Na całe szczęście udało się znaleźć winnych tych monstrualnych spadków i wstrząsów, dotykających finansowych gigantów w USA. Właśnie rozstrzelano ich wirtualnie zabierając ulubioną zabawkę – sprzedaż krótką. Pozostało jeszcze wycisnąć ich z pozycji a świat zostanie uratowany.
Ponieważ na blogu Jacka pojawiła się mała dyskusja o ?naked short selling’, postanowiłem podzielić się kilkoma uwagami na ten temat. Mentalnie jestem ?niedźwiedziem’ co znaczy, że krótkie pozycje zawieram dużo chętniej i z większą przyjemnością niż długie więc nie lubię gdy krzywdzą moich towarzyszy 😉
Dla rozjaśnienia pojęć:
Krótka sprzedaż (short selling)
Polega na pożyczeniu akcji, sprzedaniu ich na rynku a po czasie odkupieniu i oddaniu właścicielowi. Zysk na tej transakcji powstaje wówczas gdy kursy spadają. Właściciel zarabia prowizję za pożyczenie papierów do tej transakcji.
Naga krótka sprzedaż (naked short selling)
Nazwa brzmi dość erotycznie ale właściwsze tłumaczenie byłoby ?niezabezpieczona sprzedaż krótka’ albo ?sprzedaż krótka bez posiadania walorów’. ?To go naked’ jest używane w biznesie na określenie sprzedaży akcji, których się nie posiadało. I rzeczywiście tak wygląda to w praktyce choć w zasadzie wyznacznikiem formalnym jest tutaj niedostarczenie akcji ich nabywcy w terminie 3 dni od zawarcia transakcji. Bo trzeba pamiętać że drugą stroną dla sprzedającego krótko jest na parkiecie ktoś kto je po prostu kupił i powinien otrzymać je na swój rachunek u brokera. Ponieważ sprzedający ich nie posiada (nie pożyczył wcześniej albo nie miał takiego zamiaru) dlatego nie może ich dostarczyć na czas.
Zwykle pojawia się zdziwienie i pytania jak możliwe jest sprzedanie czegoś czego się nie posiada. Ale taka transakcja na giełdzie nie różni się od tej klasycznej kiedy to sprzedaje się swoje własne, kupione wcześniej akcje. W obu przypadkach w momencie zawarcia transakcji na parkiecie mamy do czynienia jedynie z zapisem w komputerze oraz księgowym przepływem pieniędzy. Same akcje są dostarczane w okresie do 3 dni po zrobieniu zapisu. Co ciekawe – okazuje się, że niedostarczenie akcji ma miejsce nie tylko w przypadku ?nagiej krótkiej sprzedaży’ ale czasem również w klasycznych transakcjach kupna – sprzedaży. Amerykańska Depository Trust and Clearing Corporation (DTCC), odpowiednik naszego Krajowego Depozytu (KDPW), szacuje wielkość puli niedostarczonych na czas z różnych powodów akcji na ok. 1% wartości obrotu.
Oficjalnie naked short selling jest nielegalne z wyłączeniem animatorów (market makers) na rynku opcji. W lipcu tego roku SEC (urząd nadzoru rynków akcji) zakazał okresowo praktyk naked short selling w odniesieniu do 19 spółek z sektora finansowego (w tym Freddy i Fannie). Ciekawe – zakazał czegoś nielegalnego i to tylko na kilkunastu spółkach! W ostatnią środę taka restrykcja została ogłoszona już wobec całego rynku i bez wyjątku dla animatorów. W piątek Komisja poszła na całość – nie można dokonywać żadnego rodzaju krótkiej sprzedaży wobec 799 spółek. Podobny szlaban dzień wcześniej zrobiono w Londynie, a teraz widzę, że przyłączyły się Luksemburg i Australia. Jaki będzie kolejny krok ? Zakaz sprzedawania czegokolwiek w ogóle?
Dlaczego naga sprzedaż tylko wybiórczo była karana a więc milcząco niezauważana? Bo ciężko udowodnić złe intencje i zamiary, bo można sprawiać pozory pożyczania, bo do pożyczenia nie dochodziło czasem nie z winy pożyczkobiorcy, bo takie transakcje intraday nie przynosiły szkody w bilansach itd. itp. Konsekwencje powinni ponosić już ci, którzy nieintencjonalnie opóźniali dostawę akcji choćby dzień powyżej regulaminowych 3 dni. SEC starał się przynajmniej dopaść tych, którym naga sprzedaż służyła do manipulacji. Dwa miliony $ zapłacił kiedyś choćby sam Goldman Sachs!
Upadki lub kłopoty setek firm wiąże się z działaniem piratów od krótkiej lub wręcz nagiej sprzedaży, robiących sobie niedźwiedzie rajdy (bear rides). Tak było nomen omen z Bear Sterns co bezpośrednio spowodowało wprowadzenie restrykcji przez SEC w lipcu. Wówczas sprzedaż krótka spadła niemal do zera, ale po zniesieniu zakazu łupem drapieżców padł Lehman Brothers. Zyski z takich transakcji krótkiej sprzedaży są warte ryzyka bo panika na tak rozchwianym rynku nie jest trudna do wywołania a spadki gwałtowne. Czasem tylko wzmożona ilość samych pożyczek może wywołać zjazd cen. Ale też nie mówmy, że to short sellers są odpowiedzialni za kłopoty! Jeśli już to byli jedynie młotkowymi, wbijającymi ostatni gwóźdź.
Zakaz krótkiej sprzedaży można by nazwać pewnie leczeniem syfa pudrem. Ale SEC ma prawo do takich działań w stanach wyższej konieczności (zasada ?bona fide”). Bez wątpienia kilka spółek przeżyło swój Armagedon a cały rynek był albo może nadal jest od niego o krok. Oczywiście nie jest godne pochwały nierówne traktowanie wszystkich stron rynku przez restrykcje jak i trudno nie krytykować władz za kosztowną pomoc w ratowaniu skutków nieracjonalnych i innych ?nie” z przymiotnikami działań potężnych i wpływowych instytucji finansowych. Ale mleko się rozlało więc niedopuszczenie do katastrofy, która może zatrząść całą cywilizacją, wymaga działań stanowczych, szkoda, że czasem spóźnionych.
Inwestorzy poradzą sobie bez krótkiej sprzedaży bo w odwodzie mają i akcyjne opcje i kontrakty terminowe. Derywaty nie mają już takiego dynamicznego przełożenie na ruchy akcji ale też inwestorzy nie są na tyle naiwni by wystawiać się pod gilotynę. Taki zresztą miał być efekt. Bo teraz , tak jak w lipcu, mamy wyciskanie krótkich pozycji (short squeezing) objawiające się gwałtownymi wzrostami więc niedźwiedzie przezornie usuwają się w cień.
Od roku trupy z szaf wypadają niemal hurtowo. Prawdziwe wzrosty wrócą pewnie nie wcześniej niż gdy świat uwierzy, że więcej ich tam już nie ma. To być może jeszcze nie ten moment. Ale minimum bessy zwykle celebrowane jest z wielkim hukiem i wtedy kiedy nikt nie wierzy że miało miejsce :-).
–*Kathay*–


Dodaj komentarz