Nie strzelajcie do posłańca!

Wpisy Grzegorza Zalewskiego i Tomasza Symonowicza na temat astrologii finansowej i dyskusje pod nimi aż proszą się o komentarz, w którym spojrzy się na spór pomiędzy zwolennikami astrologii finansowej i jej przeciwnikami z nieco innej perspektywy.

Osobiście uważam, że ludzie pojawiający się na rynku stają przed jednym z najtrudniejszych wyzwań, jakie kiedykolwiek pojawiło się przed człowiekiem, jako takim – jest nim pokusa i jej opanowanie przewidywania wydarzeń w przyszłości. W istocie każdy, kto gra na giełdzie i nie szuka swojej szansy w oparciu o strategie czysto matematyczne – jak np.  modelowy arbitraż – staje w sytuacji człowieka, który stara się przewidzieć wydarzenia w jednostkowych przypadkach właściwie nieprzewidywalne. W efekcie pojawiają się momenty, w których bardzo łatwo poddać się różnej szarlatanerii od naiwnej analizy technicznej poczynając na astrologii kończąc.

Spinoza – jeden z największych filozofów XVII wieku – doskonale opisał ten mechanizm zdaniami: gdyby ludzie mogli zarządzać wszystkimi swoimi sprawami z wyrachowaniem niechybnem albo też gdyby szczęście zawsze im sprzyjało, to byliby całkowicie wolni od zabobonu. Ponieważ jednak często wpadają w zakłopotanie, nie umiejąc sobie nijak poradzić, i przeważnie przy swem nieumiarkowanem pożądaniu dóbr losu chwieją się nędznie pomiędzy nadzieją i obawą, więc są najczęściej pochopni do uwierzenia w cośkolwiek. Jak widać,  około 340 lat temu, kiedy nie było jeszcze finansów behawioralnych, siłą rozumu można było zobaczyć coś, co obserwujemy każdego dnia.  Oczywiście było to możliwe, bo jest to doświadczenie uniwersalne.

Postawię tezę, iż każdy, kto zaczynał swoją przygodę z rynkiem i przebijał się przez coraz to nowe metody tracąc i zarabiając pieniądze znalazł się w położeniu, które opisał Spinoza. Nie ma w tej sytuacji powodów do wstydu, gdyż innego startu nie ma. Niezależnie od tego, czy na GPW przychodzi student bankowości czy absolwent studium Feng Shui są w tym samym punkcie – bardzo chcą znaleźć klucz do rzeczywistości i przewidzieć przyszłość na podstawie wydarzeń w przeszłości. Nie ma najmniejszego znaczenia, czy próba podejmowana jest na bazie analizy fundamentalnej, analizy technicznej czy retrogradacji Jowisza. Każda z tych osób znajduje się w tej samej sytuacji, która sprowadza się do stawiania pytania „co będzie w przyszłości?”.

Historia ludzkości pokazuje, że zawsze w takich momentach pojawiają się szamani, astrologowie, wróżbici, komentatorzy polityczni i wreszcie komentatorzy rynkowi, którzy odpowiadali i odpowiadają na owo zapotrzebowanie, jakie uniwersalnie pojawia się wśród ludzi. Mówiąc inaczej analitycy układów planet i ich… hmmm związków z rynkami nie są obecni w mediach dlatego, że mają do powiedzenia coś o rzeczywistości, ale dlatego, że znajdują się odbiorcy takich treści. Możemy walczyć z ich obecnością, ale nie usuniemy sytuacji, która powoduje, że jest zapotrzebowanie na ich produkcje.

Mówiąc inaczej astrologia finansowa, liczby Fibonacciego, teorie fal Elliotta, naiwna analiza techniczna (inne, które uznajecie Państwo za śmieszne) samą swoją obecnością przypominają, że na rynku jest masa ludzi, którzy poszukują Wskazówki. Część komentatorów idealnie wpisało się w tą niszę rynkową i łącząc to z medialną obecnością dorobiła się statusu rynkowego guru a więc „tego, który prowadzi z ciemności do światła”. Wielu z nich tak utożsamiło się z rolą Nauczyciela, iż przeskakują z wykresu falowego na analizę mikroekonomiczną, by po chwili znaleźć się w roli specjalisty od systemu bankowego w Ameryce Południowej. Ataki na ich wyznawców – a zwłaszcza zagubionych neofitów – mijają się z celem, bo oni nie przychodzą do guru po krytyczną myśl, ale po wskazanie Ścieżki.

53 Komentarzy

  1. Lucek

    “Każda z tych osób znajduje się w tej samej sytuacji, która sprowadza się do stawiania pytania „co będzie w przyszłości?”.”

    A dlaczego nikt nie powie tym, którzy przychodzą i stawiają takie pytanie :”Trade what you see not what you think”.?
    Zamiast tego przychodzący dostaję tony chłamu, którego nie są w stanie
    ogarnąć, w którym się gubią i często giną. Na pocieszenie dostają na koniec informację, że nie oni pierwsi i nie ostatni i że każdy tak miał jak był mały:)

  2. MP

    @Lucek
    “Trade what you see not what you think.”
    – But what do you THINK what do you see?

  3. Lucek

    I think is the last LL/HH or not?

  4. astanczak (Post autora)

    > ”Trade what you see not what you think”.?

    … bo nie ma człowieka na rynku, który patrzy i nie myśli. Od czasów Kanta – bagatela od przeszło 200 lat – trzeba … wyjątkowej odwagi, żeby powiedzieć, że możliwe jest patrzenie bez myślenia.

  5. MP

    @Lucek
    Maybe it is, maybe not, but who cares?

    “Każda z tych osób znajduje się w tej samej sytuacji, która sprowadza się do stawiania pytania „co będzie w przyszłości?”.”
    It doesn’t matter what will happen in the future, and it doesn’t matter how good your system is. It doesn’t matter. If you can’t execute properly, if you can’t keep yourself focus objectively in the now moment, in the now moment opportunity flow it doesn’t matter how good your system is because you not come to make CONSISTANT money. It’s that simple.

  6. astanczak (Post autora)

    @ MP

    >It’s that simple.

    Kathay poświęcił kilkanaście wpisów na to, żeby pokazać, jakie pułapki zastawia nas świat. Gdyby ludzie byli tak racjonalni, żeby wszystko było “that simple”, to nie powstałyby finanse behawioralne pokazujące, że ciężko człowiekowi być na rynku zwierzęciem bez emocji.

  7. lesserwisser

    @ astanczak

    Interesujący wpis, uwypuklający naturalne zakotwienie w naturze i psychice (w ich niedoskonałości) wiary w różne gusła, kuglarstwo i fałszywych proroków. Brawo za świetnie dobrany cytat.

    Pociągnę trochę ten psychologiczny aspekt poniżej.

    @ Lucek

    Niestety często mamy do czynienia z sytuacją typy- ““what you think is what you see” – czyli z myśleniem życzeniowym, wynikającym z uprzedniego nastawienia się czy też podświadomych oczekiwań.

    Polega to swoistym doszukiwaniem się pewnych rzeczy, wzorów czy zjawisk niemalże pod z góry założoną tezę.

    Jeśli nawet przez przypadek uda się nam trafić, to mamy skłonność do zbytniego utwierdzania się w przekonaniu o skuteczności stosowanej metody a nawet o własnej nieomylności.

    Dlatego też potrzebne są nam różne wspomagacze, typu średnię ruchome, rsi-y czy dywergencje itp, pozwalające w zobiektywizowany sposób spojrzeć na rozpoznane zjawisko czy pattern.

    @ all

    W psychologii opisana postawa/zjawisko/skłonność ( i błąd poznawczy) polegające na szukaniu sensu w bezsensie na nazywa się paternifikacją. Polega to na fałszywej wierze w coś i w związku z tym skłonności do uznawaniu za realne czegoś, czego nie ma, czyli rozpoznawaniu rzeczy nieistniejących.

    Występuje też jej odwrotność czyli dyspaternifikacja, błąd poznawczy polegający to nieuznawanie istnienia czegoś, co naprawdę istnieje, czyli skłonności do nierozpoznawanie realnie istniejącej wzorów, struktur czy zjawisk.

    Poniżej link do artykułu ze Świata Nauki, gdzie jest to szerzej opisane.

  8. lesserwisser

    Poniżej link do artykułu ze Świata Nauki, gdzie jest szerzej opisany fenomen tzw paternifikacji.

    http://portalwiedzy.onet.pl/4868,17280,1523167,1,czasopisma.html

  9. MrT

    Dlatego chciałbym zobaczyć jak astro porady i sygnały kstzałtowały się na EUR/USD od 25/03/2010. U mnie zaczynało się robić byczo i była dobra okazja na przejęcie inicjatywy przez byka, bo podaż mimo testow okolic 1.3280 robiła to na dywergencjach. 09/04/2010 mozna bylo miec dlugie ze spokojnym stopem. 12/04/2010 bycze rozpoczęcie tygodnia i zamknięcie luki na koniec tygodnia… zaczęło coś śmierdzieć ściemą (pytanie czyją ? 🙂 Co dalej było każdy widział, słyszał ….Jak dla mnie to idealny moment gdzie atsro może naprężyć muskuły jeśli jest skuteczne. Przewidzieli to, planety miały jakiś tam układ, przyśniło mi się problemy Grecji 

    Mimo wszystko dla mnie zawsze na koncu najważniejsze jest:

    Dobry handlarz  mogł mieć długą, ale nie powinien stracić takiego ruchu i nawet po stracie wejść w krótką, która bardzo szybko zniweluje ewentualne straty (muszą być zatem małe) i poprowadzić ją do końca. To nie ma nic wspolnego z prognozami i analizami. Dobrze byłoby aby potencjalny trader miał okazję pohandlować towarem z dostawą fizyczną nawet marchewka. Rynek to rynek i rządzą na nim te same prawa które kształtują cene. I zapewne nie są to żadne tajemne kosmiczne siły i nie trzeba być mistrzem astrologii, progarmowania komputerowego, czy budowania systemow. Trzeba poprostu handlowac tak by nie topic kasy. Ta zasada sie tyczy handlu czymkolwiek.

  10. Lucek

    “… bo nie ma człowieka na rynku, który patrzy i nie myśli. Od czasów Kanta – bagatela od przeszło 200 lat – trzeba … wyjątkowej odwagi, żeby powiedzieć, że możliwe jest patrzenie bez myślenia.”

    “Trade what you see, not what you think” – Joe Ross

    Chart Scan Newsletter #236 z 12.12 2008
    PERFECTION: ART OR SCIENCE?

    Joe Ross miał odwagę to ogłosić, a ja mam odwagę to powtarzać.
    Ale dyskusja wymaga nie tyle odwagi co wiedzy, o czym chcemy dyskutować.

  11. gzalewski

    Bardzo często nie zgadzałem się z Lucka poglądami, a przynajmniej tak jak rozumiałem to co prezentuje. Ale przy ostatnich wpisach (tym i moim o astrologii) wydaje mi się, że to co on określa mianem sztuki to jest dość ściśle zdefiniowane rzemiosło (zasady “price action”) do tego, “wzmocnione” systematycznością i trzymaniem się prostych zasad.
    Wszelkie “prognozowania” to jest liczenie na łut szczęścia i selektywność przykładów, które fantastycznie pasują do tezy “proroka”.
    W zasadzie należałoby wszystkim prorokom polecić “When profecy Fails” Festingera, czyli krótko mówiąc teorię dysonasu poznawczego.

