Wczoraj argumentowałem, że oczekiwanie, że spółki Skarbu Państwa notowane na GPW będą wolne od ryzyka wykorzystania ich do realizacji gospodarczych celów rządu, jest myśleniem życzeniowym.
Równie nierealistyczne jest oczekiwanie, że otoczenie informacyjne tych spółek wolne będzie od informacyjnego chaosu, który jest nieodłączną częścią debaty politycznej.
Krótko mówiąc, każdy akcjonariusz notowanej na GPW spółki Skarbu Państwa musi się liczyć z tym, że ważny polityk zakomunikuje na konferencji prasowej, że jakieś spółki przyłączą się do realizacji ważnego rządowego zadania, na przykład ochrony konsumentów przed rosnącymi cenami energii – nawet jeśli odbędzie się to kosztem zyskowności biznesów tych spółek.
Wielu inwestorów jest świadomych tego zagrożenia i dlatego stosują zasadę „nie kupuję spółek Skarbu Państwa”. Przyznam, że nie byłem świadomy, jak popularna jest to zasada, dopóki nie zobaczyłem wyników ankiety na X, w której aż 40% uczestników zadeklarowało, że trzyma się z daleka od spółek Skarbu Państwa, a dodatkowe 15% ujawniło, że inwestuje w nie tylko w krótkim horyzoncie czasowym.
Czy reguła „nie kupuję spółek Skarbu Państwa” to dobra zasada inwestycyjna?
Zacznijmy od zastanowienia się, co naprawdę znaczy ta reguła. Moim zdaniem reguła zakłada, że ryzyko polityczne związane z inwestowaniem w spółki Skarbu Państwa jest tak duże, że równoważy wszystkie korzyści związane z inwestowaniem w ten segment. Dlatego lepiej zupełnie wykluczyć go ze swojego uniwersum inwestycyjnego.
„Zaraz, zaraz” – zauważą czytelnicy – „To inwestowanie w spółki Skarbu Państwa notowane na GPW oferuje jakiekolwiek korzyści?”
Możemy wymienić kilka z nich. Wynikają one ze specyficznej struktury sektorowej spółek Skarbu Państwa notowanych na GPW.
Po pierwsze część z nich posiada quasi-monopolistyczną pozycję, często chronioną silną barierą regulacyjną, w sektorach podstawowych dóbr i usług. Taka pozycja zapewnia stabilny i zyskowny biznes generujący nadwyżki finansowe pozwalające wypłacać wysokie dywidendy. Przykładem takiej spółki może być Orlen w ostatnich kilku latach.
Po drugie część z tych spółek to spółki surowcowe oferujące ekspozycję na cykle surowcowe, które, jeśli są poprawnie zidentyfikowane, umożliwiają bardzo korzystne inwestowanie z silnym trendem. Wspomniane spółki odznaczają się wysoką dźwignią operacyjną, która doładowuje rajd kursu związany ze wzrostem cen surowca. Przykładem takiej spółki może być KGHM w ostatnich miesiącach.
Po trzecie spółki Skarbu Państwa z sektora finansowego zapewniają stabilną ekspozycję na jedną z największych zalet polskiego rynku giełdowego – fundament w postaci silnego wzrostu gospodarczego. Przykładem takiej spółki są notowane na GPW „państwowe” banki.
Krótko mówiąc, w przypadku notowanych na GPW spółek Skarbu Państwa unikanie ryzyka politycznego oznacza także rezygnację z premii bankowej, surowcowej, paliwowej czy energetycznej.
Wielu inwestorów zauważy w tym momencie, że prywatne spółki o podobnym profilu, na przykład surowcowe albo z segmentu użyteczności publicznej (utilities), notowane są na zagranicznych rynkach, a bycie ich akcjonariuszem nie wiąże się z dużym ryzykiem politycznym.
Moim zdaniem można łatwo zapomnieć, że niemal w każdym miejscu na świecie sektory zdominowane na GPW przez spółki Skarbu Państwa wiążą się z istotnym ryzykiem regulacyjnym, które może być równie niekorzystne dla portfela co ryzyko polityczne.
Myślę, że wielu inwestorów przez „nie kupuję spółek Skarbu Państwa” rozumie „nie kupuję spółek z dużym ryzykiem politycznym i regulacyjnym, chaotycznym otoczeniem informacyjnym i niskim ładem korporacyjnym”. Spółki Skarbu Państwa doskonale łączą w sobie wszystkie wymienione wyżej problemy.
Czy jest to sensowna postawa? Wierzę, że w inwestowaniu „sensowna postawa” to taka, która w długim terminie sprawdza się w portfelu konkretnego inwestora.
Jeśli w giełdowym uniwersum inwestora, po wyeliminowaniu tego, czego nie lubi, zostaje wystarczająco dużo interesujących i atrakcyjnie wycenianych spółek, to znaczy, że reguła spełnia swoje zadanie.
Istnieje wiele klas ryzyka, których unika część inwestorów, bo wiedzą, że ich podejście inwestycyjne nie jest przystosowane do „zmagania się” z tymi segmentami rynku. Wielu inwestorów unika na przykład spółek z ryzykiem zdarzenia binarnego. Myślę, że to mają na myśli, gdy mówią, że nie inwestują w gamedev albo w sektor biotechnologiczny albo spółki eksploracyjne w branży surowcowej.
To firmy, w których sytuacja biznesowa, a przez to kurs spółki, zależy od jednego wydarzenia: debiutu gry, badania klinicznego albo wyników badań geologicznych. Wielu inwestorów, świadomie lub podświadomie, unika tego rodzaju sytuacji inwestycyjnych.
Unikanie pewnych klas ryzyka jest normalną praktyką inwestorów, a unikanie spółek Skarbu Państwa jest jej znanym, medialnym przykładem. Takie praktyki są bardzo sensowne, jeśli służą rynkowemu dopasowaniu inwestycyjnego podejścia inwestora.
Należy jednak pamiętać, że każde ograniczenie uniwersum inwestycyjnego jest ograniczeniem dostępnych okazji inwestycyjnych. Takie działanie ma sens, jeśli jest wynikiem inwestycyjnej analizy. Może być szkodliwe, jeśli jest wynikiem „widzimisię” albo rezultatem pojedynczego „oparzenia się”.


Niezależnie, DM BOŚ S.A. zwraca uwagę, że inwestowanie w instrumenty finansowe wiąże się z ryzykiem utraty części lub całości zainwestowanych środków. Podjęcie decyzji inwestycyjnej powinno nastąpić po pełnym zrozumieniu potencjalnych ryzyk i korzyści związanych z danym instrumentem finansowym oraz rodzajem transakcji. Indywidualna stopa zwrotu klienta nie jest tożsama z wynikiem inwestycyjnym danego instrumentu finansowego i jest uzależniona od dnia nabycia i sprzedaży konkretnego instrumentu finansowego oraz od poziomu pobranych opłat i poniesionych kosztów. Opodatkowanie dochodów z inwestycji zależy od indywidualnej sytuacji każdego klienta i może ulec zmianie w przyszłości. W przypadku gdy materiał zawiera wyniki osiągnięte w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika na przyszłość. W przypadku gdy materiał zawiera wzmiankę lub odniesienie do symulacji wyników osiągniętych w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika przyszłych wyników. Więcej informacji o instrumentach finansowych i ryzyku z nimi związanym znajduje się w serwisie bossa.pl w części MIFID: Materiały informacyjne MiFID -> Ogólny opis istoty instrumentów finansowych oraz ryzyka związanego z inwestowaniem w instrumenty finansowe.