Składowe inwestycyjnej porażki część 4

Każda hossa bez wyjątku to okres masowego wysypu świeżo upieczonych inwestorów, z pustym kontem doświadczeń i nie zapisaną kartą wiedzy w tym temacie. Prędzej czy później zawsze dochodzi do perturbacji, po których dopiero mają się dowiedzieć, że rynku byka nie można mylić z umiejętnościami.

Pół biedy jeśli rezultatem jest kupno akcji na dłuższy okres. Niestety gdy do głosu dochodzi chęć spekulacji, nie popartej żadnym przygotowaniem, najczęściej kończy się podobnie czyli kasacją zawodnika. To już chyba czwarta bessa, gdy konstatuję podobny fakt. Posiadając umiejętność jazdy na rowerze można zostać lepszym lub gorszym kolarzem – to analogia dobra do kupna akcji na lata. Niestety bardziej złożony problem dotyczy spekulacji, tutaj dobrą analogią jest raczej ta gdy mając wprawę w bandażowaniu ran, przystąpimy do operacji nogi. Nauki i praktyki dotyczy kolejna hipoteza:

4/ Steenbarger wspominał w swojej książce o bardzo ważnym tzw. prawie przedstawienia. Na każdym polu gdzie występuje się publicznie- od Olimpiady po Broadway- wykonawcy spędzają więcej czasu na treningu niż na występie. W ten sposób osiąga się poziom eksperta.  Wskaźnik czasu spędzonego na praktyce (rozszyfrowywaniu/poznawaniu rynków poza samym procesem inwestowania) do czasu poświęconego na trading jest wartym zauważenia miernikiem potencjalnego sukcesu. 

Rozdział poświęcony dochodzeniu do ponadprzeciętnych rezultatów znajduje się w jego książce ?Enhancing Trader Performance”. Opisując kariery kilku znanych artystów czy sportowców powiązuje upartą, tytaniczną pracę i samodoskonalenie ze znakomitymi wynikami. Nic nowego w tamtych światach. Nawet jeśli ma się ten błysk talentu czy dobre znajomości albo po prostu szczęście znaleźć się w dobrym miejscu o dobrym czasie to i tak żeby utrzymać się na topie trzeba włożyć trochę serca w rozwój własnych umiejętności. W tradingu jest chyba dużo gorzej z kilku powodów:

– żeby móc regularnie zarabiać jako sposób na życie trzeba utrzymać się na siodle nie 2-3 sezony ale długie lata;

– reguły się tutaj niewiele zmieniają ale zmienia się w sposób nieoczekiwany i zwykle nieliniowy otoczenie – to trochę jakby kazać skoczkowi wzwyż skakać czasem o tyczce

– nie ma prostej zależności: dużo pracy na treningu – lepsze osiągi, czasem sukcesów nawet mimo pracy może nie być wcale (do bankructwa przyznawały się nawet największe tuzy jak choćby celebrities z trylogii ?Market Wizards” Schwagera ale tylko oni jako nieliczni mieli szansę wspiąć się jednak na szczyt dzięki upartej pracy nad sobą).

Steenbarger celuje w wyrobienie w sobie eksperta. Pewnie większość marzy raczej choćby o stałym ale pewnym minimum niż pierwszej stronie w gazetach. Ale nie dość, że nie każdy ma predyspozycje by zostać choćby średnim ale dobrym i regularnym traderem (jak nie każdy może być śpiewakiem, koszykarzem czy baletnicą) to i tak sporo pracy trzeba włożyć w to by do regularnej średniej dojść.

Jak zrobić to najefektywniej? Gdybym miał zrobić taki ranking to na pierwszym miejscu bezwzględnie wymieniłbym posiadanie własnego trenera czyli tak jak choćby w sporcie. Różnica jest jednak taka, że o ile trener sportowy może się wykształcić na uczelni i nigdy nie osiągnąć nic specjalnego w sporcie to już od takiego ?trading coacha” wymagałbym jednak wykazania się w miarę przyzwoitą historią transakcji bo uczelnie tego typu fachowców nie kształcą.

Ale ponieważ taka kariera u boku trenera od inwestycji czy spekulacji jest jeszcze w Polsce niemal nieznana więc pozostaje standard:

1/ książki i czasopisma; jednych i drugich nigdy nie za wiele choć problemem jest często ich słaba merytoryczna zawartość – ale i do tego w końcu się dochodzi, z założenia należy mieć krytyczny stosunek do każdego znalezionego tam pomysłu zanim samemu się go nie wypróbuje;

2/ seminaria, wykłady, wymiana myśli i pomysłów w internecie (choć z tym wszystkim ostrożnie)

3/ obserwacja, nauka rynku i jego osobliwości/specyfiki; choć w różnych wydaniach wyglądać będzie taka edukacja inaczej – analityk fundamentalny poszuka rozległej wiedzy ekonomiczno- biznesowej, techniczny – zdarzeń osobliwych statystycznie albo nieefektywności każdego możliwego rodzaju (np. aribtraż)

4/ trading papierowy i wcale bym tego nie pomijał; wprawdzie nie daje on emocjonalnego zaangażowania monetarnego ale daje szansę poznania różnych stylów tradingu, poznania dynamiki i różnic w rynkach, dopasowania do ram czasowych itd.

Po raz kolejny wyjadę tu z systemami mechanicznymi. Załatwiają one punkt 3 i 4 w sposób bardzo skuteczny i praktyczny. Co ważne -system czy program do jego stworzenia typu Amibroker pozwalają odrobić punkt 4 w nadwyraz krótkim czasie bo zwykłą symulacją na nie widzianych w teście wstępnym danych, co trwa zwykle kilkanaście sekund.

Mimo to trzeba uczciwie przyznać: o ile długość czasu spędzonego na ?treningu” może nie generować proporcjonalnego sukcesu o tyle brak treningu w ogóle daje sporą gwarancję bankructwa.

–* Kathay *–

[Głosów:0    Średnia:0/5]

7 Komentarzy

  1. mwojciechowski

    @ Kathay
    Kolarz który dopiero co kupił sobie rower nie zostanie dopuszczony do Tour de France. Inwestor, który otworzył rachunek (najczęściej nie ruszając się z domu) od początku staje w szranki z zawodowcami. Co więcej, ma szansę z nimi wygrać – szczególnie w trakcie hossy.
    To daje niesamowitego kopa jeśli chodzi o ego. Niektórzy po kilku miesiącach piszą nawet książki i sprzedają je na Allegro.
    Media, znajomi plotki robią swoje. Każdy poczatkujący inwestor marzy o tym, żeby zostać Buffetem. Zresztą ostatnia cena obiadu z nim (o ile nie było to zagranie marketingowe) świadczy o tym, że nie tylko początkujący 😉

    Z drugiej strony, przyznaj się, pierwsze pieniądze zainwestowałeś w akcje czy w książkę o inwestowaniu? 😉
    Ja w Efekt i Polifarb Cieszyn…

  2. marek

    Podobno jakiś chińczyk wylicytował lunch z Buffetem w jednej z nowojorskich restauracji gdzie podają steki wraz z 7 osobami towarzyszącymi za rekordową cenę ponad 2 mln.$ !!!
    W systemach mechanicznych niestety jest też tak że można się szkolić i uczyć latami ,mieć świetne wyniki ,a nawet pokusić się o pisanie o tym książek do momentu gdy rynek tak diametralnie zmieni swój charakter ,że dochodzi w końcu do zdarzenia 10-sigma i cofa takiego delikwenta o lata świetlne do tyłu… i wtedy mówi (ale przecież kiedyś to tak świetnie działało – okazuje sie że do czasu).
    Ten Bufet jak sie okazuje nie miał takich zdarzeń i raczej mieć nie będzie ,bo podobno ryzyko bierze się z niewiedzy o tym co robisz 😉

  3. Arti

    @marek
    nie do końca rozumiem Twoja wypowiedź na temat systemów mechanicznych, jaka jest różnica miedzy nimi a przekonaniami na podstawie których podejmujesz (przynajmniej tak zrozumiałem) decyzje inwestycyjne. W systemach mechanicznych masz ten luz ze masz coś przetestowane i daje Ci to dużą pewność podejmowanych działań. Oczywiście dobrze raz na jakiś czas jest je weryfikować czy przypadkiem nie odbiegają znacząco od tego co oczekiwaliśmy i zaplanowaliśmy.
    Tak z ciekawości, na jakiej podstawie podejmujesz decyzje, w jaki sposób wcześniej je przetestowałeś i masz wiedzę ze powinno sie to dalej sprawdzać? Ja jestem fanem systemów mechanicznych z kilku powodów o których pisze KatHay. Co więcej strata wygenerowana przez system mnie nie boli (wiem czego sie spodziewać i ze są nieuniknione), w odróżnieniu od straty która zaliczę gdy czasami (nieczęsto) otworze pozycje "na czuja" – wtedy zawsze mi coś po takiej transakcji nie pasuje i mi sie nie podoba – ale mądry Polak po szkodzie 😉

  4. marek

    Nie nie daje dużej pewności co najwyżej małą – tu jest ogromna różnica.Samo przetestowanie na danych historycznych jeszcze nie powie ci czy przyszłość będzie podobna.
    "Oczywiście dobrze raz na jakiś czas jest je weryfikować czy przypadkiem nie odbiegają znacząco od tego co oczekiwaliśmy i zaplanowaliśmy." – jeśli dawałoby to dużą pewność to nie musielibyśmy tego weryfikować ani razu 😉
    W sys.mechanicznych opartych na AT bardzo ważna jest ilość danych branych pod uwagę np.min.20 lat ,stabilność linii kapitału , odp. zarządzanie poz. uwzględniające nieprawdopodobne zdarzenia (10-sigma) i długi horyzont przeznaczony na grę.
    a Polak mądry po szkodzie i przed szkodą …;)

  5. Arti

    @marek
    Mówiąc opewnosci miałem na myśli raczej pewność siebie i dobre samopoczucie niz pewność ze to nadal bedzie działać. Co do testów zgadzam sie z Toba w 100 % – dobrze testy to podstawa, Mnie na przykład nie interesuja strategie działające z danym zestawem parametrów na jednym rynku – to dla mnie zbyt losowe i jazda bez trzymanki. A co do zarządzania wielkością pozycji i branie pod uwagę zdarzeń na pozór nieprawdopodobnych to stałe elementy systemu. I to mi daje poczucie spokoju, a to wazne 😉
    A z tym Polakiem to różnie bywa 😉

  6. kathay

    @Michał
    Ten Tour de France to IMHO trochę chybiona analogia 🙂 Bo pararelna wyglądałaby tak: Tour d.F. to tak jakby dali ci fundusz akcyjny do zarządzania

    Gdy kupiłem akcje z pierwszej piątki notowanej na GPW nie było NIC na czym można było się oprzeć 🙁 gdy pojawił się Komar i Jajuga (bo to chyba były pierwsze pozycje na rynku) natychmiast je nabyłem. Ale przecież nie będę wmawiał , że czytanie jest najlepszą drogą 🙂 Praktyka i trening mogą się pewnie bez tego obyć tylko jest to zdaje się dużo kosztowniejsza i długotrwalsze ..

  7. JANEK

    MOZE TO WSZYKO I PRAWDA.JEST JEDNAK ALE…TO WSZYSTKO TO PIENIADZE,MOZNA JE ZDOBYWAC W ROZNY SPOSOB.NA GPW RZADZI TYLKO ZASOB GOTOWKI,JAK W POKERZE,MOZNA I TU BLEFOWAC.DZISIAJ PRZYGLADAM SIE PEKAO I TPSA,W ODNIESIENIU DO POZYCZKI FIRMY OD BANKU.GDZIE TU JEST TEORETYCZNA LOGIKA KURSOW.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *