3F – Filozofia, fizyka, finanse

?Książka po brzegi wypełniona stymulującymi hipotezami i wspaniale opowiedzianymi historiami”.

Wiadomo, że zachęty na obwolutach książek mają zachęcić potencjalnego oglądającego do kupna książki. Dlatego zawsze są to opisy wskazujące na to z jak rewelacyjnym dziełem mamy do czynienia. Jednak w przypadku pozycji, którą chciałem zaprezentować (i zachęcić) Czytelnikom blogów bossa.pl, to właśnie to zdanie Iana Garricka Masona z tylnej obwoluty książki odpowiada w 100 procentach temu co można znaleźć w pozycji ?Masa Krytyczna. Jak jedno z drugiego wynika“. Autor – Philip Ball (http://www.philipball.com/) jest doktorem fizyki na Uniwersytecie w Bristolu i absolwentem wydziału chemii na Uniwersytecie w Oksfordzie oraz autorem książek popularno-naukowych.

Książka, która właśnie ukazała się w polskim tłumaczeniu to fascynująca podróż przez pewne aspekty rozwoju filozofii, fizyki (i w pewnym momencie finansów) – czyli w jaki sposób można próbować wyjaśnić złożone zjawiska w otaczającym świecie mając świadomość ich złożoności. Ciężko jest pisać o pozycji tak złożonej zacytuje więc raz jeszcze ?okładkową reklamówkę” – ?skąd biorą się korki na drogach, gdy nie ma ku temu żadnej wyraźnej przyczyny? Co sprawia, że ptaki doskonale potrafią latać w stadach? Na ile wybory polityczne wynikają z preferencji naszego otoczenia? Czy można przewidzieć zachowanie giełdy?”

Żeby od razu uspokoić część Czytelników (zwłaszcza jeśli chodzi o ostatnie pytanie) – autor próbuje pokazać najnowsze trendy w nauce próbujące odpowiedzieć na pytanie, czy przewidzenie krachu na rynkach finansowych jest możliwe, a nie sam bawi się w guru. Zresztą rozdział dotyczący właśnie rynków finansowych jest niesłychany. Pokazuje jak wiele jest koncepcji we współczesnym świecie dotyczących tego tematu. Jakie mają wady, gdzie są ich silne punkty. Niemal na każdej stronie dotyczącej rynków finansowych zaznaczyłem sobie fragmenty dotyczące prac lub idei, które koniecznie muszę sprawdzić.

Ponieważ jest to osobista notka, pozwolę sobie na wycieczkę osobistą.  Z rozmów ze studentami uczelni ekonomicznych w Polsce, własnych obserwacji dotyczących programu widzę, że większość (przynajmniej ta widoczna) akademików polskich zatrzymała się na hipotezie rynku efektywnego, wychwalaniu pod niebiosa analizy fundamentalnej i krytce analizy technicznej (głównie w kontekście błądzenia przypadkowego i niemożności pobicia indeksu). Być może będzie to niesprawiedliwe, ale z kilkunastu stron książki Balla można dowiedzieć się więcej o tendencjach we współczesnej nauce finansów niż na niejednej uczelni ekonomicznej przez kilka lat studiów.

W każdym razie ogromnie zachęcam, nawet tych, którzy uważając się za ?typy humanistyczne” boją się wszelkich publikacji, w których fizyka pełni minimalną choćby rolę. Może niektóre rzeczy dla laików są trudne do zrozumienia, ale całość jest fantastycznie napisana.

I na koniec drobnostka. Tłumaczem jest Witold Turopolski . Praca ma swoich redaktorów naukowych (Maria Brzozowska i Tomasz Brzozowski – prace), co przy tego rodzaju książce jest niezbędne, a jednak coś mi zazgrzytało w rozdziale, którego maleńki fragment przytoczę ?W latach dziewięćdziesiątych XX wieku Kirman wysunął tezę, że skłonności inwestorów można ująć w dwóch ogólnych kategoriach. Fundamentaliści – to tradycjonaliści, którzy trzymają się racjonalistycznego dogmatu, że ceny odzwierciedlają czynniki fundamentalne […] Natomiast analitycy podchodzą do sprawy bardziej empirycznie […]“.

Ten podział fundamentaliści/analitycy pojawia się jeszcze kilkukrotnie. Sprawdziłem w Google books (wyszukiwarka działa, choć książka jest niedostępna) i oczywiście intuicja mnie nie zawiodła – są fundamentalists i chartists. Czyli fundamentaliści i technicy, czy analitycy techniczni. Samo analitycy, jak to pojawia się w tłumaczeniu, to jednak zbyt mało. Na tle całej pozycji to jednak drobnostka.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

14 Komentarzy

  1. Dapi

    Czyżby juz przeczytany prezent od Mikołaja…
    Polowałem na tę książkę w empiku juz jakiś dłuższy czas. Polecił mi ją dobry znajomy określając jako rewelacyjną.
    Nie wpadłem aby wejśc na stronę wydawnictwa…ale mnie już neurony zanikają 🙂

  2. Jason Bourne

    Proszę o jak najwięcej takich wypowiedzi na blogu. Sam bym pewnie nigdy nie wpadł na trop tej książki.

  3. gzalewski

    Dapi, w swięta miałem na tyle czasu że skończyłem 🙂
    A sporo wydano ostatnio fajnyh rzeczy, więc dużo do nadrobienia mam.
    PS. Swoją drogą, kolejna książka Balla wydana po polsku też wygląda ciekawie

  4. gzalewski

    swoją drogą, fajnych się pisze tak jak w tym komentarzu, a nie jak w powyższym

  5. Alicja

    Panie Grzegorzu – bardzo dziękuję
    Też już zamówiłam 🙂

  6. Pingback: Blogi bossa.pl » Jeszcze kilka książek

  7. Pingback: Grzegorz Zalewski - Blogbank.pl » Archiwum » Jeszcze kilka książek

  8. exnergy

    Chartists – to raczej analitycy wykresów/ analitycy techniczni klasyczni.

  9. gzalewski

    exnergy tak, zgadza się, ale pamiętaj ze przy tłumaczeniu polskim pisanie kazdorazowo “klasyczny analityk techniczny” wyglada słabo. To juz lepiej zrobic technika, albo faktycznie analityka wykresów.

    Byc moze nawet wystarczyloby raz to zasygnalizowac – chocby w przypisie

  10. lesserwisser

    Witam po Świętach. Pozwólcie, że i ja wtrącę swoje trzy grosze odnośnie chartystów.

    Oczywiste że, tłumaczenie chartists jako analitycy jest ewidentnie niepoprawne, gdyż wprowadza w błąd, jako że fundamentaliści to przecież również analitycy, tylko wychodzący z innych założeń.

    Większość czytelnik książki nie będzie niestety wiedziała o co tu, w istocie, chodzi jeśli nie będzie, w przypisie, odpowiedniego wyjaśnienia różnicy między dwoma odmianami analizy rynku.

    Z kolei tłumaczenie chartist – jako analitycy techniczni klasyczni, mimo że czy dużo lepsze i bliskie prawdy, też może wprowadzać w błąd czytelnika takiej ogólnej książki. Nawet osobie wprowadzonej w tematykę, trudno będzie rozdzielić gdzie kończy się klasyczna czy też tradycyjna analiza techniczna a zaczyna się jakaś nowoczesna AT (i jaka konkretnie).

    Tak więc, moim zdaniem, dookreślnik “klasyczni” jest więc w tym kontekście nie tylko niepotrzebny lecz wręcz niepożądany.

    Chartist to po prostu tradycyjne określenie analityka technicznego będące synonimem technical analyst, market technician czy po prostu technician. Termin ten używany jest w niektórych środowiskach, raczej przez ludzi trochę starszych.

    Wprawdzie źródłosłów chart/chartist wywodzi się oczywiście od graficznej prezentacji cen na wykresach jednak uważam, że termin analityk wykresów nie jest zbyt szczęśliwy, jako że w analizie fundamentalnej również wykorzystuje się wykresy (słupkowe, kołowe, liniowe itp) choć oczywiście głównie niecenowe i w mniejszym stopniu.

    Jeśli już to może raczej – analityk wykresów cenowych ?

  11. JL

    Nie latwiej czytac oryginal, skupiajac sie na meritum, a nie zawilosciach tlumaczeniowych? 😉 Dla mnie wybor jest oczywisty.

  12. exnergy

    Jak jak JL napisał – najlepiej oryginał, albo po prosty nazw własnych nie tłumaczyć. I wszyscy happy :-P.

  13. lesserwisser

    By czytać w oryginale trzeba dobrze znać dany język jak i opisywaną materię a czasem lektura w oryginale może odbić się negatywną czkawką.

  14. gzalewski

    CHyba nie byłbym w stanie tej pozycji przeczytać po angielsku. Bylem w stanie zweryfikować język, w obrębie którego się poruszam. Fizyka byłaby dla mnie czarną magią

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *