Crowdfunding zawojował świat i zaczyna podbijać Polskę. Przyznam, że podoba mi się ta idea.
Zasady gry czy raczej partycypacji w crowdfundingu opierają się na prostym pomyśle łączącym oświeceniowy pomysł mecenatu z kapitalistyczną zasadą inwestowania udziałowego. Na specjalnie utworzonych w tym celu platformach internetowych robi się swego rodzaju publiczną zbiórkę pieniędzy, która ma sfinansować projekt zgłoszony przez projektodawcę. Każdy oglądający ma prawo dołożyć od siebie dowolną kwotę na ściśle zdefiniowany w danym przedsięwzięciu cel. Stąd nazwa: „crowd” czyli ‘tłum’ + „funding” czyli zbieranie funduszy, inwestowanie.
Kilka tygodni temu ruszyła polska platforma beesfund.pl, która na początek zbiera w formie takiej właśnie oferty środki na własny rozwój. I generalnie można zgłaszać tam dwa rodzaje projektów zabiegających o fundusze:
1/ Nazwijmy to „filantropijne”, forma mecenatu.
Dokładamy się do puli potrzebnych środków otrzymując w zamian jakiś symboliczny prezent, zniżkę, usługę, gadżet lub po prostu zadowolenie, odrobinę radości z okazanej pomocy, która wg. badań daje człowiekowi szczęście i spełnienie klasyfikowane bardzo wysoko w hierarchii ludzkich doznań i wartości. Po części opiera się owo zjawisko o tzw. emocjonalną stopę zwrotu, gdzie ważniejsze niż zysk są inne wartości typu satysfakcja z udziału w jakimś przedsięwzięciu, współtworzenie czegoś dla nas ważnego.
Jeśli więc ktoś zbiera środki potrzebne na wydanie książki czy programu komputerowego, możemy dostać w podziękowaniu właśnie jedną sztukę takiego produktu końcowego. Kreatywność nie ma tu jednak końca możemy bowiem wystąpić z najbardziej odjechanym pomysłem typu wyprawa w Himalaje, lot rakietą, zakup chaty w Bieszczadach czy party dla wszystkich na plaży w Jelitkowie.
2/ Inwestycja
W zamian za włożone do puli pieniądze otrzymujemy akcje firmy działającej w formie S.A. lub udziały w spółkach typu ‘z o.o’. W zasadzie koncepcja ta jest mocno zbliżona do tego jak działa normalny biznes giełdowy. Ryzyko jest być może nieco większe, nadzór ze strony KNF niedostępny, ale potencjał zysku i dywidendy nadal niczym nie skrępowane.
Jak to możliwe ktoś spyta i czy nie chodzi tu o jakiś kolejny rodzaj para-amberowego para banku? Otóż prawo nie zabrania przeprowadzania zbiórek funduszy, które nie przekraczają wielkością 100.000 EUR w ciągu 12 miesięcy. Mówi o tym art.3 ustawy o obrocie publicznym. Działalność musi być zgodna z Kodeksem Handlowym i podlega w pełni prawu jak inne tego typu biznesy.
Ja widzę w tym rodzaj rynku poprzedzający ten znany z GPW jako „New Connect”, lub być może nawet do niego w wielu wypadkach prowadzący. Motywów projektodawcy może być wiele: sięgnięcie po tańszy i bardziej dostępny niż bankowy kredyt, rodzaj promocji, poszukiwania swego rodzaju ”białego anioła”, który może przejąć projekt, zabieganie o know-how, wsparcie menadżerskie czy dystrybucyjne, dążenie do synergii twórczej itd. Kilka prawdziwych złotych strzałów już się w świecie pojawiło (przez kickstarter.com choćby), tak samo zresztą jaki zwykłych oszustw. To ostatnie może oczywiście i u nas stać się nowym pomysłem na przekręt dla szeregu oszustów. Atmosfera obecna nie sprzyja więc crowdfundingowym przedsięwzięciom, choć może dzięki wielu dyskusjom i działaniom władz po ostatniej aferze oczyści się nieco.
Widzę również szanse innego typu dla zainteresowanych – podobnie jak na giełdzie potrzeba będzie analityków oceniających szanse i wartości przedsięwzięć, a także jakiegoś rodzaju rynek wtórny, pozwalający handlować udziałami. Można by również tworzyć w ten sposób kolektywy inwestycyjne – np. nabywające udziały w nieruchomościach, ziemi, sztuce, ale raczej nie papiery wartościowe gdyż prawo nie sprzyja takim przedsięwzięciom, zarezerwowanym dla licencjonowanych firm inwestycyjnych. Mam jednak przeczucie, że jakieś próby pośredniego zarządzania pieniędzmi również się pojawią.
Sam chętnie dołożę do jakiegoś inspirującego i sensownego pomysłu:) Mam też pewien własny choć wymaga sprawdzenia kilku szczegółów. Powodzenia jeśli ktoś chciałby spróbować rozwinąć się tą drogą!
—Kat—


Dodaj komentarz