Dostałem prośby aby opisać jeszcze jedną statystykę w temacie formacji RGR, którą torturuję od kilku wpisów.

Na początek prośba: maile z zapytaniami i sugestiami czy komentarzami proszę wysyłać do mnie na adres kathay(małpa)bossa(kropka)pl lub kathay(małpa)interia(kropka)pl. To w zasadzie niemal jedyna a na pewno najpewniejsza droga kontaktu ze mną.

Ten wpis ma numer 300. Miało być coś specjalnego ale z kilku powodów muszę odwołać fetę:) Albo przełożyć ją na kolejną równą setkę. Dużo istotniejsze jest dla mnie to, że być może ktokolwiek skorzystał z wiedzy i pomysłów, którymi się tutaj dzielę albo chociaż znalazł inspiracje, lub też ostatecznie przynajmniej miło spędził kilka chwil czytając te wypociny. W głowie noszę pomysły na przynajmniej kolejne 300 równie beznadziejnych tematów, mam nadzieję, że uda się ten plan zrezalizować.

Ale do rzeczy.

Prośba dotyczyła wrzucenia statystyk sprawdzalności normalnej formacji RGR, kończącej czasem hossy (czy po prostu wzrosty każdego innego rodzaju). Posłużę się więc ponownie wspomnianą poprzednio książką Thomasa Bulkowskiego „Encyclopedia of chart patterns”. Dane o zaobserwowanych, standardowych formacjach Głowy z Ramionami i tym razem obejmują 5 lat i 500 spółek amerykańskich:

Wykrytych wszystkich powstałych RGR – 431 sztuk. To niemal o 100 więcej niż odwróconych RGR opisanych w poprzednim wpisie (ok. 30% więcej).

Spośród nich 25 było formą konsolidacji czyli kontynuacją poprzedzającej ich spadków. Trzeba bowiem zaznaczyć, czego nie zrobiłem poprzednio, że formacja RGR występuje również w klasycznej teorii jako formacja przedłużania tendencji a nie jedynie jej odwrócenia.

Natomiast 30 jej wystąpień (czyli 7%) nie zadziałało jako układ odwracający trend ze wzrostowego na spadkowy. To oznacza, że taka właśnie ich ilość nie zdała testu 5% bufora czyli nie wybiło się w dół więcej niż 5% a kurs wrócił do góry, anulując formację. Można więc powiedzieć, że TYLKO 7% oparła się swojemu przeznaczeniu.

Średni zasięg spadku, zanotowany w przypadku pozostałych 93% udanych wystąpień formacji, sięgnął 23% czyli o 15% mniej niż dla odwróconej RGR. Przy tym w 9% przypadków spadek zyskał więcej niż 45%, licząc od wybicia z linii szyi w dół. Najczęstszy zasięg spadku – 15 do 20%. Ta formacja nie ma takiej dynamiki jak jej odwrócona wersja.

Sprawa bardzo istotona – procent tych wybić, które docierają do minimalnego zasięgu przypisywanemu tej formacji a równemu jej wysokości : 254 razy czyli 63%. To aż 20% mniej niż dla wersji odwróconej RGR. Uważa się, że bessa jest dynamiczniejsza niż hossa ale nie sprawdza się to w tym przypadku.

Średnia długość trwania formacji: 62 dni. Średni czas dotarcia kursu do dołka fali spadkowej po wybiciu: 91 dni. I tu właśnie zadziałała wspomniana dynamika – dno jest osiągalne o znacznie szybciej niż szczyt w formacji odwróconej RGR.

Średni zasięg wzrostu przy rosnącej w górę linii szyi: 22%

Średni zasięg wzrostu przy rosnącej w dół linii szyi: 23%

Ponownie znacznie mniej niż dla odwróconej RGR.

Średni zasięg wzrostu przy wyższym położeniu prawego ramienia: 22%

Średni zasięg wzrostu przy wyższym położeniu prawego ramienia: 24%

Jeszcze raz dużo mniej niż siostrzana formacja.

Ilość powrotów do linii szyi po wybiciu: 191 czyli w 45% przypadków. Średni czas powrotu do linii szyi: 11 dni

Dla rynku akcji ta formacja była więc zwiastunem przeceny z prawdopodobieństwem przekraczającym wyraźnie losowy rzut monetą, choć nie w tak silnym wydaniu jak odwrócona RGR. Niezmieniona pozostaje jedna kwestia – aby odnieść korzyści z ich stosowania należałoby brać udział we wszystkich ruchach, które w ich wyniku powstają. Pomijanie nawet niewielkiej część naraża nas deformację skuteczności a więc sporą dozę losowości…

—***Kat**—

[Głosów:0    Średnia:0/5]

7 Komentarzy

  1. lesserwisser

    “Średni czas dotarcia kursu do dołka fali spadkowej po wybiciu: 91 dni”

    Znowu katowani jesteśmy przestarzałymi danymi z poczatku lat 90-tych,
    z pierwszego wydania Encyklopedii, o czym wspomniałem w komentarzu do drugiej części RGR.

    Według drugiego wydania ( a również strony Bulkowskiego) dla 814 przypadków (normalnej RGR) z okresu 1991- 2004 średni czas dotarcia do dołka 62 dni dla rynku wzrostowego oraz 41 dni dla rynku spadkowego.

    Natomiast dla odwrotnej normalnej RGR (288 przypadków) jest to było to odpowiednio 60 dni oraz 39 dni.

    Spora różnica, nieprawdaż? Pozostałe zaś dane w miarę zbliżone.

    Tak to bywa jak autor wpisu tematycznego nie czytuje komentarzy do niego! Widocznie to pisanie na Berdyczów, albo nie ma zasięgu (albo jest, bo “range is still strange”).

  2. lesserwisser

    eee errata – winno być

    “Natomiast dla złożonej normalnej RGR (288 przypadków) było to odpowiednio 60 dni oraz 39 dni.”

    sorry

  3. misioYogi

    teoretycznie nie powinno rosnąć więc może niedługo będzie okazja sprawdzić na żywo odwr.RGR na S&P…
    😉

  4. kathay (Post autora)

    Nie mam potrzeby posiadania wszystkich wydań wspomnianej książki Bulkowskiego, wyraźnie i celowo zaznaczyłem w poprzednim wpisie, że statystyki zmieniają się w kolejnych edycjach i mogą dziś wyglądać inaczej.
    Tak jest zresztą ze wszystkim co dotyczy nieliniowych układów jakimi są rynki. To powoduje,co może niektórych zdumieć, że prawdopodobieństwa zanotowane przez Bulkowskiego w pierwszym wydaniu mogą być zupełnie takie jak przez ostatnie 5 lat i diametralnie inne niż w ostatnim wydaniu.
    Nie chodzi więc o specyficzne dane z historii bo są już tylko historią ale sposób ich wykorzystania do zdobycia przewagi nad rynkiem. Dlatego najważniejszym wnioskiem jest ten w ostatnim akapicie z powyższego wpisu – ktoś mógłby posiadać statystyki wszystkich RGR od początku istnienia giełdy amerykańskiej a mimo to nie potrafić ich wykorzystać zyskownie…

  5. lesserwisser

    Proszę bądźmy poważni.

    Nie ma też potrzeby posiadania wszystkich wydań podręcznika historii najnowszej, tych wydanych za Gomułki, Gierka no i całkiem niedawno, choć opisane w nich stosunki polsko-rosyjskie mogą wyglądać inaczej.

    Myślę, że nikogo nie zdumiewa fakt, że statystyki nowsze i dłuższe różnią się od starszych i krótszych, bo rynek jest przecież układem dynamicznym a poza tym ostatnio zmienia się jego charakter, przez różne program trading i HFTy.

    Ale my jesteśmy na nie na lekcji historii rynku tylko na wykładzie jak wykorzystać wiedzę od Bulkowskiego dziś, “tu i teraz”, by jak piszesz “zdobyć przewagę nad rynkiem”.

    W takiej sytuacji ewentualne oparcie decyzji tradingowych na historycznych danych, czasem odbiegających istotnie, od danych bardziej aktualnych, może grozić “kalectwem albo śmiercią”.

    I raczej nie da nam taka nieaktualna “zaszłość” tej tak poszukiwanej przewagi nad rynkiem, chyba że ktoś chce na siłę zagrać “a contrario”. Oczywiście może, ale niech to robi w pełni świadomie.

    Nawet warto by było przytoczyć dane historyczne, w odniesieniu do danych uaktualnionych, by zwrócić uwagę jak zmienia się rynek i co dziś może być ważniejsze, z punktu widzenia aktywnego uczestnika gry giełdowej.

    Na koniec, żeby było trochę konstruktywnie, to dodam jeszcze (bo chyba warto), że najnowsze badania efektywności formacji RGR (za ostatnie dwa lata, o czym wspominałem już), aktualizujące Bulkowskiego, pokazały bardzo ciekawą rzecz.

    Otóż według nich wolumen nie ma istotnego znaczenia dla formacji głowy z ramionami, co stoi w wyraźnej sprzeczności z dotychczas obowiązującymi poglądami!

    No to tyle, ode mnie, w tym temacie.

  6. exnergy

    Wszystko co napiszę poniżej to nie ze złości, ale z troski.

    “Dużo istotniejsze jest dla mnie to, że być może ktokolwiek skorzystał z wiedzy i pomysłów, którymi się tutaj dzielę albo chociaż znalazł inspiracje, lub też ostatecznie przynajmniej miło spędził kilka chwil czytając te wypociny. W głowie noszę pomysły na przynajmniej kolejne 300 równie beznadziejnych tematów, mam nadzieję, że uda się ten plan zrezalizować.”

    Depresja Tradera/blogera? 😉

    “Średni zasięg wzrostu przy rosnącej w dół linii szyi: 23%”

    Jak rosnąć to chyba do góry? 😉

    “Dlatego najważniejszym wnioskiem jest ten w ostatnim akapicie z powyższego wpisu – ktoś mógłby posiadać statystyki wszystkich RGR od początku istnienia giełdy amerykańskiej a mimo to nie potrafić ich wykorzystać zyskownie…”

    No tak, ale ten wniosek wynika z obliczeń, a te są nieaktualne. Czyli coś nie halo z tą tezą.

    Panie Tomku – proszę się nie przejmować, zaglądnąłem ostatnio na blog DIBRE i tam dopiero jest rzeź. Leszcze jadą po “analityku”, że do kitu analizy sytuacji rynkowej robi, a analityk już rozeźlony pisze wprost, że pracodawca go zmusza, a on tego pisania nie cierpi czy jakoś tak. To dopiero porażka PR-owa.
    Dobrze, że Bossa przyjęła rozsądną strategię i zostawia sprawy decyzji i sytuacji rynkowej sumieniu każdego z klientów. Plusik dla strategów.

    Ciężki kawałek chleba praca analityka “sell-side”.

  7. lesserwisser

    “Ciężki kawałek chleba praca analityka “sell-side”.”

    Oj ciężki, szczególnie jak się próbuje kit sprzedawać (czasami). 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *