Dzień, w którym media obiegła informacja, iż General Motors jest już przygotowany do reinkarnacji pod ? jak chcą żartownisie – nazwą Government Motors jest dobrym punktem wyjścia do spojrzenia na kryzys przez pryzmat popytu na energię, ropę i samochody.

W bieżącym tygodniu światło dzienne ujrzał raport International Energy Agency (IEA) The Impact of the Financial and Economic Crisis on Global Energy Investment , w którym pojawia się kilka ciekawych informacji. Pierwszą – powszechnie znaną, ale rzadko przywoływaną w kontekście upadających Chryslera i General Motors – jest spadek sprzedaży samochodów. W samych Stanach Zjednoczonych w pierwszym kwartale 2009 roku sprzedaż samochodów liczona rok do roku spadła o 36 procent. W tym samych okresie spadek sprzedaży w Unii Europejskiej wyniósł 30 procent a w Japonii 23 procent i ? co gorsze – zdaniem IEA sprzedaż samochodów nie sięgnie poziomów sprzed kryzysu do 2014 roku. Już sam ten fakt stawia pytanie o zasadność zwyżek cen ropy, która w dniu publikacji raportu kosztowała ponad 60 dolarów za baryłkę.

Jednak w raporcie IEA pojawia się znacznie ciekawsza i szersza informacja, która pokazuje, z jakim kryzysem muszą się dziś borykać producenci i sprzedawcy energii. Na stronie 46 raportu znajdziecie Państwo wykres pokazujący wzrost konsumpcji energii elektrycznej od końca II Wojny Światowej.

Czerwony słupek pokazuje, iż w tym roku, będzie ona czytelnie mniejsza niż w roku poprzednim. Od 1945 roku nie było na świecie kryzysu, który przełożyłby się na czytelny spadek konsumpcji energii. Potrzeba było dopiero zapaści w sektorze bankowym i wygaszenia akcji kredytowej, żeby świat został zmuszony do mniejszego popytu energię elektryczną. Ekolodzy zapewne się ucieszą z takiego obrotu sprawy, ale osobom szukającym swojej szansy na rynku surowców energetycznych wykres da sporo do myślenia.

Oczywiście kryzys w największym stopniu jest pochodną spadku konsumpcji energii przez przemysł, który odcięty od popytu na towary i kredytu wygaszał produkcję i redukował konsumpcję. Niestety ? czy jak chcą byki na rynku ropy stety ? mniejsze zapotrzebowanie na energię czy szerzej na surowce energetyczne przekłada się również na spadek inwestycji po stronie producentów. Na stronach 25 i dalszych znajdziecie Państwo wyliczenie inwestycji zakładających nowe wydobycia ropy i gazu, które bądź zostały zawieszone na kilka najbliższych lat, bądź odwołane ze względu na nieopłacalność przy obecnych cenach i/lub trudności w pozyskaniu ich finansowania.

Inwestor, który przegląda raport IEA nie może wyciągnąć innego wniosku, niż “rynek ropy będzie jednym tych, który w najbliższych kilku latach przyniesie nie tylko emocje, ale i sporą dawkę zmienności”. Jeśli hipotezy przedstawione w raporcie miałyby się przekuć w rzeczywistość, to scenariusz dla najważniejszego surowca energetycznego, jakim pozostaje ropa, wydaje się stosunkowo czytelny. Kapitał spekulacyjny będzie kupował na korektach a świat będzie się zastanawiał, czy poziomy cenowe są uzasadnione fundamentalnie, czy też znów na rynku pojawili się gracze traktujący surowce, jako wehikuł do zarabiania pieniędzy.

PS. obiecałem czytelniczce blogów bossy notkę poświęconą herbacie, ale raport IEA obiegł już branżowe media – trafiłem na niego na stronach The Financial Times – i nie chciałem, żeby klienci bossy przegapili coś, co zdarzyło się pierwszy raz od czasów globalnej elektryfikacji.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

3 Komentarzy

  1. Karolina

    “PS. obiecałem czytelniczce blogów bossy notkę poświęconą herbacie, ale raport IEA obiegł już branżowe media – trafiłem na niego na stronach The Financial Times – i nie chciałem, żeby klienci bossy przegapili coś, co zdarzyło się pierwszy raz od czasów globalnej elektryfikacji.”

    A mówią, że nie należy ufać mężczyznom 😉 Mam nadzieję, że moja prośba się nie przeterminowała. Na ropie niestety się nie znam a na samochodach tym bardziej. Mogę jedynie dodać, że ciekawy wpis, bo na raport IEA z pewnością nie zwróciłabym nawet uwagi. Postaram się cierpliwie poczekać na tą notkę o herbacie 😉

  2. Łukasz G.

    Nie wgłębiałem się w raport, ale odważę się zaryzykować stwierdzenie, że za tym bezprecedensowym wydarzeniem stoi nie tyle kryzys finansowy, który pośrednio obniżył globalne zapotrzebowanie na energię, co przede wszystkim wcielanie w życie postanowień protokołu z Kioto oraz efekt horrendalnych cen surowców z przed kryzysu, który niewątpliwie skłoniły konsumentów do szukania oszczędności. Kilka czynników, które ja odnotowałem to:
    – wdrażanie nowoczesnych technologii ograniczających zużycie energii
    – kilkudziesięcio procentowe podwyżki cen nośników energii, które niewątpliwie nauczyły nas oszczędzać
    – polityka państw skierowana na ograniczenie CO2
    – wprowadzenie w wielu państwach tzw. energy efficiency certificate oraz rozwiązań pokrewnych
    – zamiana samochodów dużolitrażowych na ekonomiczne ( przykład hybryd, fiata 500 czy ten mini wynalazek Chińczyków)
    Oczywiście to tylko kilka ogólnych czynników, których jest o wiele więcej. Moim zdaniem może to być przejaw tendencji, która utrzyma się na dłużej, bo u jej podstaw mogą leżeć zmiany sposobu myślenia ludzi i postrzegania przez nich świata wraz z jego zasobami naturalnymi, które też kiedyś znajdą swój koniec.

  3. astanczak

    @ Łukasz G.

    odważne tezy, ale np. General Motors słania się właśnie przez mniejsze samochody – segment dużych samochodów jest rentowny.

    samochody małe (ten mały samochód to indyjski a nie chiński) i hybrydowe to ciągle margines – zresztą sprzedaż sprzedała w motoryzacji, jako takiej a nie tylko w segmencie samochodów dużych.

    wykres pokazuje energię elektryczną, którą oszczędza się trudno, bo albo wyłączy Pan całą linię produkcyjną albo kupi nową energooszczędną – tego nie widać.

    ceny surowców miały oczywiście znaczenie, ale tu działa sprzężenie zwrotne – wysokie ceny redukują konsumpcję a spadająca konsumpcja redukuje proces inwestycyjny – ale szok paliwowy był znacznie bardziej niszczący dla gospodarki a konsumpcja energii nie notowała załamania.

    Wygląda zatem na to, że mamy wydarzenie bez precedensu, ale na weryfikacje tezy, że świat się zmienił i konsumpcja energii już sięgnęła szczytu musimy poczekać do końca recesji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *