Kilka razy w roku odczuwam potrzebę odbycia pielgrzymki do Gdańska. To jedyne z miast polskich, które naprawdę lubię i w którym odpoczywam. W odpoczywaniu nie przeszkadza mi, iż wjeżdżając od strony Elbląga, Gdańsk wita mnie buchającym w niebo ogniami rafinerii Lotosu a na Długim Targu jedna z kamienic puszy się logiem Orlenu. Po prostu, nie wiele może równać się z dniem rozpoczętym śniadaniem w jednej z kawiarń na tamtejszym Starym Mieście, gdzie kawa, ciepła kanapka i gazeta o każdej porze roku smakują idealnym połączeniem. Wrażenia nie jest wstanie zepsuć lektura pierwszych strony gazet, które nawet w trakcie urlopu przypominają o rynku.
Jeden z takich idealnych poranków miałem okazję spędzić czytając o próbach opanowania spekulacji na rynkach ropy. Od pewnego czasu amerykańscy prawodawcy szukają sposobu na wyjaśnienie fenomenu wzrostu cen paliw, który dławi amerykańskich konsumentów. Odnotujcie Państwo, iż nikt tam nie żąda głowy ministra – jak w Polsce – ale próbuje zrozumieć, jak to się stało, iż ropa zdrożała o 100 procent w krótkim czasie. Przesłuchuje się w parlamencie szefów firm. Szuka sposobu na ograniczenie obecności inwestorów finansowych na rynku terminowym lub po prostu prowadzi dyskusję, której efektem jest również wzrost dystrybucji wiedzy o naturze rynku ropy.
Przesłuchania w Kongresie odbiły się szerokim echem w prasie i serwisach giełdowych, gdyż przed amerykańskimi kongresmanami stanęli zarówno praktycy, jak i naukowcy zajmujący się rynkiem ropy. Obok szefów firm naftowych lub lotniczych, jednym z najbardziej znanych gości-ekspertów był Daniel Yergin, który jest autorem nagrodzonej Pulitzerem książki „The Prize: The Epic Quest for Oil, Money & Power„- w Polsce wydano ją pod tytułem „Nafta, władza i pieniądze„- zamienionej później przez PBS w ośmiogodzinny dokument, którego kopie w sędziwym formacie VHS – chyba nie ma wersji DVD – pojawiają się w cenach równie wysokich, jak dzisiejsze ceny ropy. Notabene warto Yergina przeczytać, bo to samotna w Polsce biografia przemysłu naftowego.
Biorąc poprawkę na to, iż w amerykańskim Kongresie toczy się również kampania prezydencka warto rzucić okiem na argumenty, jakie pojawiają się w dyskusji na temat ograniczeń w handlu ropą. Po jednej ze stron sporu stoją się zwolennicy tezy, którą sprowadzić można do problemu kapitału spekulacyjnego. Po drugiej stronie sporu stoją ci, którzy skłonni są tłumaczyć cenę ropy grą popytu i podaży. Takie tezy przedstawił kongresmanom Yergin. Treść wystąpienia z 25 czerwca można przeczytać na stronie ośrodka doradczego (CERA), któremu Yergin szefuje. Polecam lekturę, bo to przykład myślenia o rynku ropy, jako części całego rynku.
Wszystko wskazuje na to, iż Kongres będzie chciał przekuć wnioski z przesłuchań fachowców na prawo, które miałoby pomóc obniżyć ceny paliw dla końcowych odbiorców. Część propozycji idzie w kierunku znanym w Polsce, które sprowadzają się do ograniczeń prawnych dla dużych podmiotów inwestycyjnych – funduszy emerytalnych, funduszy hedge i banków inwestycyjnych. Prawnie mianoby zabronić inwestorom finansowym lokowania środków na rynkach towarowych – takie ograniczenia obowiązują w innych krajach np. wobec OFE w Polsce. Jeśli wszystko będzie szło zgodnie z planem, to już na jesieni, w szczycie kampanii prezydenckiej, amerykańscy prawodawcy będą głosowali ograniczenia dla dużych inwestorów.
Zastanawiające jest to, jak wyobrażają sobie amerykańscy politycy ograniczenia w handlu instrumentami pochodnymi w świecie, w którym stale pojawiają się nowe ośrodki wymiany kontraktów terminowych a całkiem spora część kapitału nie przepływa przez giełdy. Już dziś przeciwnicy ograniczeń postulują, iż jeśli ktokolwiek na tym prawie zyska, to będą to rynki nieregulowane i inne giełdy światowe, które nie podlegają amerykańskiej jurysdykcji. Czas pokaże. Doświadczenie uczy, iż rynku zastąpić nie sposób a wyobraźnia kapitału poszukującego zysku i miejsc do lokowania pieniędzy zawsze wyprzedzała prawodawców. Zapewne wymyślone zostaną nowe instrumenty pochodne powiązane z rynkiem towarowym, które tak niedawno zrobiły karierę na wydawało się wyjątkowo stabilnym, konkretnym i odpornym na spekulację i lewarowanie rynku nieruchomości. Siła Wall_Street od zawsze polegała między innymi na tym, iż pracowała tam spora grupa ludzi, którzy wymyślali sposoby zarabiania pieniędzy, które wcześniej nie istniały.


@ Czytelnik To są interesujące pytania ale wymagają dobrej, "długiej", bazy danych z notowaniami amerykańskich spółek.