Powiedzenia i maksymy giełdowe, pomimo swojej popularności i filozoficznie atrakcyjnej ironiczno-gorzkiej grze słów, nie zawsze trafiają w sedno poprawnych mechanizmów rządzących rynkami.
Szczególnie gdy opierają się na stereotypach, wówczas wbrew pozorom niewiele wnoszą do praktycznego wymiaru inwestowania poza intelektualną czy rozrywkową stymulacją.
Dotyczy to również powiedzenia, które ustami redaktora prowadzącego reklamuje codzienną audycję na tematy ekonomiczne w pewnym „mówionym” radiu. Ilekroć je słyszę obiecuję sobie, że zrobię wpis na temat jego niepoprawnie określonego sensu.
Brzmi tak oto:
„Kupuj kiedy wszyscy sprzedają, sprzedawaj kiedy wszyscy kupują. Tłum ma wiele głów ale nie ma rozumu.”
Rozbijmy jego rozważania na dwie części, adekwatne do użytych zdań i sprawdźmy co naprawdę się pod nimi kryje.
Pierwsze to bezpośrednie, przetłumaczone z angielskiego zapożyczenie z bogatego dorobku maksym Warrena Buffetta. Już samo nazwisko wprowadza pewien kontekst, a jego posiadacz wielokrotnie udowodnił jak lubi działać pod prąd (zignorowanie hossy technologicznej, kupno akcji Goldman Sachs w szczycie krachu sprzed 4 lat). Oczywiście ma to stwierdzenie podkreślać nieracjonalność rzesz inwestorów i wszyscy intuicyjnie wyczuwamy jego sens – w bessie należy kupować a sprzedać podczas hossy. Gdybym jednak zapytał kiedy dokładnie tego dokonać zaczęłyby się schody. Tak samo jak w momencie, w którym zabierzemy się za rachunki.
Jeśli do wydania na papiery wartościowe mamy miliardy to siłą rzeczy łatwiej robić to gdy podaż jest spora i nasz zakup nie podniesie rynku o dziesiątki procent tylko dlatego, że musimy zrealizować zlecenia. Jednak wspomniany program radiowy kierowany jest do tysięcy inwestorów, którzy miliarda, a często nawet miliona nie widzieli na oczy a ich wejście na rynek danej spółki trwa zwykle chwilę w jednym zleceniu.
Zastanówmy się do oznacza fraza „wszyscy sprzedają” (dla uproszczenia chwilowo pominiemy „wszyscy kupują” gdyż zgodnie z logiką wyjdzie symetrycznie), która ma pomóc w określeniu właściwego czasu dla kupna papierów. Czy istnieje moment „wszyscy” na giełdzie ? Otóż… nigdy! Co najwyżej utożsamiamy go zawsze z „większość” i to tylko metaforycznie bo np. czy jeden sprzedający z milionem dolarów jest naprawdę mniejszością wobec dziewięciuset kupujących za 1000 $ ???
No więc kiedy sprzedaje większość? Na początku bessy? W środku? Na jej koniec? W każdej fazie podaż ma oczywistą przewagę nad popytem gdyż to zbija niżej kursy, ale kiedy podaż robi ‘większość’ (w domyśle wszyscy)? De facto każdy spadek oznaczałby ‘większość’ gdyby myśleć w kategorii podaży, co nie wyjaśnia nam w zasadzie nic i w niczym nie pomaga. Można analizować ewentualnie strumienie zleceń, ale dopiero po czasie, i zachowania paniczne większości również będą rozłożone niejednorodnie, a co dopiero mówić o jakimś dłuższym okresie większościowej wyprzedaży, która jest „tym” momentem. Nie jest więc to dobry wskaźnik, co najwyżej możemy zdać się na intuicyjną ocenę. Pół biedy kiedy uda się kupić w środkowej lub schyłkowej fazie, gorzej gdy za „większość” przyjmiemy panikę z początku bessy…
Jednakże jak bardzo statystycznie nieracjonalne jest kupowanie spadkowych rynków pokazywałem całym cyklem wpisów, z których ten oto obrazuje to najdobitniej:
Widać tam, że kupno 200. dniowego MAKSIMUM cen jest dużo bardziej efektywne niż kupno 200. dniowego MINIMUM!!! A więc kupuj gdy wszyscy kupują, a nie sprzedają, byłoby dużo bardziej sensownym i zyskowniejszym rozwiązaniem !
Istnieje jeszcze jedna, również dużo bardziej racjonalna wersja, która powstaje jeśli zmienimy czas w czasowniku na przeszły czyli:
„kupuj gdy wszyscy sprzedali”
Wskazuje ona bowiem na schyłkowy okres bessy, kiedy rzeczywiście większość inwestorów już wcześniej pozbyła się akcji i czeka na moment uspokojenia, kiedy strach zamieni się na powrót w chciwość.
To jeszcze chwilę o drugim zdaniu maksymy.
Jedyne sensowne stwierdzenie znajdujemy właśnie w nim: „tłum ma wiele głów”.
Niestety nie zgodzę się z twierdzeniem, że „nie ma rozumu”.
Nie chciałbym bawić się już w adekwatne określenie pojęcia „tłum”. Zawsze bowiem gdy ktoś kupuje to ktoś inny sprzedaje i w każdym momencie w przeszłości któraś ze stron miała rację. Kupowanie gdy inni kupują jest bardzo efektywną decyzją co udowodniłem wyżej. Kupowanie na szczytach hossy to być może jedyny moment gdy można mówić o braku rozumu. Ale czy na pewno tłumu czy tylko najmniej poinformowanej jego części. Wszak większość posiada już akcje z zyskiem, albo je właśnie sprzedaje lub też zajmuje krótkie pozycje. A zresztą z pozycji Buffetta, czyli inwestowania na wieczność, żaden moment nie wydaje się zły.
Tłum ma jednak rozum i paradoksalnie twierdzenie takie można znaleźć u zwolenników Hipotezy Efektywnego Rynku. Na zarzut, że jednostki nie są racjonalne, odpowiadają, że nie o jednostki chodzi, a o pewną wypadkową zachowań całości inwestorów, która zawsze ma rację. I nazywa się ona PAN RYNEK.
—Kat—


Dodaj komentarz