Obstawiam, że gdybym spytał czy na rekomendacjach analityków odnośnie prognoz cen spółek można zarabiać, otrzymałbym większość odpowiedzi typu „nie”. Sprawdźmy jak wygląda to w statystyce.

Elektroniczna sieć publikacji naukowych SSRN.com to jedno z moich ulubionych i niemal co dzień odwiedzanych miejsc w internecie. Pomimo hermetycznego języka z przyjemnością czytam owe statystyczne opracowania akademickie, szczególnie dotyczące analizy technicznej i zachowań inwestorów giełdowych (behawioryzm). To pomaga spojrzeć bez skrzywień, nastawień i bez obciążeń stereotypami na wiele zjawisk. Pozytywne zdziwienia lub rozczarowania poznanymi w ten sposób faktami aż trudno byłoby mi policzyć.

Dziś przegląd publikacji z cyklu „akcje kontra analitycy”, za którą od tygodni nie mogłem się zabrać w nawale innych zadań. Pełen tytuł: „ Do sell-side analysts exhibit differential target price forecasting ability?” do przeczytania w oryginale tutaj :

http://papers.ssrn.com/sol3/papers.cfm?abstract_id=698581

//przetłumaczyłbym tytuł mniej więcej tak: „Czy analitycy strony sprzedażowej wykazują odróżniające się zdolności przewidywania ceny docelowej?”//

Dla wyjaśnienia: analitycy ze strony zwanej „sell-side” to wszyscy ci pracujący przede wszystkim dla brokerów (w odróżnieniu od „buy-side” czyli tych doradzających funduszom i innym instytucjom handlującym akcjami).

Bez wgłębiania się w metodykę przedstawionych badań chciałem po prostu pokazać kilka wniosków statystycznych odnośnie rynku amerykańskiego, które wypłynęły podczas testów przeprowadzonych przez autorów a także przywoływanych tamże z innych opracowań. Prawdopodobnie podobne wnioski można by osiągnąć badając rynek polski:

1. Do tej pory powstało ok. 600 prac badających zdolności analityków odnośnie prognozowania zysków spółek i wydawania rekomendacji ich kupna/sprzedaży; cytowana praca po raz pierwszy weryfikuje zdolności trafnego określania ceny docelowej ich akcji (czyli prawdopodobnego kursu w przeciągu kolejnych 12 miesięcy)

2. Zbadanie ok. 100 tys prognoz wykazało, że 24% „strzałów” w cenę docelową okazało się trafnych po roku, natomiast w 45% przypadków ową cenę docelową udało się osiągnąć wcześniej niż po 12 miesiącach. To mniej więcej tyle na ile wskazują badania istniejące w ekonomicznej literaturze, które odsłaniają niewysokie zdolności ekspertów do prognozowania stóp procentowych, PKB, recesji i punktów zwrotnych cykli biznesowych

3. Lekko zadziwiające może być odkrycie, że podana trafność jest niemal jednakowa na rynkach byka jak i niedźwiedzia

4. Nie odkryto żadnych dowodów wskazujących, że zdolności przewidywania kursów docelowych mają jakąkolwiek trwałość wśród analityków. Wybitnie trafiający jednego roku nie mieścili się zwykle w czołówce kolejnego sezonu. To zupełnie odmienne zjawisko w porównaniu do analiz prognozujących zyski spółek gdzie zdolni analitycy utrzymują swoje umiejętności przez więcej sezonów

5. Średnie „przestrzelenie” ceny docelowej wyniosło 35% – o tyle za wiele ustawiano ten próg w stosunku do rzeczywiście osiągniętych kursów. Przy czym im stosunek ceny docelowej do ceny dzisiejszej był większy tym trafność mniejsza, co chyba jest samo w sobie zrozumiałe. Spółki o wyższej zmienności kursów nie osiągają wcale poziomów docelowych częściej.

6. O ile dowiedziono, że opłacalne jest śledzenie gwiazd analiz trafnie szacujących zyski firm oraz wydających trafne rekomendacje kup/sprzedaj to nieskuteczne jest branie serio tych określających poziomy docelowe. Okazuje się, że rynki są w tej mierze efektywne i nie zwracają na tych ostatnich większej uwagi. Ceny akcji nie reagują znacząco lepiej na prognozy analityków z historią takich trafień powyżej średniej.

Mamy więc do czynienia bardziej z zabawą w szczęśliwy traf niż pomocnym narzędziem.

—Kat—

[Głosów:0    Średnia:0/5]

1 Komentarz

  1. gzalewski

    Byc moze to byłby dobry pomysł na nową notke, ale “sell-side” ma jeszcze inny aspekt.
    Przez lata pracy w mediach w Polsce obserwowałem pewien mechanizm działania, gdy o spółce pisało się źle. Dotyczyło to również rekomendacji.
    RZADKO odpowiedzią było ustosunkowanie się do zarzutów lub argumentów, o wiele CZĘŚCIEJ były rzucane oskarżenia o “czarny PR”. Ot takie słowo klucz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *