Nowe spojrzenie na stare świece część 7

Wśród anomalii, które w rzeczywistym inwestowaniu w akcje deformują oryginalne formuły Świec japońskich (ang. Candlesticks), znalazły się również takie, które dotyczą długości cieni.


Pojęcie ?cieni” dotyczy owych cienkich, liniowych zakończeń po obu stronach korpusów świec. Są to obszary po których w danym dniu (lub innym przedziale czasowym) przetaczały się kursy powyżej lub poniżej cen otwarcia i zamknięcia. Teoretycznie im dłuższe cienie tym większa okresowa nierównowaga między siłami popytu i podaży. Jeśli powstaje takowy poniżej korpusu oznacza to, że byki były silniejsze na tych terytoriach danego dnia.

Bulkowski ponownie dzieli świece na 2 kategorie – te o długich i krótkich cieniach, przy czym kryteria testów były podobne jak przy wysokości świec:

1/ Zasięg ruchu
Ponownie miernikiem efektywności działania była odległość jaką cena przebywa od ekstremum danej świecy do tzw. swing high (lub swing low) czyli szczytu aktualnej fali jeśli wybicie idzie górą (lub dołka danej fali przy wybiciu dołem).
Rysunek poniżej wskazuje jak liczyć ów zasięg (zaznaczony fioletowymi liniami) na przykładzie świecy o dość długim wizualnie cieniu dolnym.

2/ Wielkość cieni
I tu optycznie świece z długimi cieniami nietrudno znaleźć, ale dla potrzeb weryfikacji konieczne było precyzyjne znalezienie granicy, która je wyznaczała. Oczywiście z uwzględnieniem nominalnej ceny akcji, tak by porównania procentowe dla wszystkich spółek były wiarygodne.
Filtr wyglądał w tym przypadku następująco (na przykładzie górnego cienia):
– od kursu maksymalnego odejmujemy cenę zamknięcia sesji dla świec wzrostowych lub otwarcia dla spadkowych, aby uzyskać rozpiętość bezwzględną
– znalezioną rozpiętość dzielimy przez cenę wybicia czyli np. przy wybiciu w górę będzie to maksimum sesji { np. (5 zł – 4,80 zł) / 5 zł x 100 = 4% }
– ustalamy w ten sposób średnią rozpiętość procentową dla wszystkich cieni, osobno górnych i dolnych

Świece o cieniach długich to te, które przewyższają obliczoną średnią rozpiętość. Testy ponownie wskazały ich przewagę w realnej grze rynkowej:
– dla długich cieni po górnej stronie w 87% przypadków zasięgi wybicia są znaczniejsze niż dla krótkich
– w przypadku cieni po dolnej stronie w 88 % przypadków zasięgi wybić są efektywniejsze.

Ale należy zaznaczyć, że dotyczy to wybić po OBU stronach świecy, czyli długi cień górny wskazuje na możliwość dłuższego ruchu po wybiciu bądź górą bądź dołem. W klasycznej teorii tylko wybicie po stronie przeciwnej do długiego cienia powinno mieć znaczenie,co okazuje się nie być do końca prawdziwe – dla zrozumienia tego jeszcze kilka przykładowych statystyk, które pokazują owe niuanse:

Białe świece, krótkie cienie dolne, wybicie górą na rynku byka, średni zasięg ruchu do swing high – 5,90 %
Białe świece, długie cienie dolne, wybicie górą na rynku byka, średni zasięg ruchu do swing high – 7,06 %
Białe świece, krótkie cienie dolne, wybicie dołem na rynku niedźwiedzia, średni zasięg ruchu do swing low – 9,76 %
Białe świece, długie cienie dolne, wybicie dołem na rynku niedźwiedzia, średni zasięg ruchu do swing low – 9,93 %

Tak samo wyglądają owe proporcje dla świec czarnych podczas trendów rosnących i spadkowych.

Cdn

—*Kathay*—

[Głosów:0    Średnia:0/5]

3 Komentarzy

  1. Dominik Jadwisieńczak

    A jakie kryteria zostały przyjęte do zdefiniowania rynku byka i niedźwiedzia?

  2. Robi76

    Przepraszam za “off topic”, ale pozwolę sobie zapytać w jaki sposób, gdzie mogę znaleźć dane na temat wielkości, ilości średniej dziennej/tygodniowej liczby akcji np. PKO BP przypadającej na jedną transakcję. Zakładam, że kiedy duzi inwestorzy instytucjonalni
    wchodzą/wychodzą z rynku średnia wielkość paczki będzie się zmieniać. Dodatkowo czy można gdzieś sprawdzić dzienną liczbę transakcji kupna/sprzedaży opiewającą na więcej niż X np. 50 000 sztuk?

    Z góry dziękuję za odpowiedz i jeszcze raz przepraszam za “off topic”.

  3. lesserwisser

    Od dawna interesowało mnie jaki jest faktyczny wpływ długości cienia u japońców na zmianę kierunku ruchu cen. Obecnie, przynajmniej według Bulkowskiego, okazuje się, że wcale nie taki jakiego się spodziewamy, zgodnie z utrwaloną teorią.

    Szczytałem to i owo z Bulkowskiego i mam zarówno wątpliwości jak i pewien niedosyt, może nie tyle co do wniosków ile co do samej metodologii jego analizy w tym względzie.

    Wprawdzie w Encyklopedii świec zaznacza on,że ma świadomość iż jego analiza nie jest ani kompletna ani kompleksowa bo analizuje jedynie cienie na jednym końcu świecy oraz nie uwzględnia długości cieni u świec sąsiednich.

    Wyraźnie zastrzega też, że inni analitycy mogą dojść w tej kwestii do odmiennych wniosków zależnie od przyjętej metodologii badań, sposobu interpretacji wzorów, obrabianej bazy danych, przyjętego okresu analizy i sposobu pomiaru zmian cenowych ( przyjętych miar).

    Mimo to, mnie analiza B. trochę rozczarowuje i uważam, że jego wyniki, choć dające dużo do myślenia, nie są jednak bezwzględnie rozstrzygające. Należy więc do nich podchodzić z pewną powściagliwością mając w rozumie – pewne jej wątpliwe punkty.

    Główne wątpliwości mam odnośnie:

    1. uproszczonego opisu założonego teoretycznego wpływu długości cieni
    na zwrot tendencji cenowej ( szczególnie cieni długich)

    2. przyjętych różnych i dyskusyjnych kryteriów klasyfikacji cieni
    jako długich i krótkich

    3. pominiecie w analizie wysokości świec sąsiednich oraz kierunku
    tendencji cenowej

    4. przyjęcie miar mogące mieć zniekształcajacy wpływ na analizę
    wyników ( np. względne wielkości cieni wyrażone w procentach wobec
    wysokości cieni podawanej w miarach absolutnych).

    Jak się się nie ogarnie całości (z wielu źródeł) i przyjmie w dobrej wierze jego wyniki to mogą nam wyjść knoty ( wick to – alternatywna nazwa , które mogą rzucić cień na praktyczne wyniki naszej gry i potem, jak ogon, długo ciągnąć się za nami.

    Tobie, kolego Katay, też się przy okazji troszku dostanie. Raz za pewne zaciemnienie obrazu i samej konkluzji( na moją prostą percepcję tekst choć ciekawy to za mało przejrzysty), trochę ten “zasięg ruchu”, ale przede wszystkim za pisanie o średniej rozpiętości cieni podczas gdy Bulkowski posługuje się w analizie medianą wysokości cieni, czyli ich wielkością przeciętną.

    To takie uwagi dla porządku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *