17/ Idealnie jeśli średnie zyski byłyby około 3 lub 4 razy większe od średniej straty
18/ Trader powinien być gotowy na pozwolenie zyskom przekształcić się w straty
Ad 17/
Matematyka nie pozostawia wątpliwości bo nic więcej specjalnego tutaj nie trzeba kombinować. A konkretnie – wartość oczekiwana (W.O.) danej inwestycji czyli
W.O. = (% trafnych transakcji x średni zysk) – (% nietrafnych x średnia strata)
Przez proste podstawienia wychodzi, że jeśli średni zysk jest 3 razy większy od średniej straty to na poziomie trafności 25% (a więc 1 na 4 transakcje jest zyskowna), wychodzimy na zero. Najczęstszy próg trafności w tradingu mieści się w obszarze 35-50% a więc przy założonym rozkładzie średnich zysków 3-4 razy większych od średnich strat, spekulacja będzie dochodowa. Czy idealnie? Pewnie że jeszcze lepiej wyglądały ten wskaźnik na poziome 10 czy 15 ale jest to mało realne. Strategie, które utrzymują się regularnie na poziomie 3 do 4 w realnej grze, można by nazwać naprawdę wybornymi. Jednak nie da się ocenić ich rzetelnie używając tylko tego jednego miernika.
Ad 18/
Pytanie czy raczej teza z cyklu przewrotnych. Większość podręczników ze złotymi poradami nie pozostawia miejsca na wątpliwości – nigdy nie pozwól zyskom zamienić się w straty. Jeśli jednak pyta o to Dennis, to znaczy, że istnieje bardziej skomplikowana odpowiedź na to proste pytanie.
W spekulacji takie sytuacje poświęcenia zysku są dopuszczalne a nawet wskazane. W przypadku inwestowania chyba nawet naturalne.
Klasyczna inwestycja w akcje, fundusze inwestycyjne lub najprościej w indeks rynku, o ile została oparta na długoterminowych ramach czasowych, powiedzmy 3 lata i więcej, ma spore szanse zahaczyć o jakiś okres dekoniunktury. Może się więc zdarzyć wówczas, że z początkowych, kilkudziesięcioprocentowych zysków, nie pozostanie przejściowo nic albo wręcz pojawi się okresowa strata. Nie wybiegając pamięcią daleko – wieloletnie portfele akcyjne lub funduszowe, budowane na GPW w latach 2005, 2006 czy 2007, dziś są zanurzone dość głęboko w ujemnych wartościach. Obserwowanie jak kilkudziesięcioprocentowe zyski rozmieniają się na straty to spore emocjonalne wyzwanie i ogromnie frustrująca strona inwestowania w tej klasy aktywa. Nie potrzeba nawet żadnych lewarowanych wynalazków finansowych by poczuć ten ciężar w klatce piersiowej. Ja swoje spekulacyjne obsunięcia na poziomie 50% nazywam ?ogromnym ryzykiem”, jak nazwać w takim razie podobne obsunięcia na spokojnym, wydawałoby się, rynku akcji? Nie bez powodu doświadczeni inwestorzy zalecają zapomnieć na lata o tego rodzaju inwestycji po jej otwarciu. Chylę czoła przed tymi, którzy to potrafią bez uprzedniego ukończenia kursu survivalu giełdowego.
W tradingu (szczególnie systemowym) używa się pojęcia Maximum Adverse Excursion , w skrócie MAE, co na polski można tłumaczyć jako ?maksymalne wychylenie przeciwne do zajętej pozycji”. Dla tych, którzy nie stosują ?stop lossów’, zamykających transakcje z założoną stratą, MAE przybiera monstrualne rozmiary, dyktowane tylko wielkością portfela i własnego strachu, zanim pojawi się margin call (dopłata do depozytu). Jeśli jednak stop jest stosowany to:
MAE < stop loss
co oznacza, że nasza pozycja może okresowo wejść ze strefy zysku w strefę straty (czasem nawet wielokrotnie na tej samej pozycji) ale nie może przekroczyć wielkości stop lossa, zabezpieczającego tę pozycję. Jeśli jednak dalszy ruch instrumentu przebiega zgodnie z obranym na wejściu kierunkiem to stop podążać powinien za nim, powodując, że w pewnym momencie broni naszą pozycję już tylko w strefach zyskownych. Pomijając luki otwarcia, które mogą go przeskoczyć. MAE to również stres ale aby pozycja mogła zakończyć się profitem, trzeba dać kursom miejsce na podjęcie decyzji, nawet jeśli wymaga to początkowo poświęcenia pojawiającego się zysku.
c.d.n.
Czego można życzyć u progu nowego, lepszego roku, na blogach poświęconych inwestowaniu ?
Wiadomo………. !
Szampańskiej zabawy oczywiście !!! 🙂
—* Kat *—


Dodaj komentarz