    A tak podsumowując polecam w ostatnim Przekroju wywiad z Marcinem Królem

    “Skoro zgodziliśmy się na pluralizm, filozof nie może być już dłużej nauczycielam. Może być objaśniaczem sensów, przewodnikiem, który wskazuje elementarne błędy w myśleniu.
    To jest szczególnie ważne w czasach wszechobecnej kultury masowej, na którą się nie obrażam, bo ona pop prostu jest, ale która przyzwala na uproszczenia, skoki myślowe, nonsensowne analogie. Filozof jest od tego, żeby porządkować myśli, przywracać logikę, przypisywać słowom właściwe znaczenia, tak, abyśmy zdawali sobie sprawę z tego, co i kiedy mówimy. Pzez punktowanie ewidentnych głupot pojawiających się często w dyskursie publicznym, może ułatwiać ludziom komunikację, oczyścić ją z szumu, przekłamań, nonsensów”

  12. MP

    @ astanczak
    Problem polega na tym, że łatwo się tylko mówi, a ciężko się robi.

  13. lesserwisser

    @ Lucek

    Sorry Lucek, ale chyba trochę opacznie rozumiesz powiedzenie “Trade what you see, not what you think”. Tu nie chodzi o jakąś odwagę stwierdzenia, że możliwe jest patrzenie bez myślenia, ale o coś zupełnie innego,o czym niżej.

    Może i Joe Ross jest odważny, ale to nie on pierwszy ani jedyny wypowiedział czy napisał ten chwytliwy slogan.

    Powiedzonko to, w zbliżonych formach, znane jest na rynku od dziesięcioleci i z lubością powtarzane przez traderów i techników, oraz pojawia się w licznych publikacjach, również w ich tytułach.

    Vide” trade what you, see not what you ..( belive, expect, predict, hope, think).

    A sens jego jest taki : nie trzeba zbytnio filozofować tylko wierzyć w to co rynek przekazuje nam poprzez ceny, bo to jest jedyna i obiektywna prawda.

    Inaczej mówiąc na rynku nie liczą się nasze przekonania i oczekiwania, lecz to, co robi sam rynek i co nam mówi poprzez róźne konfiguracje, układy i wykresy, redukując potrzebę naszego zgadywania i eliminując podejście emocjonalne w tradingu.

    Rozbudowana wersja tego powiedzenia – “Trade what you see, not what you think and definitely not what others think” – lepiej oddaje jego myśl przewodnią.

    Podobne przesłanie wynika zresztą z innego, pokrewnego, powiedzenia:

    “Opinions are often wrong…markets never are.”

  14. astanczak (Post autora)

    @ Lucek

    z tego, że ktoś coś mówi nie wynika, że to jest możliwe – podtrzymuję tezę, że nie ma patrzenia bez myślenia. W sumie z Price Action sprawa jest prosta – albo jest to system dający się zapisać w model “if X go to Y” albo pojawia się interpretacja. Osobiście uważam, że PA jest pociągającym sposobem szukania swojej szansy na rynku ze względu na swoją prostotę właśnie, ale też skrajne uproszczenie świata jest jego największą wadą. A. Einstein powiedział kiedyś “Make everything as simple as possible, but not simpler” i to pasuje do mojego postrzegania świata i rynku.

    @ GZ

    Nie pozbawiam nikogo prawa do obnażania szarlatanerii – pozwalam sobie jednak na spojrzenie na problem “z nieco innej perspektywy”.

  15. Lucek

    @ astanczak

    “Nie ma najmniejszego znaczenia, czy próba podejmowana jest na bazie analizy fundamentalnej, analizy technicznej czy retrogradacji Jowisza. Każda z tych osób znajduje się w tej samej sytuacji, która sprowadza się do stawiania pytania „co będzie w przyszłości?”.”

    Mój pierwszy wpis w tym wątku, odnosił sie do tych dwóch zdań.
    Otóż podtrzymuję to co napisałem. “Przyszłość” – trzeba określić co to znaczy? Czy to jest przyszłość w horyzoncie najbliższych kilku miesięcy, tygodni, dni, minut? Mnie interesuje przyszłość w horyzoncie czasowym rysującej sie świeczki na wykresie. Co ma do tego
    Jowisz – ja nie wiem. Skoro ograniczam się do obserwacji bieżącego wykresu, to chę zwrócić uwagę, że w zależności od używanego softu, świeczki mogą się róznić między sobą. Decyzję podejmuję na podstawie tego co widzę u siebie. Korzystając z Amibrokera, nie myślę, jak wygląda wykres w tej samej chwili w Metastocku, że ograniczę sie do tych dwóch popularnych programów. Jeśli ktos podejmuje decyzje nie na podstawie wykresu, tylko na podstawie innych rzeczy – podejmuje je nie podstawie tego co widzi, tylko na podstawie tego co myśli, ze moze się wydarzyć. Nie zakladam, że ktoś, kto patrzy na wykres, wyłącza swój rozum i zaprzestaje myślenia. Nigdy nic takiego nie mówiłem, podałem żródło do którego się ten zwrot odnosi. Jeśli chodzi o trading, mam więcej zaufania do tego co mówi Joe Ross niż do tego co mówią gwiazdy i planety.

  16. astanczak (Post autora)

    @ Lucek

    >Decyzję podejmuję na podstawie tego co widzę u siebie.

    To chyba jest najważniejsze zdanie, bo nie rości sobie prawa do obiektywnej metody.

    Tylko powtarzalność wyniku i zachowania zawodnika będzie tu dyskusyjna – powtarzalność w sensie takim, że inny zawodnik będzie grał na wykresie zawsze to samo i osiągał zbliżone wyniki.

    Nie widzę tutaj miejsca na jakąkolwiek krytykę – ani tego, że metoda nie jest weryfikowalna publicznie ani do tego, że nie może przynosić zysków.

    Właściwie to nikomu nic do tego, na bazie czego ktoś wchodzi na rynek.

    Problemy zaczynają się w punkcie, w którym przedstawia się coś, jako uniwersalne – tu już trzeba to zakodować i pokazać warunki testu. Jeśli wytrzyma test na danych historycznych i przy akceptowalnym ryzyku i da czytelną przewagę na tle innych metod, to należy gratulować wybranej drogi.

  17. exnergy

    Lucek – co do HH, HL a potem LH – to jest mnostwo sytuacji na wykresach, ktore przeczą takiemu uproszczonemu podejsciu a rynek robiac nizszy szczyt po chwili robi jednak wyskok do gory, wszystko zalezy od timeframe.

  18. osoamoroso

    Obecność owej, jak to ujął autor, szarlatanerii zwiększa efektywność rynku.

  19. Lucek

    “wszystko zalezy od timeframe”

    Ja bym napisał, że nie wszystko zależy od timeframu.
    Wszystko zaczyna się w głowie i zależy co tam jest:)

  20. Lucek

    “Problemy zaczynają się w punkcie, w którym przedstawia się coś, jako uniwersalne – tu już trzeba to zakodować i pokazać warunki testu. Jeśli wytrzyma test na danych historycznych i przy akceptowalnym ryzyku i da czytelną przewagę na tle innych metod, to należy gratulować wybranej drogi”

    Jesli ktos MUSI kodować i prowadzić testy – to jego wybór.
    Ja nie muszę nic kodować, bo mnie wyniki testów po prostu nie interesują. Wiem, wchodząc na rynek, gdzie mam poziom zabezpieczenia.
    Testy tu niczego nie zmienią. Taka jest moja subiektywna metoda, bo tylko moje wyniki mnie interesują.
    http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/03bb8aa2356668d8.html

  21. Lucek

    “Trade what you see not what you think”

    http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/0955a7d684795131.html
    Stop na poniedziałek 2408,92

    Milego weekendu:)

  22. pharmacist

    Jak będzie 2408,91 to Stop nie wejdzie ?

  23. Lucek

    @ aptekarz

    Jak widzisz, staram się pracować z aptekarską dokładnością:)
    2408,92 to poziom, na którym widać żółtą kropkę na dzisiejszym zamknięciu.
    Jest to bardzo przydatna informacja, zwłaszcza przed otwarciem następnej sesji. Stop zadziała, gdy świeczka na wykresie zamknie się powyżej tego poziomu.

  24. Jason Bourne

    Chciałbym tylko nieśmiało zauważyć, że jeżeli ktoś wykorzystuje teorię fal Elliotta do prognozowania ruchów cen, nie rozumie moim zdaniem istoty TFE. Jeżeli ktoś chce wiedzieć “co się stanie na rynku”, nie rozumie istoty inwestowania. Taka tylko drobna uwaga, choć jak już zostało powiedziane, chyba KAŻDY tak zaczynał.

  25. MP

    @Jason Bourne
    Jeżli nie do prognozowania to gdzie leży ta istota TFE? Hmm…

  26. Jason Bourne

    Moim zdaniem, istota teorii fal Elliotta nie sprowadza się do prognozowania ruchów cen, o czym zresztą mówił sam Elliott w swoich listach.:) Trzeba tylko uważnie czytać.:)
    Elliottem zajmuję się “nie od wczoraj”, co więcej, w odpowiedzi na apel Michała Wojciechowskiego napisałem krótki felieton właśnie o istocie TFE, o jej wadach i zaletach, bo wiem doskonale, że w powszechnym przekonaniu TFE jest uważana jako narzędzie prognostyczne, choć przecież sam Elliott pisał wyraźnie i jednoznacznie “prognoza NIE ZAWSZE jest możliwa”.

    Mój felieton widocznie okazał się zbyt słaby aby go zamieścić, szkoda tylko, że akurat na tych blogach nie spotkałem się jeszcze z konstruktywną, sensowną krytyką TFE. Co prawda, nie ma to tak naprawdę żadnego znaczenia, natomiast uważam za bardzo ważne, że jeżeli się już o czymś mówi, warto wiedzieć czym to naprawdę jest.

    A czym nie jest.

    Bo w przeciwnym razie można rozmawiać niczym “ślepy z głuchym o kolorach”.:)

  27. MP

    A jakbyś miał tak w dwóch zdaniach napisać (a może nawet w jednym) na czym polega istota TFE wg Ciebie? Przecież to nie jest chyba aż tak skomplikowane?

  28. Jason Bourne

    W jednym zdaniu, TFE jest niczym więcej jak zbiorem formacji analizy technicznej. Czasami zdarza się, że kilka formacji łączy się w większą strukturę, i rzeczywiście można mieć wrażenie “spojrzenia w przyszłość”, tyle tylko, że oczywiście formacje TFE (jak każde inne) sprawdzają się z określoną skutecznością i prawdopodobieństwem.

    A na pewno nie zawsze.

    Tak opisywał TFE jej autor na początku swojej “kariery”. Później, podbudowany wysoką skutecznością odkrytych przez siebie formacji, zaczął opisywać TFE jako coś w rodzaju Prawa Natury, cokolwiek miałoby to znaczyć. Moim zdaniem, popełnił błąd, poszedł złą drogą, ale każdy ma swój rozum i potrafi sam ocenić.

    Ja uważam możliwość stawiania dalekosiężnych prognoz jako “dodatkowy bonus w pakiecie TFE” a nie cel sam w sobie. I jak na razie nie widzę powodów, dla których miałbym zmienić zdanie.:)

    A nawiązując do skądinąd bardzo dobrego felietonu Adama Stańczaka, cały problem sprowadza się najczęściej do faktu, że ludzie po prostu boją się inwestować pieniądze, nie mając pewności co się stanie. Tyle, że się nie da się przewidzieć co się stanie, niezależnie czy używamy TFE czy nie. Ale to nie jest problem TFE, tylko problem osoby, której brakuje odwagi. 🙂

  29. exnergy

    “A nawiązując do skądinąd bardzo dobrego felietonu Adama Stańczaka, cały problem sprowadza się najczęściej do faktu, że ludzie po prostu boją się inwestować pieniądze, nie mając pewności co się stanie. Tyle, że się nie da się przewidzieć co się stanie, niezależnie czy używamy TFE czy nie. Ale to nie jest problem TFE, tylko problem osoby, której brakuje odwagi”

    po pierwsze primo – To nie są inwestycje.
    po drugie secundo – “Przwidywanie to trudna rzecz, zwłaszcza jesli chodzi o przewidywanie przyszlosci”

  30. Jac

    “Trade what you see not what you think.” proponuję powiedzieć to tym traderom, którzy właśnie teraz otworzyli rachunki w związku z ofertą PZU.
    Wykresy widzą przecież tak samo jak gracze którzy są na rynku od lat.

  31. Lucek

    @Jac

    “Niezależnie od tego, czy na GPW przychodzi student bankowości czy absolwent studium Feng Shui są w tym samym punkcie – bardzo chcą znaleźć klucz do rzeczywistości i przewidzieć przyszłość na podstawie wydarzeń w przeszłości.”

    I wracamy do pierwszego wpisu w tym wątku:)

  32. deli deli

    Ja chcę przypominać jak małe dziecko, że jesteśmy wciąż super pokoleniem super fali, która bierze impuls z roku 1789. Zobacz “Teoria fal Elliotta” Prechtera i (…). Stąd bierze się moja propozycja z paradygmatu polskiego romantyzmu przekraczaania granicy poznania szlakiem rouge et noire – nie do końca racjonalnym. Ostatnie dni przynoszą argumenty, że to się dzieje… Nie znam lepszego pomysłu na czas Transformacji i ingrendiencje do systemu prognozowania rynku. Cieszę się, gdy moja ulubiona bossablo wychodzi przed mury bazy przeszłości i zwołuje wycieczkę w biały dzień pod pilnie strzeżoną czerwoną granicę.

  33. lesserwisser

    Zamiast komentarza coś z życia, w dyskutowanym temacie.

    W marcu 2002 roku agencje światowe poinformowały o wynikach eksperymentu-konkursu, przeprowadzonego przez National Science Week, na sporządzenie najbardziej trafnej rocznej prognozy rynku giełdowego.

    Okazało się, że zawodowy analityk rynkowy wypadł kiepściutko, gdyż wybrany przez niego portfel stracił aż 46,2 % wartości w ciągu roku. Dużo lepszy był natomiast zawodowy astrolog, którego portfel stracił tylko 6,2 %.

    Czy jest to dowód, że astrologia finansowa jest skuteczniejsza od analizy rynkowej ?

    Otóż nie, okazało się bowiem, że bezkonkurencyjną zwyciężczynią testu została 5 letnia (tak pięcioletnia) dziewczynka, która na głowę pobiła swoich konkurentów. Wybrany przez nią losowo portfel, o wartości 7000 $, zyskał zarobił 5,8 %, w tym samym czasie.

    Dobrany przez małą portfel to całkiem niezły zestaw, bo: Cadbury Schweppes , Northern Rock , Prudential , Pearson and Shell Transport. !!

    Oto link z newesem:

    http://www.abc.net.au/news/newsitems/200203/s505561.htm

    To się nazywa kobieca intuicja.

    Najciekawsze jest to, że mała predykcji zapewne zadowoliła się paczką cukierków lub lalką Barbie, a tytuły agencyjne orzekły, że
    “Przewidywanie rynków giełdowych jest dzieciną igraszką.”

    A miszczowie analizy to sobie życzą, że cho cho.

  34. gzalewski

    TAkich badan zrobiono już dziesiątki. Wlasnie po to, zeby pokazac jak sie konczy prognozowanie. Raz wygrywa dziecko, raz małpa, raz analityk, a innym razem komputer.
    Ludzie w normalnych rozmowach w swoim zyciu osobistym, zawodowym wiedzą, że prognozy na tydzien, dwa, rok do przodu nie mają sensu, bo moze wydarzyc się setka zdarzen, ktore prognozę wywrócą do góry nogami, już za 10 minut. Ale jesli chodzi o rynek żyją złudzeniem o jakimś przewidywalnym matriksie, a to na bazie księżyca, a to na chorągiewek, doji, fal, zniesień, PKB, inflacji. Zapominając o zasadach jakimi rządzą się systemy złożone

  35. reptile

    “z tego, że ktoś coś mówi nie wynika, że to jest możliwe – podtrzymuję tezę, że nie ma patrzenia bez myślenia.”
    To jest śmiała teza, ale nie odważna 🙂
    Brak myślenia to tylko bycie? Ale po co myśleć ? Czy patrzenie to myślenie? Jeśli patrzymy to analizujemy, czy analiza to myślenie?
    Kiedy myślenie jest myśleniem a kiedy patrzeniem. Czy kwiat idący w stronę światła myśli?
    Dzisiejsza theoria kiedyś była boskością .. a czym ta była i skąd się wzięła?

    A kimże jest posłaniec? Czemu by do niego nie strzelać ? 🙂

  36. astanczak (Post autora)

    @ reptile

    Książkę odpowiedzi można napisać na pierwsze pięć, a i tak skończylibyśmy na założeniach i punktach widzenia na nich opartych zasypując się cytatami z innych.

    Dlatego odpowiem tylko na ostatnie dwa

    > A kimże jest posłaniec?

    Tutaj jest symptomem.

    > Czemu by do niego nie strzelać ?

    Dlatego, że nie można zabić informacji, którą niesie.

  37. reptile

    @ astanczak
    Otóż założenie było by pokazać jak patrzeć by patrząc nie myśleć. Książki były już napisane. Jednym takie patrzenie wychodzi, innym nie.. Widać barwa i kąt padania i to skąd pochodzi ma znaczenie 🙂 ale to nie miejsce..
    Nic więcej chyba dodać się nie da, poza tym, że nie jeden posłaniec informacji nie doniósł do końca hehe .. co będę strzelał do listonosza..

  38. Wojtek S.

    Szanowny Panie Adamie,

    Przeczytałem Pana artykuł, ale nie mogę się zgodzić na przyrównanie: szamani, astrologowie, wróżbici.

    Klienci płacą mi za prognozowanie rynków finansowych i wykorzystuję do tego metody, które uważam za skuteczne. Każdą z moich prognoz poprzedzają drobiazgowe wyliczenia, których mogę nauczyć także innych ludzi. Wyniki tych wyliczeń są powtarzalne i sprawdzalne, więc spełniają kryteria naukowości. Weźmy chociażby technikę o nazwie “Most Marsa”, na podstawie której prognozowałem poziom WIG20 w dniu 17 maja br. na poziomie, na którym znajdował się 10 marca 2010 r. (między 2383 a 2425 pkt). Pisałem o tym w prognozie, napisanej dla Parkietu pod koniec marca:
    http://www.parkiet.com/artykul/10,914753_Prognozy_Wojciecha_Suchomskiego__zalozyciela_portalu_Astrobiznes_pl.html
    Podsumowanie dotychczasowego wykonania tych prognoz przygotowałem dla Pana na wykresie:
    http://www.astrobiznes.pl/pliki/ed/b/astanczak.png

    Ciekaw jestem jak Pan wytłumaczy ich trafność? Przecież “astrologia nie może działać” 😉

    Czy można na tej metodzie zarabiać? W Przeglądzie Tygodniowym na Astrobiznes napisałem prognozę dla dzisiejszej sesji: “Poziom 2370 na indeksie WIG20, albo 2350 na kontraktach byłby więc korzystnym cenowo poziomem do otwarcia pozycji długich” i sam zająłem taką pozycję. W ciągu niespełna 3 godzin zrealizowany zysk wyniósł +46 punktów/kontrakt. Aby nie było, że zmyślam, oto zrzut ekranu z moimi dzisiejszymi transakcjami:
    http://www.astrobiznes.pl/pliki/ed/b/zysk.png

    Most Marsa powtarza się co dwa lata, w 2008 roku też oparłem na tej technice swoją prognozę, wtedy opublikował ją Stooq. Nie ma już tego artykułu na Stooq, ale ktoś ocalił to na forum Parkietu:

    http://www.parkiet.com/forum/viewtopic.php?p=3848280

    Jak więc Pan widzi, można przewidzieć ruchy rynku, opierając się na badaniu położenia planet. Można też na tym zarobić. W tej chwili jest to metoda jeszcze szerzej nie znana, korzysta z niej tylko kilkuset abonentów Astrobiznes. Możliwe, że kiedy liczba abonentów sięgnie kilku tysięcy i wszyscy będą wiedzieli co statystycznie dzieje się z indeksem podczas koniunkcji Merkurego i Jowisza, metoda może już nie być tak skuteczna.
    Udostępniłem wszystkie Komentarze Dzienne i Przeglądy Tygodniowe na Astrobiznes, napisane w kwietniu, aby zapoznał się Pan z tą metodą i pozbył swoich uprzedzeń. Zamierzałem udostępnić wszystkie komentarze od stycznia, ale jest dużo klikania, a ja mam sporo pracy, więc dokończę to później. Jeśli ma Pan jakieś pytania, chętnie odpowiem w miarę możliwości.

    pozdrawiam serdecznie,

    Wojciech Suchomski

  39. astanczak (Post autora)

    Panie Wojciechu, staram się nie pisać notek personalnych i w żaden sposób nie odnosiło się to do tego, co Pan robi. W notce interesowali mnie raczej ludzie, którzy są odbiorcami tekstów na temat przyszłości rynku i ogólny problem dlaczego znajdują się odbiorcy takich tekstów.

    Zostawiłem czytelnikom wybór ich własnych demonów, od których – jak sądzę – nikt nie jest wolny. Generalnie nie wchodzę w polemiki na temat metod, jakimi ludzie zarabiają lub starają się zarabiać pieniądze na rynku. Lubię dyskutować o podstawach i postawach obecności na rynku.

    Jestem przekonany, że rynek – jak niewiele inny części świata – bardzo szybko leczy z zapatrzenia w metody nieskuteczne. W prywatnych rozmowach zwykłem używać zdania mojego kolegi, iż nic tak nie kanalizuje szaleństwa na świecie, jak pieniądze.

    Prywatnie nie postawiłbym złotówki na strategię budowaną w oparciu o astrologię finansową czy analizy fal. Przyczyna jest dość prosta – nic, czego w życiu się dowiedziałem nie pozwala mi uznać tych metod za skuteczne i – co ważniejsze – nie potrafiłbym zrozumieć pozycji na rynku zajętej w oparciu o te metody. Większy mam szacunek dla rzucania kostką.

    Nie wiem, kiedy pojawił się Pan na rynku, ale ja pamiętam jeszcze własne zabawy na czat’cie, kiedy w grupą osób braliśmy tak zwane “hazardy” na fixing. Mówiąc inaczej przed fixingiem zajmowaliśmy pozycje L lub S w nadziei, że fixing przesunie ceny na tyle, by zamknąć je z zyskiem pokrywającym prowizje w dwie strony i jeszcze da zarobić. To jest coś, co było dla mnie w pełni zrozumiałe i na wejściu reguły były proste – nawet ryzyko było policzalne. Jednak nikt nie nazywał tego analizami, ale właśnie zabawą.

  40. lesserwisser

    @ Wojtek.S

    Jeden z tak zwanych zwanych małych “Aksjomatów zurychskich” (Zurich axioms” – praktyczne maksymy rynkowe) głosi wprost że:

    “Gdyby astrologia działała/sprawdzała się to wszyscy astrolodzy byli by bogaci”. sic !

    Zamieszczona została w rozdziale “Religia i okultyzm” pod główną aksjomatem mówiącym, że “Wątpliwe jest by boski plan/zamysł dla wszechświata przewidywał uczynienie cię bogatym”

    I dalej stawiane jest pytanie: Czy astrolodzy są bogaci ? To jest czy astrolodzy i wyznawcy astrologii są bardziej majętni niż inne losowo wybrane grupy ludzi, w tym również tarociści, chiromanci itp i ich klienci.

    Ja stawiam to pytanie w kontekście astrologii finansowej z prośbą o komentarz, nie deklarując się ani przeciw ani za.

    Oczywiście mam na myśli przychody z operacji rynkowych dokonanych w oparciu o czytanie nieba a nie ze sprzedaży porad astrologicznych i pisania o niebiańskich finansach.

    PS

    Nieśmiało chciałbym też dowiedzieć się co gwiazdy mówią o perspektywach rynku ołowiu w kilku najbliższych miesiącach ?

  41. Lucek

    @lesserwisser

    “Czy astrolodzy są bogaci”?

    Most Marsa okazuje się występować raz na kilka lat, z tego co znalazłem na forum astrobiznes. Dzisiaj pan Suchomski zastosuje strategię BiS, która “chyba” nie da mu takiego zysku jak Most, o czym lojalnie poinformował swoich czytelników. Nie wiem też, czy zobaczymy dzisiaj wyciągi z transakcji, gdyż poradzono mu na forum, “aby nie rzucał pereł przed świnie”. Ale jeśli nie dzisiaj, to zapewne do końca lata cała ta grupa się wzbogaci, gdyż jest już rozpisane wszystko na maj, czerwiec, lipiec i sierpień.

  42. astanczak (Post autora)

    @ Lucek

    > poradzono mu na forum, “aby nie rzucał pereł przed świnie”

    Nie czytam tego forum, ale jak rozumiem odbyła się tam dyskusja (czy wymiana zdań) i perłami mają być analizy na bazie astrologii a wieprzami osoby w ten, czy inny sposób kwestionujące astrologię finansową na blogach bossy?

  43. Lucek

    Zajrzałem teraz, po odpowiedzi Wojtka S.
    Forum, to jedyne miejsce, gdzie może wejść osoba postronna, oczywiście bez możliwości zabierania głosu. Każde inne miejsce dozwolone do przeglądania po wniesieniu odpowiedniej opłaty.
    Gwoli ścisłości dodam, że Wojtek S. ubolewając, iż mimo jego odpowiedzi nie spotkał się ze zrozumieniem, dodał link na blog bossa:)
    Na zdanie o perłach i świniach odpowiedział: “No trochę za mocno powiedziane.” To tyle ode mnie, jako posłańca…:)

  44. deli deli

    @ pzyjaciele inwestorzy na placówkach
    Gołębica za szybą widok zasłania, wprasza się siadać ptaszysko roztrącając wodę. Przeszła z Waszej prawicy przez ścianę deszczu a ta gałązka zielona w jej dziobie, ta gałtowność to trzepotanie urąga rozumowi. Aerodynamicznie rzeczy biorąc.
    Pierwsza odpali w nocy Nikkei, jutro z wtorku na Srodę.A wszystko zaczęło się niewinnie wcześnie rano w Warszawie. Jedna dziewczyna młoda Pani Matka siadając na posłaniu (wczoraj do nocy czytała, jak się nie mylę, “Dziedzictwo” Zofii Kossak),przeciągała się w górę, trąciła piąstką pierś gorącą mleczną a do tego jeszcze krzyknęła bez namysłu. Niechcąco głupia pobudziła dzieci.
    Słońce wstaje i podnosi a Ziemia przyciąga ciężkie od błota buty, Sliskie kopyta, Zalepione szprychy, lusterka, hełmy, szyszaki, kaski lawety… Tarcza złota rozżarzy promieniście, przemieni w dar widzenia łzę gorącą na policzku różowym dziewczyny, za którą się oglądasz sokole, do której wybiegasz i odchodzisz, a Twój brat popędzi jak szalony przez kurhany, po Dzikich Polach pod Smoleńskie Wrota…
    Kryminał z siedmioma trupami weżmiemy na rozpałkę. Rozniecamy z wieczora ogniska w obozie. W powietrzu jeszcze wilgotnym i zgniłym.
    Nam stoi w oku i w gwiazdach zielona gałąż.

  45. yosh

    @deli
    Jarasz? Wciągasz? Czy dajesz w kabel ?

    wracając do wątku – a jakby tak ruszyło od czerwca w górę to dopiero będzie miał Wojtek reklamę 😉
    Ja zakładam, że będzie spadać…

  46. reptile

    “wieprzami osoby w ten, czy inny sposób kwestionujące astrologię finansową na blogach bossy?”
    Myślę, że można było wyszukać bardziej taktowny temat na artykuł, aniżeli “Pusty bieg rozumu”, ale “to nie do mnie ani nie ode mnie” 🙄

    Pozwoliłem sobie na mało dokładne przedstawienie prognozy 🙂
    http://www.forex.nawigator.biz/dyskusje/viewtopic.php?p=190502#190502
    (dla zainteresowanych)

  47. yosh

    “Suchomski jest słaby, to widać po jego stronce. Jak miał zyski to się chwalił, od pięciu miesięcy już nie podaje krzywej kapitału – pewnie są straty, nie ma czym się pochwalić”

    uuuu… planety szaleją ?
    i śmieją
    się śmieją
    się śmmieją

  48. lesserwisser

    Nie zawsze wychodzi, to oczywiste, że trudno o 100 % trafność przewidywań.

    Na deser mały dowcip o (g)astrologii biznesu, tak dla uśmiechu.

    Nie można wykluczyć, że wpływ na portfel inwestora może też mieć koniunkcja Marsa ze Snickersem.

  49. lesserwisser

    Czy jest możliwe patrzenie bez myślenia? Być może.

    A czy jest możliwy trading bez patrzenia na wykresy ? Ano jest, ale czy jest to jeszcze trading !

    A czy jest prawdziwe twierdzenie – Myślę, więc jestem traderem.

    Niekoniecznie, zależy co i jak myślę (no i jak patrzę).

    A teraz mały cytat z Joe Russo, podkreślający , że w powiedzeniu “Trade what you see, not what you think” wcale nie chodzi o wyłączenia funkcji myślowych przy podejmowaniu decyzji rynkowych, a wprost przeciwnie.

    Pośrednio wynika z niej bowiem zalecenie całkiem racjonalnego i trzeźwego podejścia do tego co aktualnie dzieje na rynku i jego właściwe rozpoznanie rozumowe poprzez odpowiednią analizę wykresów. A tego nie da się zrobić bez użycia kiepeły.

    “Jeśli myślę, że rynek nie może już iść wyżej, a trend nadal jest wzrostowy, to kupuję. Jeśli myślę, że to już z pewnością jest dno cenowe, a ceny nadal spadają, to sprzedaję. Działam w oparciu o to co widzę, a nie w oparciu o to co mi się wydaje. To co myślę nie ma znaczenia. Liczy się to co widzę.”

    Dobrze wzmocnił rationale takiego podejścia, doświadczony analityk z RPA, Koos van der Merwe, (znany z artykułów w magazynie „ Stocks & Commodities”), we wstępie-motto do swojego artykułu „Go with the flow”.

    -The maxim “Trade what you see, not what you think you see” applies to all charts, but sometimes pure common sense carries greater weight.-

    http://technical.traders.com/tradersonline/display.asp?art=3563

    Zalecam więc stosowanie tej mądrej maksymy w waszej praktyce rynkowej i to w pełnej wersji: “Always trade what you see, not what you think you see or believe you will see.”

    PS

    Proszę czytać ten komentarz jako całość z moimi wpisami, w tej kwestii, w siostrzany wątku – ”Technicy na tacy”, a szczególnie ostatnim, który będzie wkrótce.

  50. Lucek

    @ lesserwisser

    Dziękując za dokładne wytłumaczenie co też ten Joe Ross (nie Russo) chciał powiedzieć, gdy mówił to co mówił, mam prośbę, w związku z tym że zapowiadasz następne wpisy. Otóz prośba moja dotyczy owego
    “what you see”. Odnoszę wrażenie, że prawie wszyscy piszący wolą pisać długie teksty (zapewne przy tym myśląc), ograniczając dostęp do tego co widzą podczas tradingu. A przecież na pewno znasz i takie powiedzenie, że wykres jest wart więcej niż 1000 słów. Długie teksty bez obrazków mnie nudzą, więc pisząc postaraj sie załączyć jakieś ilustracje:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Klauzula informacyjna

Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. („My” lub „DM BOŚ”) z siedzibą w Warszawie (ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa). Będziemy przetwarzać, Pani/Pana dane na potrzeby udzielenia odpowiedzi na Pani/Pana zapytanie, możliwości skorzystania z usługi oferowanej przez DM BOŚ, a także realizacji naszych prawnie uzasadnionych interesów, tj. rozpatrywania skarg oraz obrony przed roszczeniami. Ma Pani/Pan prawo dostępu do danych, żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania i przenoszenia. W dowolnym momencie może Pani/Pan także wnieść sprzeciw, z przyczyn związanych z Pani/Pana szczególną sytuacją, wobec przetwarzania Pani/Pana danych dla realizacji prawnie uzasadnionych interesów DM BOŚ. Może się Pani/Pan z nami skontaktować wysyłając e-mail na adres: makler@bossa.pl lub list na adres: ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa, dzwoniąc na infolinię pod numer + 48 225043104 lub odwiedzając jedną z naszych placówek (lista dostępna pod http://bossa.pl/dmbos/oddzialy/). Może Pani/Pan skontaktować z Inspektorem Ochrony Danych m.in. korzystając z e-mail: iod@bossa.pl lub listownie na nasz adres. Więcej informacji o przetwarzaniu Pani/Pana danych, czasie przechowywania, prawach i sposobach kontaktu znajduje się w naszej Polityce Prywatności.