Najprostszy wyznacznik hossy, część 2

Dla porównania test przecięcia średnich tygodniowych na giełdzie polskiej.

Na wstępie małe zastrzeżenia:

Nie jest moim zamiarem deprecjacja A.T. jako metody decyzyjnej. Chcę jedynie pokazać, że bezkrytyczne naśladownictwo pomysłów przeczytanych czy zasłyszanych bez ich uprzedniej weryfikacji jest drogą na manowce. Opisany poprzednio pomysł LeBeau zużył się wprawdzie, prawdopodobnie na skutek ewolucji amerykańskiego rynku akcji, ale niestacjonarność ma to do siebie, że być może w następnych latach dokładnie ta sama metoda zacznie ponownie skutecznie pracować.

Po drugie – testowanie średnich nie jest zapewne interesujące dla zaawansowanych. Ale chciałbym pokazać tym wszystkim mniej biegłym, którzy pytają mnie na maile kiedy wróci hossa, że ja naprawdę tego nie wiem z wyprzedzeniem i nawet taka wiedza nie jest mi niezbędna. Mogę  natomiast pokazać na najprostszym przykładzie jak my technicy, myśląc przez pryzmat Analizy Technicznej czyli  narzędzia eksploatującego powtarzalność zjawisk i prawdopodobieństwa, reagujemy a nie przewidujemy ruchy rynku.

Tak więc przyjmując założenia wymyślone przez LeBeau a opisane w poprzednim wpisie, dokonałem weryfikacji ich użyteczności na naszej GPW w odniesieniu do najstarszego indeksu – WIG.
Dla przypomnienia – test został wykonany z uwzględnieniem poniższych warunków:
– sygnał zajęcia pozycji na rynku (kupno) jest generowany gdy średnia 13- tygodniowa, ważona (EMA) przecina od dołu 34-tygodniową (również EMA)
– pozbywamy się pozycji (sprzedaż) gdy średnia 13 tygodniowa przecina od góry średnią z 34 tygodni
– transakcji dokonujemy na otwarcie pierwszej sesji kolejnego tygodnia po tym tygodniu gdzie przecięcie nastąpiło
– dla uproszczenia obliczeń kupujemy 1 jednostkę indeksu w aktualnej cenie i zliczamy ilość punktów indeksowych, które uda się w ten sposób zdobyć (w praktyce może to oznaczać kupno pakietu akcji)
– nie liczymy prowizji i poślizgów, nie są one zresztą tutaj aż tak istotne, nie bierzemy pod uwagę dywidend czy inflacji

Wynik od początku istnienia indeksu do końca stycznia 2009 wygląda następująco:
Transakcji – 10
Transakcji trafnych – 5 (50 % )
Wynik sumaryczny – zysk 48 554 pkt
Współczynnik wartości transakcji zyskownych do stratnych – 6,7
Największy punktowy spadek kapitału – 13 883 pkt (kwiecień 2003)

Dla porównania metoda ?buy and hold” czyli kupno indeksu pierwszego dnia badanego okresu i trzymanie do dziś przyniosło zysk o połowę mniejszy czyli 22 941 pkt.

Poniżej wykres, który ilustruje zmiany kapitału dzień po dniu w trakcie dokonywania owych 10 transakcji. Proszę go traktować jedynie jako uproszczoną, poglądową pomoc dla zobrazowania rozkładu zysków. Płaskie odcinki oznaczają, że pozostajemy poza rynkiem.

I kilka słów komentarza:
1/ Inwestycja w portfel akcji objętych WIG za pomocą opisanej metody pozwoliłaby osiągnąć zyski znacznie przekraczające średnią rynkową (czyli stopę wzrostu wynikającą z samego indeksu). To oznacza, że nasz rynek był w znacznym stopniu nieefektywny. I takie właśnie opinie o nim padały wielokrotnie.

2/ Trzeba zwrócić uwagę na 3 elementy owej nieefektywności:
a/ 10 obserwacji (transakcji) ma bardzo niewielką wartość w sensie statystycznym
b/ większość zysku pochodzi w zasadzie z jednej transakcji podczas ostatniej hossy
c/ jeśliby ryzyko mierzyć głębokością spadków w czasie bessy to metoda przecięcia średnich dała przewagę – pozwoliła ona opuścić rynek na początku obecnej dekoniunktury (dokładnie 3 grudnia 2007) i uniknąć kilkudziesięcioprocentowych spadków wartości portfela- to wniosło również bardzo wiele do ostatecznego wyniku; również poprzednią bessę po pęknięciu bańki technologicznej na początku tego stulecia, udało się spędzić poza rynkiem, unikając przykrego widoku spadków;
maksymalne, historyczne obsunięcie w tej strategii  liczone w procentach (po pierwszej bessie) było dotychczas niewiele niższe niż najwyższy spadek samego indeksu;

3/ Nie ma żadnej gwarancji, że ta nieefektywność polskiej giełdy potrwa nadal. Z punktu widzenia wiarygodność statystycznej nie sposób rekomendować wspomnianej metody ze względu na zbyt małą ilość obserwacji. Nie jest wykluczone jednak, że o ile nie przyniesie już zysków większych niż średnia (czyli indeks) o tyle z dużym prawdopodobieństwem można powiedzieć, że:
a/ wyłapie wszystkie kolejne długoterminowe hossy choć nie zawsze pierwsze przecięcie będzie to właściwe,  czasem dopiero drugie, rzadziej nawet trzecie
b/ przetrwa wszystkie głębsze bessy poza rynkiem

O ile komuś pomoże to w podjęciu decyzji o powrocie na rynek podczas kolejnej hossy to koniecznie trzeba pamiętać o wspomnianych wyżej ograniczeniach.

—*Kat*—

[Głosów:0    Średnia:0/5]

11 Komentarzy

  1. Lucek

    – sygnał zajęcia pozycji na rynku (kupno) jest generowany gdy średnia 13- tygodniowa, ważona (EMA) przecina od dołu 34-tygodniową (również EMA)

    Ważona EMA?

  2. elephant77

    No właśnie też miałem o to zapytać. Wydaje mi się, że EMA to wykładnicza średnia krocząca (ale nadal skończona), z wagami malejącymi wykładniczo zgodnie z kolejnymi potęgami (1-alpha), gdzie alpha=2/(N+1), czyli w tym przypadku 2/(13+1)=1/7 oraz odpowiednio 2/(34+1)=2/35. Natomiast zupełnie inną sprawą jest EWMA, która (teoretycznie) jest funkcją nieskończonej przeszłości badanego ciągu. Wszystkie te definicje można znaleźć np. w Wikipedii. Myślę jednak, że autor tekstu to doprecyzuje. Warto pytać o takie detale, szczególnie jeśli się chce powtórzyć test przeprowadzony przez autora.

  3. jaro

    @elephant77
    Wikipedia:
    An exponential moving average (EMA), sometimes also called an exponentially weighted moving average (EWMA), applies weighting factors which decrease exponentially.
    Investopedia:
    The exponential moving average is also known as “exponentially weighted moving average”.
    EMA jest z założenia ważoną średnią więc myślę, że nie ma tu sprzeczności. Chyba, że autor miał coś innego na myśli 😉

  4. elephant77

    @jaro
    OK, moje wątpliwości wzięły się z tego, że polska Wikipedia rozróżnia EMA (skończoną) od EWMA (o nieskończonej historii), natomiast rzeczywiście w angielskiej Wikipedii te pojęcia nie są rozróżniane. Natomiast parę linijek dalej jest napisane: “In theory this is an infinite sum, but …”. I nadal będę upierać się przy swoim: można liczyć i tak i tak: albo średnią ważoną o wykładniczo malejących wagach ze skończonej, ustalonej ilości obserwacji, albo też średnią ważoną wykładniczo o nieskończonej (teoretycznie) przeszłości. Intuicyjnie można powiedzieć tak: w pierwszym przypadku wpływ na wartość średniej mają jedynie obserwacje nie starsze niż np. 13 lub 34 tygodnie temu (w rozważanym przykładzie). Natomiast w drugim przypadku nawet średnia liczona w 2009 roku będzie uwzględniać najstarsze wartości indeksu (aczkolwiek z bardzo małymi wagami). W praktyce różnice są zapewne znikome, ale moja zawodowa dociekliwość/upierdliwośc (niepotrzebne skreślić) nakazuje mi dopytywać o takie szczegóły.

  5. darkestlaj

    oczywiscie chodzilo EMA, nie pastwcie sie ;].. ale Kathay jak sugerowalem na GL, nie do konca zgodze sie ze takie backtesty moga jednoznacznie odpowiedziec na postawione pytanie i nie przesadzalbym z osinowym kolkiem 😉

  6. mirek

    A może tak zrobić taki test na FW20 zakładając, że inwestor posiada na rachunku kwotę o wartości jednego kontraktu i jednym właśnie gra, choć to każdy pewnie przerabiał. Gdyby ktoś by miał jednak jakiś nowy pomysł to czemu nie ?

  7. GiełduGiełdu

    @KatHat
    A może nam zdradzisz, jak ty korzystasz z AT.

    Nie bardzo wierzę, że korzystasz z systemu, który zawiera 10 transakcji na 20 lat i dodatkowo zawdzięcz wynik jednej transakcji:-)

    Przykładowo, jaką proponujesz częstotliwość transakcji na FW20?

    Pozdrowienia,
    GiełduGiełdu

  8. kathay

    EMA – najnormalniejsza w świecie ekspotencjalnie ważona 🙂

    ciąg dalszy testów jutro

    @GG
    ten test 13/34 weekly to oczywiście nie mój “stajl” ! próbuję po prostu sprawdzić ile w niej “edge”

  9. jacek

    Rynki nie są efektywne. Dla mnie to aksjomat. Mogły by być tylko gdyby ich jedynymi uczestnikami były komputery posiadające w dodatku identyczne oprogramowanie (Aczkolwiek nie wiemy czy kiedyś rynki nie pójdą w tym kierunku, coraz więcej transakcji generowanych jest przez automatyczne systemy. Gdyby jeden zdominował inne, to kto wie… Jest to jednak hipotetyczne gdybanie.)

  10. MrT

    Kathay, właśnie o pkt 3 najbardziej mi chodziło. Fajnie, że to potwiedziłeś. Ja przy 1-szym przecięciu średnich patrze w przeszłoć na 2 skrajne punkty w których dochodziło do decydujących prób sił popytu i podaży. Te 2 skrajne punkty tworzą najważniejszy szczyt i dołek, ich przekroczenie daje mi sygnał zajęcia pozycji, czyli potwierdzenie potencjalnej przewagi jednej ze stron. I nigdy nie wiem czy nastąpi to w 1szym, czy 7ym tygodniu.

    pzdr!

  11. Pingback: Blogi bossa.pl » IKE giełdowe – małe podsumowanie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *