Składowe inwestycyjnej porażki część 3

W jednym ze starszych wpisów próbowałem wyartykułować związki pomiędzy wypracowaną strategią, jej jakością/użytecznością i konsekwentnym stosowaniem.  Gdzie mi tam jednak do Steenbargera, fachowca od psychologii inwestorskiej, który z tematem rozprawił się tak oto:

3/ Uważa się powszechnie, że traderzy przegrywają ponieważ nie trzymają się swoich planów.  Steenbarger ma inne doświadczenia. Traderzy opracowują plany ale używają w nich metod/modeli/formacji, które po prostu nie działają; są one oparte na losowości. Gdy metody/formacje nie działają traderzy wpadają we frustrację i porzucają swoje plany. Z zewnątrz wygląda to jakby brak dyscypliny powodował porażkę. Ale to nie planowanie jako takie generuje sukces; rozsądne, logiczne i sprawdzone planowanie natomiast tak. Używanie planów opartych na losowości nie zapewnia skuteczności.

Nie jestem najlepszym tłumaczem ale mam nadzieję, że oddałem sens w miarę poprawnie. Może lepiej mi pójdzie rozwinięcie owej hipotezy.

Zapewne najwięcej kłopotu dla pełnego zrozumienia sprawia w jego stwierdzeniu słowo ?losowość” (ang. randomness). Nie jestem na 100% pewien czy oddam znaczenie tego terminu w takim sensie jak zrobił to autor ale pewnie niewiele się będziemy różnić. Po części zrobiłem to już we wpisie, który wspominam na samym początku. Element losowy metody/formacji oznacza, że zdarzają się jej momenty trafne, zyskowne pomimo tego, że jako całość cechuje się małą wiarygodnością i statystycznie jest porażką. Przysłowie o ślepej kurze i ziarnie jest tu na miejscu. Ludzkie oko i umysł ma w tradingu szczególną tendencję do wyciągania nieprawdziwych lub tendencyjnych wniosków tylko na podstawie zbyt małej próbki zdarzeń lub ignorowania tych, które nie pasują do koncepcji. Niestety nie wszystko co można znaleźć w książkach czy internecie jest wiarygodne z punktu widzenia rachunku prawdopodobieństwa i statystyki. Albo może inaczej – czasem jest wiarygodne tylko w określonych warunkach. A więc jakiś wskaźnik czy formacja mogą być zyskowne ale tylko obudowane zdefiniowanymi zasadami kontroli ryzyka i kasowania zysków. To, że cena wybija się np. z formacji podwójnego dna jest w zasadzie nic nie znaczącym zdarzeniem dopóki nie wkomponujemy w nie efektywnych zasad radzenia sobie ze stratami i zyskami a więc metodycznie przeciągniemy szansę wygranej na naszą stronę zamiast oddawać pole przypadkowości.

Ale trzeba sobie uświadomić, że na losowość możemy również zdać się sami nawet dysponując wiarygodną i przetestowaną strategią – wtedy gdy traktujemy ją wybiórczo. Załóżmy, że zyskowną metodą jest formacja podwójnego dna z określonym stopem podążającym (trailing stop). Zastosowaliśmy ją właśnie na akcjach spółki X. Transakcja okazała się zyskowna ale ignorujemy kolejny taki sygnał ponieważ naszą uwagę przyciągnęła w tym czasie spółka Y. Ten zignorowany sygnał na X okazał się trafny, ten na Y – stratny. Wracamy więc na X ale kolejne wejście zgodne z zasadami było porażką podczas gdy pominięte na Y – zyskowne. Wybierając w ten sposób dowolną sekwencję transakcji poddajemy się całkowicie losowości. W skrajnym przypadku może się okazać, że na obu spółkach dokonaliśmy w ten sposób tylko nieudanych wejść bo zyskowne zignorowaliśmy. To oczywiście musi rodzić frustrację bo było tylko pozornym trzymaniem się planu.     

Po raz kolejny dochodzimy do tego samego punktu: mechaniczne systemy są ogromnie pomocne w radzeniu sobie z tego typu problemami. Nawet jeśli nie zamierzamy, nie ufamy, nie jesteśmy przygotowani psychicznie na spekulację z użyciem komputerowej strategii to warto mieć świadomość tego, że programy używane w celu konstrukcji mechanicznych systemów mogą znakomicie służyć również do celów weryfikacji statystycznej metod, które używamy bez ich pomocy. Nie mam zamiaru usilnie namawiać na stosowanie tego typu programów, czynnik losowy można wyeliminować również dokonując rzetelnej weryfikacji ręcznej. Chodzi cały czas tylko o to by działać na rynku świadomie, znając swoje szanse i nie angażować się w metody niezweryfikowane, skazane na porażkę, otwierające furtkę losowości.      

–* Kathay *–

[Głosów:0    Średnia:0/5]

5 Komentarzy

  1. Trapero

    tak tylko odwieczny problem formacji klasycznych technicznych to ich subiektywnośc a przez to trudność w przeprowadzeniu komputerowego backtestu ich skuteczności, a ręcznie pewnie co każda osoba znjadzie formacje w innym miejscu. kiedyś probowałem grać pod formacje, głównie pod RGR i .. widziałem je wszędzie w wielu interwałach na wielu instrumentach. mam oczywiście jasno sprecyzowane wyjścia ( SL i TS ), problem w tym że zacząłem miec wrażenie że w tych moich wykrywanych formacjach jest tak naprawdę dużo przypadkowych wyników aniżeli statystyki. jeśli się gra dodatkowo na innych instrumentach niż akcje to pozbawia się b. ważnego potwierdzenia dla formacji klasycznych jakim jest wolumen ( bo LOP dla kontraktów jakoś mnie nie przekonuja skutecznością, w końcu to instrument bazowy decyduje o kierunku, a taki np. LOP czy baza tylko o nastrojach )

  2. Trapero

    wolumen obrotów rzecz jasna

  3. kathay

    No ale właśnie w ten sposób dajesz niechcący przykład owej losowości…
    raz, że subiektywność jeszcze bardziej ją wzmaga bo nieobiektywne kryteria wzmacniają możliwość i pomyłek i przeoczeń;
    dwa – świadomie obniżasz “statystykę” nie wiedząc czy liczyć wolumen czy nie, mając waptliwość co do kryteriów istnienia wogóle
    trzy – plan jest w gruncie rzeczy nie do końca przemyślany i zweryfikowany – jak rozumiem powodował frustrację czyli niemal objawy jak z opisu Steenbargera…

  4. Trapero

    ad 1. zgadza się, subiektywnść wtym przypadku polega na szukaniu formacji która do końca nimi nie są, tzn. nie są wzrorcowymi, idealnymi itd. ( np. linia szyi jednego ramienia jest znacznie wyżej od drugiej szyi itd. )

    ad.2 źle mnie zrozumiałeś, w akcjach stosuje, w towarach i walutach nie stosuje ponieważ nie mam do nich dostepu, więc nie mam mozliwości jego zastosowania

    ad. 3, tzn. subiektywność tej metody powodowała we mnie flustracje, tak naprawdę nieznałem statystych skuteczności tej formacji, a powszechne stwierdzenie że RGR sprawdza się powiedzmy w 70 % jakoś mnie nie przekonuje. stąd kilka stratnych transakcji pod rząd powoduje zniechęcenie do tej metody, gdyż nie masz statystycznych dowodów ( za pomocą backtestów komputerowych ) na to że to działa.
    takie statystyki stanowią fundament dla psyche w tradingu

  5. artur

    ?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *