Wakacje sprzyjają spotkaniom z osobami, których dawno się nie widziało. Jedno z takich przypadkowych spotkań przyniosło mi ciekawe doświadczenie w postaci zajrzenia w portfel około 40-letniego inwestora, który miał inwestować w na rynku od kilku lat. Nie pytałem o stopy zwrotu, ale ów jegomość wymusił na mnie rzucenie okiem w listę spółek z prośbą o ocenę i nie wprost wyrażoną nadzieją, żebyśmy „pogadali o każdej z nich”. Zapowiadał się długi wieczór.

Zalogowaliśmy się do biura i moim oczom ukazała się lista blisko 60 papierów w miarę równo rozrzuconych po całej GPW. Najwyraźniej mój znajomy był wyjątkowo dumny ze swoich zakupów, bo już na wejściu powiedział, że na 100 procent nie będę mógł zarzucić mu braku zdywersyfikowania. Bez wątpienia były w tym portfelu wszystkie spółki, które być powinny, jeśli inwestuje się szeroko na GPW. Problem w tym, iż nie potrafił odpowiedzieć, jak sam, prowadząc rodzinę, pracując na etacie i poświęcając wieczory na relaks ma czas na kontrolę tego, co dzieje się w przeszło 50 spółkach.

Nie potrafił też odpowiedzieć na pytanie, czy słyszał kiedyś o pojęciu przedywersyfikowania (over diversification), ale już troszeczkę skonfundowany szybko odpowiedział, że przecież wszyscy trąbicie o nie wkładaniu jajek do ….itd. Szybka seria pytań o mniejsze spółki i przyczyny ich obecności w portfelu skończyła się zdaniem, że już właściwie to nie pamięta, dlaczego kupił X i ciągle trzyma Y.

Jeśli ktoś z Państwa znalazł się kiedyś w podobnej sytuacji, to warto, by poświęcił chwilę czasu na rzucenie okiem na jeden z wykresów. Nie pamiętam już skąd go mam, ale podobnych jest w podręcznikach masa, więc jeśli kiedyś wpadnie Państwu w ręce dowolna książka zajmująca się teorią portfelową, to podobny wykres powinien być w większości z nich.

risk

Najkrócej mówiąc oś pionowa przedstawia odchylenie standardowe, które w tym wypadku jest miarą ryzyka (na potrzeby tego przykładu utożsamimy je z ryzykiem) a oś pozioma liczbę spółek w portfelu. Już sam przebieg tej linii wskazuje, iż największy zysk z dywersyfikacji otrzymuje się przy dodaniu kilku kolejnych spółek. Jednak z każdą kolejną spółką nagroda za dywersyfikację spada i w pewnym momencie ryzyko zdywersyfikowanego portfela zaczyna równać się ryzyku całego rynku. Bez wdawania się w teorię to stosunkowo prosto zrozumieć, gdy wyobrazimy sobie, iż na końcu zdywersyfikowanego portfela mamy kupiony cały WIG20. Wówczas nasze ryzyko jest tożsame z ryzykiem, jakie niesie kupienie indeksu a więc synonimu pewnego rynku – w tym wypadku największych spółek z GPW.

W najprostszej wersji uznaje się, iż kupno jednej spółki niesie ze sobą ryzyko zbliżające się do 50 procent. Kolejne spółki dodawane do portfela konsekwentnie obniżają ryzyko, ale jak pokazuje linia zysk w postaci zminimalizowania ryzyka spada z każdą kolejną spółką i w pewnym momencie właściwie nie ma już sensu dodawania kolejnej spółki, bo zbliżamy się do osiągnięcia ryzyka równego ryzyku całego rynku. Oczywiście każdy może ustawić sobie próg dywersyfikacji wedle własnego uznania, ale badania pokazują, iż optymalnym punktem jest okolica 20 spółek.

Dlatego kiedy następnym razem nie będziecie wstanie oprzeć się dodaniu kolejnej spółki do portfela, pomyślcie Państwo, czy zysk dla całego koszyka będzie wart zachodu. W istocie zamiast dodawać kolejną spółkę z myślą o większym zdywersyfikowaniu lepiej skupić się na prawdziwej dywersyfikacji, która w mniejszym stopniu skupia się na ilości spółek a większym na korelacji pomiędzy poszczególnymi częściami portfela. Trawestując powiedzenie o jajkach należałoby pomyśleć raczej o skierowaniu energii na kolor skorupek, bo większość inwestorów na GPW i tak wkłada jajka do jednego koszyka, w którym ilość daje tylko pozory bezpieczeństwa.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

17 Komentarzy

  1. robbo2k

    Czy to pochwala dla Legg Mason za fundusz skoncentrowany gdzie wybieraja do 10 spolek z tego 5 stanowi 70% portfela ? Jesli w 5 lat maja pobic WIG przy 4.5% oplat za zarzadzanie to jestem pod wrazeniem. Jakies opinie chodzi o LMASFIZ

  2. astanczak (Post autora)

    Fundusz można chwalić po wynikach i jednoczesnym potratowaniu go wskaźnikami (np. Sharpe’a) – nie oglądałem żadnego funduszu pisząc notkę.

  3. gzalewski

    O funduszu, który działa rok (to a propos Legg Mason) nie można powiedzieć NIC.
    Przy okazji jajek i koszyka nie odmowie sobie zacytowania (pewnie po raz kolejny) M.Twaina

    “Oto głupiec powiada: “Nie wkładaj wszystkich jajek do jednego koszyka” – co znaczy to samo co “Rozpraszaj pieniądze i uwagę”; tymczasem mądry mówi: “Włóż wszystkie jajka do jednego koszyka i PILNUJ KOSZYKA”.”

  4. Censor

    Moglby Pan polecic jakas ksiazke o teorii portfelowej?

    (widze ze mam niezla luke w edukacji finansowej)

  5. astanczak (Post autora)

    Sam mam sporo zaległości w temacie, więc nie jestem najlepszą osobą do polecania książek – po polsku:

    Nowoczesna teoria portfelowa i analiza papierów wartościowych – Edwin Elton J., Gruber Martin J.

    (tylko w większości przypadków wiedza z tej książki wydaje mi się zbyt szczegółowa dla inwestora indywidualnego i trudno przekładalna na praktykę dla osób nie pracujących w funduszach)

    Ogólnie o procesie inwestycyjnym z akcentem na tematy takie, jak powyższa notka:

    Peter L. Bernstein, Aswath Damodaran, Zarządzanie inwestycjami, KE Liber, Warszawa, 1999.

    Nie wiem, czy to nie jest najlepsza książka, jak wyszła po polsku. Mała dawka matematyki przy dużej dawce wiedzy pozwalającej zrozumieć, ilu rzeczy się nie wie. W moim przypadku to najbardziej “zmęczona” z książek, jaką mam – zwyczajnie do niej dobrze się wraca i dobrze startuje dalej.

  6. gzalewski

    Ja bym polecił ze względu na autora
    “Teorie nowoczesnego inwestowania” – po pierwszym szoku (być może) wywołanym objętością, w nagrode jako bonus do tej ksiązki (choćby w części dotyczącej wlasnie budowy portfela) zaleciłbym
    “Nową naukę o finansach”(cieniusieńką). Autor obu to Robert Haugen.

    Ale warto przebić się choć częściowo najpierw przez pierwszą, żeby docenić drugą.

  7. Censor

    Dziekuje!

    A cos z angielskiej literatury?

    1. gzalewski

      tych samych autorów 🙂

  8. ZP

    Haugena trzeba obie przeczytać, zgadza się. Bez tego nie ma to za bardzo sensu 🙂 Dla twardzieli jest jeszcze Elton i Gruber po polsku.

  9. astanczak (Post autora)

    > A cos z angielskiej literatury?

    Zagraniczna nauka ma to do siebie, że w sieci są tysiące naukowych tekstów, które często później znalazły rozwinięcie w książkach. Zamiast czytać książki na początek – jak sądzę – lepiej poszukać w sieci tekstów z naukowych pism, które mają po 20-30 stron. Tomek Symonowicz dobrze pokazuje na swoim blogu ile tego można znaleźć za darmo.

  10. osoamoroso

    Panie Adamie,
    Teza zawarta w artykule miałaby sens jakieś 30 lat temu, dzisiaj to raczej mit. Przypomnę tylko, że Elton i Gruber robili swoje badania w 1977 roku. A od tego czasu wiele się zmieniło.

    W. J. Bernstein, który chyba zna się na MPT pisze tak:
    http://www.efficientfrontier.com/ef/900/15st.htm

    Pozdrawiam,

    1. astanczak (Post autora)

      > osoamoroso

      Dziękujemy z link. Dyskusja zaczyna się ciekawie rozwijać. Niestety, właśnie wyruszam popływać tydzień na kajaku, więc nie będę mógł uczestniczyć w sporze, ale może to dobra podpowiedź dla Kathay’a i Grześka Zalewskiego, żeby zrobili kilka wpisów powracających do korzeni, bo okazuje się, że każdy wie tu coś innego i razem da to nową wartości.

      Szybka odpowiedź przed urlopem. Moim zdaniem artykuł nie zaprzecza tezie z mojego tekstu. Starałem się pokazać, że powiększanie ilości spółek niewiele już wnosi i lepiej kupić zwyczajnie cały rynek, bo zysk z kolejnego dodanego jajka jest iluzją. Zdaje mi się, że tekst mówi, iż dywersyfikacja małą liczbą jest dywersyfikacją, ale nie jest gwarancją, że się wygra z rynkiem rozumianym, jako suma wszystkich spółek, bo właśnie niedoważenie portfela spółkami nazwijmy je “wzrostowymi” powoduje, że możemy przegrać z rynkiem mimo dobrego zdywersyfikowanie portfela.

  11. sds

    Nie do końca zgadzam się z tego typu teorią portfelową. Mam inne doświadczenie, z którego płynąca wiedza jest empirycznie potwierdzalne na dostępnych danych rynkowych.

    Weźmy prosty system podążający za trendem, oparty na 80 sesyjnym Bollingerze, grający po obu stronach rynku. Kupuje on akcje przy wybiciu ze wstęgi do góry, sprzedaje akcje i otwiera krótkie pozycje po wybiciu ze wstęgi do dołu.

    Wyniki z realnymi + poślizgami na poziomie 0.25% w transakcji, testowane za okres od stycznia 2000 roku do dziś. Alokowany kapitał na realnym poziomie całego zaangażowania czyli dla 10 spółek 10% w każdą transakcję, dla 100 spółek 1% w każdą.

    Na początek 10 wybranych spółek z WIG 20, reprezentujących każdy z sektorów (prócz ubezpieczeń mających za krótką historie notowań) średnioroczny przyrost kapitału 8.81% vs. 11.59% dla kup i trzymaj (B &H).

    20 spółek z WIG20 to już 13,27% (vs. 11,95% B&H)

    30 spółek z Dow30 to -1.27% średniorocznie (vs. +0,37% B&H) ale dla 100 spółek z Nasdaqa 100 to już 12.44% średniorocznie.

    Teorie teoriami a rynek rynkiem.

  12. 4321keram

    @sds
    Podajesz zyski a autor pisał o ryzyku. Nic nie napisał o tym, że inwestycja w mniejszą ilość spółek daje wyższe stopy zwrotu?!
    Idąc Twoim rozumowaniem można wybrać spółkę, która daleko przebija WIG czy S&P i mamy wniosek, że lepiej w ogóle nie dywersyfikować?
    Przyrównaj ryzyko (obsunięcia w strategii B&H) to wtedy masz szansę zmiany optyki.

  13. osoamoroso

    @4321keram
    Autor wykorzystuje odch. stand. jako miarę ryzyka. Zgodnie z tym rozumowaniem lepiej inwestować w akcje których ceny się nie zmieniają niż w te których ceny rosną.
    Podziel ryzyko na ‘upside’ oraz ‘downside’ risk to wtedy masz szansę zmiany optyki.

    To tak półżartem 😉

  14. sds

    @4321keram

    Zarówno zyski rosną jak i obsunięcia spadają wraz ze wzrostem dywersyfikacji czyli ilości walorów w portfelu.

    Wszystkie portfele timigowane wg. podanej wcześniej procedury miały lepszy Recovery Factor (CAGD%/MAXDD) niż B&H. Portfele oparte na mniejszych spółkach niezależnie od rynku (USA, NIemcy, Australia, UK czy Polska miały lepsze stopy zwrotu ale i większe odchylenia standardowe).

    Wybranie konkretnych walorów do portfela mających lepsze stopy zwrotu niż WIG (tak jak proponowałeś) miało by tylko sens w przypadku posiadania działającej szklanej kuli lub przenikliwości osobistej Willa Rogers-a, który zwykł mawiać : “Nie graj, nie spekuluj. Weź wszystkie swoje oszczędności i kup kilka dobrych spółek i trzymaj je póki rosną a potem je sprzedaj. Jeśli nie wzrosną nie kupuj ich”.

  15. sds

    Swoją drogą kilka dni po moim wpisie można było przeczytać to:
    http://www.parkiet.com/artykul/960593.html

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *