Dlaczego teza, że w inwestycyjnym starciu z rynkiem profesor ekonomii jest tak samo „głupi” jak fryzjer, to fałszywa symetria kompetencyjna?
_____ Tematy poruszone w poprzednich częściach tego cyklu:
- W części 1 pokazywałem jak wygląda transfer inwestycyjnej wiedzy.
- W części 2 analizowałem realną rolę doświadczenia.
- W części 3 argumentowałem dlaczego to nie sentyment rządzi giełdą.
- W części 4 uzasadniałem znaczenie wycen dla działania rynku.
- W części 5 wyjaśniałem kwestię zrozumienia rynku.
- W części 6 dowodziłem dlaczego ekonomista i inwestor to 2 różne zawody. ___________
W poprzedniej części wyjaśniłem, dlaczego profesorów ekonomii nie można automatycznie utożsamiać z sukcesem inwestycyjnym. Ekonomista i inwestor to dwa różne zawody, choć wskazywałem, że w praktyce jest spora zależność między nimi. Pojawiła się jednak ponownie dyskusja o tym, czy fryzjerzy są tak samo „głupi w rozumieniu rynku”, albo inne głosy wskazywały, że są lepsi od ekonomistów.
To kilka zdań o tej fałszywej symetrii, czyli w czym profesorowie są mimo wszystko zwykle lepsi i dlaczego.
Zakładam przy tym, że fryzjer to symbol przeciętnego inwestora, który ma problem z pokonaniem rynku i próbuje posługiwać się mniej więcej tymi samymi narzędziami, czyli wyceną fundamentalną spółek.
Podstawowa przewaga ekonomisty leży przede wszystkim w wiedzy teoretycznej. Profesorowie ekonomii znają modele finansowe, rozumieją teorię ryzyka, znają historię kryzysów finansowych, zdają sobie sprawę z zależności między giełdą a gospodarką. Ta wiedza pomaga rozumieć mechanizmy rynku i interpretować dane ekonomiczne.
Wszyscy ekonomiści, nie tylko profesorowie, znają się na analizie danych. Są zwykle lepiej przygotowani do analizy statystycznej, interpretacji badań, pracy z modelami matematycznymi. Mają przewagę w analizie makroekonomicznej czy strukturalnej.
Są także nauczeni myślenia abstrakcyjnego. Badania akademickie wymagają bowiem modelowania złożonych systemów, pracy z teoriami, stosowania wielu zależności i wzorów jednocześnie. To w pewien sposób rozwija zdolność analitycznego myślenia i wyciągania wniosków.
Dysponują także pewnym doświadczeniem. Z pewnością sprawniej i z większym zrozumieniem zrobią wycenę typu DCF czy przeanalizują bilans firmy (rachunkowość to jeden z obowiązkowych egzaminów).
Przeciętny inwestor, którego symbolem jest ów fryzjer, częściej w praktyce kieruje się narracjami, sentymentem, tipami, rekomendacjami innych czy newsami (nauka to udowadnia), twierdząc, że dokonuje analizy fundamentalnej. W nauce nazywa się to „naiwną analizą fundamentalną”, gdyż mało który inwestor robi choćby DCF, albo chociaż wie, jak to zrobić. Ekonomista dysponuje natomiast odpowiednią mapą poznawczą, wie lub szybciej potrafiłby dokonać wycen i analiz tego typu.
Ekonomista, nawet jeśli nie jest praktykującym inwestorem, dysponuje zestawem narzędzi koncepcyjnych, które są dla laika kompletnie niedostępne. Zna skomplikowane terminy i rozumie, co za nimi stoi. Nawet nie znając wszystkich odpowiedzi, potrafi zadawać właściwe pytania.
To mniej więcej tak jak kwestia silnika w samochodzie – laik widzi go tylko z wierzchu i słyszy jak pracuje, mechanik doskonale się orientuje jak współdziałają wszystkie elementy i gdzie szukać usterki.
Ekonomista zna sporo pułapek poznawczych, nawet jeśli nie na wszystkie jest odporny. Zna pewne schematy, o których fryzjer nie ma pojęcia. Zajęcie się nauką uczy przy tym pewnej pokory, daje wiedzę o niedoskonałości świata, uczy probabilistycznego myślenia, daje świadomość złożoności i niepewności. Wpaja przy tym wiarę w racjonalność i potrzebę weryfikowania tez i faktów! Szczególnie to ostatnie jest niezwykle istotne.
To nie ma być laurka. Chodzi o wskazanie cech, w których z pewnością ekonomista jest lepszy od fryzjera, bo to jego profesja. To po prostu pewne podsumowanie wiedzy, nawyków i kompetencji, które wynosi się z uczelni (sam studiowałem ekonomię). Można założyć, że profesor dysponuje nimi na nieco wyższym poziomie niż przeciętny ekonomista.
To nie gwarantuje sukcesu inwestycyjnego, ale zwiększa prawdopodobieństwo lepszego rozumienia mechanizmów rynku! Mechanizmów, które są nieznane lub niezrozumiałe dla dużej części inwestorów. O tych mechanizmach napiszę więcej w jednej z kolejnych części, ponieważ jak zauważyłem potrafią one „wygłupić” wielu inwestorów.
Jak wskazywałem już we wcześniejszym częściach, ekonomista rozumie rynek i giełdowe zależności, ale to nie znaczy, że POTRAFI PROGNOZOWAĆ wszystkie fale wzrostowe i spadkowe (Buffett także tego nie potrafi). Jego wiedza wiąże się także ze znajomością faktu, że w aktywnym inwestowaniu rzadko kto wygrywa z rynkiem, więc nie ma sensu angażować w to swojego czasu, energii, zasobów i autorytetu. Wielu fryzjerów wierzy, że z rynkiem można wygrać albo po prostu nie wie, że to niemożliwe.
Profesor ekonomii może nie przewidzieć następnej recesji, ale wie, że po niej następuje ożywienie. To różnica między niewiedzą a głupotą. Rynek karze głupotę bezlitośnie, a nagradza wiedzę, tyle że robi to w swoim tempie, które często wykracza poza ludzką cierpliwość.
Nie przez przypadek Warren Buffett czy Ray Dalio zarabiają miliardy, podczas gdy fryzjer czy nauczyciel angielskiego traci oszczędności życia na spekulacji. Buffet nie walczy z rynkiem, rozumie jego strukturę i wie, że w długim terminie rządzi się on prawami ekonomii a ceny dążą do wartości.
Tak mniej więcej przebiega granica między tym, co wie i potrafi ekonomista a fryzjer. Zrównywanie ich pod względem rozumienia pewnych mechanizmów albo poziomu „głupoty” jest niezasadne i wręcz niemądre.
Ale mam niespodziankę dla tych, którzy są nadal sceptykami i próbują oceniać kompetencje obu zawodów z perspektywy „prognozowania ruchów rynku”. Otóż istnieją pewne „wady”, które ograniczają potencjał profesora ekonomii, a także pewne pola, na których fryzjer ma szansę wygrać. To jednak w kolejnej części.
CDN
—kat—

Niezależnie, DM BOŚ S.A. zwraca uwagę, że inwestowanie w instrumenty finansowe wiąże się z ryzykiem utraty części lub całości zainwestowanych środków. Podjęcie decyzji inwestycyjnej powinno nastąpić po pełnym zrozumieniu potencjalnych ryzyk i korzyści związanych z danym instrumentem finansowym oraz rodzajem transakcji. Indywidualna stopa zwrotu klienta nie jest tożsama z wynikiem inwestycyjnym danego instrumentu finansowego i jest uzależniona od dnia nabycia i sprzedaży konkretnego instrumentu finansowego oraz od poziomu pobranych opłat i poniesionych kosztów. Opodatkowanie dochodów z inwestycji zależy od indywidualnej sytuacji każdego klienta i może ulec zmianie w przyszłości. W przypadku gdy materiał zawiera wyniki osiągnięte w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika na przyszłość. W przypadku gdy materiał zawiera wzmiankę lub odniesienie do symulacji wyników osiągniętych w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika przyszłych wyników. Więcej informacji o instrumentach finansowych i ryzyku z nimi związanym znajduje się w serwisie bossa.pl w części MIFID: Materiały informacyjne MiFID -> Ogólny opis istoty instrumentów finansowych oraz ryzyka związanego z inwestowaniem w instrumenty finansowe.