AT: S&P500 RGR – część 2

Widzę, że poprzedni wpis rozbudził tradycyjne podziały za i przeciw AT. Dla mnie to oznaka tego jak mocno jeszcze będę musiał eksploatować swoją klawiaturę w tym temacie:-) Być może poniższy wpis pomoże rzucić nieco nowego światła na ową materię.

Przypomnę tylko – obiecałem ujawnić swój autorski pomysł przystępniejszego traktowania Analizy Technicznej a dokładnie rzecz biorąc jej części „rysowanej” czy „obrazkowo –geometrycznej” a więc formacje. Daleki jestem od ich deprecjacji czy lekceważenia gdyż uczą one poszukiwania porządku nie tylko na wykresie ale przede wszystkim w głowie, co jest wstępem do bardziej zaawansowanego tradingu. Faktem jest, że obarcza je istotna wada – subiektywność. Poniższa prezentacja zdejmuje z nich po części to odium.

Proszę spojrzeć na poniższy wykres, który w zasadzie stanowi rdzeń całego pomysłu:

formacje_wyczerpania

Od lewej strony widzimy rosnący rynek czyli dowolnej długości trend wzrostowy. Otóż w jego fazie wyczerpania, gdy pojawiają się wszelkiego typu układy odwrotu, dostajemy w prezencie 3 charakterystyczne elementy, wystarczające do unifikacyjnej analizy technicznej bez podziału i interpretacji na rodzaj powstałej formacji, bo nie o kształt w tym wszystkim chodzi:

1/ Punkt krytyczny (ekstremalny)

czyli najwyżej położony kurs w tej fali wzrostowej. Jest on położony gdzieś na wierzchołku owej wygiętej w górę, półkolistej krzywej, choć niekoniecznie na jej środku. Czasem mogą wystąpić 2 lub więcej takie punkty o równej lub przybliżonej wartości.

2/ Obszar formacji

Tu reprezentuje go owa wygięta, półkolista krzywa. Jest ona skondensowanym obrazem niemal wszystkich formacji odwrotu, które zawsze pną się z mniejszą lub większą zmiennością w górę, osiągają punkt krytyczny (lub punkty) po czym opadają w dół. Nie ma znaczenia czy jest to RGR, podwójny czy potrójny szczyt, trójkąty, prostokąty czy diamenty – wszystkie je można bez wikłania się w szczegóły zastąpić po prostu tego rodzaju krzywą. W ramach prostego ćwiczenia proponuję na dowolnym wykresie wstawić taką właśnie krzywą zamiast usilnie poszukiwać szczególnego rodzaju formacji, która się tam rysuje.

W nią, tak jak w okrąg, da się wpisać niemal każdą formację klasycznej AT.

3/ Punkt podparcia czyli linia szyi

Najważniejszy z elementów tej analizy (czerwona, pozioma prosta).

Tak jak we wszystkich formacjach szukamy tzw. linii szyi a więc poziomu, na którym wspiera się cała formacja (tu zredukowana do jednej krzywej jak wyżej). To owa „szyja” daje nam punkt wyjściowy do opuszczenia rynku lub otwarcia pozycji krótkiej, to tutaj stawiamy zlecenia. Cała reszta z rysowaniem jest dla niej tylko mało ważnym tłem co świadomie twierdzę po 15 latach eksperymentów. Czasem linia szyi wypada pod kątem – przestrzegam więc – wszystko co nie daje się poprowadzić równolegle lub prostopadle do osi wykresu jest bardzo subiektywne. Sugeruję więc poszukiwać poziomych linii wsparcia formacji (szyi) bo tylko takie są istotne dla rynku, analiz i ryzyka.

Do tego powinienem dodać 4 element, który jest jednak dość indywidualną sprawą – kwestia ryzyka czyli stopy zabezpieczające (stop lossy). Tu nie ma jednej sprawdzonej, kanonicznej wiedzy. Jest tradycja co najwyżej – stop w połowie formacji lub na jej wierzchołku. To może ma znaczenie dla analityków technicznych ale żadnego z poziomu samego rynku – to gdzie traci on równowagę i przechodzi z fazy spadkowej na wzrostową jest zawsze indywidualnym wydarzeniem, które nie sposób załatwić jedną kreską. Stopem może być więc albo jedna z 2 koncepcji powyżej, albo indywidualna wrażliwość na ból (straty), albo pomiar wolumenu (jego zwiększenie przy wzroście cen może oznaczać koniec spadków) albo statystyczne pomiary uzyskane w obserwacji danych historycznych, lub też inne niewymienione rozwiązania.

Symetrycznie sprawa wygląda dla formacji odwracających spadki.

Mam nadzieję, że pomoże to komuś w uzyskaniu nowej optyki postrzegania rynku.

—***Kat***—

[Głosów:8    Średnia:5/5]

9 Komentarzy

  1. gzalewski

    Kathay odwołam sie do swojego wykladu na ostatnim spotkaniu SII. Mam dokladnie taie amo spostrzezenie. W ramach H&S mozna wpisac formacje 1-2-3, flage, zwykla zmiane trendu wg klasycznego ukladu szczytow i dolków i wiele wiele innych

  2. exnergy

    Bo wszystko to są świetne formacje odwrócenia… ale nie trendu, tylko uwagi ;).

  3. robbo2k

    Z twojego wykresu i wykładu wynika iz kazda sesja ponizej rekordu sczytu jest formowaniem ramienia/szyi a wiec kazda nie rekordowa sesja jest sygnałem spadku. Bystre

  4. mirek

    Kiedyś gapiłem się na wykresy i doszukiwałem się wręcz “na siłę” różnych formacji. Ten etap mam już dawno za sobą. Jednak pozostała mi jedna mała konkluzja. Aby coś uznać za formację to musi to stanowić jedną “frazę”,a kolejna (równorzędna)formacja nie może po części tkwić w starej. Dla mnie (może tylko dla mnie)na wykresie S&P500 nie ma RGR, bo prawe ramię “nie dotyczy” lewego. Obecnie mamy do czynienia z nowym “rozdaniem kart”. Niestety są to subtelności,które mogą wyprowadzić na manowce.

  5. Lucek

    Można kreślić różne “esyfloresy”, a liczy się tylko PA i umiejętność wykreślenia swingów LL LH HL HH. Dla koneserów można czasami dołączyć np. Coppocka albo Guppy’ego, ale to jest zbyt proste i nie wychodzi z tego nawet jeden rozdział bestsellera:)

  6. obrońca krzyża

    Lu jak możesz nie doceniać wkładu paternów parabolicznych w rozwój współczesnej AT 😉
    HLLHLLLH to już przeszłość 😉

  7. Lucek

    Patern Paraboliczny – już samo to określenie jest z innej epoki.
    Jednak tak się składa, że na rynku są tylko dwie strony, kupujący i sprzedający i tylko jedna z nich może mieć przewagę. Tak było w przeszłości, tak jest obecnie i tak będzie, gdy parabole zostaną zastąpione innymi cudakami. Drzwi mogą być tradycyjne, mogą być obrotowe lub może je zastąpić bramka elektroniczna, ale tylko przekroczenie ich linii powoduje, że jesteś po drugiej stronie.
    Liczy się to, czy jest to właściwa strona:)

  8. Kornik

    Lucek napisał:

    (…) “i nie wychodzi z tego nawet jeden rozdział bestsellera:)”
    _________________

    Mój Boże, co bysmy zrobili z naszymi pieniędzmi bez tych wszystkich bestsellerów – my, biedne ciułacze, co? 😉 Tylko popatrz, bracie, tu guru zdradza ci swój sekret. Darmo – marne dwie, trzy stówy – to darmo! A ty gapisz się jak to cielę w chrust. Bierz, bo ci wykupią! Nie chcesz kiwać się pod palmami, jak tysiące innych, zadowolonych posiadaczy best TAKIEGO sellera… best TAKIEJ figi z makiem? 🙂

  9. lesserwisser

    @ Lucek

    “Można kreślić różne “esyfloresy”, a liczy się tylko PA i umiejętność wykreślenia swingów LL LH HL HH.”

    Rozumiem, że jestes zadeklarowanym zwolennikiem metody Price Action, które ma niewatpliwe powazne zalety, ale chyba trochę przesadzasz z tym “tylko”.

    Do wykreślania swingów nie trzeba chyba specjalnych umiejetności, bo jak się pozna i zrozumie metodę to jest to banalne natomiast co innego z interpretacją wykresów, słupków, esów folresów i różnych mziu maziu, nawet tych w PA.

    Dla mnie price action ma jedna podstawowa słabość, ale uleczalną, zbytnio koncentruje się na samym ruchu cen, nieuwzględniając analizy aktywnosci rynkowej, czyli obrotów. A przecież rynkowa mądrość mówi:
    “Volume makes the price and confirms the trend”.

    Stosowanie gołej PA przypomina mi troche chodzenie w zaciasnym bucie lub kulejąc,wprawdzie można ale wygodniej i lepiej na dwóch sprawnych nogach.

    Natomiast metoda MA – czyli market action – uwzględniajaca zarówno podstawową price action jak tez zwolumen oraz open intrest i rózne LOLe wydaje się być, tym co tygrysy lubia najbardziej, i zapewniać szybszy marsz.

    A jak kto chce to może sobie dookopttowac na trzecią nóżkę, jakies wskaźniki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *