszyn transakcyjnych, by przekazywały nawet do 5 tysięcy zleceń kupna lub sprzedaży na sekundę na dowolną spółkę! Pół biedy w samym wystawianiu tych ofert, gorzej, że jednocześnie generują one taką samą ilość ich anulat. Proszę więc mrugnąć oczami i uzmysłowić sobie, że właśnie na zmianę 5 tysięcy zleceń kupna i ich anulowania przeszło przez połączone systemy 9 giełd amerykańskich i to nie na jednej ale na przykład 100 spółkach ! A kiedy dodamy, że takich komputerów są dziesiątki i powtarzają to co sekundę to otrzymamy obraz  zabaw jakie wymyślają sobie quants czyli spece od algorytmowych strategii. Taka powódź informacji zapycha łącza i powoduje opóźnienia w pojawianiu się notowań. Przy czym komputery potrafią tak modulować wielkości owych zleceń by na grafice, obrazującej ich przepływ, układały się w fascynujące wzory, których mogą pozazdrościć analitycy techniczni.

Problem w tym, że tego rodzaju kolejki zleceń zapychały łącza nie tylko feralnego 6 maja ale i wielokrotnie wcześniej. Nie trzeba dodawać, że to nielegalne działanie, podpadające pod maniupulację. Ale wypada dodać, że SEC, po intensywnym badaniu, zaprzeczał istnieniu tego rodzaju zjawisk pomimo przedstawionych dowodów. Co wydaje się dość dziwne w świetle faktu, iż na początku września amerykańska Financial Industry Regulatory Authority ukarała jednomilionową karą pierwszą firmę – Trillium – właśnie za tego rodzaje manipulacje kwotowaniami!

I nie chodzi jedynie o staromodne wytwarzanie sztucznego popytu lub podaży, które napędza podbijanie kursów, w XXI wieku taktyka „napychania” ma bardziej wyrafinowane cele. Ponieważ zlecenia na ten sam walor mogą pochodzić z 9 połączonych wirtualnie giełd (w tym NYSE i NASDAQ), oferty kupna i sprzedaży na każdej z nich różnią się czasem nieznacznie o 1-2 tiki, co dla algorytmów stanowi eldorado jeśli uświadomić sobie, że takie 1-2 tiki zbierają kilkaset do kilku tysięcy razy dziennie. Według standardowej procedury na ekranach reszty inwestorów pojawia się jedynie najlepsza oferta kupna i sprzedaży, wyłoniona spośród wszystkich dziewięciu ośrodków handlu. Algorytmy, zapychając łącza , powodowały opóźnienia w publikacji najlepszych ofert, jednocześnie mając dostęp dużo wcześniej niż reszta świata do pozostałych ofert, które w takich ekstremalnych chwilach były już dużo korzystniejsze od tych kolejkowanych jako najlepsze. To jak spojrzenie w przyszłość w ciągu ułamków sekund, które komputerom wystarczają do skoszenia zysków, i to znów w tempie mignięcia okiem. Może zabrzmi to niewiarygodnie ale NANTEX zgłosił propozycję minimalnego czasu jaki oferta musi wisieć na tablicy notowań – 50 milisekund! Oczywiście to zwolni ruch ale nadal mruganie oczami może być szkodliwe dla reszty inwestorów nieuzbrojonych w algorytmy.

GPW kupiła licencję na nowy system, który zastąpi wkrótce WARSET i pozwoli robotom od wysokich częstotliwości wpiąć się w nasz system. Zabawy w milisekundy nie przeszkodzą średnio i długoterminowym inwestorom w realizacji ich strategi, krótkoterminowcy być może dostaną nieco więcej szumu i „przypadkowych” ruchów. Pojawiają się głosy, że algorytmy zabiją giełdy. Kto wie bowiem jakie jeszcze zabawy wymyślą zdolni programiści i gdzie zajdzie ta zabawa w kotka i myszkę z nadzorem. Być może zatęsknimy jeszcze za starym, niewydolnym Warsetem

—***Kat***—

[Głosów:0    Średnia:0/5]

9 Komentarzy

  1. Pink Floyd

    Ano wlasnie — bardzo ciekawe jak wplynie wejscie HFT na GPW na edge’a obecnych uczestinikow rynku…

  2. pit65

    Procedura niczym nie odbiega od ataku DoS /Denial of Service/ w nomenklaturze informatycznej.Tam jest to już karane.sm5e
    W podobny sposób blokuje sie serwery DNS opóźniając dojście pakietów do celu , a podstawiając swoje celem przejęcia kompa ofiary.
    Dla mnie to kryminał.

  3. exnergy

    ” robotom samodzielnie grającym, bo przecież nie inwestującym, na giełdach.”

    Temat nazewnictwa powraca jak bumerang. To ciekawe, że na blogu pisze się o graniu, a w samej reklamie BossaFX i konkursu DM napisał “inwestuj”.
    Prawda wg mnie leży po środku. To, że używa się teorii gier nie usprawiedliwia używania “GRANIE”, gdyż w u nas w Polsce kojarzy się ono z Zabawą.
    Inwestowanie też to nie jest z wiadomych względów. Choćby jeśli chodzi o horyzont inw., zaanagażowanie w działalność spółki, kwoty wykorzystywane do tego, strategie wejścia i wyjścia, kwestię stopów itd. (więcej np. w książce Howarda Bundy’ego “Quantitative Trading Systems”).
    Z czym więc mamy tu do czynienia. Proste jak drut – HANDEL, po ang. TRADING.

    Jednak patrząc na to w jaki sposób i co pisze się ostatnio o np. wojnach algo na giełdach itd, wyglądać to zaczyna na zabawę, grę bogatych uzbrojonych w zespoły quantów… Z tym, że robią to także dla pieniędzy, a więc handlują (by mieć zysk). Notabene – przecież w literaturze fachowej pisze się cały czas o tradingu! Dlaczego nie być dokładnym i jeśli już tłumaczymy to nie tłumaczyć poprawnie – handel.

    Co do HFT – jest to bardzo ciekawe podejście – otóż na rynku dobrze jest mieć klientów na swoje “dobra” po znanej i korzystnej dla siebie cenie. W sytuacji gdy większość nie wie po ile sprzeda to co kupiło (i odwrotnie dla shortów), to HFT daje od razu nam rynek na to co wzięliśmy. Małe marże, ale duży obrót – jedna z zasad gospodarowania (dodajmy skutecznego!). Oczywiście zapychanie łączy to naganna postawa. Ale to nic innego jak walka konkurencyjna.

    Jak to kiedyś mówiłem – giełdy to rynek w najczystszej postaci. Miejsce gdzie zaspokaja się potrzeby, z tym, że nie dostajemy dóbr/usług, ale ten wspólny mianownik – pieniądz, albo go tracimy, tak gdybyśmy kupili wadliwy produkt, bez gwarancji, bo przecież second hand (na rynku wtórnym).

    Najgorzej jak ktoś na rynku pierwotnym tworzy bubel – patrz CDO’s itp.

  4. Pink Floyd

    @pit65
    Przy ataku DoS znacznie latwiej jest sie mimo wszystko atakujacemu ukryc.

  5. pit65

    Pink Floyd

    Tutaj nie potrzeba sie wcale ukrywać 🙂
    Wystarczy miec 60% obrotu /HFT/ skoncentrowanego w 1 firmie,lobby rzadowe, krzewic “dzieło boże” i SEC siła rzeczy musi zaprzeczyć oczywistym faktom.

    Słowem “Nietykalni 2” Brian De Palma.

  6. ZP

    Jeszcze trzeba pamiętać, że nie każdemu wolno robić to co nietykalnym bankom.
    http://www.ft.com/cms/s/0/f9d1a74a-d6f3-11df-aaab-00144feabdc0.html

    Założę się, że u nas będzie podobnie.

  7. lesserwisser

    Powiedzmy sobie dokładniej, czemu przede wszystkim służy, niecny proceder quote stuffing. Nie tyle chodzi tu o sprawienie wrażenia, że mamy do czynienia z faktycznym popyt czy podażą, co jest sprawdzane np przez pingi (małe próbne zlecenia) ile bardziej o uzyskanie przewagi obliczeniowej nad konkurencją.

    Duże fikcyjne zlecenia to jedno, zapychają one łącza i angażują obce komputery w mozolne rozpoznawanie czy te zlecenia są rzeczywiste czy nie, co opóźnia ich zdolność generowania właściwych tradów. Natomiast “nasze” maszyny wiedzą, że to lipne zlecenia są, więc ignorują je w swojej analizie i egzekucji, uzyskując w ten sposób ułamki milisekund przewagi.

    Oczywiście konkurencja nie próżnuje i też podrzuca nam taką padlinę więc system jako całość staje się coraz mniej przejrzysty i wydajny.

  8. Paweł

    dyby ktoś natknął się przypadkiem na stronę na której podawane są spółki z indeksu S&P 500 wraz z uwzględnieniem wagi jaka zajmują w tym indeksie byłbym wdzięczny.
    Podaję stronę na której publikowane są interesujące mnie dane dla indeksu Dow Jones Industrial Average (DJIA):
    http://indexarb.com/indexComponentWtsDJ.html

    Dziękuję i pozdrawiam

    Paweł

  9. exnergy

    Jak się ma HFT do podejścia “szmata na kiju, bujaaamy, odpał, zaniżanie przed odpałem” to chyba każdy kto troche potrejdował wie.

    A szczegóły mozna znaleźć np. tutaj: http://pro-trading.pl/analiza/trading-wysokiej-czestotliwosci-hft-maszynka-do-robienia-pieniedzy.html

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *