W ostatniej części tego cyklu kilka zdań o bardziej dynamicznych rodzajach benchmarków, dopasowanych do realnych działań w pasywnym inwestowaniu.
W poprzednich dwóch częściach (część 5, część 6) pokazywałem jak wybrać benchmark dla własnej inwestycji pasywnej, który nazwałem statycznym. Dlaczego? Ponieważ jest on wzorcem do oceny skuteczności własnego podejścia, gdy nie dokonujemy żadnych aktywnych działań. Czyli wrzuciliśmy kapitał i czekamy np. rok, po czym porównujemy wynik z benchmarkiem. Sprawy się komplikują, gdy dokonujemy w międzyczasie zmian w portfelu, typu:
1. Zmiany wag znajdujących się w nim ETF-ów (to tzw. strategiczna lub taktyczna alokacja).
2. Rebalansujemy wagi.
3. Dokupujemy lub sprzedajemy jednostki.
4. Dodajemy lub wyrzucamy ETFy.
To są najczęstsze rodzaje aktywności w pasywnych portfelach, ale każda inna niewymieniona wyżej także mieści się w instrukcji podanej niżej.
Ponieważ zmienia się struktura naszego portfela w wyniku powyższych działań, dlatego benchmark musi być także odpowiednio do tego dopasowany. Zasada przy tym jest prosta: benchmark w sensie aktywów pozostaje taki sam jak w statycznym podejściu, ale odpowiednio dopasowujemy go w takim samym stopniu i zakresie jak nasz portfel. Tylko wtedy porównania pozostają merytorycznie zasadne.
Jak wygląda to w praktyce?
Wybierzmy przykład bardzo częsty: dodawanie co jakiś czas środków do portfela i wydatkowanie tego na zakupy ETFów.
Jeśli naszym statycznym benchmarkiem jest ETF na cały świat VWCE, to nadal nim pozostanie, różnica teraz jest taka, że benchmark także MUSI teraz uwzględniać te wpłaty. Jeśli nie uwzględni – porównanie będzie nieuczciwe.
Wielu inwestorów błędne porównuje się do benchmarku tak, jakby zainwestowali całą kwotę na początku i nic nie dodawali. To kompletnie złe i nieuzasadnione podejście. Z tego bierze się bardzo dużo rozczarowań, ponieważ nasz portfel zwykle zmieni się o mniejsze wartości procentowe niż benchmark
Na przykład: VWCE rośnie 20% przez cały rok
My wpłacamy 1000 zł co miesiąc.
Benchmark (jednorazowa wpłata) zmienia się więc o 20% od stycznia, ale nasz portfel zmienia się realnie około 11-12% w tym samym czasie, gdyż większość pieniędzy pracowała krócej. On zawsze wygra w trendzie wzrostowym, bo taka jest matematyka rynku, ale też zwykle przegra w trendzie spadkowym. Z tym że przecież w długim terminie indeksy i oparte o nich ETFy rosną.
W związku z tym trzeba utworzyć portfel referencyjny z naszego benchmarku i zmieniać go w identycznych momentach i o takie same wartości jak nasz portfel.
Jeśli mamy portfel składający się z 3 ETFów i dokupujemy je co miesiąc, to dokładnie taką samą operację trzeba wykonać na portfelu referencyjnym zawierającym ETF VWCE. Najprościej używać do tego arkusza kalkulacyjnego. Teraz naszym benchmarkiem do porównań jest ów portfel referencyjny z ETFem benchmarkowym, choć zasady porównań pozostają te same: jeśli nasz portfel nie zarabia więcej niż referencyjny, nie warto się męczyć.
Nie ma natomiast potrzeby robić żadnych zmian w portfelu referencyjnym składającym się z 1 ETFa (np. VWCE), jeśli w naszym własnym portfelu zmieniamy skład, wagi czy robimy rebalans, ale bez zmian w jego wielkości typu dodanie kapitału lub jego zmniejszenie.
Jeśli jednak nasz benchmark składa się z więcej niż 1 rodzaju aktywów (np na akcje + obligacje), wówczas także możemy rozważyć dopasowanie w portfelu referencyjnym zawierającym je, jeśli sami zmieniamy proporcje. Na przykład możemy zmienić ich wagi w tym portfelu referencyjnym w ślad za zmianą wag w naszym portfelu. Ale tutaj UWAGA! – nie musimy tego robić, mamy wówczas dodatkową wartość informacyjną! Jaką?
Otóż jeśli zmieniamy wagi w naszym portfelu lub dodajemy/wyrzucamy jakieś ETFy, a nie zrobimy tego w portfelu referencyjnym, to w podsumowaniu okresowym obu dostaniemy prostą informację: czy było warto? Czyli czy opłacalne jest mieszanie w naszym portfelu na tle benchmarku (portfelu referencyjnym), w którym nic się nie zmienia? Może się okazać, że podejmowanie działań (np. rebalancing) pogarsza zwroty w naszym portfelu i zamiast nich po prostu racjonalniej jest kupić ETF benchmarkowy (portfel referencyjny) i tyle, nie zawracać sobie głowy ważeniem, rebalansowaniem i innymi „usprawnieniami”.
I to tyle jeśli chodzi o podstawowe zasady oceny naszych portfeli wobec benchmarków. Natomiast muszę na koniec dorzuć jeszcze kilka wskazówek i wyjaśnień, które pomogą zrozumieć opisane w tym cyklu problemy:
- NIE MA żadnego obowiązku inwestować pasywnie wyłącznie w benchmark. Można to robić, bo jest to prostsze i nie wymaga wielu decyzji.
- Benchmark ma przede wszystkim służyć jako MIERNIK naszych działań i strategii. Jeśli zyskujemy mniej niż na wskroś pasywny benchmark, to znaczy, że robimy coś nieefektywnie, tracimy pieniądze, czas i energię.
- Nie jest prawdą, że nie potrzebne są benchmarki w pasywnym inwestowaniu, jak ktoś skomentował na naszym profilu X, „bo inwestorzy pasywni już kupują benchmarki”. Mam nadzieję, że czytający te wpisy rozumieją teraz, dlaczego to bardzo chybiona opinia.
- Kryterium dla benchmarku nie jest tylko zysk, ale także ryzyko! Jeśli wybieramy do naszego portfela zdywersyfikowane aktywa o niskim ryzyku, to nie porównujmy wyniku do zmian ETFa np. na NASDAQ. Zawsze przegramy wynikiem, ale nasze obsunięcia kapitału po drodze mogą być kilka razy niższe.
- W tym wątku celowo nie pokazałem w co w takim razie inwestować, żeby pokonywać benchmark. Jedynie chciałem uczulić, że jeśli już aktywnie wybieracie zmyślne portfele i nimi żonglujecie, to ZAWSZE porównajcie wynik do benchmarku, żeby wiedzieć, czy ma to sens!
- KOSZTY! We wszystkich porównaniach liczcie koszty! Może się okazać, że brutto pokonujecie benchmark, ale po odjęciu wszystkich kosztów zysk staje się niższy niż ten benchmarkowy
—kat—

Niezależnie, DM BOŚ S.A. zwraca uwagę, że inwestowanie w instrumenty finansowe wiąże się z ryzykiem utraty części lub całości zainwestowanych środków. Podjęcie decyzji inwestycyjnej powinno nastąpić po pełnym zrozumieniu potencjalnych ryzyk i korzyści związanych z danym instrumentem finansowym oraz rodzajem transakcji. Indywidualna stopa zwrotu klienta nie jest tożsama z wynikiem inwestycyjnym danego instrumentu finansowego i jest uzależniona od dnia nabycia i sprzedaży konkretnego instrumentu finansowego oraz od poziomu pobranych opłat i poniesionych kosztów. Opodatkowanie dochodów z inwestycji zależy od indywidualnej sytuacji każdego klienta i może ulec zmianie w przyszłości. W przypadku gdy materiał zawiera wyniki osiągnięte w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika na przyszłość. W przypadku gdy materiał zawiera wzmiankę lub odniesienie do symulacji wyników osiągniętych w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika przyszłych wyników. Więcej informacji o instrumentach finansowych i ryzyku z nimi związanym znajduje się w serwisie bossa.pl w części MIFID: Materiały informacyjne MiFID -> Ogólny opis istoty instrumentów finansowych oraz ryzyka związanego z inwestowaniem w instrumenty finansowe.