Inwestycyjne mity część 4

Mit 5/ Jeśli chcesz uzyskiwać wyższe zyski musisz podjąć większe ryzyko

Jak bumerang wraca pojęcie „ryzyka”. Problem w tym, że trudno je zdefiniować w uniwersalny sposób o czym rozważałem niedawno na blogu. O zwiększenie którego z ryzyk i w jaki sposób chodzi w kontekście tego mitu? Przed czym chciałby przestrzec autor owej „mitologii”?

Z matematycznego czy statystycznego punktu widzenia ryzyko inwestora (cały czas wyłączamy tutaj spekulację) można klasyfikować we wskaźniki, które da się na swój użytek regulować i dopasowywać.

Niezwykle często, również w profesjonalnych analizach, używa się zmienności, utożsamiając ją z ryzykiem. Niesłusznie, ponownie dodam, i nie jest to tylko moje zdanie, autor opisywanych przez mnie mitów również podziela ów pogląd. Zmienność pokazuje gwałtowność zmian rynku czy instrumentu, jego „falowanie”, szerokość ruchów wzrostowych i spadkowych, najczęściej mierzone odchyleniem standardowym lub średnim prawdziwym zakresem zmian (ATR). Zmienność to parametr od inwestora niezależny, w przeciwieństwie do ryzyka, które można samodzielnie, dowolnie kształtować (również w oparciu o zmienność).

Autor mitu w sposób nieco ironiczny posługuje się właśnie zmiennością, dzieląc rynki oraz akcje na nudne i ryzykowne. Te pierwsze, nudnawe, przypisuje do portfela W. Buffetta, te drugie to cała bardzo zmienna reszta, której Buffett nie dotyka, z sektorem technologicznym na czele. Kluczem do wysokich zysków ma być kupowanie papierów wycenionych bardzo tanio w stosunku do przyszłych przepływów i spodziewanych wartości a nie tych spółek, których wykres pokazuje spore huśtawki zmian. To nieco na przekór powszechnie znanej teorii, że za wyższe ryzyko, w tym wypadku wyższą zmienność, inwestor żąda wyższej premii.

Uważam, że ten mit nie wyszedł autorowi.

Można by wyjść od porównań rynku akcji i obligacji. Zmienność tych ostatnich jest o niebo mniejsza (są bezpieczniejsze) ale przynoszą niższe zwroty kapitału niż akcje. Wprawdzie te zyski dla obu aktywów ostatnio się dość mocno zrównały ale historia do tej pory nagradzała jednak bardziej zmienne akcje.

Weźmy jednak pod uwagę wyłącznie sam rynek akcyjny a znajdziemy całą gamę dowodów na premię za ryzyko. Ot choćby znana anomalia dotycząca przewagi zysków spółek „small caps” czyli o małej kapitalizacji (ale bardzo zmiennych) nad akcjami gigantów „big caps” (bardziej stabilnych w zmienności).

Inny przykład pokazuje rysunek poniżej. W serwisie finansowym yahoo.com zestawiłem wykresy dwóch indeksów – technologicznego NASDAQ (czerwona linia) i narysowanego niebieską kreską indeksu tzw. Utillities, spółek tradycyjnie „nudnych”, a więc firm użyteczności publicznej (głównie dostawców prądu i gazu). Wybrałem maksymalnie dostępny we wspominanym portalu okres. „Ryzykowny”, mocniej „pofałdowany” NASDAQ pokonał o kilka długości Utillities w zyskowności.

utility_NASD

Innym, dużo bardziej przystosowanym do realności miernikiem ryzyka jest zmienność innego rodzaju – zmienność samego portfela (lub po prostu kapitału). To całość działań związanych z modelowaniem ryzyka – stopami, lewarem, wielkością pozycji, poziomem zaangażowania, maksymalnymi obsunięciami. Nie ma chyba potrzeby przekonywać, że spośród 2 portfeli o identycznym składzie akcji większe zyski (choć przy dużo głębszych obsunięciach) przynosi ten o większym zaangażowaniu.

Tak naprawdę sam nazwałbym ten mit nieco inaczej:

Jeśli chcesz większych zysków musisz szukać wyższej zmienności i być gotowym na ból.

Zagrożenie może czaić się gdzie indziej – naprawdę duża zmienność może być przedsionkiem bankructwa lub wstępem do degradacji do poziomu śmietnika.

CDN

—* Kat *—

[Głosów:0    Średnia:0/5]

2 Komentarzy

  1. Byłasiła

    Może Autorowi cytowanego tekstu /mitu chodziło o to, że jeśli chcesz więcej zyskać musisz więcej zaryzykować w sensie wielkości pozycji. I tutaj wg mojej wiedzy to mit byłby dobry. Przypomniała mi się tutaj koncepcja optimal F pokazująca, że do pewnego poziomu nie ma sensu ryzykować więcej. Mam nadzieję, że zainteresowałem i zachęciłem do dyskusji..

  2. lesserwisser

    @ Byłasiła

    Zainteresowałeś, więc zachęcony do dyskusji podnoszę moje wątpliwiości

    1. “jeśli chcesz więcej zyskać musisz więcej zaryzykować w sensie wielkości pozycji” !

    Czy aby tylko w sensie wielkości pozycji? A co z przypadkami zaryzykowania poprzez wejście w bardziej ryzykowne instrumenty lub ich kombinacji przy tej samej wielkości pozycji (mierzonej wartością zaangażowanego kapitału)?

    2. Przypomniała mi się tutaj koncepcja optimal F pokazująca, że do pewnego poziomu nie ma sensu ryzykować więcej.”

    Chyba jest tu literówka, winno być “od pewnego poziomu”?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *