Jak raportuje serwis Analizy Online, łączny stan posiadania akcji przez TFI i OFE jest po roku bessy taki sam jak w chwili jej rozpoczęcia. Zaskakujące ale czy zmienia to coś w kwestii obecnej dekoniunktury giełdowej?
Jest tak (w dużym uproszczeniu): TFI zostały zmuszone do gwałtownego pozbycia się aktywów akcyjnych na skutek wycofywania się z inwestycji ich klientów. Zupełnie niespiesznie większość z tej nadwyżki przejęły fundusze emerytalne. Zapewne też gdyby one owej podaży nie zdjęły, rynki opadłyby dużo niżej. Ale też co miały z tymi wolnymi miliardami zrobić ? Tam i tak jakaś aktywna alokacja to lipa, limity na wielu spółkach już osiągnięte, w zasadzie zrobiły się z OFE fundusze indeksowe, których portfele są wypełnione po brzegi niemal wszystkimi spółkami z indeksów a o timingu czyli czynnej redukcji portfeli przed spadkami mogą sobie co najwyżej pomarzyć. Nie na tym polega zresztą analiza portfelowa. Gorzej, że za produkt niemal indeksowy płacimy prowizje jak za aktywną alokację. Wracając do tematu, według Analiz Online TFI nadal będą netto sprzedawcą, OFE natomiast stroną przeciwną ale głównie tylko w momentach dalszej przeceny akcji. Można by powiedzieć, że zapanował dyktat wystraszonego klienta funduszu inwestycyjnego, powodujący, że nierównowaga w przepływach między instytucjami ma kierunek południowy (redukcje są silniejsze niż zakupy). Odwrót tej tendencji mógłby zapewnić albo mocniejszy impuls zakupowy z TFI (nie zanosi się) albo ze strony podróżującego po świecie w poszukiwaniu okazji kapitału zagranicznego. Czy ewentualny powrót do wzrostów okaże się tendencją trwałą czy tylko jednorazowym impulsem w niewielkim stopniu zależy dziś od atrakcyjności wycen bo ta poprawia się w każdym momencie spadków a mimo to ich nie zatrzymuje. Teraz nadal bardziej liczy się klimat na arenie międzynarodowej i morale inwestorów, potem dojdzie do tego stopień determinacji profesjonalnych kupujących. Zanim nastąpi trwalsze przesilenie wznoszące rynki akcyjne i koniecznie chcemy być na nie gotowi (nie znając jego momentu), mamy do dyspozycji następujące alternatywy:
1/ Spekulacja.
Najbliższa mojej zepsutej moralności poszukiwacza szybkich, krótkoterminowych zysków, bez oglądania się na fundamentalne wartości, a ponieważ nie potrafię nic innego więc to jedyna możliwość gdybym miał rozpatrywać inwestycje w akcje. To, że może być skuteczna w czasie bessy pokazał po części ostatni Parkiet Challenge. Warunek – dysponujemy narzędziami i doświadczeniem nieco innymi niż tylko wiara i intuicja. Ponieważ jest to jazda przeciwko głównemu trendowi wskazane mniejsze wielkości pozycji. Techniki odwrotu (jak zaprezentowana dopiero co strategia Krutsingera czy jakieś bardziej klasyczne formacje odwracające np. dywergencje), ewentualnie wybiciowe (kontynuacyjne, typu wybicie z kanału cenowego o krótkim okresie) ale raczej nie antytrendowe (tzw. łapanie noży). Z obserwacji wiem, że nie stosowanie w tym wariancie stopów zabezpieczających kończy się tym, że zostajemy inwestorami długoterminowymi. Proszę to sobie dobrze uświadomić przed rozpoczęciem tego typu gry.
2/ Uśrednianie przeciw trendowi w oczekiwaniu na hossę
W tym wariancie z góry zakładamy, że zostajemy inwestorami długoterminowymi, nie stosujemy stop lossów i jesteśmy GOTOWI na zobaczenie 20-sto czy 50-cio procentowej (lub więcej), papierowej utraty wartości portfela bo nie ma ŻADNEJ pewności jakim zasięgiem spadków poszczyci cię obecna bessa. Żeby zrobić to z sensem mamy do dyspozycji mały repertuar narzędzi (pisałem chyba o tym szerzej w Forbesie, bodajże marcowym o ile pamiętam):
a/ tzw. DCA (od Dollar Cost Averaging – uśrednianie kosztu dolara)
Stosuję nazewnictwo międzynarodowe ale nie chodzi o rynek walutowy w tym wypadku. W skrócie: za identyczną kwotę kupujemy cyklicznie co jakiś czas (np. co miesiąc) porcję akcji bez względu na cenę. O ile akcje spadają kupujemy ich coraz więcej po coraz niższej cenie, przy odwrocie tendencji nabywamy coraz mniej akcji drożejących.
B/ tzw. VCA (od Value Cost Averaging – uśrednianie wartości dolara)
Według obliczeń American Association of Individual Investors przez 95% czasu generuje nieco lepsze wyniki niż DCA. W zasadzie różni się ona od oryginału tylko jednym ale dość istotnym szczegółem: zamiast niezmiennej kwoty pojedynczej wpłaty mamy tutaj jednolitą zmianę wartości sumarycznej naszej inwestycji ale również kupujemy więcej tanich akcji w spadkach, mało droższych podczas wzrostów.
C/ Odmiany powyższych.
Na przykład za identyczną każdorazowo kwotę kupujemy akcje po zmianie ceny o określony przedział (tzw. grid). Na przykład robimy zakupy tylko przy spadku o każde 5%.
Wszystkie te techniki można zastosować również w odniesieniu do zakupu jednostek funduszy. Ich zaletą jest to, że odpuszczamy sobie analizy wszelkiego typu, które i tak w czasie bessy nie zabezpieczają przed przejściowym spadkiem kapitału.
3/ Zakup tylko po odwróceniu trendu
Może być dokonywany przy użyciu podobnych technik jak wyżej (o ile nie planujemy stop lossów) ale trzeba mieć świadomość, że do takiego odwrócenia może dojść tylko raz, gdy przyjdzie właściwa hossa. Możemy się jednak w pozostałych przypadkach natknąć po prostu na kilka korekt trendu spadkowego, które w rezultacie spowodują, że i tak będziemy musieli być gotowi na jakieś okresowe spadki wartości kapitału niewiadomej wielkości, choć tym mniejsze im na niższych poziomach bessy spróbujemy powrotu na rynek. I tutaj zdecydowanie techniki wybiciowe (w górę oczywiście) bo z założenia nie gramy przeciw trendowi albo długo i średnioterminowe formacje odwrócenia (RGR, podwójne dno).
Jeśli jednak ktoś ma zamiar przeczekać bessę i odbezpieczyć portmonetkę na akcje dopiero po zobaczeniu napisu hossa w mediach, to proponuję 2 alternatywy na zatrudnienie kapitału w międzyczasie w produkty z akcjami mniej skorelowane:
1/ Bardziej ryzykowna
Fundusz hedge. Na dziś w Polsce najsensowniej wygląda Superfund. Ale trzeba liczyć się z możliwością sporych wahań kapitału. Ostatnie czasy to silne trendy na rynkach towarowych czyli środowisko, które idealnie pasuje w ich strategiach bez względu na kierunek rynków. Ale przyjdzie w końcu okres gdy krzywa kapitału znów zwolni lub mocno się poszarpie. W odwodzie Investors (np. Gold) bo Opera nie udowodniła jeszcze swoich możliwości.
2/ Mniej ryzykowna (lub niemal wcale)
Produkty strukturyzowane. Być może lepiej na początek te ze 100% ochroną kapitału – o ile nie zarobią to przynajmniej zwrócą nam kapitał (minus prowizje). Ten rynek dopiero się rozkręca, pojawia się sporo nowych, dość oryginalnych produktów, nie jest popularny i medialny gdyż nawet część fachowców nie rozumie jego działania. A opiera się to w większości na opcjach w różnych ich układach. To w miarę przyzwoite wyjście nie tylko na czas dekoniunktury. Obstawiam, że tego typu produkty okażą się hitem o ile bessa potrwa i coraz więcej osób zacznie rozumieć mechanizmy ich działania.
Proszę nie traktować tego jako przewodnika po bessie. Po prostu kilka wskazówek jak się w niej nie zatracić.
O ile będą chętni rozszerzę nieco temat DCA i VCA.
–*Kathay*–

